poniedziałek, 4 listopada 2013

Jesień w czerwieni

Z pięknej pogody trzeba korzystać!


Dlatego - póki temperatura na to pozwala - "donaszam" lżejsze rzeczy.
Lżejsze i takie, które na wichury, szarugi i 5 stopni Celsjusza słabo się nadają.
Jedną z nich jest kolejny, po prezentowanym Wam uprzednio swetrze, szafowy skarb Mar:
malinowy płaszczyk od Stradivariusa.
Zakupiłam go kilka lat temu w czasie letniej wyprzedaży. Kosztował nieprzyzwoicie mało, grzechem było przejść obok niego obojętnie.
Przyznam, że trochę się wahałam przed zakupem - zawsze wydawało mi się, że w odcieniach czerwieni nie jest mi do twarzy. Zdanie zmieniłam, kiedy porwałam płaszczyk do przymierzalni ;)


Płaszczyk jest dość cienki (choć wygląda - przynajmniej na zdjęciach - na porządny jesienny ciuch) z powodu materiału, z którego został zrobiony - to połączenie bawełny i dżerseju. W ogóle nie nadaje się do noszenia w wietrzne dni (o czym przekonałam się w trakcie powrotu z "sesji" - zmarzłam okropnie!). Jednak jest tak piękny, że wybaczam mu nawet tak spore przewinienie ;)

Płaszcze o kroju litery A są idealne dla kobiet szczupłych, z niewielkim biustem, wąskimi ramionami i mało zarysowanymi biodrami - podkreślają linię ramion, a poprzez rozszerzający się u dołu krój dodają sylwetce proporcji. 

Do tego typu okrycia wierzchniego dobieram zawsze wąskie spodnie (prawdę powiedziawszy ja zwykle noszę albo bryczesy albo rurki, także niezbyt miałabym co innego doń dobrać, ale tak czy siak tylko takie połączenie uważam za odpowiednie - ale to zawsze kwestia indywidualnych upodobań) i botki z dopasowaną cholewką.
Tej jesieni odkopałam w mojej szafce na buty botki z cielęcej skóry, kupione swego czasu na wyprzedaży w Boti, a wrzucone na dno szafy z powodu dość szerokiego obcasa, do którego przekonywałam się rok.
Torba - duża i pojemna, stanowiąca główny dodatek do stroju. Znacie ją już z poprzedniej stylizacji ;)



Tak wyszykowana udaję się zwykle na spacery po naszym uroczym mieście (i nie jest to ironia, uważam, że Łódź jest miastem pięknym! a widziałam też inne miasta, w kilku miałam okazję pomieszkiwać dłużej, niż dwa dni trzy razy do roku, także wiem co mówię!), spotkania ze znajomymi, czy zakupy, ale płaszczyk nada się również na randkę - co prawda ja w nim nigdy na żadnej nie byłam, ale mój chłopak (i osobisty fotograf Mar w jednym) zareagował na mój widok w dzień sesji pełną aprobatą, także wnioskuję, że i Wy, podobnym lookiem, mogłybyście zrobić równie dobre wrażenie na przedstawicielach płci męskiej ;)




I jeszcze jedna, mała porada Mar - do tego typu płaszcza, podkreślającego linię ramion, dobrym pomysłem jest wysokie upięcie włosów. Ja preferuję kok, Wy możecie być w tej kwestii bardziej kreatywne - mnie na szaleństwa nie pozwala duża ilość i niesforność moich włosów (jeśli któregoś razu wrzucę zdjęcia w peruce, to wiedzcie, że już z nimi nie wytrzymałam nerwowo).



Płaszcz - Stradivarius
Rurki - Bershka
Botki - Sarah Karen dla BOTI/CCC
Okulary - Reserved
Torba - Stradivarius

11 komentarzy:

  1. mój ulubiony płaszczyk i moja ulubiona torebka :D super look i super sesja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna ta stylizacja, kolor płaszczyka jest boski, czerwień ma niesamowity odcień!

    OdpowiedzUsuń
  3. swietny plaszczyk ! uroczo sie nim prezentujesz :)

    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny płaszczyk, ogromnie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  5. O, wow! Ten look totalnie powalił mnie na łopatki. Nie dziwię się, że Fotograf był zadowolony! :)) Chyba się skuszę na jakieś bardziej intensywne kolory, bo ostatnio zwykle gustuję w neutralach, a na Twoim przykładzie przekonuję się jak odpowiednio dobrane intensywne odcienie mogą zachwycić i podkreślić urodę :) Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak uroczo:) Płaszczyk jest prześliczny!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.