niedziela, 21 sierpnia 2016

W stylu boho: przedjesiennie i z teczką

Jesień zbliża się wielkimi krokami.


Czuć ją w powietrzu.


Widać ją w parkach i w lasach.


Chociaż w ten weekend temperatury nieco się podniosły, to nie da się już w żaden sposób ukryć tego, że lato odchodzi.


pre-fall outfit | stylizacja boho na jesień | styl boho | jak ubrać się jesienią | stylizacja z kapeluszem | tunika w etniczny wzór | blog o modzie | blog szafiarski | blog modowy
Ja lubię jesień.

Pisałam o tym już rok temu i dwa lata temu również - to jesień, nie wiosna, jest dla mnie czasem nowego początku.

Wszystko na co zawsze w życiu czekałam przychodziło do mnie jesienią.

Lato jest leniwe, jesienią wszystko nabiera od nowa rozpędu.
Dlatego co roku czekam na nią z utęsknieniem - wtedy rozkwitam.

Jesienią naprawdę chce mi się żyć!

Jesień lubię też za ciuchy, które można wtedy nosić.
Te wszystkie narzutki,  swetry, otulacze, botki i szale - uwielbiam je do szaleństwa.
O wiele bardziej od letnich krótkości i dekoltów.

pre-fall outfit | stylizacja boho na jesień | styl boho | jak ubrać się jesienią | stylizacja z kapeluszem | tunika w etniczny wzór | teczka vintage | blog o modzie | blog szafiarski | blog modowy

Pamiętam, że całkiem niedawno posta w pewnym sensie poświęconego jesieni popełniła Rykoszetka - złapałam się wtedy na tym, że połowę z jej słów mogę z powodzeniem przyłożyć do siebie.

Połowę, bo z wpisu Ewy zrozumiałam, że czuje się ona także typem kolorystycznym jesieni - ja do dziś nie zidentyfikowałam "swojej" pory roku.
Wydaje mi się, że najbliżej mi do zimy, ale to wrażenie mojej "zimowości" nieco zafałszowuje fakt, że mam przefarbowane włosy.
Typ urody powinno się chyba ustalać w oparciu o ich naturalny kolor.

Nieważne - i tak noszę to, co mi się podoba ;P
A maluję się od lat tak samo ;)

Jesienią nie jestem na pewno, bo ani cery nie mam złocistej (trupia bladość nijak nie podpada pod złocistość, sorry) ani oczu zielonych.
Chociaż kolory dedykowane temu typowi w większości lubię, nie powiem.

Ale nie przeszkadza mi to czuć się nią :)

Tak, gdybym musiała zidentyfikować się z jakąś porą roku, to zdecydowanie wybrałabym jesień :)

stylizacja boho na jesień
Korzystając więc z tej chwili ubiegłotygodniowego ochłodzenia dokonałam w swojej szafie przedjesiennych porządków i przygotowałam ją na nadchodzący sezon - powyciągałam z jej dna wszystkie ciuchy, które mogą mi się przydać, jeśli jesienne klimaty zapragną się u nas rozgościć na dobre.

Tak odnalazłam tę tunikę, którą kupiłam wiosną i zamierzałam nosić jako sukienkę.

Dobrze, że nie udało mi się tego pomysłu zrealizować - na sukienkę to ona jest zdecydowanie zbyt kusa!

Ale za to bardzo dobrze sprawdza się w roli... koszuli :)

Niewiele myśląc postanowiłam stworzyć jakiś zestaw z nią w roli głównej!

Tunika z etnicznym nadrukiem
Tunikę/koszulę kupiłam na początku roku, w czasie zimowych wyprzedaży.

Znalazłam ją w Bershce i zapłaciłam za nią jakieś śmieszne pieniądze.

Urzekła mnie tym nadrukowanym na niej etnicznym printem.
Wiecie już dobrze, że ja na wszystko, co jest choć trochę "etno" jestem bardzo łasa ;)

Pleciony pasek H&M
Dla potrzeb "stylizacji" z tego posta postanowiłam przewiązać ją plecionym paskiem - bez paska sprawiała wrażenie kolejnego w mojej szafie ciucha ciążowego (a co jak co, ale ciążowa nie była ;P).
Założona do długich spodni nieco odbierała sylwetce lekkość.

To był strzał w dziesiątkę - pasek raz, że dobrze się z nią skomponował, a dwa, że trochę choć zaznaczył talię.

stylizacja boho na jesień | styl boho | jak ubrać się jesienią | stylizacja z kapeluszem | tunika w etniczny wzór | teczka vintage | blog o modzie | blog szafiarski | blog modowy

Do tej tuniki najbardziej pasują mi wszelkie torby i dodatki utrzymane typowo w klimacie boho - jednak nie chcąc zbyt często pokazywać Wam na blogu tych samych torebek tym razem postawiłam na moją vintage teczkę.

stylizacja boho na jesień | styl boho | jak ubrać się jesienią | stylizacja z kapeluszem | tunika w etniczny wzór | teczka vintage | blog o modzie | blog szafiarski | blog modowy

Teczkę już znacie - chwaliłam się nią na początku roku.


Upolowałam ją w jednym z fajniejszych polskich lumpeksów internetowych - SecondLand.pl.

Długo, naprawdę długo szukałam takiej torby - kupienie nowej w tym stylu to naprawdę spory wydatek.
Znalezienie używanej ale w dobrym stanie - kupa zachodu.

Spadła mi z nieba, bo już dawno straciłam wszelkie nadzieje na to, że uda mi się kiedykolwiek dorwać takie cudo :)


Myślę, że pasuje do tej tuniki idealnie :)

W dzisiejszym poście debiutują moje ogromne lenonki.

Być może na zdjęciach tego nie widać tak dobrze, ale uwierzcie mi na słowo - są wielgaśne!

Tak wielkich lenonek nigdzie jeszcze nie widziałam!

stylizacja okulary Brylove
Znalazłam je w strefie Showroom na XIII edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

Pochodzą z asortymentu Brylove.

Pamiętam, że Bambi i Paula bardzo kręciły na nie nosem - że brzydkie, że wyglądam jak pajac i w ogóle weź, Mar, zostaw to i chodź, hajsu nie wydawaj.

Nie odpuściłam.

Kupiłam i kocham je nad życie :)

Co prawda Leszek podziela zdanie dziewczyn i nie może uwierzyć, że ja chcę nosić coś takiego na nosie, ale kto by się przejmował gadaniem faceta ;P

stylizacja boho na jesień | styl boho | jak ubrać się jesienią | stylizacja z kapeluszem | tunika w etniczny wzór | teczka vintage | blog o modzie | blog szafiarski | blog modowy
No, także ja jestem na jesień gotowa.

Może przychodzić - ten zestaw jest dowodem na to, że mam już kilka pomysłów na stroje, w jakich będę ją witać :)


Kapelusz - H&M
Lenonki - Brylove
Sweter - H&M
Koszula/tunika w etniczny wzór - Bershka
Teczka - no name (SecondLand.pl)
Pleciony pasek - H&M
Tregginsy - H&M
Baleriny a'la mokasyny - Deichmann


A Wy?

Cieszycie się z tego, że jesień nadchodzi, czy groźba zakutania w szal, sweter, kurtkę i wszystkie te konieczne jesienią otulacze nieco Was przeraża?

Niedzielne buziaki dla Was - trzymajcie się i koniecznie dajcie znać, jak Wam się podoba moja tunika :)

Pozdrawiam, Wasza Mar!

dziewczyna w kapeluszu


P.S. W przyszły weekend bawię się na weselu przyjaciółki, więc jeśli następny post nie pojawi się tu zbyt szybko, to proszę nie wpadać w panikę :)

niedziela, 14 sierpnia 2016

W stylu boho: bluzka z haftem w gdańskim plenerze

Trochę się boję, że lato już odeszło.


Nie dlatego, że jestem jakąś wielką fanką upałów (wręcz przeciwnie! upały mnie męczą!), ale dlatego, że wielu fajnych, letnich ciuchów nie zdążyłam jeszcze nigdzie założyć.


bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | molo w Brzeźnie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarski

Na przykład dwóch par szortów, które sprawiłam sobie z początkiem lata.
Takich zwiewnych, z materiału w podobie szyfonu.

W szortach pokazuję się rzadko - i na blogu i w "realu".

Zawsze wstydzę się odkrywać swoje nogi - nawet nie dlatego, że mi się nie podobają (chociaż mogłyby być ładniejsze i ja sama mogłabym im w tym trochę pomóc), ale dlatego, że zwykle są białe (albo - co gorsza - sine).

A trend na opaleniznę ma się dobrze, więc głupio mi odstawać od reszty ;)

Choć opalać się nie znoszę - i na plaży i w solarium.

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | molo w Brzeźnie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarski

Dlatego zwykle zaczynam pokazywać moje kończyny dolne światu dopiero wtedy, kiedy dzięki kilkunastu spacerom i dłuższemu lub krótszemu urlopowi uda im się przestać być śnieżnobiałymi, a zaczynają być po prostu blade ;P

Na to potrzeba czasu.

Szkoda, że w tym roku zaczęłam go wygospodarowywać zbyt późno ;)

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | molo w Brzeźnie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarski

No cóż - dobrze, że nad morze zabrałam choć moje wysłużone już nieco czarne szorty.

Przynajmniej takim dowodem dysponuję w razie gdybyście próbowały i próbowali zarzucić mi, że wcale tych swoich nóg nie pokazuję ;P

Szorty co prawda znacie już dobrze (bo gościły na blogu choćby rok temu, o - w poście z warkoczem), ale co poradzę na to, że to właśnie je spośród wszystkich moich kusych ciuchów lubię najbardziej?

Pasują do wszystkiego, nie trzeba ich prasować i są czarne.

Tak,  c z a r n e.

Ja czerń noszę przez cały rok i wcale nie jest mi w niej latem jakoś bardziej gorąco, niż w jasnych ubraniach.
Chyba, że próbuję założyć na tyłek grube i sztywne dżinsy - wtedy to i owszem.
Gotuję się po przejściu kilkunastu metrów.

Ale w szortach? Bluzce? Koszuli?
Nigdy!

Także - gdyby ktoś z Was wpadł na pomysł zapytania mnie, czy mi czasem nie było za ciepło, to odpowiadam: nie było :)

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarski

Zdjęcia z dzisiejszego posta to druga, zapowiadana Wam już tydzień temu urlopowa "sesja", którą popełniliśmy w czasie naszego tegorocznego wakacyjnego wyjazdu.

Zrobiliśmy je w Gdańsku - w brzeźnieńskim parku im. Jana Jerzego Haffnera (te pod pergolą) i na molo w Brzeźnie.

O, mówię Wam - co ja bym oddała, żeby zawsze mieć takie fantastyczne plenery kilka kroków od domu!

Wiele ;P

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho
Główną rolę w tym zestawie gra wymieniona w tytule wpisu haftowana bluzka.

Bluzka, która jak wiele moich pokazywanych Wam na blogu ciuchów może pochwalić się długą i obfitującą w dramatyczne zwroty akcji historią.

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | Brzeźno
Podobnie jak obfotografowywana niedawno zielona maksi tak i ona kupiona została lata temu w jednym ze zgierskich lumpeksów.

Stoczyłam o nią prawdziwą bitwę - musiałam ją niemal wyrywać z rąk dwóm ciężarnym Paniom.

Bo znalazłam ją na dziale ciążowym - co Was zbytnio zapewne nie zdziwi, jeśli wziąć pod uwagę jej krój ;)

Panie przyszły do lumpeksu we dwie, mierzyły tę bluzkę przez pół godziny a potem porzuciły ją gdzieś pomiędzy innymi wieszakami i zapomniały o niej.
Ja jej nawet nie mierzyłam - z miejsca porwałam ją i pobiegłam z nią do kasy.
Wtedy Panie uświadomiły sobie, że jednak o niczym nie marzą tak mocno, jak o posiadaniu tej bluzki (na spółkę? może to były siostry albo przyjaciółki...).

No cóż - ja wiem, że stan błogosławiony rządzi się swoimi prawami i że komu jak komu, ale kobiecie w ciąży ustąpić należy, jednak nigdy nie twierdziłam, że jestem jakoś wyjątkowo dobrze wychowana ;P

Bluzkę przyniosłam do domu ja - nie one ;P


Potem wiele razy miałam wyrzuty sumienia - bo choć podobała mi się szalenie (to jeden z ładniejszych ciuchów, jakie mam), to nosiłam ją rzadko.
Rzadko, bo zawsze irytował mnie w niej ten dekolt.
Swego czasu byłam nieco tęższa i biust też miałam większy - trochę głupio było mi tak go wywalać ludziom przed nos.

W rezultacie jakieś dwa lata temu wyjęłam bluzkę z szafy i wrzuciłam ją do worka z ubraniami przeznaczonymi do utylizacji.

Misję wyniesienia worka na śmietnik powierzyłam mojemu bratu, a że ten jest bestią leniwą i mało chętną do jakiejkolwiek pomocy starszej siostrze, to stojącym w przedpokoju workiem zainteresowała się mama i coś tam z niego powyjmowała (złorzecząc pod nosem, że takie ładne ubrania, a ja je wyrzucam jakby były szmatami do podłogi przynajmniej).
Nie interesowałam się zbytnio tym, co ocalało z moich przegrzebków - to, czego mama nie wybrała wystawiłam pod osiedlowym koszem na śmieci.

O bluzce zapomniałam na długie miesiące.

Przypomniałam sobie o niej dopiero tegoroczną wiosną, kiedy wszelkiego rodzaju hafty znowu powróciły do łask.

Ile ja łez za nią wylałam, ile razy pisałam o niej na Waszych blogach, kiedy chwaliłyście się swoimi haftowanymi ciuchami!

Bo przecież takiej bluzki jaką ja miałam nie miał i mieć nie będzie nikt!
A ja ją wywaliłam - bez jakiegokolwiek pomyślunku i najmniejszej choćby refleksji.


A kiedy pokazałam ją mamie to zapłakałam, że ładna jest, to prawda - ale moja wiązana, "ciążowa" bluzka z haftem na piersi była o wiele od niej ładniejsza.
A wtedy mama zaśmiała się, otworzyła swoją szafę i wyciągnęła z niej bluzkę, o której sądziłam, że już dawno temu rozłożyła się na jakimś wysypisku.

Zmartwychwstanie!!! Cuda jednak czasem się zdarzają ;)

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | molo w Brzeźnie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarski
Historia bluzki jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że nie warto zbyt prędko pozbywać się ubrań - tak, wiem: minimalizm, wyzwanie dziesięciu ciuchów i inne takie, ale bez jaj!

Moda naprawdę zatacza koło i nie wierzę, że żadnej z Was nie było czasem żal ubrań, z którymi pożegnała się zbyt szybko ;)

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | molo w Brzeźnie
Kapelusz - H&M
Bluzka z haftem - no name (second-hand)
Szorty - H&M
Listonoszka - H&M
Sandały - C&A

bluzka z haftem | haft | moda w stylu boho | styl boho | stylizacja z kapeluszem | Gdańsk Brzeźno | molo w Brzeźnie
Sandały!

Miałam Wam o nich opowiedzieć - obiecywałam Wam to w ostatnim poście.

sandały damskie C&A 2016
Otóż dawno, naprawdę dawno nie miałam tak wygodnych butów.
Bardzo płaskie, na super cienkiej podeszwie.
Dla mnie takie buty są najwygodniejsze na świecie, choć chyba nie jest to najlepsze rozwiązanie jeśli chodzi o zdrowie i kondycję stóp.

W każdym razie - potrzebowałam takich, wymarzyłam je sobie i znalazłam je w C&A na początku lata.

Nie były najtańsze i tym bardziej żałuję, że nie poczekałam z ich zakupem kilku chociaż tygodni - przed moim wyjazdem nad morze kosztowały już 9,90.

Sandałów nie miałam za bardzo gdzie założyć - były przeznaczone właśnie na urlop.

Co się okazało?

Jeden spacer z Brzeźna do Sopotu, dwa wypady na plażę i na zdjęcia... i przody podeszew mają już tak zdarte, że nadają się tylko do wyjścia do sklepu :/

A przecież nie grałam w nich w piłkę nożną, nie przesadzałam też na tym urlopie z alkoholem i nie obijałam się o nic za bardzo...

sandały damskie C&A 2016
Ja wiem, że takie są konsekwencje wybierania cienkiej podeszwy i że nie powinnam się spodziewać niczego więcej po butach z sieciówki, ale to nie jest moja pierwsza para z takiego modelu ani nie jest to mój debiut jeśli chodzi o buty z C&A.

Szkoda mi ich, bo były naprawdę idealne - proste, pozbawione zbędnych ozdób, uniwersalne i zwyczajnie ładne.

Dobrze, że chociaż na zdjęcia załapały się jeszcze w takim stanie, że nie wstyd tych zdjęć komukolwiek pokazać ;P

Bardzo żałuję, że nie będę mieć już więcej wolnych dni w najbliższym czasie - tak bardzo chciałabym wrócić do Gdańska...

Zawsze mam niedosyt morza, urlopu i podróży.
I zawsze mam poczucie, że nie wykorzystałam wakacji tak, jak wykorzystać powinnam.

Bo pewnie tak było - często nie potrafię się odpowiednio wyluzować, w czasie urlopu narzekam i marudzę i dopiero kiedy wracam do domu to uświadamiam sobie, jak fajnie było.

Może zimą, może zimą wrócę nad Bałtyk po raz kolejny.
To takie moje małe marzenie - pojechać nad morze zimą.
Trzymajcie kciuki, by udało mi się je zrealizować ;)

Miłej niedzieli dla Was (i poniedziałku - jutro też się lenimy!) - buziaki od Mar!



P.S. Na tych z kolei zdjęciach widać, że nie tylko skróciłam włosy, ale i że wreszcie zaczęłam nosić pierścionek zaręczynowy ;P

Tak, trudno było mi się przyzwyczaić (bo ja pierścionków niemal w ogóle nie noszę i nigdy raczej nie nosiłam) ale już powoli przywykam ;P

niedziela, 7 sierpnia 2016

Biała sukienka, Gdynia Orłowo i urlopowy Instagram mix

Wróciłam!


Moja dwutygodniowa nieobecność na blogu związana była z urlopem, którego tak bardzo przecież wyczekiwałam!


Uroczyście oświadczam też, że w czwartek dobiegł końca mój pobyt w szpitalu, o którym wspominałam Wam na moim profilu w serwisie Facebook już w poniedziałek, a o którym dowiedzieliście się zapewne też we wtorek - z mojego Instagrama.


Chyba będę żyła, także jeszcze trochę się ze mną pomęczycie ;)


O samym moim urlopie (i o tym, jak go spędziłam) przeczytacie więcej na końcu posta, na początek zapraszam Was na zdjęcia mojej wakacyjnej "stylizacji"!


biała sukienka vintage | sukienka na plażę | stylizacja na plażę | kapelusz z szerokim rondem | kapelusz na lato |  Gdynia Orłowo | Molo w Orłowie | plaża w Orłowie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarskie
W tym roku poszaleliśmy i pomimo naszej niechęci do robienia jakichkolwiek "blogowych" zdjęć w czasie dłuższego lub krótszego wypoczynku (naprawdę bardzo tego nie lubimy! mnie - przede wszystkim - nie chce się w czasie urlopu/wolnych dni stroić i malować! tak już mam! urlop to dla mnie totalny reset, ani mi się widzi wówczas zmuszać do niczego!) udało nam się popełnić aż dwie urlopowe "sesje".

Ta z dzisiejszego posta jest pierwszą z nich!

biała sukienka vintage | sukienka na plażę | stylizacja na plażę | kapelusz z szerokim rondem | kapelusz na lato |  Gdynia Orłowo | Molo w Orłowie | plaża w Orłowie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarskie
Zdjęcia, które możecie dziś oglądać powstały w czasie naszej urlopowej eskapady do Orłowa - południowej, nadmorskiej dzielnicy Gdyni.

Orłowo to dla mnie miejsce magiczne - odwiedziliśmy je z Leszkiem w nasze pierwsze wspólne wakacje w 2013 roku i chyba już zawsze będzie mi się ono kojarzyć z samymi dobrymi chwilami.

Nic więc dziwnego, że za wszelką cenę chciałam tam powrócić.

No i udało się :)!

I jaka pogoda nam się trafiła!

Trzy lata temu zdarzyła się nieco mniej ładna ;)

biała sukienka vintage | sukienka na plażę | stylizacja na plażę | kapelusz z szerokim rondem | kapelusz na lato |  Gdynia Orłowo | Molo w Orłowie | plaża w Orłowie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarskie
Nie będę Was zanudzać opisem Orłowa, bo informacje na temat tego urokliwego miejsca znajdziecie bez trudu w każdym niemal zakamarku Internetu.

Poza tym ta plaża (wraz z orłowskim molem i tamtejszą przystanią rybacką) jest chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich plaż - po co więc pisać o czymś, o czym już napisano wiele?

Przejdę lepiej do mówienia o tym, co przywdziałam na siebie tamtego słonecznego dnia!

Jak wspomniałam na wstępie - urlop to dla mnie okres totalnego luzu.

Absolutnie nie w głowie mi wtedy obmyślanie "outfitów" i kilkugodzinne zastanawianie się nad tym, co z czym zestawić.

Nauczona doświadczeniem nie zabieram już na wakacje kilku toreb ciuchów - bo wiem, że i tak założę tylko 1/7 całego ekwipunku.

Szkoda mi też czasu na tracenie dnia na pakowanie.

I nerwów na to, że wszystko co ze sobą zabrałam pogniotło się do tego stopnia, że bez parownicy człowiek sobie z tym nie poradzi.

Dlatego zabieram wyłącznie rzeczy wygodne, dostosowane do przewidywanej na dni mojego wypoczynku pogody i dopasowane do moich planów spędzenia tych kilku wolnych chwil.

Wiadomo, że zawsze dorzucam parę ciuchów na wszelki wypadek - bo a to deszcz może spaść, a to wichura może się zerwać, a to wreszcie wieczorami trzeba będzie odganiać się od polujących na Bogu ducha winnego człowieka komarów (w Trójmieście tak jest - jeśli jeszcze tego nie wiecie, a właśnie planujecie się tam wybrać, to szczerze polecam Wam zabranie ze sobą jakiegoś repelentu i swetra, który narzucicie na siebie po zmierzchu).

Nie dokupuję niczego z myślą, że "może się przyda" (zwykle i tak nie mam już na takie zakupy pieniędzy, bo wszystko przeznaczyłam na wyjazd - to trochę ułatwia powstrzymanie się od wyprzedażowych szaleństw ;>)

Nie zawracam sobie głowy tym, czy wszystkie zabierane przeze mnie ubrania i dodatki na pewno są w stu procentach modne i grają ze sobą tak, jak oczekiwaliby od nich tego czytelnicy blogów.

Urlop to urlop.
Także od blogerskich nawyków ;-)

Za to bardzo chętnie przeglądam wówczas zasoby mojej szafy - pakowanie się to ogólnie dobry moment na przejrzenie "sezonowych" półek w garderobie.

W czasie dokopywania się do upchniętego pod stosem swetrów kostiumu kąpielowego można odkryć ciuchy ciągle w bardzo dobrym stanie i zgodne z aktualnymi trendami, a takie, o których dawno już zapomniałyśmy.

Właśnie tak natrafiłam na tę białą sukienkę - sukienkę zabraną bardzo dawno temu z szafy mojej mamy, w której rzeczona mama chadzała po świecie już w pierwsze lato po moich narodzinach.

Czyli równe 28 lat temu :)

Jak widać - dbanie o ciuchy jest u mnie chyba przekazywane z pokolenia na pokolenie, bo po sukience wcale nie widać jej wieku.

A noszona była intensywnie - najpierw przez mamę, potem przeze mnie.

Podkradłam ją mojej rodzicielce mniej więcej w tym samym czasie, w którym kupiłam zieloną maksi w stylu boho, pokazywaną Wam w poprzednim poście.

Długo, długo była przeze mnie zapomnianą, ale że tegorocznym latem udało mi się "przeprosić" z sukienkami, to postanowiłam zabrać ją ze sobą nad morze - sprawdziła się świetnie jako ciuch na plażę.

Wdziewałam ją na kostium kąpielowy i tak ubrana ruszałam na plażing :)

Taka prosta, jasna i niezbyt długa sukienka to naprawdę dobre rozwiązanie na urlop - pasuje do wszystkiego, nie krępuje ruchów, nie plącze się między nogami i (co najważniejsze) nie jest w niej gorąco, gdy z nieba leje się żar!

Sukienka nie jest jedyną posiadaną przeze mnie od dłuższego już czasu rzeczą, której podarowałam drugie życie przy okazji kompletowania garderoby na moje tegoroczne wakacje w Trójmieście.

Kolejną taką zdobyczą z "wykopalisk" jest mój pleciony kapelusz z szerokim rondem.

biała sukienka vintage | sukienka na plażę | stylizacja na plażę | kapelusz z szerokim rondem | kapelusz na lato |  Gdynia Orłowo | Molo w Orłowie | plaża w Orłowie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarskie

Kapelusz kupiłam jeszcze w czasach, gdy byłam częstym gościem w Krakowie.

Gdzieś przy ulicy Floriańskiej był sklep, jakaś tania sieciówka.
Nie mam pojęcia jaka - odcięłam kapeluszowi metkę.
Obstawiam, że było to Colloseum.

Tuż koło Bramy Floriańskiej się mieściła.

Tam trafiłam kiedyś na jakąś wyprzedaż - ten kapelusz kosztował mnie na niej... całe 3 złote!

Wcale mi się nie podobał - wydawał mi się tani, kiczowaty i tandetny.

Naprawdę!

Ale to były czasy, gdy żadnego kapelusza w swojej szafie jeszcze nie miałam, a w tym jego odpustowym uroku było coś, co sprawiało, że nie mogłam o nim zapomnieć.

No to go przygarnęłam - będąc pewną, że u mnie będzie mu lepiej, niż w sklepie ;)

Przeleżał kilka lat na szafie - od czasu do czasu będąc podgryzanym przez moje koty.

Bo zawsze, gdy wybierałam się na wakacje, to jakoś zapominałam zabrać go ze sobą.

Ale kiedy odnalazłam tę białą, letnią sukienkę, to z miejsca wskoczyłam na krzesło i ściągnęłam go - wiedziałam bowiem, że sukienka i ten kapelutek będą stanowić duet idealny.

No i chyba się nie pomyliłam ;)

Ten kapelusz absolutnie nie nadaje się na spacery po mieście, ale jako urlopowy dodatek sprawdza się znakomicie!

biała sukienka vintage | sukienka na plażę | stylizacja na plażę | kapelusz z szerokim rondem | kapelusz na lato |  Gdynia Orłowo | Molo w Orłowie | plaża w Orłowie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarskie

Jedyną nową rzeczą w tym zestawieniu są sandały - sprawiłam je sobie z początkiem lata w C&A.

Brakowało mi prostych, lekkich i klasycznych sandałów na cienkiej podeszwie.

Te były przecenione i pozbawione udziwnień.
Wzięłam je bez zastanowienia.

No cóż - nie przetrwały tego urlopu ;P

Ale ich historię opiszę Wam w kolejnym poście :>


Pleciony kapelusz z szerokim rondem - Colloseum
Sukienka - vintage (z szafy mamy)
Listonoszka z frędzlami - C&A
Sandały - C&A

biała sukienka vintage | sukienka na plażę | stylizacja na plażę | kapelusz z szerokim rondem | kapelusz na lato |  Gdynia Orłowo | Molo w Orłowie | plaża w Orłowie | blog modowy | blog o modzie | blog szafiarskie

Miało być o urlopie, no to proszę!

Zgodnie z obietnicą - jest i o nim!

W tym roku odpuściliśmy sobie szukanie kwatery w którymś z typowo nadmorskich kurortów.

Pomni ubiegłorocznych cyrków na władysławowskiej plaży postanowiliśmy oszczędzić sobie marnowania czasu na szukanie choćby kawałka miejsca, na którym dałoby się rozłożyć ręcznik i koc.

Wybraliśmy się więc do Gdańska - na Brzeźno.
To tam spędzaliśmy nasze wakacje w 2013 roku, bardzo nam się tam wtedy podobało, poza tym dojazd do Gdańska przebiega bez większych problemów - nie stoi się w korkach i nie kluczy jakimiś polnymi drogami.

Za szukanie miejsca noclegowego wzięliśmy się bardzo późno, bo w czerwcu.

Wszystko było już zapchane i zajęte, więc straciłam masę nerwów, a niczego wolnego nie znalazłam.

Wtedy sprawę wziął w swoje ręce Lechu - on nie lubi marnować czasu, nie przepada za szukaniem kwater na jakichś lokalnych stronach, tylko zwykle wybiera Booking.
Na Bookingu wszystko jest jasne - jeśli w wybranym przez Ciebie terminie hotel/pensjonat ma wolny pokój, to taka informacja widnieje na jego stronie.
Zarezerwował więc nocleg w bardzo ładnym miejscu, które jednak choć na zdjęciach i w opisie prezentowało się naprawdę ekstra, to w rzeczywistości odbiegało nieco od tego, co nam obiecano.

Nic to, przynajmniej przez całą dobę mieliśmy dostęp do ciepłej wody - kto pamięta mój ubiegłoroczny, urlopowy wpis, ten już wie, że w takim Władysławowie chociażby jest z tym problem :>

Jakoś przeżyliśmy, chociaż komfort przebywania na naszej kwaterze był zerowy - wnętrze, choć eleganckie i czyste, było niesamowicie ciasne i niefunkcjonalne.
Połowa sprzętów szwankowała, a ktoś, kto stawiał ten budynek nie ogarnął chyba sztuki budownictwa na tyle, na ile powinien, bo było tam duszno jak w piekle.
Brakowało też miejsca, w którym można by usiąść sobie z kawą, piwem i papierosem, bo "pensjonat" mieścił się na tyłach pasażu handlowego, więc można było sobie tylko stanąć na zewnątrz, koło jednej lub drugiej ciężarowki dostawczej albo przycupnąć na porzuconych tam kartonach.
Ławki lub altanki się nie uświadczyło.

Ta kwatera kosztowała kupę hajsu i miotało nami na lewo i prawo, ale młody organizm sporo wytrzyma, a że pogoda była piękna, to wiele czasu w tym naszym rzekomym apartamencie nie spędziliśmy.


Brzeźno jest specyficznym miejscem - to nie jest taka nadmorska dzielnica, jak w większości nadbałtyckich miejscowości.

Nie ma tu typowego deptaka z tym całym pamiątkowym kramem.

Nie ma mnóstwa turystów i dzikich tłumów.

Jest za to pobliska, nieczynna już, ale udostępniona do zwiedzania latarnia morska z pięknym widokiem na port, Westerplatte i całe w zasadzie Trójmiasto, jest wspaniały szlak spacerowy do Sopotu, jest tramwaj, którym można dojechać we wszystkie ważniejsze punkty przesiadkowe i linie autobusowe, którymi da się dostać chociażby na stację SKM.

Jest też olbrzymi park, jest kilka zejść na plażę i duże, ładne molo, ale knajp, smażalni i bud z goframi jest tam jak na lekarstwo.

Brzeźno jako miejsce na urlop ma swoje plusy i minusy.

Plusem jest na pewno względny spokój - mało imprezującej do późna młodzieży, brak walki o kawałek plaży, brak parawaningu.
To świetna baza wypadowa - nawet, gdy nie przybywacie na urlop swoim autem, to dostaniecie się stamtąd we wszystkie turystyczne miejsca.

Brzeźnieńska plaża też jest naprawdę ładna, choć to plaża portowa - nie jest najczystsza.
Ale zachód słońca jest tam bardzo urokliwy :)

Minusy są takie, że po 22 nigdzie nie wyjdziesz na piwo - jak sobie kupisz jakieś w Żabce, to je wypijesz.

Zjeść też raczej nie zjesz już po 21.

Ogólnie bardzo brakowało mi tam takich typowych, polskich smażalni nadmorskich - te tawerny, które tam były serwowały średniej jakości jedzenie w cenach naprawdę wygórowanych.

Jedyną knajpą, która zachęcała do tego, żeby w niej zjeść był Kawior - właściwie nie knajpa, a prawdziwa restauracja.
Z ciekawym menu, pięknym wystrojem, naprawdę smacznym jedzeniem i przemiłą obsługą.

Ich polędwicę z dorsza i wytrawne gofry z parmezanem i boczkiem chcę zjeść jeszcze raz, jeśli jeszcze kiedyś tam zawitam! 


Mieliśmy pecha, bo w czasie naszego pobytu całe niemal Trójmiasto zaatakowały sinice - na kąpiele i plażowanie (bo co to za przyjemność leżeć na plaży, jak nie możesz wleźć do wody?) jeździliśmy do oddalonych nieco od Brzeźna Stogów i do Sobieszewa.

Tamtejsze plaże są o wiele ładniejsze.
Zwłaszcza ta w Stogach!

Ludzie, takiej wielkiej plaży nie widziałam nigdzie nad Bałtykiem!
I ten industrialny widok na terminal kontenerowy! Uwielbiam! Coś pięknego!

Z leżącego tuż obok Brzeźna Nowego Portu (dojdzie się tam spacerkiem w dwadzieścia minut), spod samej latarni morskiej, kursuje tramwaj wodny - można nim popłynąć Martwą Wisłą i Motławą aż do Starego Miasta.

My też skorzystaliśmy z tej okazji :)

Trochę bujało - dobrze, że przewidziałam to i naćpałam się aviomarinem ;P

Podróż trwa półtorej godziny i można podziwiać w jej trakcie gdański port oraz stocznię.
Po drodze natrafimy też na Twierdzę Wisłoujście.
Te wszystkie statki cumujące w porcie i w stoczni naprawdę robią wrażenie!

Bilet kosztuje 10 zł - szczerze polecam Wam taką wyprawę.

Z gdańskiego Starego Miasta można wrócić na Brzeźno tramwajem - bezpośrednio.

Jest to fajne rozwiązanie, bo rezygnując z dostania się tam autem możemy zdecydować się na zjedzenie jakiegoś pysznego obiadu i wypicie dobrego piwa z któregoś lokalnego, trójmiejskiego browaru.

Stare Miasto jest piękne, koniecznie trzeba tam wpaść w czasie (krótkiego nawet) pobytu w Trójmieście!

Jak wspomniałam - z Brzeźna możemy wybrać się na pieszą lub rowerową wyprawę do Sopotu.

Spacer zajmie nam około dwóch godzin.


Niestety, trasa - choć biegnie wzdłuż brzegu - nie posiada widoków na Zatokę Gdańską.
Zatoka jest oddzielona od nas pasem zieleni i wydmami oraz lasem.

Ale idzie się szybko - a po drodze mija wiele PokeStopów :> (dzięki temu spacerowi z jednego jaja wykluł nam się Lapras, którym Lechu podbił kilka tamtejszych Gymów ;P
Tak! Zainstalowaliśmy "własne" Pokemony :D!!!)

Już w Brzeźnie znajdziemy wiele typowej dla tamtejszej architektury zabudowy z czasów świetności kąpielisk w dzisiejszym Trójmieście, ale ta w Sopocie naprawdę urzeka.
Dlatego polecam Wam wybrać się do Sopotu pieszo - można ją wówczas na spokojnie podziwiać.


Będąc w Sopocie nie można nie wpaść na molo i na latarnię morską - która już od dłuższego czasu oficjalnie nie jest latarnią, a światłem nawigacyjnym.
Ale wygląda jak latarnia i tradycyjnie latarnią jest nazywana.

Z latarni rozciąga się wspaniały widok na miasto i Zatokę.

Wchodzi się na nią łatwo, bo jest niewysoka.
Wejście jest tanie, także tym bardziej nie jest warto odpuścić tę atrakcję ;-)

No, a na koniec macie jeszcze trochę moich instagramowych zdjęć z Orłowa - tak, to właśnie tam robione były te zdjęcia stylizacji z dzisiejszego posta.

Prawda, że to molo jest ładne tak samo, jak to w Sopocie?

Uciekam - zostawiając Was ze zdjęciami.

Trzymajcie się ciepło!

Wy już po urlopie, czy dopiero się na niego wybieracie?

Buziaki dla Was od Mar!

INSTAGRAM

FACEBOOK

P.S. Kto zauważył, że skróciłam włosy :>?