środa, 7 maja 2014

Majówka, której nie było

Albo : O skoku przez płot godnym Wałęsy, zapomnianych kluczach, ośmiu stopniach Celsjusza i kiełbaskach z "grilla"

 

Niniejszy post nie jest postem do końca na serio, możecie go potraktować jako takie blogowe interludium - coś, co umili Wam czas oczekiwania na kolejny wpis, właściwie "modowy" albo raczej szafiarski, bo bardziej w kategoriach bloga szafiarskiego, niż modowego swą radosną blogową twórczość rozpatruję ;)

No, ale do rzeczy...

Był zatem weekend majowy.
Wszyscy i wszystkie chwalili się wszem i wobec, że gdzieś wyjeżdżają, że czilałt majówkowy, że podróże, że laba, że grille - tak mówili.
Ja zostałam w domu z materiałami do nauki.
Nie jestem człekiem podróże uwielbiającym.
Raczej - domatorką.

Ale jakieś takie lekko smutkiem mnie napawające poczucie żalu i tęsknoty za czymś nie do końca uświadomionym kiełkowało we mnie i coraz mocniejszym się stawało.

Kiedy Mój Leszek zwany MOF'em powrócił więc do Łodzi w sobotni wieczór (był w Rabce, do której pojechać musiał, bo zawoził tam swojego tatę) i zaproponował, że następnego dnia pojedziemy do domu jego rodziców zrobić grilla, to myślałam, że z radości podskoczę pod sufit.

Rodzice Leszka mieszkają niedaleko mojego miasteczka, w wielkim domu w środku lasu.
Dookoła oprócz drzew jest kilka pięknych polan i rzeka.
Okolica jak z bajki.
Bardzo lubię tam jeździć, zwłaszcza kiedy jest piękna pogoda, bo odpoczywam tam, jak nigdzie.
No i powietrze, kontakt z przyrodą - te sprawy.


Nie mogłam się więc doczekać kolejnego dnia.
Niedzielnego poranka poczyniłam wszystkie niezbędne do grillowania sprawunki - zadbałam o kiełbasę (całą wielką pakę w PoloMarkecie kupiłam, a co!) i poprosiłam moich rodziców o to, żeby użyczyli nam swojego grilla, którego po skończonej uczcie mieliśmy oddać.
Rodzice się zgodzili bez wahania - warunek był taki, że mieliśmy przyjechać po grilla na moją działkę, kilkanaście kilometrów od domu rodziców Leszka położoną.

Ta euforia, w której byłam od rana nie pozwoliła mi dostrzec jednej ważnej w dalszym toku opowieści kwestii - chociaż słońce świeciło, że aż miło, to termometr pokazywał osiem stopni Celsjusza.
Nie przeszkodziło mi to jednak ubrać się jak na majówkę przystało: kolorowo i dość lekko.
Bo majówka, to majówka, kto to widział waciaki w maju przywdziewać?

Leszek przyjechał więc po mnie o umówionej godzinie, wzięłam pakę z kiełbasą pod pachę i z bananem na twarzy ruszyłam do auta.
Humor dopisywał mi też dlatego, że Leszek miał wielką ochotę na zrobienie mi - cytuję - "pięknych, wiosennych zdjęć na łonie przyrody".
No, to jeszcze zdjęcia! Idzie umrzeć ze szczęścia!


Kłopoty zaczęły się, kiedy dotarliśmy pod bramę wjazdową na teren ogródków działkowych, na których znajduje się działka moich rodziców. Ktoś nam ją musiał otworzyć. Pomimo rozlicznych telefonów, które wykonywałam do moich rodziców komunikacja z nimi do skutku nie doszła.


Inni działkowicze niby to spozierali na nas ze swoich altanek, ale na krzyki Leszka (który myślał, że ktoś się nad nami zlituje i otworzy nam tę bramę nieszczęsną) pozostawali głusi.
W sumie i tak dobrze - zawsze mogli rzucić w nas grabiami...
Leszek chciał już wracać, mówił, że grilla można kupić na stacji benzynowej, ale doszliśmy do wniosku, że bez szaleństw, kryzys jeszcze trwa - nie po to żeśmy benzynę zużyli, żeby teraz wrócić i poddać się bez walki.
Jako że sama nie miałam żadnego pomysłu na obranie metody, która by nam miała umożliwić dostanie się do środka, to oddałam się sprawdzaniu maila, fejsbuka i komentarzy na blogu, a Leszek... a Leszek, niewiele myśląc, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, a właściwie - nogi.
Dwoma sprawnymi susami przesadził bramę i niczym jelonek Bambi potruchtał do moich rodziców po klucz do bramy ;)

Ale co to był za skok! Wałęsa by się go nie powstydził!

Wjechaliśmy, grilla wzięliśmy i już chcieliśmy jechać (w myślach już obracałam na grillu moje upragnione kiełbaski), ale mój ojciec koniecznie musiał pokazać nam własnoręcznie posadzone krzewy i krzewuszki, które choć nie były piękne, to swoją pokracznością - rzeczywiście - mogły wzruszyć.


Po dojechaniu do wymarzonego i wytęsknionego celu doszliśmy do wniosku, że nie należy w życiu kierować się jedynie prostymi popędami. Kiełbasa nóg nie ma, a w dodatku jest świeża - nie ucieknie.
Pierwej "sztuka"!
Zabraliśmy więc osprzęt fotograficzny i dawaj - w las, na zdjęcia.
W czasie drogi na upatrzoną przez Leszka polanę jeszcze się jako tako trzymałam - nie dałam po sobie poznać, że zamarzam. Narzekać zaczęłam kilka minut potem.
Temperatura bowiem wcale się nie podniosła - myślę nawet, że wtedy było mi bardziej zimno, niż rano.
W związku ogarniającą mnie zewsząd zimnością nie dałam sobie zrobić zbyt wielu zdjęć.
Jedynie przy robieniu siedzących nie krzywiłam się i nie darłam, że umieram.
Leszek był wyprowadzony z równowagi do tego stopnia, że zagroził mi całkowitym zaniechaniem popełniania zdjęć na bloga ;P
Wyrzucałam sobie bardzo, że jestem głupia i wizja kiełbachy uwędzonej grillowym dymem 
przyćmiła całkowicie wszelkie moje zdolności poznawcze. Bo tylko tym mogę tłumaczyć sobie fakt zbyt lekkiego ubrania się. 


 Na całe jednak szczęście - jak sami możecie zaobserwować - zdjęcia, które zrobić się udało wyszły bardzo fajne ;)

Kiedy wróciliśmy do auta i kiedy ja ruszyłam targać grilla z bagażnika czoło Leszka zmąciło się nieco i wybranek mojego serca widocznie spochmurniał.
Długo wahał się, czy zakomunikować mi tę smutną nowinę, czy nie, ale w końcu odważył się - nie mamy kluczy, grilla nie będzie (tak, tak - podpałka i węgiel były na terenie domu).
Wtedy myśleliśmy, że klucze zostały w Rabce.
Dziś wiemy, że miała je siostra Leszka.

Opis tego, co działo się kiedy usłyszałam, że nici z moich planów i marzeń lepiej jest pominąć.
Komuś, kto mógłby nas (albo raczej : mnie) wtedy słyszeć mogłoby wydawać się, że nie biżuteria, nie szafy pełne ubrań, nie dzieci, nie rodzina i nie dobry seks są sensem życia kobiety - ale grill, grill w majówkę.
Wróciliśmy więc do Łodzi (bo i tak pogoda się zepsuła), co jakiś czas czułe słowa ze sobą zamieniając ("Odstawiam Cię do domu i nie chcę Cię więcej na oczy widzieć!").
Oczywiście, że się pogodziliśmy - jakże by mogło być inaczej ;)
Ale kiełbaski... kiełbaski zrobiliśmy w piekarniku ;)

Takiej majówki, jak my, to nie miał nikt ;P


Sweter - H&M
Spodnie - H&M
Komin - H&M
Okulary - Rossmann
Chustka - I am
Torba - Cropp Town
Baleriny - no name


Co zaś się tyczy "stylizacji" majówkowej - jest ona całkowitym zaprzeczeniem opinii (którą już zapewne większość z obserwujących mnie Was zdążyła sobie wyrobić) według której niby miałabym nie lubić kolorów ;)

Ależ - Moi Mili i Moje Miłe - ja noszę kolory ;)
Tylko wyglądam w nich właśnie tak pociesznie ;)
Na pewno nie jestem w nich tak elegancka na jaką wyglądam, kiedy wybieram stonowane kolory ;)

Ale wierzcie mi - tak samo mocno, jak czerń... kocham musztardowy :)
Ten musztardowy sweter jest już ze mną dobrych kilka lat, wypatrzyłam go na wyprzedaży w H&M'ie i nie potrafię się z nim rozstać ;)
Na tej samej wyprzedaży upatrzyłam fioletowy komin - tak, to powiewające cudo, to komin!

Jeszcze kiedyś go zobaczycie w jego całej kominowej okazałości ;)


Ta nie do końca udana "sesja" majówkowa jest też pierwszą, w trakcie której udało nam się sfotografować jeden z moich najnowszych nabytków - pikowane baleriny :)
Kupiłam je za prawdziwe grosze w jednym z butików z tanim obuwiem przy łódzkiej Piotrkowskiej - gdybym znalazła takie za jakieś większe pieniądze, to zapewne bym je na nie wydała.
Problem w tym, że w żadnym z "ekskluzywnych" sklepów obuwniczych takich nie znalazłam.
A musiały być koniecznie pikowane, bo potrzebowałam ich do pikowanej sukienki ;)

 
Mam nadzieję, że i sukienkę uda mi się Wam wkrótce pokazać ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Wasza Mar!


P.S. Nie, ta historia nie jest zmyślona, zapewniam ;P
P.S. (2) Tym, którzy jeszcze nie czytali przekazuję informację, że na portalu FashionWall.pl ukazał się mój felieton, zapraszam: klik!

85 komentarzy:

  1. cudowne zdjęcia! klimatyczne. Uwielbiam Twoją urodę a okulary Ci niesamowicie pasują!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewniam Cię, że kiedyś pojawią się tu o wiele lepsze zdjęcia mnie w okularach ;P to, to takie zwykłe pstryki - zawaliłam sprawę z powodu marznięcia ;P

      Usuń
  2. super, ta chustka na głowie jest rewelacyjna, ekstra wyglądasz, tak na luzie i niezobowiązująco - majówkowo

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne foteczki !! ;-))


    pozdrawiam i zapraszam do siebie. live-style20

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiełbasa najważniejsza, wiadomo! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ale draka;-) a ojciec Twój czyta bloga? lepiej nie;-)

    Kiełba wiadomo, jest istotą majówki. warto dla niej skakać po płotach i marznąć.
    Zaś w temacie zdjęć, to kokietujesz, moja droga. Że niby nie modowy post, że szybko i zimno, że właściwie przypadkiem wszystko wyszło, a wyglądasz zarąbiście. Serio! Fryzura, okulary i ta chustka, no jest retro,wesoło i pięknie!
    Czarne baleriny - czemu mnie to nie dziwi;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie
      czyta, ale zna mój stosunek do jego krzewów :p haha, wcale nie
      kokietuję, serio - ta sesja naprawdę trwała dziesięć minut i z zimna
      umierałam :p ale fajnie, fajnie, że wyszło nieźle ;) czarne baleriny
      zawsze spoko :p ściskam :*

      Usuń
    2. Potwierdzam. Nawet na taką ładną zieloną trawkę 10 metrów obok się nie chciała przesiadać, bo tam bardziej wiało. :P

      Usuń
  6. Hahajah Cudna opowieść ! Dobrze ,ze oprócz oglądania zdjec lubie czytać blogi :):):) mam dzięki tobie przednią rozrywkę !!!
    Moja majowka nad ksiażkowa tez , za każdy razem łudzę się ,że
    To juz ostatni egzamin w
    Życiu ...... Może tym razem ??!!??!!!
    Ale dziś ! Dziś ! Sie okaże czy moje mniemanie o sobie pokrywa sie z tym co inni o mnie mniemają ;);)
    Jadę bronić swoich racji w 3 obcych językach .... Jednoczasowo ....
    Tez lubie musztardowy ! I pomarańczowy - który jest moim ulubionym kolorem , Moj mąż miło określa go kolorem paprykarzu szczecińskiego !
    Pozdrawiam Śliczna ! Trzymaj dziś kciuki ! Ja za twoje postępy afazje , oligofazje czy inne oksymorony będę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę, będę trzymała! Ty za mnie w piątek trzymaj, pamiętaj ;) Pozdrawiam i ściskam!

      Usuń
    2. Ja zdałam z notą exellante !!!! Mam licencje na Moj zawód na terenie Ksiestwa !!!!
      Teraz ty nie masz wyboru !!! Buziaki

      Usuń
    3. no to weszłaś mi na ambicję ]:->
      gratuluję! całusy :*

      Usuń
  7. super! świetnie wyglądasz w takiej fryzurce! pozdrowionka:*)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu jak ja się cieszę że w całych tych "internetach" na Ciebie trafiłam :) uwielbiam Cię czytać i podziwiam jak o zwykłej kiełbasie potrafisz napisać prawie rozdział jakiejś krótkiej książki. a ... i jeszcze co do książki, gdybyś ją kiedyś napisała to od razu biegnę kupić ;-) super zdjęcia i tak jak wspomniałaś w kolorach wyglądasz mega pociesznie <3 ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rok z życia Mar - komedia w 365 aktach" - rozważę to :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. niezmiennie,
      od lat ;> aczkolwiek przecież uśmiać się można, lepiej, jak można
      nade mną się pośmiać, niż gdyby można było tylko płakać :p

      Usuń
  10. Jedna mała rzecz, a cieszy :) Ale czytając Twój opis popłakałam się ze śmiechu :P ile to przeszkód pojawiło się po drodze do tego utęsknionego grila hehe :P a tekst " Komuś, kto mógłby nas (albo raczej : mnie) wtedy słyszeć mogłoby wydawać się, że nie biżuteria, nie szafy pełne ubrań, nie dzieci, nie rodzina i nie dobry seks są sensem życia kobiety - ale grill, grill w majówkę" rozwalił mnie na łopatki hehehe :) Kochana, świetna z Ciebie dziewczyna na prawdę :) Co Ci faceci z nami się mają ;) hehe trzy światy po prostu :P wyglądałaś wspaniale, tak kolorowo i radośnie :) I właśnie się zdziwiłam, że zdjęcia takie uśmiechnięte, pomimo niskiej temperatury dla Ciebie zmarzluchu ;) hehe czego my kobiety nie robimy, by dobrze wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaję, że "tworząc" to zdanie liczyłam się z tym, że może się spodobać ;P chociaż chyba tekst o grabiach wypadł jeszcze lepiej ;P
      w każdym razie - rozpacz była naprawdę wielka, musisz uwierzyć mi na słowo ;P
      a zdjęcia uśmiechnięte, bo raz, że Leszek mnie rozśmieszał, a dwa, że na ziemi nie wiało i chyba z tego powodu taka radosna byłam ;P

      ściskam :*

      Usuń
  11. Nie wiem co lepsze - tekst czy zdjęcia! :) Post rewelacja. Zdjęcia macie zawsze cudne, ale te jakoś wyjątkowo mi się podobają i Ty w tych kolorach idealnie dobranych do urody. Uwielbiam Cię czytać i oglądać. No po prostu idealnie! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, spodziewałam się emocjonalnej reakcji "publiki" na post sam w sobie, ale na zdjęcia - naprawdę nie ;) bardzo się cieszę, że się podobają ;)

      Usuń
  12. love your bag and shoes! you look stunning <3

    Letters To Juliet

    OdpowiedzUsuń
  13. Prześlicznie wyglądasz w koczku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest kwestia dyskusyjna - o wiele ładniej mi w nim było, jak miałam krótsze włosy ;)

      Usuń
  14. Z wielką ciekawością przeczytałam Twój felieton! Bardzo fajnie i z dystansem podeszłaś do tematu. Czekam na kolejne artykuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki piękne, cieszę się, że ktoś przeczytał ;P

      Usuń
  15. Świetna historia, uśmiałam się :D chociaż Tobie na pewno nie było do śmiechu ;)
    Dobrze, że chociaż zdjęcia się udały, są naprawdę piękne! Bardzo podoba mi się też fryzura :)

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo do twarzy ci w hustce na głowie ;) mozliwe, że w kolorach wyglądasz "pociesznie", możliwe, że w ciemniejszych wyglądasz bardziej elegancko, ale... ja uwielbiam cię w kolorach ;) wyglądasz wtedy na szczęśliwszą ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kiełbaski w majówke...taaak sa najwazniejsze dla kobiety! :D

      Usuń
    2. wreszcie! wreszcie ktoś mnie zrozumiał ;P

      Usuń
  17. No rzeczywiście dobrze, że nie potraktowali Was tymi grabiami! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtedy wpis byłby jeszcze bardziej zabawny ;P

      Usuń
  18. wow świetnie wyglądasz, okulary boskie, pasują Ci to upięcie dla Ciebie stworzone
    znowu kolejna przygoda, czytałam z uśmiechem na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  19. Majówka pełną parą, dobrze że mimo wszystko zjedliście te kiełbaski a nie, że pojechaliście na pizzę np. ;) Zdjęcia za to są rewelacyjne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie odpuściłabym, nie lubię rezygnować ze swoich planów :p

      Usuń
  20. Majówka z przygodami ;)) ...za to zdjęcia piękne :) super wyglądasz w takich okularach! :) pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ważne, że była kiełbasa, a że z przygodami to tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że ważne! Trzeba mieć w życiu priorytety ^^

      Usuń
  22. Aleeeeeee, majówka, no tak takiej nikt nie miał:):):)
    Zdjęcia wyszły przepięknie, a Ty, hmmm...., ja względem Ciebie jestem mało obiektywna:), wyglądasz zjawiskowo:):):), powtarzam się???:)

    OdpowiedzUsuń
  23. jejku Kochana no przeciez posikalam sie ze smiechu hahahahaha to dopiero byla majowka!!! ale przygod! szok! majowka byla faktycznie chlodna i ja w niedziele tez sie przeliczylam bo bylam pewna ze przeciez cieploooo tak slonce swieci... :/
    zdjecia wyszy Wam jak zawsze fantastycznie a to pierwsze jak smie smiejesz najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego je wybrałam jako pierwsze, bo też mi się najbardziej podobało ^^
      dzięki, Kochana! ja naprawdę nie nastawiałam się przy tym wpisie na komplementy pod adresem zdjęć i mnie na nich, ale cieszę się bardzo, że jednak i zdjęcia się podobają :)
      ściskam!

      Usuń
  24. Świetne zdjęcia. :)

    Pozdrawiam,
    DaisyLine

    OdpowiedzUsuń
  25. ekstra zdjecia i swietna luzacka stylizacja

    OdpowiedzUsuń
  26. bardzo śliczne zdjęcia, podoba mi się Twój blog ;))

    http://sk-artist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana nasz grill też skończył się w piekarniku :) Nie mieliśmy siły ani ochoty stać na takim zimnie, o dziwo wyszło całkiem smacznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba sobie kupię przez Ciebie musztardowe coś ;P

    OdpowiedzUsuń
  29. Ależ się uśmiałam, uwielbiam Cię czytać. A takiej przygody rzeczywiście chyba nikt w majówkę nie miał :P
    Grunt, że zdjęcia pozostały cudne :P A kiełbacha z piekarnika też dobra ;)
    Super te baleriny!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. nie jesteś sama moja majówka była zrąbana przez chorobę raz, zimno dwa i trzy deszcz deszcz deszc nawet w wawie nie można było wyjść na dwór grrr, jakby nie bylo co by nie bylo Twoje foty sa po prostu amazing i te kolory z twoimi wlosami no zachwyt całkowity <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, to już wiesz, jak się czułam ;P
      mam nadzieję, że już się dobrze czujesz :)
      cieszę się, że się podobają :)
      pozdrawiam :*

      Usuń
  31. wyglądasz ekstra!:)
    dodaję do obserwowanych:)
    www.cheersmyheels.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. A my majówkę też spędziliśmy 'normalnie' :) Jedyne co, to wybraliśmy się do miasta :P
    Uwielbiam Twoje zdjęcia!! <3 Mogłabym na nie patrzeć godzinami :)Super super super!! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. najbardziej w tych zdjęciach podoba mi się twój uśmiech, taki pełny szczery ♥

    http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. No ja też miałam majówkę z przygodą, a raczej moja 3 letnia córka, na szczęście już mam to za sobą ;))
    Ja za to zamiast grilla, miałam ognisko ;))
    Wyglądasz śłicznie w tym musztardowym wydaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany, ale nie było strat? i z Małą też wszystko dobrze?
      dziękuję ślicznie :)!

      Usuń
  35. Hahaha, grunt to pozytywne myślenie!!! :D u Ciebie to w 100%
    Jestem zachwycona jak urozmaicilas zwykły zestaw tą apaszka na włosach. Diabeł tkwi w szczegółach i Ty to potwierdzasz! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mój chłopak twierdzi, że ja to jedynie defetystyczna jestem ;P
      no proszę...
      tak poważnie, to bez próby ironizowania z "przeciwności" losu już dawno bym zwariowała ;P dzięki piękne za miłe słowa :)!

      Usuń
  36. Cześć Kochana ;) dziekuję za odwiedziny ♥ zgadza się - jestem w ciąży :)) super zdjęcia - baaaaardzo pozytywnie! Ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale piękny outfit, rewelacyjnie wyglądasz ! ♥
    Pozdrawiam i zapraszam cię do siebie na konkurs ! Tylko dwie proste zasady do spełnienia, a nagroda fantastyczna ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. ładnie Ci w tych kolorach :)


    ps. a u mnie? BANG! na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Pięknie wyglądasz :*
    Zapraszam do mnie na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  40. W tych zdjęciach jestem totalnie zakochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też! masz prześliczne fotografie :D naturalne, nieprześwietlone, idealnie ukazujące pierwszy plan :) faktycznie apaszka dodaje niesamowitego smaku :)

      Usuń
    2. o rany, dziewczyny! dziękuję Wam :) to prawda - lubię podziwiać efekty naszych z Lechem sesji, ale akurat ta była naprawdę szybka i moim zdaniem nie do końca udana ;P w każdym razie - bardzo się cieszę, że jednak mogę czytać tyle pozytywnych opinii na temat zdjęć :) kochane jesteście!

      Usuń
  41. ale piękne zdjęcia! Ale uwielbiam tak zielone lasy! I w tych okularach idealnie wyglądasz ♥

    OdpowiedzUsuń
  42. Rewelacyjnie wyglądasz :) świetna fryzurka :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Zabawna historia, chociaż długa i można by rzec o niczym ważnym, czyta się znakomicie. ;) Masz fajny pisarski styl! Jeszcze skomplementujemy zdjęcia, są świetne!
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  44. świetnie wyglądasz:) bije od Ciebie taka radością:) buziaki,
    xoxo, B.

    OdpowiedzUsuń
  45. bardzo ładne zdjęcia :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Kochana w koku wyglądasz rewelacyjnie, noś go częściej :) :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Dawno mnie u Ciebie nie było, a tutaj takie cudne majowe fotki!
    Chyba już pisałam, że uwielbiam Cię w takim kolorowym, radosnym wydaniu:)
    ściskam
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  48. Ślicznie wyglądasz w tej chustce na głowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojooooj, takiego starocia wygrzebałaś ^^

      dzięki! :)

      Usuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.