czwartek, 12 grudnia 2013

Kosmetyczne recenzje Mar: Sensilis - Pure Perfection, Balancing & Refirming Antiaging Cream


Dzień roboczy, a jak dzień roboczy, to kolejna recenzja


Jakoś tak przyzwyczaiłam się do tego, że w weekendy wrzucam posty ubraniowe, a w tygodniu kosmetyczne.
Długo zastanawiałam się nad wyborem kolejnego produktu z listy moich KWC o którego istnieniu chciałabym Was poinformować, aż z pomocą przyszła mi proza życia - skończył mi się krem, musiałam zakupić nowe opakowanie, a że pełne pudełka/słoiki/tubki wyglądają najładniej (więc można im zrobić ładne zdjęcie), to problem się rozwiązał.

Idealnego kremu do twarzy szukałam latami.
Miewałam różne, na początku drogeryjne, potem - kiedy rozpoczęłam pracę dermokonsultantki - apteczne.
W różnym czasie oczekiwałam od nich różnych rzeczy, kiedyś niemożliwych, potem zaczęłam podchodzić do tej kwestii bardziej życiowo.

Kiedyś miałam skórę zdecydowanie tłustą, teraz - po blisko 8 latach kuracji hormonalnej - raczej mieszaną, ze skłonnością do przesuszania się policzków.
Trądzik jako taki odszedł w zapomnienie, jednak od czasu do czasu jeszcze coś mi wyskakuje.
Przestałam więc oczekiwać od kremu tego, że będzie zapobiegał tym drobnym już niedoskonałościom (tę misję powierzam żelom, tonikom i płynom bakteriostatycznym), obecnie stawiam na kilka innych rzeczy:

-od kremu oczekuję tego, żeby dobrze współpracował z moim podkładem (Revlon Colorstay) i nie zapychał porów
-dobrze by było, żebym mogła stosować go i na dzień i na noc
-powinien nawilżać mi skórę, ale bez przetłuszczania
-efekt matujący nie jest konieczny (z tym radzi sobie mój Revlon), ale kontrola wydzielania sebum - zdecydowanie pożądana
-25 lat skończone, to i pielęgnacja przeciwzmarszczkowa by się przydała

Pure Perfection się tu sprawdził, bez dwóch zdań.

Recenzowany krem wpadł mi w ręce właśnie w czasie mojej wspomnianej kariery dermokonsultantki - pracowałam wówczas jako konsultantka tej marki ;)
Do dyspozycji miałam testery i próbki, sporo o tych kosmetykach wiedziałam i czytałam. Klientki, z którymi rozmawiałam i które kupowały te kosmetyki nie mogły się nachwalić działania produktów, ja początkowo byłam dosyć sceptyczna.
W międzyczasie (pracowałam dla Sensilisu 3 lata) testowałam Normaderm Vichy (niezły - chwalę sobie całą serię), Effaclar (nie dla mnie), Pharmaceris T (tylko wycofany już krem intensywnie nawilżający okazał się produktem wartym uwagi) i Iwostin (zbyt delikatny). Jakoś tam dramatu nie było, twarz mi nie odpadła, ludzi nie straszyłam. Ale to nie było to, zawsze coś mi nie odpowiadało. Albo konsystencja, albo działanie (Pharmaceris potrafił mi niewiarygodnie przetłuszczać twarz, Effaclar ją albo wysuszał albo powodował wyrzut pryszczy, które normalnie nie wyskoczyłyby mi na twarzy nawet dziesięć lat temu!), czasem ogólny stosunek ceny do jakości i komfortu stosowania produktu.
Szukałam dalej...

Znałam zapach i konsystencję kremu Pure Perfection, jednak z racji tego, że dysponowałam niewielką ilością próbek, a świnią nigdy nie byłam i tego, co przeznaczone dla klientek nie tykałam, to działania wypróbować okazji nie miałam.
Okazja przyszła do mnie sama - około zeszłego Bożego Narodzenia dostałam od dystrybutora jedno pełne opakowanie kremu jako premię za dobrą sprzedaż.
Początkowo bardzo się ucieszyłam, potem przypomniałam sobie, że nie wiem, z czego się cieszę, skoro skład jest taki sobie (alkohol, silikony, konserwanty, składniki aktywne na końcu...). Ale zaryzykowałam.
W zasadzie, to sama nie wierzę, że ten krem jest aż tak dobry, skład zdaje się krzyczeć, że to jest niemożliwe.
Byłam naprawdę zdziwiona, kiedy okazało się, że produkt sprawdza się doskonale.

Ale... do rzeczy.
Kosmetyk jest produkcji hiszpańskiej (Dermofarm Barcelona).
Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku z podwyższanym dnem, pojemność standardowa - 50 ml.
Kolor kremu jest lekko seledynowy, konsystencja - bardzo delikatna. Nie jest to typowy krem, nie jest to żel. Ja bym określiła go jako coś zbliżonego do musu.
Kosmetyk pięknie pachnie! Z czymś podobnym spotkałam się przed jego odkryciem tylko w wypadku produktów
Sanoflore.  Zapach nie jest ciężki, ulatnia się po aplikacji na skórę. Zdecydowanie zachęca do korzystania z kremu :)





Skład: Aqua, Diethylhexyl Carbonate, Butylene Glycol, Stearic Acid, Arachidyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, Silica, Dimethicone, Disodium EDTA, Sclerotium Gum, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Tocopherol, Caprylyl Glycol, Triethanolamine, Arachidyl Glucoside, Polyacrylate 13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Sorbitan Isostearate, PCA, Carageenan, Sorbic Acid, Hydrolyzed Hazelnut Protein, Glycerin, Linum Usitatissinum Extract, Fomes Officinalis Extract, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Dipropylene Glycol, CI 42090.




Producent i dystrybutor nie określają, czy jest to krem na dzień, czy na noc - ja aplikowałam go i tak, i tak.
Według zapewnień na etykiecie i w ulotce kosmetyk ma na celu kontrolę wydzielania sebum, zmniejszenie wielkości porów oraz pielęgnację przeciwzmarszczkową (w tym ma mu pomagać opatentowana substancja aktywna - Nuteline).
Krem wchłania się dosyć szybko, cudowny zapach sprawia, że mamy ochotę nakładać go i nakładać.
Ja przed tym przestrzegam, należy robić to z umiarem, ponieważ produkt lubi się rolować.

Tak, krem się roluje - narzekają na to dziewczyny z Wizażu, narzekały na to inne klientki (to jest podobno ogólna właściwość kosmetyków Sensilisu, niestety). Dla mnie jednak nie jest to jakaś duża wada produktu - kiedy aplikuję go na noc, to mam to gdzieś, kiedy na dzień - zrolowany krem przecieram chusteczką higieniczną albo ręką i już. Kłopot z głowy.

Rolowanie nie występuje po kontakcie z podkładem. Nigdy - ale to nigdy!
Używałam w ciągu mojej przygody z Pure Perfection zarówno Revlonu, jak i Dermablendu od Vichy, czy podkładów Pharmaceris. Nigdy nie było z tym kłopotów.
Rolowanie ma miejsce tylko po aplikacji, zaraz po posmarowaniu. Dodam też, że nie występuje zawsze. Zwykle właśnie wtedy, kiedy nałożę go za dużo albo mam przesuszoną skórę (załatwia mi ją w ten sposób zwykle żel Iwostinu, ale o tym innym razem).

Krem po wchłonięciu się zostawia buzię gładką i delikatną.
Po dłuższym używaniu (tak jak mówię, u mnie to jest rok) widzę, że cera nabrała zdrowego kolorytu - z ziemistej zrobiła się zaróżowiona.
Jest jędrna (pomimo tego, że palę), bardzo nawilżona, pory są niewidoczne (chociaż ja z tym w sumie nigdy nie miałam problemu, więc mogę nie być obiektywna). Skóra rzeczywiście nie przetłuszcza się nadmiernie, zapewnienie producenta według którego krem ma normalizować pracę gruczołów łojowych okazało się więc realne. Nie wysusza się - chociaż można by się tego spodziewać, bo (jak wspomniałam) krem ma w składzie alkohol. Ale nie - nic takiego się nie dzieje.
Krem nie powoduje owarzania się podkładu po nałożeniu go na niego, nie obciąża skóry.
Używałam go w lato, w czasie kiedy temperaturze zdarzało się niejednokrotnie przekraczać 35 stopni.
Podkład się nie przemieszczał, nie odczuwałam żadnej ciężkości tego, co miałam na twarzy.
Przez rok używania Pure Perfection nie zauważyłam powstania nowych zmarszczek (chociaż z tym też raczej nie mam kłopotów, jedyną prawdziwą zmarszczkę mam na czole, wszystko inne co mogę pod termin zmarszczki podciągnąć mam od dziecka i jest to chyba mimiczne, ale żadnych nowych też szybko mieć nie chcę).
Wypryski występują bardzo rzadko, co utożsamiam z faktem, że krem widocznie nie zapycha porów - producent informuje nas, że produkt jest niekomodenny. O.K., niech będzie, tyle, że w składzie jest silikon. Ten, jak wiadomo, zapychać może.

Mnie jednak nie zapchał, a zdarzało się to innym kosmetykom, które silikonu nie miały.

Produkt jest bardzo wydajny, mnie wystarcza spokojnie na 4 - 5 miesięcy codziennego stosowania.

Może wynika to z faktu, że czasem zapomnę go nałożyć, a czasem (zwłaszcza, kiedy nocuję u chłopaka - tam mam pharmacerisowy Octopirox, który skądś się w jego mieszkaniu wziął, a skoro już jest, to postanowiłam go zużyć) używam czegoś innego. Myślę jednak, że wiąże się to z tym, że aby posmarować nim twarz nie trzeba nabierać go nie wiadomo ile - niewielka porcja wystarcza. 

Komu poleciłabym Pure Perfection?

Na pewno nie osobom, które borykają się z silnym trądzikiem.
To nie jest cudowny lek na wypryski (chociaż na pewno nie zaszkodzi), w wypadku trądziku polecane są inne składniki aktywne.
Krem Pure Perfection jest moim zdaniem idealnym wyborem dla Pań, które po pierwsze skończyły 25 lat (magiczna, umowna granica wieku, po której powinno zaczynać się pielęgnację przeciwzmarszczkową), po drugie problemy trądzikowe mają już za sobą, ale nadal skóra ich twarzy ma tendencje do przetłuszczania się.
Produkt jest hipoalergiczny, testowany dermatologicznie - nie uczula, w trakcie mojej trzyletniej pracy dla Sensilisu nigdy nie spotkałam się z klientką, która skarżyłaby się na to, że Pure Perfection ją uczuliło.

(jednak serum z tej samej serii ma w składzie kwas salicylowy - jeśli któraś z Was ma alergię na salicylany, to nigdy, ale to nigdy nie sięgajcie po nie!)

Dużym minusem kremu może być cena - niestety ceny produktów Sensilisu w połączeniu z ich małą dostępnością są przyczyną tego, że kosmetyki te mają kłopoty z "przebiciem" się.
Winę za ten stan rzeczy ponoszą apteki - ceny producenta nie są wcale wygórowane. 
Regularna cena kremu to plus minus 120 złotych.
Na allegro jednak można kupić krem już od 80 złotych.
Sensilis ciągle organizuje dermokonsultacje - najwięcej w Warszawie. Konsultacje odbywają się zwykle raz w miesiącu w każdej z aptek partnerskich. O ile od czasu kiedy zakończyłam z nimi współpracę nic się nie zmieniło, to nadal w czasie akcji apteki dają rabaty na zakup kosmetyków, a dermokonsultantki rozdają gratisy.

Jeśli w którejś z aptek w swojej okolicy widziałaś kosmetyki Sensilis, to proś farmaceutkę o próbkę - one je mają, tylko nie chcą dawać.
Proś, a jak nie dostaniesz, to przyjdź na dermokonsultacje - dermokonsultantka da je z wielką radością.

Obecnie jest okres przedświąteczny - w sprzedaży jest zestaw, w którym znajdziecie pełne opakowanie kremu i 15ml serum.
Takie opakowanie sprawiłam sobie ja - tydzień temu.





Działania serum jeszcze nie miałam okazji sprawdzić, używanie kosmetyku przez tydzień nie jest moim zdaniem wystarczające do tego, aby ocenić jego wpływ na stan skóry.
Wszystko przede mną.

"Eksperci" radzą używać serum zawsze przed kremem, tak też robię.
Serum trzymam w lodówce - wyjmuję je z niej na około 10 minut przed aplikacją.
Po aplikacji wraca do lodówki.
Kiedyś wyczytałam, że tak trzeba, no to się tego trzymam.




Mało kto zna kosmetyki Sensilisu, w internecie mało jest recenzji tych produktów.
Przypuszczam, że gdyby nie problem dostępności produkty te byłyby o wiele bardziej popularne, bo wysoka cena nie jest chyba żadną przeszkodą - kosmetyki Vichy bywają w tych samych cenach, Galenic jest nawet droższy, a kobiety je kupują i chwalą.
W każdym razie zachęcam do próby zapoznania się z Pure Perfection - jeśli nie wierzycie mi na słowo, to pędźcie do aptek po próbki.

Ja krem Pure Perfection oceniam na 4+/5.

Ocena byłaby wyższa, gdyby produkt się nie rolował, bo chociaż nie jest to dla mnie spory kłopot, to kiedy się spieszę nie mam czasu na wycieranie twarzy z tego, co zrolowane.
Do innych działań kosmetyku nie mam żadnych zastrzeżeń.
Cena rzeczywiście mogłaby być niższa, ale to są już tylko moje pobożne życzenia - nie żałuję pieniędzy, które nań wydaję. 
A, Sensilis mnie w żaden sposób nie sponsoruje, spokojna głowa.
Nie pracuję już dla nich od jakiegoś czasu, moja opinia jest jak najbardziej niezależna, obiektywna i szczera.

Jeśli nadal szukacie idealnego kremu do twarzy - spróbujcie Pure Perfection, nie powinnyście się zawieść.


P.S. Wszystkie zdjęcia są autorstwa mojego chłopaka.


31 komentarzy:

  1. super;)
    obserwuje
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/12/lovelyshoes.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy produkt :)
    Bardzo dobrze opisany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, bardzo ciekawe produkty, dobra recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie dzięki za odwiedziny i miłe słowa ; ) Podoba mi się Twój blog, więc dodaję do obserwowanych!

    OdpowiedzUsuń
  5. a to znam stosowałam ale taki krem z podkładem cos jak BB

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam tego kremu, za to miałam podobny nawilżający przeciwzmarszczokwy i matujący z SIquens :) I był niezły ale teraz używam Biotherm i jest niecenzuralnie genialny :) Mam cerę tłustą no i już jakieś pierwsze zmarchy się pojawiają w dodatku łatwo przesusza mi się skóra i Biotherm nawilża, matuje, zwęza pory i działa przeciwstarzeniowo :) Podkładu również używam Revlona chociaż przy mojej cerze i sebum wiecznie wydzielanym lepiej sprawdza się podkład Chanel i koniecznie dobra baza pod podkład np. Pupa.. Przepraszam za taki elaborat tutaj :***

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeeeejku, to mnie pod podkładem skóra naprawdę potrafi się przetłuszczać, ale Revlon jest pancerny - kiedy po całym dniu przykładam bibułkę matującą, to ona naprawdę jest sucha :)
      Siquensa miałam jedynie próbki, natomiast zużyłam dwa opakowania ich płynu micelarnego do tłustej skóry i byłam bardzo zadowolona :)
      nie przepraszaj, ja takie elaboraty bardzo cenię!

      Usuń
    2. Nie pisz tak bo wkrótce w komentarzu ujrzysz tekst dłuższy od samego posta i co będzie :*** Revlon daje radę ale tylko z wymienionym wyżej kremidłem i koniecznie bazą :) Taka już jestem panna z sebum ;) Zastanawiam się nad otworzeniem fabryki :)

      Buziaki
      xo xo xo xo xo xo xo

      Usuń
    3. ooo, to u mnie Revlon po nałożeniu na serum, krem i bazę robi się już tępy - zaczyna zostawiać smugi.
      może to kwestia tego, że ja go zawsze nakładam palcami, może przy używaniu gąbki w ogóle byłby łatwiejszy w obyciu, ale póki co baza odpada ;P
      a proszę bardzo, można pisać nawet dwa razy tyle, ile ja smaruję w poście - przynajmniej będę miała satysfakcję, że ktoś pisze tu coś więcej, niż: super blożek, wpadaj do mnie :)

      Usuń
  7. Świetnie napisana recenzja! Zdjęcia również profesjonalne,
    Pozdrawiam ;-)

    zabawa-moda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobra, przejrzysta i solidna recenzja! :)
    Zdjęcia też super :) Nie miałam styczności z tym kremem, teraz używam kremów i żeli z Lumene i dają radę :)
    pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam tych produktów...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj. Kosmetyki wygladaja na bardzo ciekawe, jednak nigdy nie slyszalam o tej marce. Swietna recenzja :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. naprawdę rzetelna recenzja! dostałam dzisiaj nagrodę w konkursie od Sensilis (linię nawilżającą). jak tylko wykończę swoje kremy, zabieram się do testowania. intryguje mnie ta marka coraz bardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glacier? jeśli Glacier, to będziesz zadowolona :) bardzo przyjemne kosmetyki, ładnie współpracują z podkładem i pudrem, nie podrażniają.
      dziękuję za opinię o recenzji :) dopiero się w tym szkolę ;)
      a jeśli mogę polecić coś jeszcze z firmy Sensilis, to na pewno maseczkę i peeling 2w1 i peeling ryżowy - jeśli masz suchą skórę, to ten drugi powinien sprawdzić się znakomicie :)

      pozdrawiam!

      Usuń
  12. Ja znalazła ten jedyny i narazie nie zmieniam;D
    www.ddoubles.tk

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak widać, kto szuka ten znajduje... Fajnie, że masz wreszcie godnego wybrańca pielęgnacji twarzy:) Akurat kompletnie nie kojarzę marki, nigdy nie miałam, a nawet nie czytałam... dla mnie nowość.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo - jak wspomniałam - marka ma problemy z przebiciem się :) jeśli nie wstawią kosmetyków do SuperPharm'ów i innych Cosmedic, to zwykły śmiertelnik będzie w stanie kupić te kosmetyki tylko na Allegro :(
      uwierz mi, że gdyby nie to, że dla nich w dawnych czasach pracowałam przenigdy bym o tych kosmetykach nie usłyszała, a już na pewno bym się na ten krem nie skusiła, bo z tego pułapu cenowego to w ciemno brałam dotąd tylko Nuxe'a i Lieraca.

      Usuń
  14. wspaniałe


    pozdrawiam serdecznie:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. wspanialy:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/12/colorful-morning.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Po raz pierwszy spotykam się z tą marką:) Opis kremu brzmi zachęcająco. Moja trądzikowa cera, o dziwo, toleruje silikony:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też moje drogie jestem pod wrazeniem tych kosmetyków. Tak jak do tej pory kiedy kupowałam kremy nie byłam z nich zadowolona bo słabo albo w ogole nie działały tak te sa rewelacyjne i tutaj po miesiącu stosowania kremu widze efekty.

    OdpowiedzUsuń
  18. CZasami własnie warto jest odwiedzić takie miejsca po to tylko zeby dowiedziec sie ze jest dla nas idealny krem. Ja na pewno ten o którym piszesz wypróbuje, bo szukam dla siebie czegoś co działa.

    OdpowiedzUsuń
  19. I've heard good things about this sensilis product! Going on my wish ♥ list now.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.