czwartek, 28 sierpnia 2014

Urlopowa Mar i TORBA BORBA od MOMO FASHION

Wróciłam!

Jak poznać można po fakcie, że nowego posta wysmarowałam - Lechu nie utopił mnie w Bałtyku.


Ba - jakby tego było mało, to w trakcie naszego urlopu ani razu nie pokłóciliśmy się o zdjęcia! (inne powody się znalazły, ale o tym mówić nie trzeba ;P)


Nie wiem, czy to zasługa łagodzącego obyczaje klimatu nadmorskiego, czy raczej faktu, że tak zaaferowana nowym dla mnie całkiem (do tej pory w czasie wakacji odwiedzałam "kurorty" położone na Pomorzu Zachodnim - ten i zeszłoroczny wyjazd wakacyjny były pierwszymi dla mnie wypadami w rejony Pomorza Gdańskiego) terenem skupiona byłam na podziwianiu go bardziej, niż na marudzeniu.


W każdym razie: urlop miałam wspaniały!


W tym miejscu powinnam Wam (tak myślę) bardzo, ale to bardzo podziękować - dzięki Waszemu trzymaniu kciuków (którego wyrazy dane mi było czytać w komentarzach pod poprzednim postem) zarówno moje zdrowie wróciło do normy, jak i pogoda była mi wielce sprzyjającą :)!


Podczas kiedy w Łodzi (ponoć) padało, wiało i było bardziej jesiennie w niej niż letnio, to we Władysławowie i jego okolicach aura była jeszcze całkiem, całkiem wakacyjna!
Od piątku do poniedziałku słońca było pod dostatkiem i chociaż fakt, wietrznie bywało, to gdybyśmy mieli nieco więcej czasu z pewnością moglibyśmy bez problemów walnąć się na plaży i próbować się opalać.
Niestety - z racji tego, że byliśmy ograniczeni czasem, a naszym priorytetem było pozwiedzanie okolicy, to plażowanie poszło nam średnio.
Kilka razy udało mi się wejść do wody - raz zanurzyłam się aż po uda ;P
Kiedy  uwzględni się to, że wody w zbiorniku innym niż wanna boję się prawie tak panicznie jak muchomorów, to trzeba uznać to za prawdziwy wyczyn ;P
Pozanurzałabym się pewnie i głębiej - gdybym miała jeszcze na urlopowanie choć jeden dzień!


Ponieważ bardzo szybko przyzwyczajam się do miejsc w których jest mi dobrze, to w chwili gdy piszę tego posta nadal tęsknię za Władysławowem.
I za Helem!
Bo to Hel jest moim tegorocznym odkryciem!

Pojechaliśmy na Mierzeję Helską w celu odwiedzenia kultowego już Fokarium.
No i wejścia na tamtejszą latarnię morską, bo ja - o czym Wam jeszcze nie wspominałam - jestem latarni miłośniczką!
Jeszcze nie na wszystkich spośród tych udostępnionych do zwiedzania dla turystów byłam, ale mam nadzieję, że do końca mojego marowego życia uda mi się zdobyć je wszystkie ;)
(tak, tak - ja też jestem jednym z tych wariatów, którzy włażąc na latarnię żebrzą w kasie biletowej o pieczątkę z nazwą i pamiątkowym wizerunkiem latarni ;P).
Niestety - ponieważ zaparkowaliśmy auto nieco dalej, niż powinniśmy byli to zrobić chcąc wejść na latarnię i zdążyć na karmienie fok (bo odwiedzać Fokarium w Helu w godzinach innych, niż pora karmienia fok sensu nie ma - najedzone foki chowają się w zakamarkach placówki albo siedzą w basenach zanurzone głęboko w wodzie i tyle się je widzi ;)), to helskiej latarni nie zdobyliśmy :(

Ale za to dotarliśmy na piękną promenadę, którą niedawno całkiem na samym końcu cypla helskiego stworzono i turystom do użytku oddano.
Takiego morza, jakie tam zobaczyłam, to nigdy nad Bałtykiem nie widziałam - woda była krystalicznie czysta, nie było jednej fali.
Gładka tafla.
Jak w misce, no.
Zero wiatru. Szeroka, ładna, jasna i czysta plaża. Turystów niemal zero - w końcu to właściwie koniec sezonu.
Ciepło bardzo, trochę duszno.
Wspaniałe wydmy - prawie jak te na dzikich plażach.

No i widok na Trójmiasto - niezapomniany, bo akurat przechodziła nad nim jakaś ulewa.
Wiecie, jak to fajnie wygląda?
Czyste, błękitnie niebo, a w oddali prostokąt czarnych prawie chmur. Majaczący na horyzoncie. Równy jak spod linijki.
Dech w piersiach to zapierało.
No i ta duma, że jest się na końcu (czy tam początku, jak kto woli) Polski!
Że jest się tam na tym cieniutkim przesmyku ziemi, na tym wyrostku który na mapie wygląda, jakby ktoś go dorysował przez pomyłkę.
Nie umiem tego opisać.

Hel mnie w sobie rozkochał.
Moim marzeniem jest powrócić tam - albo w przyszłe wakacje albo tegoroczną zimą.
Mam nadzieję, że uda mi się to marzenie zrealizować.

(na otarcie moich łez kolejnego dnia urlopu pojechaliśmy do Rozewia - na tamtejszą latarnię udało już nam się wejść :D
wchodziłam na nią ze szczęściem na twarzy - za to bez szczęścia i tarasując innym drogę schodziłam z latarni ;P
fobie zobowiązują - wszak nie tylko muchomorów i wody się boję, ale jeszcze i wysokości :>
jednakże dla moich ukochanych latarni jestem w stanie się przemóc, zagryźć zęby i potuptać do góry :>)


 Przy kompletowaniu garderoby na wyjazd spodziewałam się tego, że upały raczej mnie nad morzem nie zastaną.
Dlatego też postawiłam może nie tyle na rzeczy ciepłe, a takie w których wiedziałam że się nie zgrzeję ani nie zmarznę.
Nie wyobrażałam sobie tego, że mogłabym nie schować do walizki kilku z moich oversize'owych swetrów - wcale nie grubych!
Raczej dość cienkich, ale idealnie nadających się na "przejściową" pogodę.
I wygodnych o tyle, że można pod nie założyć kostium i bluzkę bez ramiączek - tak, aby w momencie wyjścia słońca zza chmur sweter móc z siebie ściągnąć i pozwolić muskać się słonecznym promieniom.

Jednym z takich swetrów był niebieski "nietoperz", którego możecie podziwiać na zdjęciach.
To właśnie w niego przyodziana odkrywałam w sobotę urocze zakamarki Władysławowa.


"Nietoperz" jest ze mną od kilku lat - mam jeszcze jego brata bliźniaka, musztardowego. Tak, identyczny model - tyle, że w innym kolorze ;)
Wersję błękitną kupiłam w moim rodzinnym Zgierzu, musztardową przywiozłam z Krakowa.
Sweterek nie ma w sobie nawet nitki akrylu - to wiskoza, bawełna i elastan.
Dzięki brakowi akrylu nie mechaci się, bardzo dobrze się pierze i ciągle wygląda jak nowy.


Najładniej mój "nietoperz" wygląda, kiedy zsuwam go z ramion.
W ogóle jestem zdania, że tego typu swetry najlepiej wyglądają noszone właśnie w taki sposób :)
Także - jest to model idealny dla tych z pań, które mają szczupłe ramiona i chętnie je pokazują.


Jeśli mam być szczerą, to niewiele brakowało, żebym o moim "nietoperzu" zapomniała.
Pomogła mi przypomnieć sobie o nim Rasz (klik: http://rasz-rush.blogspot.com/) kiedy to w jednym z ostatnich swoich postów umieściła zdjęcia na których ubraną była w prześliczną koszulę z odsłoniętymi ramionami.
Pomyślałam sobie wtedy: "Weź, Mar! Masz przecież wiele takich koszul! I swetrów! Wygrzeb je z szafy, bo grzech je tam kisić! A poza tym one będą idealnie pasować do Twojego nowego nabytku - melonika!"

Magda - dziękuję :*

Mam nadzieję, że jakoś niebawem uda nam się zrobić sesję z musztardowym "nietoperzem" w roli głównej - nie mogę się jej doczekać! Po części dlatego, że z Władysławowa przywiozłam sobie identyczne niemal jak posiadane przeze mnie dotychczas i występujące także na tych zdjęciach aviatorki - tyle, że bardziej jeszcze lustrzane.
I lekko w musztardę właśnie wpadające (chociaż Lechu twierdzi, że one mają raczej kolor... ropy naftowej ;P).
Oczyma duszy mojej widzę już, jak one będą się ładnie z tym musztardowym swetrem komponować - ach i och ;P

Do takiego modelu swetra aż prosi się, żeby dobrać jakiś długi wisior.
Tyle, że te które mam jakoś mi się słabo kolorystycznie komponowały z błękitem swetra.
Postanowiłam więc założyć do niego jedynie sznur bransolet - jedną grubszą i kilka cienkich.
Uważam, że pomysł był strzałem w dziesiątkę. 

 Botki i tregginsy znacie już dobrze - botki bywały już tu w sezonie wiosennym i ubiegłej jesieni.
Cieszę się, że kupiłam je w zeszłym roku, bo po pierwsze dobrze na mojej nodze wyglądają, a po drugie są idealne na taką przejściową pogodę - kiedy jeszcze zimno nie jest, ale na baleriny, to już zdecydowanie temperatura jest za niska.
Zwłaszcza, jeśli wybieramy się na spacer po południu albo w godzinach porannych.

W tym roku planuję kupić podobny model, ale skórzany.
Mam jeden na oku, z utęsknieniem wypatruję więc dnia wypłaty ;P


Melonik pewnie już też udało Wam się rozpoznać ;)
Tak, tak - ciężko mi się z nim ostatnio rozstać ;P
Ale - moim zdaniem - pasuje do tego swetra idealnie, więc jakże mogłabym go do niego nie założyć, no?


No i tego tam - na koniec posta pozwoliłam sobie zostawić największy (dosłownie!) "smaczek".
Chociaż zapewne rzucił on się Wam w oczy już w czasie przeglądania poprzednich zdjęć  posta (biorąc pod uwagę rozmiary tego cuda, to nawet niemożliwym jest, żebyście go nie dostrzegli ;P).
Tak, tak - to ona.
Tytułowa posta bohaterka: wielka, naprawdę wielka Torba Borba.
Tak nazwała ją projektantka od której torbę nabyłam - przemiła Pani Ania, której marka nazywa się MOMO FASHION.


Torbę wypatrzyłam już w czerwcu.
Znalazłam ją bodajże na Pakamerze.
Od razu się w niej zakochałam.
Prosta i ogromna - ponieważ mam słabość do wielkich toreb i cenię sobie prostotę wszelkich torebek jakie wybieram, to obok tej przejść nie mogłam obojętnie.
Z zakupem nosiłam się dwa miesiące.
W końcu zdecydowałam się zamiar kupna zrealizować - trochę pomogła mi promocja cenowa, jaką DaWanda.pl (bo w końcu tam, a nie na Pakamerze torbę zakupiłam) zorganizowała w początkach sierpnia na oferowane na stronach portalu torebki.
Okazało się, że korzystając z promocji zaoszczędziłam około 50 złotych (biorąc też pod uwagę koszty wysyłki torby do miejsca mojego zamieszkania).


Czyż nie jest piękna?

Torba była na moje życzenie zmniejszana - oryginalnie byłaby wyższa i szersza jeszcze o pięć centymetrów.
Uznałam jednak, że takie rozmiary to już na moje drobne ciałko trochę za wiele ;P


Torba wewnątrz jest workiem.
Nie jest zamykana na żaden suwak ani zatrzask - jest wiązana jak worek.
I to bardzo mocno wiązana.
Ma aż cztery służące do tego troczki.
Wiążąc ją słabiej, mocniej albo wcale regulujemy nieco kształt torebki.
Możemy "zrobić" z niej dzięki temu worek albo klasycznego shoppera.
Na wewnętrznej podszewce są trzy kieszonki - dwie są prawie tak wysokie, jak torba.
Bardzo mi ta ich wysokość odpowiada, bo dzięki temu mogę zmieścić tam e-papierosa (który wreszcie mi się w torbie nie przewraca!) i paletkę cieni do powiek, którą we wszystkich moich innych torbach zmuszona byłam wrzucać luzem na dno torebki i szukać jej potem gdzieś na tym dnie. Przy towarzyszącej temu szukaniu mojej irytacji.
Trzecia jest mniejsza i idealna na komórkę.

Torba pomieści wszystko - w dniu, w którym robiliśmy zdjęcia zmieściły się tam bez bólu: wielki koc plażowy, portfel, prawie tak wielka jak portfel kosmetyczka, parasol, zakupy spożywcze, a w czasie gdy zażywałam kąpieli w morzu także kapelusz, spodnie i sweter.

Jedynym minusem posiadania takiej wielkiej torby jest fakt, że ma bardzo nisko "zawieszone" dno ;P
W związku z tym kiedy chcę wyjąć z niej to, czego w danej chwili potrzebuję, to muszę wkładać do niej rękę aż po samo ramię ;P
Ale ma to swój plus - nie sądzę, żeby znalazł w niej cokolwiek jakiś potencjalnie chcący mnie ograbić w komunikacji miejskiej złodziej ;P


Sweter - no name
Tregginsy - H&M
Melonik - H&M
Sztyblety - ZARA
Torba - MOMO FASHION
Bransoletki - H&M/no name
Okulary - C&A


Prawie bym zapomniała!
Pamiętacie, jak w poprzednim poście wspominałam, że na czas mojego pobytu we Władysławowie planowany jest w mieście koncert plenerowy chłopaków z KAMP!?
Otóż koncert się odbył. Półtorej godziny świetnej muzyki.
I to całkiem za darmo - wszystko w ramach cyklu nadmorskich koncertów SeaTunes.
Byliśmy na nim z Lechem i nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszymy, że być na nim mogliśmy.
Byłam w swoim życiu na wielu koncertach - w tym także na plenerowych, z okazji różnych imprez i festiwalów się odbywających.
Ale na tak dobrze nagłośnionym jak ten, to chyba byłam po raz pierwszy.
Chłopcy upewnili mnie poza tym, że moja miłość do nich zasługuje na to, aby ją kontynuować - jako drugie nagranie zagrali moje ukochane "Cairo", wzbudzając tym moją ogromną radość ;P
Poza tym dane mi było usłyszeć te nagrania, które do tej pory jakoś tam pomijałam, bo wydawały mi się nie w moim guście całkiem.
Całe szczęście, że w końcu je usłyszałam - okazały się świetne.
Wróżę zespołowi wielu sukcesów - tak w Polsce, jak i na świecie.
Uważam, że zasługują na to, by zachodzić wciąż wyżej i wyżej.

 Trochę żałuję, że nie zrobiliśmy więcej zdjęć na plaży - ale wiecie, jak się jest nad morzem cztery dni i otaczają człowieka przeróżne fajne miejsca, to ma się ochotę skupić na odpoczynku i korzystaniu z urlopu, a nie na robieniu zdjęć.
Poza tym piach i wiatr nie są dla aparatu najlepszym środowiskiem.
Dla obiektywów także.
Mam więc nadzieję, że wybaczycie nam fakt, iż spośród zdjęć typowo plażowych pochwalę się Wam tylko tymi dwoma.
Tak, tak - takich w bikini też mam kilka, ale wolałabym, żeby zostały w moim prywatnym archiwum ;P

Uciekam.
Czeka mnie teraz walka o zdrowie mojego ucha, także wiecie - nerwów trochę, strachu jeszcze więcej.

Wiem, że się powtarzam co post, ale i tym razem trzymanie kciuków jest wskazane, także - trzymajcie, trzymajcie!

Pozdrawiam Was serdecznie,
Wasza Mar!


P.S. Już miałam poniechać tego, ale doszłam do wniosku, że beki jest z tą historią tak wiele, że nie wspomnieć o niej jest grzechem - i to ciężkim. Otóż w dzień naszego wyjazdu otrzymałam od mojego ojca (który wyjechał z Władysławowa tydzień przed nami) zadanie bojowe - miałam wyszukać mu na którymś ze straganów z nadmorską tandetą... żabę portfelową.
Taką z grosikiem pod łapkami.
Co to się ją wkłada do portfela.
Na szczęście.
Na moją uwagę, że przecież przywiózł sobie już znad morza taką żabę do Zgierza - bo sama widziałam - ojciec odparł, że mam nie dyskutować i kupić.
Oczywiście - o zadaniu zleconym mi przez ojca na śmierć zapomniałam.
Nie omieszkał mi on jednak o nim przypomnieć - o godzinie 20, w dniu przed naszym powrotem w łódzkie strony.
Luuuuudzie - co myśmy się tej żaby naszukali!
Jak byłam w 2012 w Świnoujściu, to te żaby były na każdym straganie. W tym roku widocznie wypadły już z trendów i sprzedaż takiej żaby wiązała się chyba dla straganiarzy z jakimś poczuciem obciachu.
Początkowo obchodziłam wszystkie te budki i wypatrywałam żab, ale kiedy liczba straganów do obejścia zaczęła się zmniejszać a żaby nadal nie było (były za to nieodebrane połączenia od ojca - osiem) musiałam się przemóc - musiałam zacząć pytać handlarzy, czy taką żabę mają ;P
Wiecie, ile wstydu się przez to najadłam?
Wszyscy sprzedawcy patrzyli się na mnie jak na idiotkę ;P
Dobrze, że dodawałam za każdym razem po zadaniu pytania: "Bo to dla taty, wie Pan/-i..."
Wreszcie jedna z kobiet odesłała mnie do swojej koleżanki, która na drugim końcu miasta żaby takie miała mieć - ponoć "prosto z hurtowni" (cokolwiek to oznacza ;P). I miała.
2 godziny szukania zakończone sukcesem!
Kiedy przywiozłam ojcu moją zdobycz do domu, to wyjawił mi tajemnicę "swojej" żaby - okazało się, że ta kupiona przez niego nie miała pierwotnie grosika.
Ojciec dokleił jej grosik (ponoć bardziej szczęśliwy, bo znaleziony na posadzce w Biedronce).
Ale chyba pieniędzy przynosić nie chciała, skoro z jakiegoś powodu musiałam przywieźć drugą, "prawdziwą". Do dzisiaj nie wiem, po co ojcu dwie szczęśliwe żaby.
Widocznie przeczytał w Internecie, że tylko te "oryginalne" grosiki się liczą.

Jak tylko moi rodzice trafią szóstkę w lotku albo ojciec dostanie jakiś niespodziewany spadek, to nie omieszkam Was o tym poinformować - w końcu będę mogła wtedy powiedzieć, że to wszystko dzięki mojej fatydze ;P

141 komentarzy:

  1. Fajny zestaw i genialne torbiszcze! CO do Helu, byłam i też darzę wielkim uczuciem. Foki widziałam, latarnię z daleka bo podobnie jak Ty mam lęk wysokości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początek trzymam kciuki za uszko!
    A poza tym na Helu byłam raz i bardzo miło wspominam ten wyjazd; torba mega - czy udaje Ci się coś w niej znaleźć... cudny nietoperz bardzo sexy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bywa różnie ;P
      generalnie odnajdywanie w niej czegokolwiek idzie mi coraz lepiej ;P

      Usuń
  3. genialna torba
    w ogóle lubię takie nonszalanckie zestawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytać taki komentarz od Ciebie, to dla mnie prawdziwy zaszczyt :)!

      Usuń
  4. Love your top so much! Thanks for sharing this post
    here! Would you like to follow each other on GFC,
    Google+ & Bloglovin? Lemme know &
    keep in touch!

    X
    http://subhamrai.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  5. Eeeee no ta torba przy mojej się chowa :-)))))) Jest gigantyczna wow :-) teraz to wszystkie blogerki mogą się jedynie schować ze swoimi marnymi shopperami :D

    A niestety w głupim HaeMie nie ma kapeluszy "czarowniczek" w magicznym rozmiarze Ssssssy... grrr same emki i elki czy oni nie przewidzieli ze istnieją też małogłowe ?! I jestem wściekła bo tak bardzo podobają mi się meloniki, kapelusiki blabla ale nigdzie nie ma małych :(
    Rewelacja, Ciesze się ze urlop się udał :-)

    Pozdrawiam cieplutkooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kupiłam M, esek nie było wcale.
      ale ta M nie jest na mnie jakaś wyjątkowo duża, nawet wydaje mi się, że jest akurat :) widocznie mam szczęście, kurczę.

      udał się, udał - tylko dlaczego taki krótki był?

      pozdrawiam także - równie ciepło!

      :*

      Usuń
  6. Stylizacja jest świetna! naprawdę!! torebka i buty naj ♥

    zapraszam: izaabelka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Też uwielbiam Hel i wszystkie miejscowości na półwyspie (no może poza Chałupami, bo tam średnie widoki;). Sweter jest piękny, zarówno ten kolor jak i odkryte ramiona bardzo Ci pasują. Świetnie wszystko razem dobrałaś w tym zestawie.
    Mam nadzieję, że z uchem wszystko będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze Kuźnica wygląda mało ciekawie ;P
      w sezonie to całkiem spoko, ale ludziom mieszkającym tam cały rok współczuję z całego serca...
      ziemia wąska na 600 metrów, dwa sklepy, poczta i kościół.
      upiorność ;P

      dzięki wielkie, Kochana, dziś stoczyłam największą z bitew z tym diabelstwem, jaką mi toczyć do tej pory przyszło, teraz czuję się fatalnie, ale wierzę że będzie już tylko lepiej ;)

      ściskam!

      Usuń
  8. Świetne zdjęcia, ciekawy zestaw! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam patrzeć na deszcz w oddali. Najlepiej z bezpiecznego miejsca ;)
    Co do głównej bohaterki posta, nawet bardziej niż pomysły mało znanych, polskich projektantów, cenię pomysłowe nazwy! Torba Borba? No genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaję, że i mnie ta nazwa zauroczyła ;)

      Usuń
  10. Uwielbiam czytac Twoje posty, zawsze piszes tak wciagajaco ;)) rowniez uwielbiam polwysep helski, moje miejsce do ktorego uwielbiam wracac ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo, cieszę się niezwykle z tego, że się podoba :)

      półwysep jest miejscem magicznym, fajnie, że nie jestem osamotniona w miłości do niego!

      Usuń
  11. Melonik świetnie Ci pasuje. A do tej torby to jak bym się postarała to bym cala wlazła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. No fantastycznie z tymi odkrytymi ramionami :) a torba tak wielka, że można tam prawie siebie wpakować albo całego złodzieja co wpadł zastać :p
    Mi też bardzo podoba się na Helu. Byłam kilka lat temu w listopadzie i najbardziej podobała mi się ta przestrzeń i pustka dookoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dasz namiar na kwaterę?
      szukam jakiejś, która by nas ugościła zimą, ale wszystko na co trafiam to pokoje sezonowe.
      boję się, że przyjdzie nam nocować w budynku WDW, a biorąc pod uwagę standard tego ośrodka (jam jest dziecko wojskowego, całe dzieciństwo jeździłam z rodzicami w takie przybytki, więc wiem czego się spodziewać ;P) i cenę za pobyt w nim, to prędzej się zatrujemy żarciem ze stołówki i zbankrutujemy, niż odpoczniemy ;P

      haha, rozbawił mnie ten tekst ze złodziejem ;P

      Usuń
    2. nocowaliśmy wtedy w Sopocie, a na Helu byliśmy na wycieczce :)

      Usuń
  13. Cześć!

    Świetny blog! Oby tak dalej!

    Zajrzyj też do mnie: http://www.yntbctbq.blogspot.com

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurde, jak tylko wypłata przyjdzie to idę po melonik, najwyżej go nigdy w życiu nie założę. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale biorąc pod uwagę, że on kosztował cztery dychy, to za wiele forsy - jakby co - nie przetracisz ;P

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. ale ja nie skrzeczę tak jak ona, zapewniam ;P

      Usuń
  16. Bardzo podoba mi się ta gigantyczna torba, tylko jak w niej coś odnaleźć, np kluczyki od samochodu albo szminkę, która wypadła z kosmetyczki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są na to dwa patenty - rozsznurowuje się ją do końca i zagląda do środka (a potem łowi daną rzecz na dnie) albo wsadza się rękę i wymacuje to, czego się poszukuje ;P

      Usuń
  17. wow, mega torba pomieści chyba wszystko:)
    a co do zdrówka trzymamy oczywiście kciuki żeby wszystko było ok:)

    OdpowiedzUsuń
  18. fajny ten Twój "nietoperz", a w meloniku się chyba zakochałam :) torba - rewelka!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wow, tyle tu napisałaś, że nie wiem od czego zacząć...
    1. Uwielbiam nietoperze - i ten Twój niebiesko-szary jest przecudny.
    2. Ja też pamiętam Hel przez pryzmat przezroczystej wody... ale pamiętam też, że pływały w niej meduzy.
    3. Torba jest prześwietna. Kocham wielkie torby. Tylko w tej to już bym chyba zupełnie nic nie znalazła. I biorąc pod uwagę, że ta którą noszę jest o połowę mniejsza, a waży z 10 kg, to do takiej wielkiej musieliby mi dorzucić tragarza w gratisie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojoj, jak my byliśmy, to ani jednej meduzy nie było :( a szkoda, bo uwielbiam te żyjątka :(

      problemy ze znalezieniem czegoś na jej dnie bez zajrzenia do środka, owszem, są, ale po kilku dniach idzie wyćwiczyć umiejętność wyławiania z niej tego, czego się w danej chwili potrzebuje.
      kwestia wprawy ;P

      ta torba jest bardzo lekka, także nawet wypchana nie ciąży.
      jest wtedy nie do końca poręczna, fakt, ale ryzyko złamania kręgosłupa jest niewielkie ;P

      Usuń
  20. Najwazniejsze, że wyjazd się udał, a pogoda nie była tragiczna - zawsze mogło padać;p Nietoperze lubie jak najbardziej, więc podoba mi się. A torba - boska!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale mega duża torba :) a stylizacja jak zwykle przypadła mi do gustu, jak zwykle niebanalny fason :)

    OdpowiedzUsuń
  22. wygladasz rewelacyjnie, uwielbiam szarosci, do tej pory laczylam ja z biela, ale w nowym sezonie musze poeksperymentowac z czernia :) na Tobie wyglada znakomicie! marzy mi sie taka torba XL, fantastycznie to ze soba polaczylas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale błękit, błękit - to jest błękit ;P ^^

      dzięki wielkie! :*

      Usuń
  23. bardzo ale to bardzo zapachniało jesieniom juz na Twoim blogu kiedy tak ogladalam najnowsza stylizacje:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdjęcia są wspaniałe, tak piękne, że nie mogę się napatrzeć! Cały strój rewelacyjny, a torba świetna. Patrzę i podziwiam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ładnie się prezentujesz w tym meloniku :)
    I jaka ogromniasta torba! Przydałaby mi się taka.
    Całość- super :)

    OdpowiedzUsuń
  26. zazdroszczę Ci tego Helu!, znam sporą część naszego nadbałtyckiego brzegu ale na Helu jeszcze nie byłam i wybieram się, wybieram ... stylizacja urocza, torba zadziwia! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie musisz odwiedzić Hel, ja sama nie wiem jak to się stało, że przez 26 lat życia tam nie dotarłam :)
      widok z cypla helskiego na Trójmiasto i resztę miejscowości położonych między półwyspem a zatoką jest jednym z takich, których nigdy się nie zapomina :)

      Usuń
  27. Ale się rozpisałaś :) Bardzo podoba mi się ten Twój "nietoperz". Dałabym sobie rękę uciąć, że jest koloru szarego:P I to w jaki sposób go nosisz też mi się podoba :) A co do wakacji to byłam tam rok temu i też się zakochałam. Planuję tam jechać w przyszłe wakacje.

    Trzymam kciuki za ucho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest błękitny ;P bezapelacyjnie błękitny, zapewniam ;P

      dzięki, przyda się :*

      Usuń
  28. Świetna stylizacja. Uwielbiam takie połączenia!

    Bardzo mi się podoba kolorystyka!

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudownie, ze urlop się udał i zdrowie wróciło:)
    Nietoperz jest niesamoity, a tak własnie zsunięty jeszcze lepiej wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  30. ŚWIETNA STYLIZACJA!! TORBA JEST MEGA!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jej, Mar wyglądasz wspaniale, kwitnąco, radośnie i jesteś tutaj taka zrelaksowana, że aż miło ;D
    Ewidentnie wyjazd Ci się udał! Błękit nietoperza pasuje Ci niesamowicie, buty piękne i melonik perełka ;D
    O torbie nawet nie wspominam, jej rozmiar jest cudowny, w końcu mogłabym wszystko zmieścić bo moje największe już nie dają rady ;D A tatusia to widzę że masz niezłego agenta hehe ;D Gdyby żaba przyniosła mu szczęście daj nam dokładne namiary w którym punkcie kupiona, bo mi też by się przydała ;D
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  32. kapelusz jest nieziemski niestety ja nie umiem znaleźć takiego bo wszystkie mi są za duze :/

    OdpowiedzUsuń
  33. stylizacja świetna, torba zdobyła moje serce, jest prze-świetna!

    odnośnie latarni morskich - ja w tym roku weszłam na latarnię w Niechorzu i skończyło się to zaburzeniem błędnika i kompletnym zzielenieniem :) ledwo doszłam do siebie....a tak marzyłam zawsze o zdobyciu latarni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o raaaany!
      ja mam chorobę lokomocyjną, a wtedy gdy wchodziłam na latarnię w Rozewiu miałam też chore ucho, ale nic takiego mi się nie stało :(
      bardzo Ci współczuję :(

      moja mama miała takie atrakcje po pobycie we władysławowskim "domku do góry nogami", więc wierzę, że tak się stać mogło.
      swoją drogą - ja przeżyłam wizytę w tym domku bez szwanku.

      Usuń
    2. Mi się wydaje, że uszy miały w tym swój udział:p byłam nad morzem co prawda w lipcu, dni były pogodne natomiast wieczorem niesamowicie wiało przez co moje uszy ucierpiały najbardziej... Wtedy też weszłam na tą latarnię. Na początku nie połączyłam tych dwóch faktów ze sobą, bo też mam zaawansowaną chorobę lokomocyjną i skłonności migrenowe; zaczęłam posądzać siebie nawet o lęk wysokości:P. Błędnik i uszy wyleczyłam ( miesiąc prawie to trwało,na most nie mogłam nawet wejść!) i ciekawa jestem jakby było teraz :)

      Usuń
  34. Najważniejsze, że urlop się udał i wróciliście zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
  35. i LOVE everything! gorgeous dear, and lovely photos<3
    BLOG | BLOGLOVIN | FACEBOOK
    x

    OdpowiedzUsuń
  36. Torba jest fantastyczna , uwielbiam takie ! A Ty jak zawsze piękna , uwielbiam wogle Twoją cerę , taka jasna porcelanowa, nie znoszę opalonych skór :) Zachwycasz słonko !!<3

    OdpowiedzUsuń
  37. Pieknie wyglądasz. " Nietoperz" i torba to moi faworyci w dzisiejszym zestawie. Jak zawsze wspaniałe zdjęcia. Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetnie wyglądasz, bardzo podoba mi się ten zestaw i twoje zdjęcia :)

    ps. Dziękuję Ci bardzo za wsparcie i to co mi napisałaś <3 Tobie też współczuję.. pozdrawiam ciepło , jesteś bardzo miłą dziewczyną :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezwykle miło jest czytać takie słowa :)

      mam nadzieję, że podobnie jak ja po stracie babci, tak Ty za jakiś czas nauczysz się żyć bez mamy.
      i nie budzić się z uczuciem pustki.
      chociaż czas wcale nie leczy ran, to pozwala nam oswajać się z nową sytuacją.

      Ty także :*

      pozdrawiam najcieplej jak umiem!

      Usuń
  39. Ah, jesteś tak piękną kobietą! Uwielbiam wszystko, zdjęcia, Ciebie oraz zestaw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no już bez przesady, bez przesady ;P

      ale dzięki :*

      Usuń
  40. super zestaw :) bardzo mi się spodobał!

    OdpowiedzUsuń
  41. Ty mnie zaczynasz z kolei inspirować do uszycia jakiejś wielkiej torby ze skóry... :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  42. Jakie piękne buty! Zestaw bardzo ładny :)

    Ile Ty serca i czasu wkładasz w bloga! Podziwiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd wiedziałaś, że tak dużo ;P?
      wreszcie ktoś to dostrzegł ;P

      a tak poważnie - dzięki wielkie :*

      Usuń
  43. uwielbiam takie oversizowe swetry")

    OdpowiedzUsuń
  44. Cudowne zdjęcia ! Torba jest mega !! *.*

    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie :)
    katarzynaso.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. Wow - ale wielka torba. Fajna! Cały zestaw taki na luzie, niezobowiązujący - podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Super wyglądasz w tym swetrze i meloniku :) piękne zdjęcia :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Piękna stylizacja :) Uwielbiam ubrania odsłaniające ramiona!
    Ps. Zabawna historia! Podziwiam Cię, że chciało się Tobie szukać tej żaby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcale mi się nie chciało, ale jeszcze jestem zameldowana u rodziców... jak ojciec by się zezłościł i wystawił mi wszystkie moje ciuchy za drzwi, to nie wiem, co bym z nimi zrobiła - u Leszka nie ma tyle miejsca na nie wszystkie ;P

      Usuń
  48. Wyglądasz fantastycznie Kochana!! :) To super, że urlop miałaś taki udany :)
    Ja po urlopie w Pl poszłam bezpośrdnio do szkoły i teraz nie mam na nic czasu :( Masakra...
    Tak czy siak przesyłam moc uścisków i pozdrowienia :) :*

    OdpowiedzUsuń
  49. Ty, ciotka, ta torba jest większa od Ciebie hehehe mogłaś zapakować mnie do niej i zabrać ze sobą do tego Władysławowa, jest tak wielka, że śmiało bym się zmieściła, a Lechu za pewne nawet nie zauważyłby pasażera na gapę :P hehehe
    Widać wyjazd udany, buźka uśmiechnięta- czego chcieć więcej :) Niby 4 dni to za mało, ale zawsze coś, można przynajmniej się odchamić i odpocząć od ludzi hehe :P
    A gdzie moja Marowa "pocztówka"? :( kedy, kedy.... :(
    Buziaki :* Daria

    OdpowiedzUsuń
  50. Wspaniałe buty i torba, uwielbiam takie wielkie, są w stanie pomieścić dużo rzeczy i jeszcze zwykle mają trochę luzu na ewentualne zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Haha, historia z żabą rewelacyjna : p ja w tym roku będąc w Łebie naszukałam się na straganach lusterka... bo zbiłam łazienkowe z pensjonatu, ale niestety nie miałam tyle szczęścia i takowego nie znalazłam. : p Torba jest przepiękna, widywałam je już nieraz gdzieś w otchłani internetu i bardzo mi się podobały. : ) + Uwielbiam czytać Twoje wpisy. : )

    OdpowiedzUsuń
  52. Torba świetna:) Super zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Perfekcyjnie w każdym szczególe!

    OdpowiedzUsuń
  54. Kojarzę faktycznie podobna bluzeczkę u Rasz.
    Wyglądasz w niej fantastycznie! Odkryte ramiona sa bardzo kobiece i seksowne. Podobno w dawnych czasach kobiety nosiły tak suknie i zakrywały sie wachlarzem zeby podczas rozmowy facet miał wrażenie ze jest naga. W ten sposób rozbudzano jego fantazje :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Uwielbiam swetry "bez ramion". Mam w ogóle jakąś dziwną obsesję na punkcie odsłaniania tej części ciała :) Cieszę się, że nadmorskie wakacje się udały. Sama niedawno oglądałam morze, z tym, że północne. Jest coś niesamowitego w "wielkiej wodzie", mogłabym jej słuchać bez końca, choć wstyd przyznać, że jeszcze na żadnej latarni morskiej nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no weeeeź, jak tak można????? :( trzeba je zdobywać! one są piękne!
      w tej w Rozewiu jest też muzeum - maszynownia dawnej latarni morskiej.
      jak się tam wejdzie, to można pooglądać dużo "steamowych", fajnych maszyn ;)
      są taaaakie olbrzymie - i aż się człowiekowi wierzyć nie chce, że jeszcze sto lat temu żeby wprawić tę małą lampę w ruch potrzeba było aż takiej mocy i siły.

      Usuń
  56. Super sweter, lubię takie luźne stylizacje, w których nie muszę czuć się jak w kostiumie, ale i tak wygrywa Twoja torba. Właśnie czegoś takiego potrzebuję !

    OdpowiedzUsuń
  57. Torba jest gigantyczna i spokojnie można by sie spakować na dwu, trzy dniowy wypad w nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej - koleżanka (jak zobaczyła zdjęcie torby) napisała mi, że można tam zapakować zwłoki średniej wielkości :>
      chyba się mogę z nią zgodzić, dałoby radę ;P

      Usuń
  58. bardzo fajna stylizacja, chociaż osobiście rzadko noszę takie kolory to akurat u ciebie mi się podoba :) i melonik idealnie nadaje charakteru!

    xxx

    anna from http://stylelovely.com/mimundonormal/

    OdpowiedzUsuń
  59. Bluzeczka wygląda bardzo ciekawie, podoba mi się jej kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Wspaniały post i zdjęcia, tak trzymaj!!!!

    OdpowiedzUsuń
  61. Może wzajemna obserwacja naszych blogów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miła Ma, ja Twojego bloga obserwuję już od jakiegoś czasu, o ile się nie mylę ;)
      cieszę się, że i Ty do mnie trafiłaś :)

      Usuń
  62. Bylam w sierpniu we Władyslawowie. Bylo mi tam chyba rownie dobrze jak Tobie i nadal tesknie za tamtym miejscem.

    Bardzo ladne zdjecia! Maja swoj klimat! ;) +szarosci, czernie i biele to to co kocham! ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Torba "gigant"! :D Ja często takich nie noszę z tego prostego względu, że nie mam czym ich załadować ;))
    Co do stylizacji- świetne, proste, luźne połączenie. Nic dodać, nic ująć :P :)

    OdpowiedzUsuń
  64. no to fajny wakacyjny wypad za Wami, akumulatory naładowane i można śmiało wracać do rzeczywistości, nietoperz prezentuje się rewelacyjnie a torba... no cóż uwielbiam wilgachne torbiska, ale ta Twoja bije wszystkie moje na łeb :) można w niej coś znaleźć??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bywa trudno, ale jak się człowiek wprawi, to bez kłopotu się udaje ;P

      Usuń
  65. przegenialna torba marzy mi sie taka troche wlasnie zeglarska taki worek - sweter skardłabym <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sweter nigdy zapewne nie zagościłby na zdjęciach, gdyby nie inspiracja w postaci Twojej bluzki :)

      Usuń
  66. też mam lęk wysokości, ale muchomorów i wody się nie boję ;)
    cieszę się, że Twój urlop się udał :) fajnie się czyta tak pozytywnego posta ;)
    i bardzo fajnie wyglądasz z odsłoniętymi ramionami - tak seksownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Kocham swetry i bluzy z opadającym ramieniem, wg mnie to mega seksowne:))). Look totalnie trafił w mój gust. W kapeluszu Ci do twarzy!

    Dołączam do obserwujących i zapraszam do obserwacji mojego bloga:))
    http://alanja.blogspot.com/2014/08/sheinsidecom-my-wishlist.html

    OdpowiedzUsuń
  68. Torbę masz piękną! Wyglądasz cudownie! A co do wysokości, ja też się jej boje!

    OdpowiedzUsuń
  69. Piękne zdjęcia i rewelacyjna torba!

    OdpowiedzUsuń
  70. Kapitalny sweter!!! Odkryte ramiona dodają zmysłowości, bardzo mi się podoba!!! <3
    Pozdrawiam,
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  71. Kto by pomyślał, że melonik może tak ozdobić i nadać charakteru stylizacji. Wyglądasz rewelacyjnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dziękuję za przemiły komentarz! Z przyjemnością dołączam do grona Twoich obserwatorów i z pewnością będę wpadała tutaj znacznie częściej :)

      Usuń
  72. Hey ,
    you have a great blog ,would you like to follow each other !
    keep in touch
    www.indianbeautydiary.com

    OdpowiedzUsuń
  73. Wow ! Jestem pod wrażeniem zdjęć i tekstu :) Aż chce się wchodzić :) Napewno bedę Twoją stałą czytelniczką :) pozdrawiam Beata :)

    http://nails-beauty-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  74. rzeczywiscie z odkrytymi ramionami ten nietoperz wyglada mega i nawet sexi :P hehe tak,torba rzuca sie w oczy odrazu ,jest genialna!!
    a zdj na plazy mimo ,ze tylko dwa to sa na prawde sliczne!
    no i na koniec smieszna historia z żabą :P
    co do bordowych kapeluszy to ostatnio pojawily sie w h&m tak mi sie zdaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  75. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Mar jesteś wielka!!! :) hahahaaha te zdjęcia rozwalają system, to z zezem i jęzorem na wierchu wygrywa zawody- od dziś staje się moim ulubionym! <3 hihihih
    Ahhhh co te makrele robią z ludźmi... :P jednak dobrze, że zapomniałaś mi jej przywieźć z nad morza ;) hehe
    Dzięki jeszcze raz za pocztówkę :D
    Buziaki wariatkooo :*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jest tak, że zapomnieliśmy - po prostu nie było nam po drodze, nooooo ;P

      całusy!

      Usuń
  76. Kochana wspaniały wpis, z radością przeczytałam niesamowitą relację z nad naszego Bałtyku!
    ♥ ♥ ♥
    Pozdrawiam,
    Ola z Fashiondoll.pl:*

    OdpowiedzUsuń
  77. Torba jest wspaniała! ;) Sama w takich gustuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  78. hahahaha posikalam sie na opowiesc o zabie! ja tego nawet nie znam, takiej zaby :P

    torba super ale ja bym nosila pol domu w niej :P

    a w ogole Mar co to za jaja? dwa zdjecia z nad morza? te zart? dajesz tu jakies pictures Helu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dasz się zaprosić do znajomych na fejsie?
      tam jest więcej.
      i nawet helska plaża jest ;)
      ale nie jakoś o wiele więcej, zastrzegam ;P

      Usuń
  79. We Władysławowie byłam w zeszłym roku :) Zrobiliśmy sobie wycieczkę do Juraty i... też się zakochałam :). W Helu byłam kilka lat temu. W prawdzie Fokarium nie zaliczyłam, ale też było przyjemnie. Marzy mi się pojechać na mierzeję zimą (może spędzić tam Sylwestra???). Musi być tam niesamowity klimat!
    Wielokrotnie ,,przewijałaś" mi się Mar w komentarzach na różnych blogach, ale jakoś nigdy nie wpadło mi do głowy zajrzeć do Ciebie. A warto :D Fantastycznie się czyta Twoje opowieści (powyższa rozbawiła mnie do łez :)). Ciuszki nosisz ciekawe, no i zdjęcia... masz świetnego fotografa. Niestety mój Misio nie potrafi przy dziewczynkach się skupić na robieniu zdjęć i wychodzi... różnie niestety :)
    Pozdrawiam cieplutko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to przy następnej okazji (jak znowu będziesz tam w okolicy) koniecznie musicie wybrać się do Fokarium :) to wielka radocha dla dzieci (chociaż przyznaję - nie doczytałam w jakim wieku są Twoje pociechy, zbyt małe mogą za wiele nie zapamiętać)!!!

      no właśnie ja również marzę o wyjeździe tam właśnie zimą - tylko Lechu mi marudzi, że co tam zimą oglądać :( ale ja nie odpuszczę ;P Sylwester to dobry pomysł! tyle że ceny w takim okresie są tam wyższe, niż w lato ;P

      Dziękuję za wszystkie miłe słowa.
      Fotograf to Mój Osobisty Fotograf - czyli Lechu, mój chłopak :) cieszymy się, że zdjęcia się podobają :)
      tak ja, jak i Leszek staramy się, żeby blog trzymał poziom - więc wszelkie pozytywne głosy bardzo nas cieszą :)

      ja też pozdrawiam! równie ciepło :)

      Usuń
  80. torba prawie większa od Ciebie :D śliczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  81. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam na Helu. A mam tak blisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  82. Przepiękne zdjęcia!
    Jaki aparatem działacie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nikon d600, obiektyw: Samyang 85mm f/1.4

      dzięki wielkie :)!

      Usuń
  83. hehehe historia z żabą świetna... wyglądasz smakowicie:)
    jednak ja ciągle ocieram łzy po naszym niedoszłym spotkaniu :chlip :chlip

    niemniej cieszę się, że krótki urlop okazał się udanym:)

    buziolki wielkie
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę nie dało rady, poza tym myśmy bardzo późno wyjechali wtedy.
      bałam się, że będziesz na mnie zła, no ale serio - nie zależało to ode mnie zbytnio :(
      ale skype jest aktualny jak najbardziej :)

      był bardzo udany, potrzebny mi był, bo po powrocie zaraz wpadłam w ten cały cyrk z uchem.

      całuję także :*!

      Usuń
    2. no coś Ty Mar, to nie złość... raczej żal ogromny, że nam tym razem nie wyszło, bo było blisko;)
      o tak... skypa podam Ci na pw na fb

      :*

      Usuń
  84. ta torba jest genialna, uwielbiam duże torby ale tak dużej torby jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Lubię takie sweterki:)
    http://fashionable.com.pl/

    OdpowiedzUsuń

  86. Chic and cool , love your bag so much dear
    :D

    WWW.PUTRIVALENTINALIM.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  87. Ale się rozpisałaś :) tyle wątków, że nie wiem co skomentować, by mój komentarz nie był tak długi jak Twój post ;P Może po prostu skupię się na kilku rzeczach.
    Po pierwsze cieszę się, że urlop Ci się udał, moi rodzice w tym roku byli w Jastarni i też chwalili Hel :)
    Po drugie torba borba jest cudna i mogłabym też zostać posiadaczką takiej tylko bolę się że wpakuję w nią pół domu, jak tego uniknąć?
    Po trzecie cały zestaw bardzo mi się podoba, sweterek ma cudny kolor, srebrne bransoletki świetnie do niego pasują, a melonik to taka wisienka na torcie ;)
    Po czwarte i ostatnie jak zwykle fotograf zrobił cudne zdjęcia, a to na plaży podoba mi się chyba najbardziej.
    Ps. Kocyk nosiłaś w torbie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że w torbie :D
      razem z prowiantem na drogę, kosmetyczką i parasolem :D

      na unikanie pakowania nadmiernych ilości rzeczy polecam lęk przed urwaniem się rączek - działa, testuję na sobie :D

      dzięki za wszystkie miłe słowa, Aniu :)!

      Usuń
  88. swietny kapelusz i buty! :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  89. torba wspaniała <3 i zdjęcie Twoje z odsłoniętymi ramionami na piasku <3

    OdpowiedzUsuń
  90. fajne połączenia ! no i ten kapelutek mnie urzekł :D

    OdpowiedzUsuń
  91. Wow ..trafiłam na tego bloga pierwszy raz ..oj ...zaczarował mnie ...A to piękne ogromne TORBISZCZE!!!!!!!oj ...mam dylemat czekać czy nie czekac do 6 grudnia na wizytę mikołaja ??juz list pisac ???czy spełnic już potrzebę kolejnej wielkiej torby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spełniaj!
      z doświadczenia wiem, że jak się człowiek zakocha w jakiejś rzeczy, to jeśli się jej nie kupi od razu.... ciężko się potem choruje ;P

      Usuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.