środa, 16 lipca 2014

Kosmetyczne recenzje Mar: ALTERRA - maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych 'Granat i Aloes'


Dawno, dawno temu (kiedy to jeszcze ziemia łódzka opadem śnieżnym spowitą była) recenzowałam dla Was szampon Alterry przeznaczony do pielęgnacji włosów farbowanych.



Ponieważ z szamponu zadowoloną byłam wielce, to po lekturze tak Waszych pod moim postem ówczesnym komentarzy, jak i innych blogowych recenzji, czy wreszcie też na Wizażu pozostawionych na temat tych produktów opinii postanowiłam wypróbować także maskę i odżywkę, które na Rossmannowej półce dostrzegłam już w dniu zakupu szamponu.
Dziś kilka słów o masce - kolejne moje kosmetyczne pisanie poświęcę odżywce.

Na wstępie powinnam chyba zaznaczyć jedną z ważniejszych rzeczy w tym poście - a mianowicie to, że do dnia dzisiejszego zużyłam już 6 opakowań rzeczonej maski, także sądzę, że moja "recenzja" ma solidne podstawy :>

Właśnie dlatego tak długo z nią zwlekałam - zdaję sobie bowiem sprawę z tego, że choć kobieca natura wprost stworzoną do sięgania po nowości jest, to jest też na świecie sporo kobiet takich jak ja, którym nie tylko takie kosmetyczne skakanie z kwiatka na kwiatek (dla samego nowości wypróbowania) w głowie, ale które w nowinkach przebierają po to żeby znaleźć coś, z czym na dłużej zostaną. I nie jedynie z przyzwyczajenia, a dlatego, że dana rzecz po prostu im służy ;)

Ja naprawdę taka jestem!
Jeśli znajduję kosmetyk, z którego jestem w pełni zadowolona, to ani mi się śni szukanie jego następcy ;)
Ale... przyznaję jednocześnie, że z kosmetykami bywa tak, jak i z facetami - czasem trzeba trochę poznać "materiał", zanim się będzie pewną, że to właśnie to, czego się szukało ;)

Z tej też przyczyny czasami zwlekam z wydaniem werdyktu i potrzebuję czasu, żeby upewnić się, czy na pewno swojego osądu pewną jestem.
Zwłaszcza jeśli pierwsze wrażenie które kosmetyk na mnie wywarł jest pozytywne ;)

No, ale dobrze, dobrze - przestaję ględzić i przechodzę do recenzowania!


----------------------------------------------------------------------------------------


Alterra: Haarkur Granatapfel & Aloe Vera

(Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych 'Granat i Aloes')

 

 


Pamiętam, że kiedy pochwaliłam się na swoim prywatnym fejsbuku, że halo, halo znajomi: ja, Mar, nowego posta wysmarowałam i można sobie poczytać o fajnym szamponie Alterry, to jedna z moich koleżanek - Gosia - zostawiła mi wtedy komentarz: "A maska Alterry jaka fajna! Lepsza, niż Kerastase!".

Odnotowałam ten komentarz, ale wierzyć mi się nie chciało, że taka tania rzecz może być na serio porównywalna pod względem właściwości z produktami Kerastase.
Niemniej - będąc pod ogromnym wrażeniem, jakie wywarł na mnie szampon Alterry maskę też wypróbować musiałam.

Jakie są moje wrażenia z obcowania z nią (już ze wstępu wiecie, że długiego - może niepotrzebnie spoilerowałam, ech ;P)?
Opiszę je, pokrótce, niżej, poprzedziwszy opis ten charakterystyką produktu.


Cena i dostępność: 

Produkt jest do kupienia w każdym Rossmannie. Biorąc pod uwagę to, że ostatnimi czasy Rossmanny stawia się wszędzie, gdzie się zmieszczą, to kłopotów ze znalezieniem jakiegoś w swojej okolicy każda chcąca maskę wypróbować miała nie będzie.

W regularnej cenie maska kosztuje 9 złotych z groszami.
Jednak średnio raz na półtora miesiąca wszystkie produkty Alterry przeznaczone do pielęgnacji włosów są w promocji i wtedy kosztują złotych 5. Ta, też z groszami :>


Pojemność/rodzaj opakowania/komfort korzystania z opakowania:

Maskę dostajemy w plastikowej tubie.
Takiej, którą stawiamy na klipsie.
Opakowanie jest wykonane z miękkiego plastiku.

Specjalnie zaznaczam tę miękkość, bo każdy, kto trochę kosmetyków w życiu zużył wie, że takie opakowania bywają problematyczne kiedy kosmetyk się kończy - wiesz wtedy, człeku, że jeszcze trochę preparatu zostało, naciskasz, naciskasz, a tu dupa, bo się zasysa tubka i wgniata, no i bez nalania do środka wody nic z niej nie wyleci.

Tani produkt, tanie opakowanie.

Klips trzeba mocno docisnąć.
I sprawdzić, czy się docisnął.
Zwłaszcza przed zabraniem tubki w podróż/wsadzeniem jej do kosmetyczki.
Bo można się niemile rozczarować :>

Maski jest 150 ml.

Skład jest nadrukowany na tubie, polskojęzyczna etykieta jest zwykłą białą kartką naklejoną na opakowanie.


Stosunek ceny do pojemności:

W porządku. Przynajmniej moim zdaniem.


Konsystencja i zapach:

Maska pachnie mi jak... różana marmolada :>
Pachnie mi jak pączki, które moja mama smaży w Tłusty Czwartek.
Mnie się ten zapach podoba, ale nie każdemu musi przypaść do gustu.

Z oceną konsystencji mam problem - z jednej strony maska jest dla mnie za gęsta.
Tak, za gęsta.
Nawet, kiedy wyciskam jej bardzo dużo, to mam problem z równomiernym rozprowadzeniem jej na całej długości włosów.
Ciągle mi mało i mało.

Z drugiej - czasami uważam, że jest za rzadka.
Bo jakoś tak szybko cieknie mi przez palce i spływa po wannie.

W każdym razie - jeśli chcę być obiektywną, to muszę podkreślić, że bardzo trudno jest (mając, jak ja, włosy sięgające piersi, grube i gęste) pokryć maską całość włosów przy jednorazowym wyciśnięciu maski z tuby.
Moim zdaniem - tego się, po prostu, zrobić nie da.
Chociaż w sumie - da, ale włosy nie będą wtedy pokryte nią dokładnie.


Skład:

Ja uważam, że ten skład jest fantastyczny.
Fantastyczny, jak na maskę do włosów w tej cenie i fantastyczny jak na maskę do włosów w ogóle.
Kto nie wie albo zapomniał, tego informuję i temu przypominam, że 90% dostępnych w drogeriach masek do włosów poza mnóstwem silikonów nie zawiera niemal żadnej substancji aktywnej, a roślinnej, to 97%.
Kto nie wie albo zapomniał, tego informuję i temu przypominam, że prawie wszystkie dostępne w tej półce cenowej maski (a i te z wyższych półek też) zawierają mnóstwo chemii, która zaszkodzić, to pewnie przeciętnemu człowiekowi nie zaszkodzi, ale która na pewno nie sprawi, że włosy będą lśniące, miękkie i gładkie.
Znaczy - może i będą, ale tylko do zmoknięcia albo położenia się spać :>

A maska Alterry zawiera bardzo wiele fajnych rzeczy!

Po pierwsze - bogaty w lipidy olej z pestek granatu, po drugie - olej rycynowy, który ma silne właściwości nawilżające, po trzecie - wyciąg z owocu granatu, naturalny filtr przeciwsłoneczny a w dodatku substancję o dość silnych właściwościach regenerujących, po czwarte - nabłyszczający włosy i także je nawilżający wyciąg z aloesu, po piąte - ekstrakt z kwiatu akacji (przydający włosom sprężystości i wytrzymałości na różne osłabiające je czynniki zewnętrzne), po szóste - olej ze słodkich migdałów (odżywia!), po siódme - masło Shea, które także silnie nawilża, po ósme - olej sojowy (fajny antyoksydant i równie dobry jak poprzednie składowe nawilżacz), po dziewiąte - olej z nasion krokosza barwierskiego (zapobiega utracie wody z powierzchni włosa)

Nawilżaniu, odżywieniu i wygładzeniu włosów w masce Alterry służą też takie składniki, jak: 

Lauroyl Sarcosine - z jednej strony nawilża, z drugiej oczyszcza włos.
Sodium Lactate - zmiękcza włos.
Panthenol - jego działania tłumaczyć nie trzeba ;)
Ascorbyl Palmitate - przyczynia się do ochrony przed negatywnymi skutkami promieniowania słonecznego na włosach, zapobiega szorstkości włosów (chociaż ten składnik jest wymieniony na opakowaniu pod koniec składu, także dużo, to go tam nie ma ;))
Tocopherol - można sobie wygooglować, czym jest to "coś", co tak obco i groźnie brzmi :> 
Stearamidopropyl Dimethylamine - składnik naturalny i pozyskiwany z... oleju rzepakowego, zastępuje działanie silikonu, ma właściwości antystatyczne.

Naprawdę ciężko jest się doczepić do czegokolwiek w składzie tej maski.
Okey - do alkoholu na drugim miejscu.
Ale... ale skoro ten kosmetyk nie zawiera żadnych konserwantów, to czym innym, niż alkoholem można by go zakonserwować, żeby się nie zepsuł?
No i do substancji zapachowych na końcu składu - z tym, że producent twierdzi, że substancje te pochodzą z naturalnych olejków. Chemiczką nie jestem, nie wiem, jakie to terpeny są naturalne, wiem jednak, że mogą alergizować.
Ale zdrowy rozsądek podpowiada mi, że szanse na to, aby zalergizowało coś, co jest na końcu składu samym raczej marne są.

Niemniej - kto wie, że jest na te substancje (Linalool, Limonene, Geraniol, Citral, Citronellol) uczulony, z maski zrezygnować profilaktycznie powinien. Albo nie stosować jej przy skórze głowy. 


Działanie:

Producent tak zachwala swój produkt:


Co ja sądzę o właściwościach maski i jak się do tego co producent pisze stosunkuję? 

Moje włosy to włosy farbowane od lat. Niemal codziennie katowane prostownicą. W sumie - nie mam wyboru. Jeśli ich nie wyprostuję, to nie tyle, że się falują. Nie, Moi Mili i Moje Miłe - one się wywijają na wszystkie strony. Najchętniej na końcach. I mało symetrycznie.
Logicznym jest więc to, że pozbawione nawilżania szybko się łamią, niszczą, puszą, matowieją i są sianowate.
Żeby temu zapobiegać staram się kondycjonować je najlepiej jak umiem.
Ale - bez przesady.
Nie mam natury włosomaniaczki (czasem nad tym boleję), nie wcieram w nie co i rusz nowych specyfików.
Raz w tygodniu obsmarowuję je do tłustości olejem arganowym, nakładam na łeb czepek, idę spać a rano to zmywam, po każdym myciu wcieram olejek arganowy w same końce, a po wyprostowaniu włosów lekko tylko muskam je jedwabiem w płynie.
Przed prostowaniem psikam na włosy sprayem termoochronnym.
I tak od miesięcy.

Jednak nie daje to jakichś spektakularnych efektów, jeśli po umyciu włosów szamponem nie nałożę na nie jakiejś dobrej, realnie działającej odżywki albo maski.
No i jeśli ich nie podcinam - ostatnio zrobiłam z tym porządek, więc jest dobrze ;)

Do czasu sięgnięcia po maskę Alterry nie sądziłam, że jakakolwiek maska z niższej półki może pomóc moim włosom nie straszyć nimi świata.
Myślałam, że taka już moja uroda - że chociaż szampon Alterry pomógł mi uporać się z problemem blaknięcia koloru (ja naprawdę jestem w stanie ciągle być wiśniowa, a nie ruda po kilku myciach, jeśli trzymam się wyłącznie tego cuda! uwierzcie, no!!!), to nie zanosiło się na to, że kiedykolwiek będę mogła cieszyć się miękkimi i błyszczącymi włosami.

Myliłam się. I to srogo.

Maska Alterry sprawiła, że polubiłam swoje włosy :)

Już po pierwszym użyciu zauważyłam ich miękkość. I taką niesłychaną wręcz delikatność.
Tego na moich włosach nie było.
Pamiętam, jaka zachwycona nimi byłam, kiedy po raz pierwszy użyłam tej maski.
Błyszczały się i odbijały światło.

A nie byłam od razu po farbowaniu, oj nie!

Po dłuższym stosowaniu, a kilka miesięcy z tą maską już mi stuknęło, mogę napisać że zauważyłam o wiele większą odporność moich włosów na łamanie się i rozdwajanie.

Cudów nie będzie - długi, farbowany, puszczony luźno i prostowany włos będzie się niszczył.

Pytanie tylko: w jakim tempie.
Dzięki regularnemu używaniu tej maski moje włosy niszczą się zdecydowanie wolniej, niż bez niej.

I nie zalewam - tak jak pisałam wyżej, reszty pielęgnacji nie zmieniłam.
Zachowywałam się w stosunku do moich włosów tak samo przed rozpoczęciem przygody z maską Alterry ;)

Poza tym - włosy o wiele dłużej niż przy samym tylko myciu szamponem chroniącym kolor zachowują intensywny odcień. Wnioskuję więc, że maska pomaga domykać łuski włosów, że nie wysusza mi ich.

W maju zrobiłam eksperyment - odstawiłam maskę na dwa tygodnie i patrzyłam, jak kolor się wymywa w porównaniu do wymywania w czasie jej stosowania.
No i owszem, szampon Alterry chroni kolor dobrze, ale kiedy pomagam mu w tym jednoczesnym stosowaniem maski, to jest o wiele lepiej.

Maska Alterry ułatwia mi też okiełznanie moich włosów - w przeciwieństwie do wielu innych kobiet, ja nie mam fetyszu puszystych włosów.
Lubię, kiedy wyglądają na świeże, ale wolę, gdy przylegają do głowy i kiedy leżą sobie płasko, niż kiedy są sypkie.
Przy stosowaniu rzeczonej maski Alterry efekt ten udaje mi się osiągnąć.
Bez - bywa ciężko, próby ogarnięcia tego z użyciem olejku arganowego kończą się czasem tragicznie.


Preparat nie powoduje przetłuszczania się "owłosienia".

Ja nakładam tę maskę tak, że myję włosy szamponem, potem wycieram je w ręcznik (nigdy nie nakładam maski na bardzo mokre włosy) i dopiero gdy lekko je osuszę - wcieram maskę.
Wcieram ją na całej długości - tak na końcach, jak i u nasady.
Im więcej, tym lepiej.
Bo - jak pisałam na początku - tej maski ciągle mi mało.
Jeśli nie nałożę jej bardzo dużo, to mam wrażenie, że nie nałożyłam jej wcale.

Bardzo dużo = 2, 3 porcje wielkości dużego orzecha

W każdym razie - w ogóle nie przejmuję się omijaniem skóry głowy.

Maskę trzymam długo - zwykle około dwudziestu minut, ale zdarzało mi się trzymać ją i czterdzieści.

Nigdy nie dostałam łupieżu.
Nigdy włosy nie były potem oklapnięte i bez życia.
Nigdy mi się nie przetłuściły.

Jest to więc dla mnie preparat idealny także dlatego, że całkowicie bezproblemowy - nie muszę się z nim bowiem obtykać i cackać.
Uważać i bać się, że chwila nieuwagi i zafunduję sobie włosogłowny armagedon.

A zdarzały mi się takie armagedony - chociażby wtedy, gdy używałam masek Kallosa i BioVax'u.
Ile to razy nabawiłam się z nimi łupieżu albo po prostu zafundowałam sobie łeb a'la pajda ze smalcem wiejskim - nie zliczę.

Bardzo więc cieszę się, że zaryzykowałam i spróbowałam maski Alterry - obecnie nie wyobrażam sobie nie móc jej stosować.
W łazience mam już ustawione w szafce i zakupione na zapas trzy następne jej opakowania.

Producent (czy tam właściwie dystrybutor) umieszcza na opakowaniu obietnicę zgodnie z którą po używaniu tej maski nasze włosy mają zyskać "nową energię".

Jeśli jako nową energię rozumieć zdrowe i ładne po prostu wyglądanie włosa to uważam, że żadnego przekłamania ze strony osób piszących tu nie ma.
Ten produkt naprawdę pozwolił moim włosom na odżywienie się.


Słabe strony:

Wydajność - biorąc pod uwagę to, ile muszę jej nałożyć, żeby nie czuć dyskomfortu z powodu uczucia "niedomaszczenia" maska wystarcza mi przy stosowaniu co drugi, trzeci dzień (bo taka jest częstotliwosć mojego mycia włosów - czasami myję je codziennie, ale to się zdarza rzadko, poza tym nie ma potrzeby żebym robiła to codziennie) na około 3, w porywach 4 tygodnie stosowania.

Mało. 

Ale czasami zastanawiam się, czy może nie jest to i tak dużo, biorąc pod uwagę długość moich włosów i to, że maski jest jedynie 150 ml? 

Substancje zapachowe - jak wspomniałam: mnie i mojemu zdrowiu nie szkodzą. No - ale są.
A producent pisze, że niby ich nie ma.


Stosunek ceny do jakości produktu:

Nie ma powodu, żebym ukrywała przed Wami fakt mojej fascynacji tym produktem.
Nie widzę też żadnego powodu, dla którego miałabym nie napisać, że za te parę groszy które maska Alterry kosztuje, to nie znajdziecie niczego lepszego.

To znaczy - może i znajdziecie coś, co będzie Wam odpowiadać i co krzywdy Wam ani Waszym włosom nie zrobi, ale szansa na to, że będzie to coś z dobrym składem i dające Waszym włosom cokolwiek są nieduże.

Uważam, że jest to jeden z niewielu preparatów przy opisie których znajdziemy takie epitety jak "organiczny" czy "naturalny", a które naprawdę takie są.
Na rynku jest wiele marek opatrzonych mianem produkujących kosmetyki naturalne podczas gdy tak naprawdę produkty te wcale naturalne nie są.
Nie są też łagodne i pozbawione chemii - wbrew temu, jak się je reklamuje.
Ale mimo tego wiele osób po nie sięga, bo wychodzi z założenia, że lepsze mniejsze zło, niż większe.
Że lepiej wybrać kosmetyk z pięcioma składnikami chemicznymi, niż z dziesięcioma.

Myślę, że takie osoby mogłyby spróbować tej maski - jeśli Wam się nie spodoba, to stracicie kilka złotych.
Jeśli przypadnie Wam do gustu, to zyskacie naprawdę porządnego sprzymierzeńca w walce o lepszy wygląd Waszych włosów.


Dla kogo może być dobra, a komu nie odpowiadać:

Myślę, że posiadaczki grubych i gęstych włosów (takich jak moje) będą z niej zadowolone.
Zwłaszcza włosów farbowanych, chociaż nie do takich maska jest docelowo przeznaczona.


Co zaś się tyczy włosów cienkich i delikatnych, to spodziewam się tego, że maska Alterry może je obciążać (chociaż, z drugiej strony, nie wiem co w tym składzie miałoby włos obciążać, ale już tam - w sumie ta maska rzeczywiście jakaś taka ciężkawa jest).


Moja ocena:

Jak dla mnie - zasłużone 5+


---------------------------------------------------------------------------------------------


Udało mi się wreszcie uzyskać obietnicę wolnej soboty!

Nie myślę więc obecnie o niczym innym jak o weekendzie i nie mogę się go doczekać.

Planujemy z Lechem wybrać się do Uniejowa - termy, plaża <3

Jak tu się nie niecierpliwić, no?

Ciągle szukam na wyprzedażowych wieszakach kombinezonu dla siebie, ale póki co nie zanosi się na to żebym mogła dostać gdziekolwiek taki model, który będzie na mnie pasował i w którym będę się czuła dobrze.

Trudno.

Więcej pieniędzy w portfelu - więcej radości i mniej smutków :>

Uciekam, Moi Drodzy, mając jednak nadzieję, że chociaż parę osób przekonam swoją recenzją do wypróbowania maski Alterry - uwierzcie, naprawdę warto spróbować.

Pozdrawiam Was bardzo, bardzo ciepło - Wasza Mar!

101 komentarzy:

  1. Wygląda na to że dla mnie, idealna, namówiłaś mnie:))))
    Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś, nie byłam aż tak zadowolona jak Ty, ale była ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak pisałam - nie każdemu konkretna rzecz musi podpasować, ale warto próbować nowych, tanich rzeczy, zwłaszcza jeśli nadal się nie znalazło w danej kategorii swojego ulubieńca :)

      Usuń
  3. Ja też tę maskę lubię, nawet bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie po basenie, solidnie nawilżając włosy i nie było aż takiego problemu z rozczesaniem.
    Nie byłam nigdy w Uniejowie, ale termy uwielbiam, miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja byłam tam ostatnio trzy lata temu, przed remontem term - nie mogę się doczekać powrotu tam, naprawdę już o niczym innym myśleć nie potrafię ;P

      na wszelki jednak wypadek - nie dziękuję! wolę nie zapeszać ;P

      Usuń
  4. Ja kiedyś miałam i również byłam bardzo z niej zadowolona :) Kupiłam sobie 2 przy okazji promocji na Alterre w rossmanie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. we mnie się przed chwilą wszystko rozczuliło, bo siostra mojego Leszka mi napisała na fejsbuku, że zachęcona moimi zachwytami nad tą maską jakiś czas temu ją wypróbowała i jest zachwycona ;)

      miło czytać, że sporo z Was także jest z tego produktu zadowolona - odczuwam dzięki temu taką satysfakcję z faktu, że Polki zwracają coraz częściej i chętniej uwagę na rzeczywiste działania kosmetyków, a nie jedynie na to, za jaką kasę je kupiły ("nieważne, czy działa, ważne, czy 'profesjonalny' i jak był drogi, bo pewnie działa, tylko ja tego nie widzę - za taką kasę, to działać przeca musi!") :)

      Usuń
  5. Widziałam te produkty, ale jakoś balam się po nie sięgnąć, po przeczytaniu opinii na temat tej maski, chyba się na nią skuszę :)
    + obserwuję
    Zapraszam również do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no... piękny i wyczerpujący opis... lol
    Martyna [będę często się teraz tak zwracać, by moja tempa pała zakodowała;)].. powiem Ci teraz, co zrobiłaś.. Z tej serii znam i lubię odżywkę alterry... po maskę po przeczytaniu kilku recenzji, stwierdziłam, że nie sięgnę, jednak teraz chcę, chcę ją sprawdzić, może jednak u mnie zachowa się podobnie, jak u Ciebie - jest nadzieja... sobie wpiszę na listę zakupów, by nie zapomnieć w Pl:D
    Fajnie, że weekend taki cudny się szykuje, będę niecierpliwie oczekiwać relacji w zdjęciach:D. Czy Ty masz Instagram - tam by było moje eldorado... a nie pisałaś mi, że nie
    Ale ja wiem od jednej z dziewczyn, że est aplikacja, która pozwala na dodawanie zdjęć z kompa - sprawdzę nazwę, albo dopytam - wted byś mogła założyć Insta:)
    Fajnie, że podałaś skład - mnie trochę drażni w alterze szalenie z tym alkoholem- wiem i rozumiem, że to tani konserwant, ale przez to krem do twarzy ich mi zrobił kuku no:(

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha i jeszcze miałam napisać, spróbuj może nakładać na wilgotne włosy - powinna wzrosnąć wydajność;)

      Usuń
    2. właśnie ja się bardzo bałam, że ten alkohol mi zrobi z włosów (zwłaszcza z ich końców) jesień średniowiecza, ale okazało się, że reagują, jakby go w ogóle nie było!
      ja się wystrzegam bardzo alkoholu we wszystkim do mycia twarzy, w kosmetykach "włosowych" - jak widać - nie szkodzi mi on wcale :)

      a kysz z Insta - czasami Wam go zazdroszczę, ale w gruncie rzeczy słabo się tam widzę.
      Insta mają dziś wszyscy - blogów ogół tak chętnie nie przegląda, jak Instagrama, więc mniejsze ryzyko, że ktoś kogo w swoim "świecie" nie chcę tu trafi ;) z Insta - ryzyko większe ;P

      planujemy zrobić jakieś zdjęcia, ale nie wiem jak wyjdzie - nastawiamy się na radosne spędzanie czasu, a do term pewnie bez makijażu polezę. Zdjęć moich bez mejk - apu oglądać nie chcecie (NIE CHCECIE, UWIERZCIE ;P), więc tego tam - kolejny wpis będzie ciuchowy, ale prędzej ze zdjęciami któreśmy popełnili w poniedziałek niż z tymi, które dopiero robione będą ;)

      P.S. MUSISZ spróbować! Kasy nie zmarnujesz, a a nuż będzie dobra? Jak nie, to mi ją w sierpniu odsprzedasz, zgoda ;P?

      P.S. (2) Ale czy ja ją nakładam na bardzo osuszone, czy na wilgotne, czy na mokre to tak samo jest z wydajnością :(

      P.S. (3) Możesz mi mówić per "Marta" - to niemal tak samo ;P nie obrażę się ;P za Mariolkę albo Marlenę prędzej, ale za Martę nie ;P

      :*

      Usuń
    3. oj tam , oj tam,nie wymyślaj, kto Cię będzie miał znaleźć i tak Cię znajdzie - choćby na końcu świata;)

      w sierpniu, to ja ją dopiero kupię hah;)
      a widzisz kurcze, to szkoda z tą wydajnością...
      Martyna, przestań, będę do Ciebie mówić, tak, jak masz na imię... :P
      i dziękuję serdecznie za me poczucie taktu... i że mnie nie zdemaskowałaś publicznie hah - wiesz o co chodzi;)

      Usuń
    4. albo jestem dziś jakaś śnięta albo mam mętlik w głowie, bo właśnie nie ;P
      przypomnij mi, noooo!

      Usuń
  7. Do Uniejowa właśnie przeprowadziła sie moja przyjaciółka , pewnie w przyszłym roku jak sie zagospodaruje to ja odwiedze :)
    Uwielbiam Cie czytać , zawsze mam wielkiego banana na buzi , i przekonałabys mnie do tej maski , gdybym jej nie znała . Z moimi włosami nie robi dokładnie nic . A przede wszystkim nie ogranicza puszenia . Wole zdecydowanie Long Repair Nivea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tej z kolei ja nie miałam, ale widziałam, że moja mama ostatnio coś Nivei do domu przytargała - może to to, zobaczę ;)
      dziękuję, Aniu, za miłe słowa na temat czytania "mnie" - jak już miliony razy wspominałam: na pozytywnych odczuciach Waszych odnośnie czytania postów zależy mi najbardziej, więc cieszę się wielce, kiedy okazuje się, że je macie :*

      ściskam!

      Usuń
  8. Nie miałam jeszcze tej maski, ale za to testowałam już inne produkty firmy "Alterra"- i mam pewność, że są na prawdę dobre! ;)) W przyszłości pewnie skuszę się na zakup tego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja ! Napracowałaś się kochana,podziwiam!
    Masek nie znam i chętnie wypróbuję , raz ,że zapach , róże uwielbiam ! plus dla znaczek dla vegan :-) trzy skład a cztery to cena !?!
    Dzięki :-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje kręcone włosy wszystko obciąża :( ciężko znaleźć dobrą odżywkę, czy maskę. A jak już coś mi podpasuje to z reguły to wycofują ze sprzedaży. Cierpię na niedobór kosmetyków do włosów kręconych z tradycyjnych drogeryjnych firm. A te z wyższej półki wcale mi nie odpowiadają, już nie raz i nie dwa wydałam kasę na marne i to sporą :( zachęciłaś mnie do tej maseczki :) może ona sprawi że moje włosy nie będą sianowate. Dotychczas wszystko o używam muszę mieć ze spłukiwaniem. Żadnej odżywki nie mogę ot tak nałożyć i tyle. A po zmyciu maski muszę zawsze umyć włosy dwa razy szamponem bo inaczej mam olej do smażenia frytek jak wyschną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, czy jesteś tą Pauliną, o której myślę ;P
      jeśli tak, to nie przypominam sobie, żebyś miała sianowate włosy ;P
      wypróbuj dwuminutową maskę z Organic Surge! ta maska ma olej kokosowy, niezły skład (tyle, że alkoholu jest sporo) i kilka razy już mi się w Internetach o oczy obiło, że kręconowłose dziewczyny sobie ją polecają.

      tyle, że: droga jest nieco i jedynie w sieci do kupienia.

      ta maska Alterry też, pamiętam, na Wizażu cieszyła się sympatią dziewczyn z kręconymi włosami - spróbuj, jeśli Ci nie podpasuje, to przynajmniej nie będziesz pieniędzy żałowała!

      Usuń
  11. mam i używam! jest naprawdę bardzo dobra:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna wyczerpująca recenzja :) Ja bardzo lubię odżywkę z tej serii, maskę też zdarzało mi się używać, za to moje włosy chyba nie polubiły szamponu... Pozdrowienia z Zakopanego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje z kolei są w skomplikowanym związku z odżywką, ale choć jest to związek trudny, to jednak pewne korzyści mi niesie - nie skończę go tak szybko ;P

      Usuń
  13. Już tyle słyszałam o tej masce dobrego i złego, ze stała mi się obojętna i nie myślałam o niej. Aż do dzisiaj! Kochana chyba rok by mi zajęło żeby tak zrecenzjować produkt! jesteś genialna! Jutro pędzę do Rossmanna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, tam, wcale nie trzeba roku, uwierz - ja się uwijam w trzy godziny ;P
      dałabyś radę ;)

      miło mi bardzo, cieszę się, że Cię namówiłam ;)
      i że sprawiam wrażenie genialnej - też ^^

      Usuń
  14. Lubię tę linię kosmetyków ze względu na ich naturalne pochodzenie, bez konserwantów, na bazie substancji roślinnych (w dodatku roślin nie modyfikowanych genetycznie). Co więcej kosmetyki nie są testowane na zwierzętach. Tak więc same plusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kompletnie nie znam na tej stronie ekologiczności kosmetyków - niemniej fajnie bardzo, że Alterra i o taką klientelę, która zwraca na te aspekty kosmetyków uwagę dba :)

      Usuń
  15. Ja tam nie wierze w siłę tych wszystkich kosmetyków. gdyby to była prawda to już moje włosy wyglądały by niczym z reklamy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, po części mogę się z Tobą zgodzić - część nanoszonych na opakowania kosmetyków obietnic producentów, to bujdy na resorach, ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach będący nie uwierzy, że od wcierania kremu zniknie mu cellulit albo wyprasują mu się zmarszczki ;P
      Kosmetyki stosować warto po prostu po to, żeby odżywiać skórę/włosy, chronić je przed działaniem słońca, wiatru czy wysokiej temperatury i po to, żeby jakoś spowalniać proces ich "zużywania się" :)
      Jednak sens takich procedur moim zdaniem jest tylko wtedy, kiedy to, co nakładamy na skórę lub włosy ma w składzie cokolwiek, co może być jakąś substancją aktywnie działającą - od aromatu kofeiny tkanka tłuszczowa nam się wcale nie rozbije, a silikony wcale włosów nie odbudują (w sumie tak naprawdę zniszczonego włosa odbudować się nie da - można tylko sprawić, żeby kolejne się nie niszczyły).

      Usuń
  16. Niesamowicie mnie rozbawiłaś tym porównaniem kosmetyków do mężczyzn :)
    Kosmetyki z alterry uwielbiam, a zaczęłam je stosować przez to, że zauważyłam przy nich metkę z napisem "promocja" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale przecież to sama prawda! z facetami jest tak samo!
      na początku każdy też się wydaje taki super, jeśli jakieś minimalne choćby pozory zachowuje (ładne "opakowanie", dobra umiejętność sprzedania się :>), a dopiero potem okazuje się, że w większości wypadków wcale tak różowo nie jest ;P

      hehe, w 90% przypadków właśnie tak kobiety zaczynają stosować wszelkie kosmetyki :D ;P

      Usuń
  17. Hehe kurcze wiedziałam, że o czymś zapomniałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie znam produktu ale firmę znam :D

    OdpowiedzUsuń
  19. hey, a german product :-) I have never seen that one

    greetings from germany
    xxx Tamina

    btw, at the moment you can win a 100 € voucher on my blog :-) if you're interested

    OdpowiedzUsuń
  20. Od długiego czasu się nad nią zastanawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow chyba pierwszy raz widzę tak obszerna i rzeczową recenzję ;) maska całkiem fajnie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, cieszę się, że jest tak odbierana!
      taki był zamysł :)!

      :*

      Usuń
  22. Fantastyczna recenzja! Twoja wiedza o kosmetykach i zaangażowanie są imponujące :D Tę maskę chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję wielce!
      rumieniec to aż mi na plecy wlazł ;P

      Usuń
  23. mistrzyni w recenzjach kosmetyków - ja tez sie duzo dobrego naczytalam o tych produktach i wiem juz teraz po Twojej recenzji ze lece i kupuje i to juz dzis hahahah przekonalam sie definitywnie zwlaszcza ze tanie i jak cos bedzie nie tak nie bede załowac - musze tez sprobowac olejku arganowego ostatnio duzo o nim czytalam i jestem zakochana - powiedz mi jak ze zmywaniem jego po calej nocy ( ja z rycynowym sobie nie dawalam rady ) czy to brudzi bardzo bo w sumie on ciemny i boje sie o posciel jak czepek sie zsunie - moze masz sposob na niespadnie czepka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez kłopotu zmywa mi się każdym szamponem - nawet Bambino!
      tylko trzeba trochę ten szampon we włosy wetrzeć ;P (ja zawsze mówię, że "piorę" wtedy swoje włosy ;P)

      olejek w ogóle nie brudzi i powiem Ci nawet, że jak coś mi się gdzieś tam spod czepka wysunie, to też nigdy plam na poduszce nie zostawia :)

      ja czepek... owijam taką wieeeeeelką (z apteki zabrałam :D) gumką recepturką :D

      Usuń
    2. Haha gumka rozwalila system dzięki za odpowiedz :)

      Usuń
    3. gumka rozwaliła także moją mamę, jak mnie pierwszy raz w tej konstrukcji ujrzała ;P

      Usuń
  24. Naprawdę solidna recenzja, widać, że angażujesz całą siebie w ro co robisz! A maskę musze wypróbować :-)
    Dziękuje za odwiedziny! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo! przyznam, że wkładam trochę pracy w bloga, bo chcę, żeby to miało ręce i nogi :-)
      nie ma za co!

      Usuń
  25. Mnie przekonałaś, chyba poproszę kogoś by mi ją przywiózł z polski bo niestety w Irlandii ich nie widziałam nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam nie ma Rossmannów ;P?
      myślałam, że one w całej Europie.

      Usuń
  26. po zużyciu tylu opakowań recenzja faktycznie musi być solidna , ja co prawda na ten moment mam już swoją naj maskę ale jak mi się znudzi wypróbuję i tą :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Baaardzo wyczerpująca recenzja. Może kiedyś się skuszę. Pozdrawiam serdecznie. Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  28. Słyszałam o tej masce wiele dobrego, ale to Ty przekonałaś mnie do jej zakupu swoją wyczerpującą recenzją ;)
    Mam nadzieję, że także na moich włosach się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, że zachęciłam :)
      będę trzymała kciuki, żeby tak się stało :)!

      Usuń
  29. Właśnie jestem na etapie szukania idealnej maski dla moich przesuszonych (niestety) włosów.

    OdpowiedzUsuń
  30. szampon średnio przypadł mi do gustu (może też dałam mu za mało "czasu"?), ale na maskę przy najbliższej okazji się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli chodzi o szampon, to ja od niego niczego więcej poza zmywaniem olejku, niewywoływaniem łupieżu i ochroną koloru nie oczekiwałam i akurat mnie on to zapewnił.
      daj mu może jeszcze trochę czasu!

      Usuń
  31. Boshe Mar spadłaś mi z nieba z tym postem! :) moje włosy są w takim stanie, że już chwytam się po prostu wszystkiego :/ co miesiąc je farbuję, do niedawna codziennie prostowałam.... katowałam je na maxa! :/ przez co w ogóle nie rosły, bo łamały się na końcach i odpadały :/ od ok 2 miesięcy w ogóle ich nie prostuję, wyglądam jak pudel, ale stwierdziłam, że lepsze to, niż zostanie w końcu łysą hehe na co dzień raczej chodzę w kitku. a tyle odżywek, masek, olejków itp, itd się już napróbowałam, że głowa mała.... :O więc skoro tak zachwycasz, to koniecznie będę musiała wypróbować :) cena przystępna i skoro są o zapachu marmolady, to tym bardziej muszę kupić :P hehehe buziaki kochana :* udanego weekendu :) no chybaże Ty w pracy, tak jak ja :/ grrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykły olejek arganowy wcierany w końce też nie chroni włosów przed łamaniem?

      robiłaś morfologię?

      nieee, ja miałam wolną sobotę (kredą w kominie zapisać!) akurat dziś, mam nadzieję, że Ty pomimo pracującej też chwilę na odpoczynek znalazłaś!

      całuję :*

      Usuń
  32. Arganowy też kiedyś używałam... w sumie to za dużo poiwiedziane, bo zdąrzyłam tylko raz go wetrzeć we włosy, gdy spadł i rozwalił się :( a tak ładnie pachniał :P hehe
    morfologii nie robiłam, a przydałoby się, bo włosy też mi wypadają :/
    ja na weekend pracowałam i cieszyłam się chyba pierwszy raz, bo widząc tą duchotę i skwar, doceniłam klimatyzację w pracy hehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupuję zawsze w miękkim opakowaniu z pompką, na stoisku Maroko Sklepu - mają swój punkt w mojej Manufakturze. nawet jak spadnie, to nic mu się nie dzieje ;)
      hehe, olejek arganowy pachnie mi ładnie tylko, póki jest w buteleczce albo wydozowany na rękę - w sumie nie przepadam za jego zapachem na włosach: jest taki dusząco mdły, słodkawy.
      ale powoli przyzwyczajam się do niego.

      zrób morfologię i badania tarczycy - na początek zwykłe TSH.
      pewnie nic Ci nie jest i po prostu kwestia lata, organizm odwodniony, to i osłabiony.
      o, i kup cynk - cynk ze skrzypem najlepiej :) to bardzo pomaga.
      ewentualnie - biotynę, choćby w Biotebalu. tam jest dobra dawka biotyny :)

      u mnie wczoraj było bardzo gorąco, ale nie duszno, to cieszę się, że miałam wolne akurat w taki dzień, duchoty nie lubię tak samo jak Ty :(
      ja w pracy nie mam klimatyzacji (jak jest chłodniej, to nad tym boleję - wtedy jest mi masakrycznie zimno, bo to stara kamienica i od razu jest ziąb), ale jak skwar, to zawsze mam przyjemny chłód :)

      Usuń
    2. ojoj, ale nie obraziłaś się ani nie potraktowałaś tego komentarza źle?
      no bo ja po prostu lubię dawać dobre rady :(

      Usuń
    3. spokojnie kochana :) żarty na noc mnie się trzymają :P hehe rady na pewno wezmę do serca, przydadzą się :)

      Usuń
  33. Dobrze, że o niej piszesz kochana! /już jakiś czas się nad nią zastanawiam.....
    Pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może dzięki moim kilku słowom wreszcie się do niej przekonasz ;)

      także pozdrawiam, Olu :)! :*

      Usuń
  34. Właśnie myślałam nad jej zakupem!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma co myśleć, jak cena taka śmieszna ;P
      trzeba brać portfel i lecieć do Rossmanna ;P

      Usuń
  35. Trzeba kupić, po takiej recenzji to już na pewno. :D Są jeszcze inne rodzaje z tych masek?
    Zapraszam do udziału w konkursie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego, co wiem (ale zaznaczam, że ja się nigdy po Rossmannie nie rozglądam - biorę, po co przyszłam i dookoła nie patrzę ;P), to maska jest tylko jedna, szamponów jest kilka :)

      Usuń
  36. A jak ostatnio byłam w Rossmannie to pani mi powiedziała, że dobrych masek do włosów nie mają :P Myślałam, że była uczciwa, ale chyba jednak była niedoinformowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, bo może Pani była z gatunku tych, dla których dobre, to tylko to, co drogie ;P

      ale... jak tak myślę, to w sumie stosunkowo drogich (acz z badziewnym składem) masek też tam jest kilka ;P
      więc pewnie niedoinformowana ;P

      Usuń
  37. fajny post :)
    zapraszam do obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  38. ja też tak mam, że jak już znajdę coś, co mi odpowiada, to się tego trzymam
    wyczerpująca recenzja
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Porządna recenzja!
    Z jednej strony mam podobnie jak Ty - jak coś służy, to wracam i na konkurencję nawet nie zerkam. Z drugiej moje włosy nie podzielają tego podejścia i najzwyczajniej się nudzą i przyzwyczajają i udało nam się zuzyć tylko niecałe 3 opakowania produktów z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się już kilka lat zastanawiam nad tym fenomenem "nudzenia się" włosów kosmetykiem ;)
      znam jeszcze wersję z "przyzwyczajaniem się" ich do jakiegoś sposobu pielęgnacji - i nigdy nie umiem sobie tego naukowo wyjaśnić ;)
      bo przecież - włosy to nie mikroby i nie uodparniają się, nie wytwarzają szczepów na działanie tego lub owego odpornych ;P

      Usuń
  40. Miałam szampon i był stosunkowo dobry:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo lubię zapach tej maski :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mar siedze se w metrze czytam tego Twojego posta i prawie przegapilam swoja stacje. Wsiadam w tramwaj z mysla ze sobie ja kupie... mysle skad ja skombonowac bo w austrii nie ma alterry ale jest plan... mich sis bedzie w pl w sierpniu. Ona mi kupi :) az nagle dochodze do podsunowania a tam o cienlich wlosach... moich wlosach i dupa! :( ja ja wyprobuje alr moja fryzjerka ciagle powtarza zebym uwazala na maseczki bo moje wlosy sklonne sa do przetluszczania. Ale skoro mam w lazienxe kallion o biowax to ta tez wyprobuje.

    ps. Kurcze ja bym przez tydzien pisala takiego posta hihi
    dokladnie rzetelnie i szczerze czyli tak jak lubie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale, ale - jak napisałam w poście: w składzie nie ma NIC (liczbowo: jest 0 takich rzeczy), co mogłoby te cienkie włosy obciążać, poza tym Ty wcale nie masz cienkich włosów, uwierz mi.
      ja znam kilka lasek, które naprawdę mają łysinę i kosmyki jak półtoraroczne dziecko delikatne.
      Ty masz NORMALNE włosy.
      więc myślę, że możesz spróbować.

      Jeśli biowax Ci krzywdy nie robi, to spróbuj i tej - on ma w składzie od cholery silikonów, więc spokojnie.
      z tą maską może być tylko fajniej ;)

      dzięki za miłe słowa, Kochana :*

      Usuń
    2. hehe to dobrze ze nic nie widac na moich fotach. prawda jest taka, ze serio mam malo wlosow i grube to one nie sa :( przed kazdym wyjsciem z dou maz dokladnie sprawdza czy nie widac mi moich lysych przeswitow... niestety :( ale nic sis bedzie w pl to musi kupic :)

      Usuń
    3. nawet jeśli masz "prześwity", to na 100% nie może być ich widać, bo masz jasne włosy ;P

      Usuń
  43. Używałam przez jakiś czas tej maski i faktycznie jest świetna. Chyba muszę do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  44. mam odżwykę i szampon z tej serii całkiem niezłe

    Lilly musimy koniecznie się zmobilizować do zdjęć. Nie ma to tamto:D życze Tobie i sobie trochę więcej wolnego czasu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda!

      to nie dziękuję, żeby nie zapeszać ;)

      Usuń
  45. Bardzo, ale to bardzo ją lubię! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo ciekawy blog....
    http://bastonidifashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo Ci dziękuję za komentarz! Wiele mi w nim wyjaśniłaś! Ja właśnie należę do tych osób, które mogę się myć nawet zasadowym mydłem i nie czują różnicy. Jak będę miała okazję, to zwrócę uwagę na składy poszczególnych żeli intymnych różnych firm i spróbuję je przeanalizować, wtedy z pewnością zwrócę się do Ciebie o pomoc!

    PS. Apropo "afery" to jesteś już 5 osobą, która się wypowiedziała w tej sprawie i jej to nie pasuje. Przeczytaj komentarz Weroniki w grupie :) Jeśli możesz, to dodaj mnie do znajomych na FB, będziemy coś działać w temacie spotkania równoległego i będzie to coś wielkiego. Mamy już pomysły i jeśli byś się przyłączyła, to byłoby super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę Cię dodać do znajomych, bo nie widzę na twoim profilu tego przycisku :(

      Usuń
    2. Przepraszam, o komentarz Patrycji mi chodziło. Jest już po północy i chyba powinnam się położyć już, zaćmienia umysłu mam ;)

      Usuń
    3. dzięki wielkie za rozmowę :)!
      i za to, że w ogóle odezwałaś się do mnie :)

      Usuń
  48. Zachęciłaś mnie i do szamponu i do maski. Też farbuję włosy na intensywny kolor, który ma to do siebie, że szybciej niż inne kolory się wypłukuje no i słońce też teraz swoje robi. Od zawsze szukam szamponu i odżywki, które by temu jakoś zaradziły. Może właśnie teraz? :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje włosy są takie.... to ni rudy, ni brązowy ;)
      Szampon Alterry do włosów farbowanych w połączeniu z tą maską naprawdę na długo zapewnia im bycie ciemnymi, nie zaś spłowiałymi!
      wypróbuj, ten zestaw powinien się sprawdzić i u Ciebie :)

      Usuń
  49. Widać, że naprawdę się napracowałaś przy tych recenzjach. Post jest świetny od początku do końca, a recenzje niezwykle przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Maska sama w sobie jest dobra, ale jak włosy się do niej przyzwyczają to koniec, trzeba przestać nją stosowac conajmniej na pół roku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już gdzieś tam wyżej pisałam - nadal nie wiem, na czym polega "przyzwyczajenie" się skóry bądź włosów do kosmetyku ;P
      ja stosuję kosmetyki które mi służą "do oporu" i ten romans trwa zwykle dopóty, dopóki nie znajdę lepszego lub nie przestaną produkować tego używanego przeze mnie "do oporu" ;P

      Usuń
  51. Też się nią zachwycałam, ale tak do zużycia pierwszego opakowania. Na dłuższą metę miałam wielki posusz na głowie, myślę, że winowajcą jest alkohol wysoko w składzie, ale też mam włosy wysokoporowate, a więc wrażliwe na takie rzeczy. Niemniej fajnie, że pokazujesz, że warto po dobre kosmetyki sięgać na najniższe, tanie półki, często są tam lepsze produkty niż te najdroższe. Z takich niedrogich produktów godnych polecenia dla suchych włosów świetnie sprawdza się maska Kallos Keratin z drogerii Hebe (wieeeelki słój jakoś za 12zł) i maski Bingo w Auchanie (też sporo i też w rozsądnej cenie 12zł).

    OdpowiedzUsuń
  52. Po przeczytaniu wielu dobrych recenzji o tej masce kupilam ja i ...jestem bardzo zadowolona ! Podzielam Twoje zdanie - to naprawde bardzo dobra maska do wlosow . Moje wlosy sa dlugie , farbowane i stosowanie masek to wrecz koniecznosc dla mnie . Przy nastepnej wizycie w Polsce z pewnoscia ja znowu kupie .

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.