poniedziałek, 23 grudnia 2013

Na ostatnią chwilę - kosmetyczne prezenty. Mar proponuje...


W ferworze lepienia pierogów, pieczenia ciast i ubierania choinki - która co prawda już w czasie naszej z nią podróży do domu pogubiła połowę igieł, ale i tak wygląda całkiem nieźle (a w każdym razie tej wersji zamierzamy się trzymać) - nierzadko zdarza się, że o konieczności kupienia prezentów jakoś tak się zapomniało...


W tym roku na szczęście to zdanie nie dotyczy Mar, bo chociaż Mar ma już swoje lata, to z wiekiem wyzbywa się skłonności do roztargnienia i tym razem udało jej się wszystkie prezenty skompletować, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele i wielu spośród czytających tego bloga ma to wyzwanie ciągle przed sobą :)

Ponieważ dobrze wiem, jakim problemem jest kupno prezentu komuś, kto jest nam bliski (bo z tymi, którzy szczególnie bliscy nie są problem jest - jakimś cudem - zawsze mniejszy: można kupić kawę, czekoladę albo dobre wino, jeśli zaś w grę wchodzą dzieci, to paczka łakoci również sprawę powinna rozwiązać) i o kim wiemy coś więcej, niż to ile lat skończył (lub też do ilu się przyznaje) postanowiłam zaproponować Wam kilka kosmetycznych rozwiązań tego trudnego zadania :)

Jeśli chodzi o mnie - rzadko dostaję kosmetyczne prezenty.
Przede wszystkim dlatego, że Święta Bożego Narodzenia zawsze spędzam w bardzo małym gronie, a grono to uważa, że sama najlepiej wiem, czego potrzebuję (ewentualnie zdarza mi się znaleźć pod choinką perfumy, ale perfum właściwie do kosmetyków nie zwykłam zaliczać ;)).
Inna kwestia jest nieco bardziej przyziemna - zwykle zawsze mam w łazience taki zapas wszystkich płynów i mazideł, że i tak nie byłoby gdzie wepchnąć czegoś nowego ;) moja najbliższa rodzina jest tego bardzo świadoma ;)

Wiem jednak, że kosmetyki dla wielu z Was są często na szczycie listy prezentów poszukiwanych i bardzo chciałybyście zakupić taki produkt, z którego obdarowany/-a nim byłby zadowolony.

UWAGA - sugerowanie się moimi propozycjami ma sens jedynie wtedy, jeśli odrzucacie krążące wciąż po wielu zakątkach kraju przekonanie, że kosmetyków pielęgnacyjnych przystosowanych do radzenia sobie z jakimiś skórnymi problemami kupować nie wypada, bo można kogoś urazić (to zupełnie tak, jak z kupowaniem mydeł, czy płynów do kąpieli - no bo jeszcze, nie daj Boże, ciocia Basia albo kuzynka Wiktoria obrażą się, że brak dbałości o higienę codzienną im sugerujemy... i co wtedy?)!

Moim zdaniem jeśli wiemy, że ktoś kosmetyków używa i używać ich lubi (wbrew pozorom wiele jest osób, które za tym nie przepadają - znam takie i jak najbardziej je rozumiem, nie ma w tym niczego złego), a przy tym nie jest od lat wierny jednemu produktowi i otwarty jest na testowanie nowości, to dobrze dobrany do potrzeb skóry/cery produkt może sprawić obdarowanemu moc radości.
Przyda się tu jednak wiedza na temat kwestii prymarnych, z potrzebami obdarowanego związanych - nie ma sensu kupować produktów przeciwzmarszczkowych dla nastolatki, a osobie, która boryka się z trądzikiem nie warto fundować kuracji natłuszczającej (co innego nawilżająca, ta, wbrew pozorom, jest nawet wskazana).

Jeśli jednak wiemy, że mamie właśnie skończył się krem, a siostra szuka jakiegoś produktu oczyszczającego, to nie ma niczego prostszego, niż skoczenie do najbliższej drogerii i zakup czegoś, co te braki uzupełnić pozwoli :)

A zatem - przejdźmy do konkretów!

Wszystkie (z wyjątkiem kremu 50+) proponowane tu przeze mnie kosmetyki testowałam bądź testuję już od jakiegoś czasu, także ręczę za ich jakość całym marowym jestestwem - w pewnym sensie możecie potraktować je jako kosmetyczne recenzje, tylko takie nieco skrócone ;)


--------------------------------------------------------------------


Pharmaceris T, Oczyszczający płyn bakteriostatyczny - odpowiednik toniku, coś do cery tłustej bądź trądzikowej:




Jeśli macie w rodzinie kogoś o kim wiecie, że zmaga się z trądzikiem i co rusz próbuje nowych dermokosmetyków przeznaczonych do walki z tym - nie bójmy się tego nazwać po imieniu - paskudztwem, to ten produkt może być dobrym pomysłem na prezent.
Ja odkryłam go około dwóch miesięcy temu, w małej, osiedlowej aptece na łódzkich Bałutach. Zawsze, kiedy jestem w aptece oglądam dostępne w niej dermokosmetyki. Bardzo się zdziwiłam, że Pharmaceris zmienił szatę graficzną swoich kosmetyków. Oprócz tego niektóre produkty wycofał, inne ulepszył, a jeszcze inne dodał do swojej oferty.
Taką nowością przeznaczoną do skóry trądzikowej jest prezentowany tu płyn bakteriostastyczny.
Coś nowego na polskim rynku. Do tej pory tego typu produkty, przeznaczone do uzupełniania pielęgnacji oczyszczającej, były prawie wyłącznie tonikami - kto toników nie lubił stawiał na płyny micelarne.

Produkt Pharmacerisu nie zawiera alkoholu, który w zasadzie był dotąd standardem w tonikowej pielęgnacji skór tłustych i trądzikowych. Mnie osobiście alkohol w kosmetykach jakoś nie przeszkadza - nie mam skłonności do nadmiernego przesuszania się skóry, podrażniać też mi się ona nie zwykła. 
Jednak - alkohol nie jest sprzymierzeńcem trądzikowców. Wypadałoby z niego zrezygnować.
Płyn Pharmaceris nam to umożliwia!

Substancją aktywną zawartą w kosmetyku jest 2% kwasu migdałowego. Kwas migdałowy jest niezastąpiony w pielęgnacji skóry trądzikowej - odblokowuje pory, złuszcza martwy naskórek i stymuluje skórę do regeneracji. 

Pharmaceris ma w swojej ofercie jeszcze kremy z kwasem migdałowym - myślę, że dobrym pomysłem byłoby połączenie kuracji płynem i którymś z kremów (dostępne na rynku są dwa - jeden ma 5% kwasu, drugi 10%). 
Sama używałam tego z 5%, był dobrym kosmetykiem na noc, ale u mnie się nie sprawdził do końca. Rano budziłam się z przetłuszczoną twarzą. Złościło mnie to.
Myślę jednak, że na pewno znajdzie się sporo osób, którym będzie odpowiadał, bo dobrze radził sobie z usuwaniem powierzchownych przebarwień po wypryskach.

Kwas migdałowy jest umieszczony w płynie bakteriostatycznym na drugim miejscu w składzie, zaraz po wodzie - to dobrze wróży, nie ma go w produkcie w szczątkowych ilościach.




Cały skład produktu nie jest co prawda wyjątkowo powalający:

 Aqua (Water), Mandelic Acid, Glycerin, Sodium Carbonate, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Ethoxydiglycol, Propylene Glycol, Glucose, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Juice, Butylene Glycol, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Caramel.

Najwięcej moich obiekcji wzbudziły PEG-40, Disodium EDTA i glikol propylenowy.
Ten ostatni przy stosowaniu na bardzo zmienioną chorobowo skórę może wywoływać podrażnienia. Ja nie posiadam skóry bardzo trądzikiem dotkniętej, jednak jeśli ktoś choruje na ciężką odmianę trądziku można nad sensem zakupu się zastanowić - ale sądzę, że pozycja tej składowej na nie tak znowu początkowym miejscu (świadcząca o nie tak do końca wysokim jej stężeniu) i to, że w preparacie zawarta jest bardzo duża ilość wyciągów owocowych o działaniu łagodzącym pozwalają uznać, że kosmetyk nie powinien wyrządzić wyjątkowej krzywdy komuś, kto będzie go używał.

Preparat bardzo ładnie oczyszcza - dobrze radzi sobie z usuwaniem tego, czego nie domył z twarzy żel oczyszczający. Zamyka pory, przy regularnym stosowaniu zapobiega nowym podrażnieniom i zaczerwienieniom.
Idealny do wysuszenia tego, co zostało na twarzy po wyciśnięciu (dobra, nie wolno tego robić, ale i tak wszyscy wyciskają...) jakiegoś paskudztwa i do odkażania dużych, bolących zmian.

Preparat nie pachnie.
Naprawdę!
Po pierwszym otwarciu zastanawiałam się, czy farmaceutka nie nalała mi do środka wody ;)
Jest to więc dobry produkt dla wszystkich, którzy pachnących kosmetyków nie lubią.

Opakowanie jest estetyczne, łatwe do zamknięcia (zakrętka) i dozowania - buteleczka ma dozownik, można nalać na wacik niewielką ilość bez większych problemów.
Za swój egzemplarz zapłaciłam 29 złotych (bez żadnej promocji), w SuperPharmie widziałam produkt w promocji za złotych 24.
Pojemność - 190 ml.
Stosunek ceny do pojemności - moim zdaniem niezły.
Kosmetyk można stosować zamiast toniku, a jeśli ktoś się nie maluje - także zamiast żelu oczyszczającego. Usunie krem, pot i łój.
Gwarantuję.
Produkt przeznaczony jest nie tylko do twarzy, ale i pleców, szyi i dekoltu.

Używam dwa miesiące, jestem zadowolona - polecam z czystym sumieniem.


---------------------------------------------------------------------


Maybelline, Tusz zwiększający objętość rzęs - the Colossal Volum', Express Mascara, dobry prezent dla pań o prostych, cienkich i delikatnych rzęsach:




A to mój prezent gwiazdkowy ;) z wigilii studenckiej ;) (w tym miejscu moc uścisków dla Ewy!). 
Bardzo się ucieszyłam z niego, bo - jak wspomniałam na początku - rzadko dostaję kosmetyki, a że lubię testować nowości, to mimo wszystko sprawia mi to radochę ;)

Odkąd pamiętam używam do tuszowania rzęs rimmelowego Scandal Eyes'a, wcześniej byłam wierna maksfaktorowym dwóm tysiącom kalorii, tusz od Maybelline był dla mnie nowością.

Od tuszu do rzęs oczekuję tego, żeby "odbił" moje stosunkowo długie, ale cienkie (bo jasne i delikatne) rzęsy, lekko je uniósł i nadał im objętości. Potem dopiero traktuję je drugim tuszem, wydłużającym, ale do tego mogę użyć już byle czego - najważniejsze jest dla mnie działanie tego pierwszego tuszu ;)

Colossal Volum' nie jest, co prawda, w moim odczuciu idealnym zamiennikiem Rimmel'a (jest niestety trochę suchy i nie tak czarny), ale moje rzęsy wyglądają po nim bardzo przyzwoicie - są wyraźne, podkreślone i równo rozdzielone.
Tusz nie skleja rzęs, raczej się nie osypuje.
Bardzo pachnie - to może być wadą produktu, mnie nie przeszkadza.
Dobre rozwiązanie, jeśli wiecie, że kobieta, którą chcecie obdarować prezentem używa tuszu pogrubiającego, zwiększającego optycznie ilość rzęs.




Ja dostałam tusz w zestawie z takim oto płynem do demakijażu oczu - cena takiego zestawu jest różna w różnych drogeriach (generalnie w okolicach 25 złotych - sam tusz też kosztuje mniej więcej tyle, także zestaw opłaca się zdecydowanie bardziej).
Płyn jest preparatem bardzo dobrym - od tego typu cudów wymagam tylko tego, żeby zmywały makijaż (przede wszystkim eyeliner, z resztą kosmetyków radzą sobie moje żele do mycia twarzy), nie przywiązuję też dużej wagi do ich składu, ponieważ używam ich sporadycznie. Ten, niestety, zawiera SLS, jest co prawda testowany dermatologicznie i oftalmologicznie, ale jeśli nasza domniemana obdarowana jest maniaczką kosmetyków naturalnych, to może nieco kręcić nosem (moim zdaniem SLS w tego typu kosmetyku akurat jest trochę potrzebny, zwłaszcza, jeśli używamy bardzo napigmentowanych kosmetyków kolorowych - poza tym w tym oto produkcie SLS jest pod koniec składu).
Pozostaje nam wtedy zabrać płyn dla siebie ;)

Jest wydajny, ładnie domywa, nie maże się ani nie śmierdzi.

Przyda się każdej kobiecie. No, chyba że tego SLS-u nie zniesie...


--------------------------------------------------------------------


Tołpa, Dermo Face, Modelar 50+ - krem modelujący owal twarzy - podarunek dla mamy:





Lubię kosmetyki Tołpy.

To jedna z niewielu firm kosmetycznych na polskim rynku, które naprawdę zdają sobie sprawę z tego, że Polki zwracają dziś uwagę nie tylko na ładne opakowanie produktu, ale także na jego składniki.

Tołpa ma dobry PR, widzę ich reklamy w coraz większej ilości kolorowych czasopism, gdzieś wpadły mi w oko także recenzje dziewczyn będące efektem akcji sponsorowanych - to fajne, widać, że zależy im na dotarciu do klientek.

Stawiają na dobre składy i ograniczanie chemii - wychodzi im to nieźle.

Ten krem wybrałam w Rossmannie jako prezent dla mamy - do kilku lat była wierna Neovadiolovi od Vichy, postanowiłam zaryzykować i kupić jej coś nowego.

Powiem szczerze, że przekonało mnie to, że krem nie zawiera: alergenów, nadmiaru sztucznych barwników, PEG-ów, parafiny i donorów formaldehydu.

Niestety - w składzie są parabeny :(
to mnie chyba boli najbardziej.
Ale z racji faktu, że moja mama zasadzała się już na jakiś totalny badziew z Eveline (bo tani i sąsiadka używa), to doszłam do wniosku, że ten krem będzie o stokroć lepszy niż to, co moja rodzicielka sobie upatrzyła.




Krem zawiera sporo roślinnych substancji aktywnych na początkowych miejscach składu oraz substancję promieniochronną - Polysilicone-15.
Te roślinne substancje aktywne to torf tołpa, kompleks z kiełków przenicy (liftinguje), ekstrakt z mandarynki (rozjaśnia), ekstrakt z wiśni pochodzących z Barbadosu (niech by były nawet z Pcimia, ale uelastyczniają), olejek arganowy (ujędrnia), olejek jojoba, olejek macadamia oraz masło shea. Produkt ma na celu poprawę elastyczności i gęstości skóry, redukcję zmarszczek, nawilżenie, wyrównanie kolorytu skóry i likwidację przebarwień.

Skóra mojej mamy jest w bardzo dobrym stanie, pomimo tego, że już od kilku lat jest w okresie menopauzy - kupiłam jej ten krem nie po to, żeby zapewnić jej wygląd laski z okładek czasopism, a żeby nie szkodziła sobie żadnym podrzędnym mazidłem z mnóstwem PEGów (ma skłonności do uczuleń) i żeby mogła bez kłopotów wykonywać po nałożeniu kremu makijaż.

Skorzystałam w drogerii z testera produktu - zaaplikowałam go na dłoń, potem nałożyłam odrobinę podkładu: kosmetyk się nie wałkuje, podkład bardzo ładnie się na nim rozprowadza.

Ciekawe jest też opakowanie - aluminiowa tuba, która nie zasysa powietrza.

Krem kosztuje około 50 złotych, pojemność to 40 ml.
Myślę, że to nie jest wygórowana cena, jeśli chodzi o krem do twarzy z dosyć niezłym składem.


--------------------------------------------------------------------


Sensilis, Ritual Care: Purifying treatment, 2 in 1, mask & peel - oczyszczający "gadżet" kosmetyczny dla wszystkich z cerą skłonną do przetłuszczania.




Ten kosmetyk jest moim numerem jeden jeśli chodzi o peelingi oczyszczające - planowałam napisać jego recenzję razem z recenzją kremu Pure Perfection, ale nie zrobiliśmy mu wówczas wraz z MOF zdjęcia ;)

Zużyłam już chyba 4 opakowania - stosowanie rozpoczęłam razem z recenzowanym ostatnio kremem - w jednej z aptek, w których wówczas pracowałam był w promocji (czyli w cenie adekwatnej moim zdaniem do ceny peelingu) - czyli rok temu.

Preparat naprawdę świetnie oczyszcza! 
Nie zrobiłam zdjęć (możecie bić, zrozumiem), bo zapomniałam, ale uwierzcie mi na słowo - ma duuuuuużo fajnie ścierających drobinek! 
To nie peeling - drapak. Drobinki trą delikatnie, ale znacząco.

Mimo wszystko - nie jest to produkt dla kogoś z trądzikiem :( nawet tak delikatne tarcie może rozognić duże zmiany.
Sprawdzi się natomiast idealnie, jeśli przez cały tydzień używacie ciężkiego, kryjącego podkładu i chcecie po tym wszystkim swoją skórę dobrze oczyścić

Produktu można używać dwojako: albo stosujemy go jako peeling, spieniamy na twarzy i spłukujemy, albo rozprowadzamy na skórze i zostawiamy do wyschnięcia, na 15 minut.
Ja zawsze najpierw oczyszczam nim twarz, a potem zostawiam to wszystko na pyszczku - także mam prawdziwe 2 w 1 ;)

Dystrybutor i producent zalecają używać kosmetyku jeden, dwa razy w tygodniu, ja stosuję go tak często, jak często chcę oczyścić skórę. Bywały dni, że robiłam to codziennie, nic mi się nie stało.
Żyję.

Po użyciu skóra jest bardzo gładka, przyjemna w dotyku.
Kosmetyk nie ściąga, nie wysusza, nie podrażnia.
Dobrze radzi sobie z oczyszczaniem porów, z przysuszaniem wyprysków i matowieniem cery.

Składu znaleźć nie mogę! No nie mogę!
A kartonowe opakowanie, w które kosmetyk jest zapakowany i na którym wydrukowany jest skład dawno już wyrzuciłam.
Pewnie są tam jakieś paskudne chemikalia (koszmar, lepiej o tym wspominać nie będę, bo w nocy nie zasnę...) o których już nie pamiętam, ale że preparat jest naprawdę fajny, to nie będę teraz tym sobie głowy zawracała. 

Przytoczę Wam tylko ze strony dystrybutora informację o substancjach aktywnych zawartych w preparacie: 

Ekskluzywna formuła zawiera: białą glinkę z dwutlenkiem tytanu, który wchłania nadmiar tłuszczu oraz normalizuje pracę gruczołów łojowych. Złuszczające cząstki jojoby, które wspomagają działanie złuszczające eliminując zanieczyszczenia, które zatykają pory skóry.

Także - dramatu nie ma, możecie ryzykować ;)
jeśli nie fundując prezent komuś, to chociażby sobie.

Pojemność - 75 ml, cena - regularna w okolicach 50 złotych, ale możecie znaleźć preparat w promocji na allegro (tam bywa w okolicach 30 złotych).
Z okazji Świąt apteki miewają Sensilis w promocjach - zaglądajcie, szukajcie, pytajcie!


Wszystkie prezentowane tu kosmetyki można zafundować sobie bądź bliskim także po Świętach - chociażby wtedy, kiedy zamiast prezentów dostajecie lub dostaje się u Was pieniądze.
Wtedy razem z koleżanką bądź członkiem rodziny możecie się udać na poświąteczny rajd po drogeriach i aptekach i spożytkować je na coś ciekawego, czego używanie poprawi Wam nastrój i pozwoli Wam i Waszym najbliższym czuć się piękniejszymi :)


Ze świątecznym pozdrowieniem, życząc Wam ciepłych, radosnych, pełnych uśmiechu Świąt przeżytych w taki sposób, w jaki sobie tego życzycie - Mar :) 


38 komentarzy:

  1. Moja mama wręcz cieszyła się z kremu na zmarszczki - zależy do człowieka :) pozdrawiam gorąco i życzę Ci spokojnych, wesołych i rodzinnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no moja właśnie też zawsze się szczerze cieszy :)
      dziękuję, Iza, i wzajemnie - samych dobrych rzeczy na Święta :*

      Usuń
  2. Great post!
    would you like to follow each other?
    <3
    http://irinabulgakova.blogspot.ru/

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe recenzje! wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowo LAYOUT brzmi dla mnie bardzo kosmonautycznie ;) ale po dalszym opisie zrozumiałam, że chodzi o LOGO :) Zarąbisty karpik :) Cudo zakochałam się :***

    Się rozpisałaś o tych prezenciorach, szacun :) Wiem ile roboty Cię to kosztowało :** I znalazłam mój najlepszy z tanich tuszy Colossal :) Dla mnie rewelacja :) Lekki wydłuzajacy zagęszczający :) Mam delikatne rzęsy ale długie całkiem u mnie sprawdza się najlepiej i chyba testowałam już wszystkie :))

    Życzę Ci w naszym imieniu WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO na te święta, ale i na resztę roku :) A jak te życzenia się wyczerpią to złożę Ci nowe :***

    Dzięki za kocie pozdrówki, Kaziczek jest wniebowzięty :)))

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karpik jest bardzo feszyn ;)
      jeśli chodzi o ten tusz, to jest mój pierwszy tusz od Maybelline, jaki kiedykolwiek miałam - już zobaczyłam, że są też inne "wersje". Nawet taka ultra czarna ;)
      może kiedyś ją wypróbuję, ale tak się przyzwyczaiłam do mojego Rimmela, że szkoda mi się z niego przerzucać na coś innego ;)

      Hehe, Kaziczek to chodząca cudowność :)
      Całuję, i ja również życzę Wam jeszcze raz wszystkiego dobrego - u Was też zostawiłam życzenia :*

      a wpis to dla mnie żadna robota, bardzo to lubię - odstresowuje mnie to i sprawia mi dużo radości :)

      Usuń
  5. uwielbiam ta msakare z maybeline :) jest najlepsza!

    Kochana czy my sie juz obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołych świąt :)
    http://linde-lo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ty to masz pecha :( może jestem szczęściarą, bo poza kremem do biustu od Nivelazione tak naprawdę nigdy w życiu żaden kosmetyk mnie nie uczulił

      Usuń
  8. Fajny blog, pomocny post. Kontynuuj swoją blogową działalność
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    http://etiennette-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. ten tusz wraz z podobnym do niego różowym uwielbiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam ten tusz z maybellinbe :D jest niesamowity

    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie mam ochotę taki płyn z pharmaceris sobie sprawić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już jest na allegro - u mnie, w Łodzi, z odbiorem osobistym nawet za 2 dychy :) także myślę, że warto spróbować ;) za takie pieniądze nie będzie żal :)!

      Usuń
  12. Bardzo fajne propozycje, zainteresował mnie szczególnie tonik Pharmaceris :)

    OdpowiedzUsuń
  13. tusz mialam super jest
    http://rozaliafashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. chyba musze w koncu wyprobowac collosal :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie akurat kupowanie wszelkich kosmetyków jest norma :P z czego sie osobiście cieszę,bo ulubione kremy mamy czy siostry badz ulubione zestawy do kapieli znacznie ulatwiaja sprawe :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. dziękuję, cieszę się, że jestem doceniana ^^

      Usuń
  17. ten tusz to fajny pomysł,bo jest mega dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana ja Ciebie też odwiedzam często, ale nie zawsze mam czas aby coś napisać ;[
    Ja również uwielbiam Tołpę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to ostatnio zbyt często nie mam czasu na wiele rzeczy :P
      Tołpa jest super!

      Usuń
  19. a widzisz moja Kochana Mar z tego zabiegania zapomnialam zyczyc ci Wesolych Swiat ale zapewne byly i tak bedzie dalej i w Nowym Roku czego z calego serca zycze ci bardzo mocno i obym i ja mogla cie widywac czesciej i rownie czesto czytac twoje recenzje. ten tonik z kwasem migdalowym chyba zakupie bo moze duzych problemow nie mam ale dlugo zostaja mi przebarwienia a kwasy uwielbiaja z nimi wlaczyc - co do pani zemska Stajl - dziewczyninie sie w głowce pomieszało ukradla zdjecia kolezanki wrzucila na all bez pytania i to do przedmiotu watpliwej jakosci no nie wiem czy dotarlo bo ona w zaparte ze mi o koment chodzilo ale cóz tak bywa tez nabila mi wejsc hahaha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a karpik przecudnej urody juz chowam do portfela wirtualną łuseczke na szczescie :*

      Usuń
    2. Zygmunta miałam też wkomponowanego w logo ;P ale go chyba wczoraj zdjęłam ;P bo doszłam do wniosku, że wizerunek karpia na blogu po zakończeniu Świąt trochę trąci nekrofilią ;P
      zakup tonik, bo jest fajny - grosze kosztuje, a jest naprawdę dobry :)

      a na ludzką głupotę, co do tamtej sytuacji - słów mi już, Rasz, brakuje. i to tak baaaaardzo. baaaardzo.

      Usuń
  20. Maybelline ma świetne tusze, jedne z lepszych jeśli chodzi o tę półkę cenową ;) masz rację świetnie nada się na prezent.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam nadzieję, że Święta miałaś udane:) Hm, w tym roku mnie także udało się wszystko skompletować na czas;) Ciekawe propozycje kosmetyczne, jednak ja od Gwiazdora uwielbiam dostawać zapachy:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. oczyszczający płyn bardzo mnie zainteresował, to chyba coś dla mnie:) pozdrawiam:*))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten tusz do rzęs jest supeeer! :)
    http://labelsout-lifedesigners.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.