środa, 5 lutego 2014

ALTERRA: Farbschutz - Shampoo, Olive & Lotusblute (albo o tym, jak za kilka złotych można kupić dobry szampon w drogerii za rogiem)


Zbyt często używam słowa "nigdy"...


Począwszy od stosowania go w zdaniach takich, jak: "nigdy w życiu już tak się nie najem", przez: "nigdy więcej nie wydam tyle pieniędzy!", a skończywszy na:
"nigdy nie kupię innego szamponu!".

Tego ostatniego zdania użyłam po raz pierwszy bodajże w listopadzie i powtarzałam jeszcze do niedawna - przyczyną mojej zapamiętałości był fakt, że w listopadzie właśnie nabyłam szampon

Organic orchid & jojoba Color Shampoo rosyjskiej firmy
Organic Shop.

Szampon recenzowałam tu, kto pamięta wpis ten wie, że prawie rozpływałam się nad produktem z zachwytu.
Byłam z niego zadowolona, niczego mu nie brakowało - wystarczył na kilka dobrych miesięcy, nie uczulał, nie przysporzył mi łupieżu, nie pozbawił włosów i nie wypalił mi dziury w wannie... no dobra, przesadziłam ;) 
Tak, wystarczył na bardzo długo, poza tym moje włosy odżyły, stały się miękkie, błyszczące i elastyczne. Co prawda w międzyczasie podcięłam jednak moje poniszczone końcówki (i to tak sporo), ale nowe zniszczenia się nie pojawiły, a włosy nie zaczęły matowieć ani przypominać suchego siana, jakim bywały poprzednimi czasy.
Szampon plątał włosy (o tym też pisałam w mojej recenzji), ale jakoś mi to nie przeszkadzało.

Kiedy buteleczka okazała się pustą zrobiło mi się bardzo smutno - stan konta nie prezentował się wówczas najlepiej, w dodatku na aukcjach, na których kupiłam swój szampon nie było nowego egzemplarza :(
Okazało się, że mogę kupić go w innym sklepie, ale tam cena dochodziła do 46 złotych!

Lubię kosmetyki naturalne (a raczej: lubię to poczucie, że robię dla siebie coś dobrego i że dzięki eliminacji chemii przynajmniej z niektórych moich kosmetyków jestem zdrowsza i piękniejsza ;P), ale że jestem też osobą pragmatyczną i zdroworozsądkową, to w sytuacji braku gotówki nie wydaję ostatnich groszy na fanaberie.
Tak, jak zrezygnowałam z zakupu ulubionego peelingu, tak i w wypadku szamponu postanowiłam poszukać jakiegoś zamiennika.

Miałam w planach odwiedzenie mydlarni, którą otworzyli mi jakiś czas temu w mym rodzinnym mieście, trochę przymierzałam się do zakupu szamponu z Fitomedu, ale że sesja, że lenistwo, to nie zabrałam się za to jakoś mocno.
Za to któregoś dnia, w czasie odwiedzania Rossmanna, wpadł mi w oko ten to szampon:

ALTERRA
Farbschutz - Shampoo, Olive & Lotusblute 

Gdyby nie blogosfera nigdy w życiu nie uznałabym, że Alterra to marka, nad którą powinnam rozmyślać nawet przez chwilę (do czasu mojego pojawienia się w kosmetycznej blogosferze sądziłam, że to takie samo nic, jak Isana - przynajmniej w kwestii żeli, szamponów, mydeł i mazideł... nic może niezbyt szkodzące, ale też niewiele do pielęgnacji wnoszące...).
Ale Wasze recenzje i uwagi sprawiły, że odnotowałam ją jako godną uwagi.
Tak więc przystanęłam przy półce z szamponami, postudiowałam chwilę jego skład, przetarłam ze zdumienia oczy, sprawdziłam cenę i wrzuciłam szampon do koszyka

Jak się później okazało - to był strzał w dziesiątkę!






Za szampon zapłaciłam 9 złotych z groszami.
Ktoś powie, że to normalna cena szamponu - jasne, takiego, którego skład nie porywa: jak najbardziej.
Tu jednak za te niecałe 10 złotych dostajemy produkt z naprawdę fajnym składem!

Skład prezentuje się zatem tak:

Jak widać, za taką śmieszną cenę dostajemy produkt z fajnymi składnikami naturalnymi.
Znajdziemy tu ekstrakt z oliwek, wyciąg z kwiatu lotosu, wyciąg z migdałowca i kwasy owocowe.
Żadnych PEG-ów, silikonów ani parabenów.

Co mi się w tym składzie nie do końca podoba?

Sodium Coco-Sulfate i alkohol wysoko w składzie.

Co do alkoholu - zdaję sobie sprawę z tego, że kosmetyk musi być czymś konserwowany. Mogę to przełknąć.
Jednak zastanawiam się, czy tego alkoholu musi być aż tak dużo?
W produkcie Organic Shopu alkohol też był, było go jednak mniej.
Sodium Coco - Sulfate to zastępca SLS-u, znacznie od niego łagodniejszy, ale jednak mogący wywoływać podobne do tych przez SLS powodowanych skutki uboczne.

Jednak z racji, że moja skóra głowy nie jest wrażliwa, a włosy mam aktualnie nawilżone i odżywione, to pomyślałam, że nie będę przesadzać, nie powinna mi stać się żadna większa krzywda.

Szampon zamknięty jest w niewielkim, dość poręcznym opakowaniu - takim, które bez problemu chwycimy w dłoń, a w razie konieczności ukryjemy je w mniejszej kieszeni torebki.
Opakowanie jest plastikowe, stojące, dość typowe dla szamponów.

Pojemność - 200 ml.

(Aczkolwiek jak się patrzy na opakowanie, to ma się wrażenie,
że szamponu jest mniej, niż 200 ml...)

Szampon bardzo ładnie pachnie!
Wystarczy chwilę poniuchać i już można odlecieć :)

Konsystencja specyfiku jest dość dziwna -  w związku z tym jeśli ktoś chciałby nałożyć szampon na włosy bez rozcieńczania, to może mu to sprawiać problem: kosmetyk przypomina bowiem galaretkę, jednak akurat dla mnie nie stanowi to kłopotu, jako że tego typu kosmetyki przed nałożeniem na włosy zawsze rozcieńczam wodą.

Szampon jest wydajny - podwójne wyciśnięcie preparatu na dłoń (porcja wielkości orzecha) i rozcieńczenie tego pozwala mi bez problemu umyć włosy sięgające za ramiona.

Pieni się nieźle - zupełnie nie wiem skąd wizażowe opinie na temat tego, że podobno piany nie ma wcale.
Moim zdaniem jest jej dość dużo.
Spłukuje się bez zarzutów.

Tym, co zdecydowanie odróżnia ten kosmetyk od poprzednio używanego przeze mnie produktu jest brak efektu splątanych włosów!
Uważam to za spory plus tego szamponu, chociaż to plątanie także mi jakoś nie przeszkadzało, ponieważ nigdy nie czeszę mokrych włosów, a najpierw aplikuję na nie porcję olejku arganowego, suszę i dopiero na koniec rozczesuję.
Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy zechcę pójść spać z mokrymi włosami i rozczesać je rano - postąpienie tak po umyciu włosów szamponem Organic Shopu wiązało się z obudzeniem się rano z lokami i kołtunem ;)

Szampon Alterry włosów nie plącze. Wręcz przeciwnie - są bardzo mięciutkie i delikatne w dotyku już w trakcie spłukiwania szamponu.

Preparat bez trudu domywa olej arganowy, preparaty prostujące, lakier do włosów i silikonowe odżywki stosowane na włosy bez spłukiwania.

Uważam, że bardzo dobrze radzi sobie z ochroną koloru - i mówię to jako wieloletnia posiadaczka kłaków w odcieniu wiśniowej rudości, która wie, jak to tanie, badziewne szampony potrafią zmyć kolor z głowy w ciągu tygodnia.

Tutaj nawet woda nie jest podbarwiona kolorem farby - a przynajmniej nie w takich ilościach, w jakich to się zdarza...

Włosy nie płowieją, nie łamią się, po umyciu i wysuszeniu nie kruszą się i nie przypominają w dotyku siana.
Są bardzo leciutkie.
Rozczesuję je bez kłopotu, ale tak, jak wspomniałam - czeszę je dopiero, kiedy są suche.

Podobnie, jak przy korzystaniu z preparatu Organic Shopu nie odnotowałam przetłuszczania się skóry głowy. Przesuszania także. 

Sądzę, że szampon będzie mi towarzyszyć przez dłuższy czas - nie wiem, czy kiedy będę dysponowała większą ilością wolnej gotówki, nie zdradzę go z Organic Shopem, nie mam też pojęcia, czy jeśli napotkam na swojej kosmetycznej drodze jakieś inne cudo z fajnym składem, to czy również nie rzucę Alterry w kąt.
Póki co - polubiliśmy się i dobrze nam się współpracuje :)

Oceniam kosmetyk na 5.
To jest 5 w pełni szczere, zasłużone i zapracowane.

Osobiście uważam, że jak na kosmetyk drogeryjny, taki, który bez problemu można kupic "za rogiem" i nie wydawszy nań fortuny, jest to produkt naprawdę bardzo, bardzo dobry!


Polecam ten szampon wszystkim paniom mającym włosy farbowane i tym, które nie cierpią na nadwrażliwość na pochodne SLS-u.
Myślę, że niska cena preparatu jest warta tego, żeby go wypróbować :)
Jeśli Wam nie podpasuje, to przynajmniej nie będziecie żałować wydanych pieniędzy ;) 

Alterra ma w swojej ofercie jeszcze inne szampony - nadający objętości, do włosów suchych i zniszczonych, czy też do włosów ze skłonnością do wypadania.
Jeśli nie farbujecie włosów, to możecie zainteresować się którymś z nich :)

Oczywiście - nikogo na siłę nie zachęcam do zakupu, przed nim możecie zapoznać się z innymi opiniami i recenzjami.

A Wam udało się znaleźć ostatnio jakiś tani kosmetyk z dobrym składem i przyzwoicie działający?


P.S. Tak, tak - w weekend będzie kolejny post modowy :) 
P.S. (2) Rzeczywiście, blogosfera uświadomiła mi, że ponoć szampony Alterry mogą powodować wypadanie włosów - ja niczego takiego nie zaobserwowałam, chociaż fakt, moje włosy są grube, gęste i mocne i nigdy im się to nie zdarzało


Pozdrawiam Was ciepło,
Wasza Mar.

40 komentarzy:

  1. mnie bardzo ich maska to włosów kusi. Czekam aż skończe wax i chcę przerzucić się na alterra ;d

    Z tego zestawu to tylko płaszcz i buty są wyprzedażowymi łupami ;) Przyznam, że bardzo dużo rzeczy kupiłam od grudnia, ale jak porównałam cenowo do tego ile wydaję w ciągu 3 miesięcy w lumpie to wyszło o wiele taniej, a rzeczy na dłużej i lepiej leżące ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam w serii jest maska i odżywka od nich - planowałam dziś zakupić którąś z nich, skład jest bardzo podobny, więc jeszcze nie wiem, na co się zdecyduję :)

      no to gratuluję płaszcza! jest świetny! mam nadzieję, że ja ze swojego też będę zadowolona (dlaczego tak długo mi dostarczają :(?)

      hehe, ja już od bardzo dawna niczego nie upolowałam w lumpie, może powinnam na powrót po nich trochę pochodzić...?
      :>

      Usuń
  2. hmm a dlaczego ten produkt(płyn różany z Fitomed) nie jest odpowiedni dla Ciebie na zimę ?

    Szkoda, że olejki Alterry są trochę drogię, jednak bardzo mnie kuszą jak przechodzę koło nich w Rossmanie. Może po wypłacie, jak nie będę mieć większych wydatków, związanych z remontem domu to sobie ufunduje :) szczególnie że zbliżają się moje urodziny i czas się odchamić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo nie natłuszcza :( z oczyszczeniem poradziłby sobie dobrze, nie podrażniłby też, ale jak pokazuje moje doświadczenie z tego typu produktami nie zostawiałby też żadnej fajnej warstwy ochronnej - zimą tego potrzebuję bardzo, choć w innych miesiącach moja skóra uwielbia się przetłuszczać.
      Ale po przeczytaniu Twojej recenzji czytam też inne i , cholera, kusi mnie - bo dużo natury, mało chemii.... zbankrutuję przez Was, dziewczęta ;P

      olejki Alterry są bardzo fajne, też polecam!

      Usuń
  3. Właśnie planuję kupić szampon Alterry. Na chwilę obecną testuję ich maskę i olejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to już mur, beton - narobiłyście mi wszystkie tą maską ochoty, jak tylko się z wyra podniosę, to idę ją kupić ;P
      i kupię od razu i maskę i odżywkę - o! :D

      Usuń
  4. dużo dobrego czytam o tych szamponach aż muszę w końcu sama się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam szampon z Alterry, ale inną wersję - może to nie jest jakiś cud, ale uważam, że to szampon dobry do codziennego używania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda ciekawie :) może wypróbuje niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Alterry miałam odżywkę i byłam bardzo z niej zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja właśnie też chcę wytestować maskę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle blogerek pisze o tej firmie, więc faktycznie w ich produktach musi coś być!
    Jak skończę mój babydream to lecę do Rossmana po Alterę. :)

    pozdrawiam i obserwuję, Olga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, a ja z kolei ostatnio ciągle o Babydream czytam ;P
      ale chyba się nań nie skuszę, chociaż i tak uważam, że gdybym nie miała włosów farbowanych, to byłoby to jedno z lepszych rozwiązań ;)

      Usuń
  10. Chyba się skuszę na ten szampon bo cena jest mocno przystępna .Choć kiedyś miałam balsam do ciała z Altery i za bardzo mnie nie powalił.

    http://magicznelegginsy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Szampon wygląda bardzo przyjemnie. Na pewno kiedyś przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdaje się być interesującym produktem, chyba wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak bardzo zainteresowały mnie pierwsze słowa posta, że nawet nie zauważyłem kiedy przeczytałem całą recenzję! :D
    Świetnie napisane! :)


    Pozdrawiam, Niepoprawny.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja większą wagę niż do szamponu przykładam do odżywki.. ale ten zapowiada się interesująco ;)

    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już zakupiłam odżywkę Alterry :)
      do tej pory zamiast odżywki standardowej używałam olejku arganowego w postaci maski stosowanej na całą noc albo po umyciu, na końcówki :)

      Usuń
  15. Także w życiu bym chyba nie spojrzała na ten szampon ale szukam każdego ratunku dla moich kłaków więc chyba wypróbuję :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto - nie sądzę, byś się rozczarowała :)

      Usuń
  16. ja z Alterry używałam jak na razie tylko odżywki i jestem zadowolona :) jeden ich szampon właśnie czeka w kolejce do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja wreszcie nabyłam odżywkę i chociaż włosy miękkie, błyszczące, pachnące i cudne, to - niestety - obciąża niczym mój olejek arganowy :(
      smutłam ;(

      Usuń
  17. Słyszałam dobre opinie o szamponach tej firmy, ale sama jeszcze nie stosowałam. Może się na któryś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo lubię ten szampon, cena rewelacyjna, a pachnie niesamowicie ♥

    http://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam jeszcze tego szamponu, ale chyba spróbuję ;)
    Bardzo dokładna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dużo czytałam o tych kosmetykach, ale jakoś nie mogę się przekonać ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. ja zużyłam ten szampon do mycia pędzli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sensie, że do mycia włosów się nie sprawdził ;P?

      Usuń
  22. cocomidoropyl beatine mnie odstrasza od tego szamponu. Okazałao się, że jestem chyba na niego uczulona. Miałam go w każdym mozliwym szamponie, po zmienie i zkaupie nowego - problem swędzącej skóry głowej znikł jak za pomoca zaczaronwej różdzki :) dlatego mówię nie :)

    co do tego dueto z Perfecty - fakt świetny prezent dla nastolatki i tyle :) sama z siebie tez go nie kupię. Jak już mam brać coś z parafiną wybieram mleczko z Garniera, albo jakiekolwiek inne, tańsze które ma parafinę w składzie ;) czyli jednak parafina tutaj dużo daje jeśli chodzi o brak podrażnienia na nogach, musze zgłębić się w ten temat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to nie, ja na ten składnik reaguję normalnie - poza tym nigdy jeszcze nie udało mi się znaleźć szamponu, żel do pyska, żelu do higieny intymnej itp, który bo go nie zawierał. Nawet, jeśli skład jest krótki i nie ma tam SLSu ani innaczego badziewia, to CB i tak jest zawsze. Skoro u mnie nie powoduje jakichś cudów, to postanowiłam z nim nie walczyć - mimo wszystko nie mam aż tyle czasu i kasy, żeby wciąż wyszukiwać co rusz to nowe kosmetyki ;P

      Moją wysuszoną na wiór i schodzące z niej płaty skórę (tak, tak, to wszystko przez niedawne mrozy) wyleczyłam właśnie parafinowym cudem - balsamem "Regeneracja" od Mixy. Skóra się ukoiła, wygładziła i jest mięciutka, mogę też bez bólu stosować ją po goleniu, także tym bardziej nie zamierzam walczyć z parafiną w preparatach do smarowania ciała :)

      Usuń
  23. Najważniejsze, że Ty się do niego przekonałaś... I zdajesz sobie sprawę, żeby nigdy nie mówić nigdy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam tego szamponu, ale na pewno zakupię bo słyszałam same dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. z pewnością się na niego skusze przy następnej wizycie w drogerii ;) Pozdrawiam i zapraszam do Mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. no właśnie, z racji Twojego drugiego Ps. nieco się ociągam z przetestowaniem szamponu alterry... poi prostu się boję, bo moje włosy mają tendencje do wypadania... Jakoś tak czy siak zachęciłaś mnie do wypróbowania...możliwe całkiem...
    aktualnie delektuję się fenomenalnym szamponem alverde, nie plącze włosów, nie wypadają po nim;), są miękkie i gładkie - uwielbiam wprost.. najgorsza ta dostępność, bo i cena przyzwoita:D

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa no i też nie robi dziur w wannie:P

      Usuń
    2. hehe, jak nie ma dziur, to najważniejsze ;P
      jak postudiowałam posty na Kafeterii i Wizażu, to okazało się, że rzeczywiście, dziewczynya takie zastrzeżenie mają.
      ja - póki co - jeszcze włosy mam ;P
      kupiłam odżywkę - kurczę, chyba naprawdę muszę nakładać ją na same końce włosów, bo obciąża pierońsko.

      Usuń
    3. też z alterry? hm, ja ją akurat bardzo lubię:)
      ale kurcze to na szampon się nie skuszę, bo moje włosy lubią mnie opuszczać:(

      Usuń
    4. też :( wczoraj nałożyłam na same końce, jest ok :) ale widać miały rację wizażanki, że maska mniej obciąża ;) a nie posłuchałam ;P

      Usuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.