sobota, 11 kwietnia 2015

Angora, zakolanówki i stan niepogody

Spośród wszystkich czynności związanych z blogowaniem najbardziej w świecie nie znoszę robienia zdjęć - nic mnie tak nie złości jak moment, w którym trzeba popełnić materiał fotograficzny do kolejnego posta.


Może się komuś narażę, może ktoś sobie o mnie coś złego pomyśli, ale tak - nie cierpię.

Wtedy jak na złość zawsze "pancerna" bluzka/spódnica musi się wygnieść, buty muszą się ubrudzić (bo chwilę przed wyjęciem aparatu z torby wlezie się w największą w okolicy kałużę), nagle doznaje się olśnienia, że ciuchy, które w domu/do tej pory tak nam się podobały razem wyglądają tragicznie, a na domiar złego ulubiony płaszcz ma wielką plamę po czymś pysznym, nie wiadomo od jak dawna na nim goszczącą.
Oczywiście - to wszystko wychodzi na jaw już po zdjęć zrobieniu, kiedy wróci się do domu, kiedy myśli się, że problem z głowy, że wyprawa sukcesem zakończona....

No i samo to wybieranie miejsca na zdjęcia - wyrzuty sumienia, że idziesz na łatwiznę, bo ile razy można park koło bloku wybierać, lepiej gdzieś dalej pojechać...
Ale jeśli nigdzie dalej akurat się nie wybierasz, to co?
Poniechać zdjęć robienia?
Przecież na blogu wszyscy już nowego posta się domagają, bo poprzedni napisany został tydzień temu...

(A są - o zgrozo - też tacy czytelnicy, którzy po dwóch dniach nowości się domagać zaczynają ;P)


Jeszcze kiedy jest ciepło, bo akurat lato w pełni, kiedy się człowiek nie musi martwić tym, że w czasie tego nieszczęsnego "focenia" na łeb pada, a wieje tak, że nawet najtęższym dębom w parkowej alejce gałęzie się zginają, to pół biedy - ujdzie.
Słonko zaświeci, plamy prześwietli, od zagnieceń uwagę odwróci, pięknym plenerem się zachwyt czytelnika wzbudzi...

Ale gdy jest zimno, buro, z nieba siąpi coś, o czym na początku myślisz że jest mżawką, a po pięciu minutach przemienia się w grad albo śnieg z deszczem, to trzeba być albo istotą wyjątkowo mrozoodporną/deszczoodporną albo totalnym narcyzem, żeby pozując do zdjęć (zwłaszcza, gdy jakieś niedostatki stroju już się odkryć zdążyło i jasnym jest, że dobre te zdjęcia nie będą, więc daremne te trudy i niewygód znoszenie...) nie poczuć się jak idiota - wszak kto żyw, ten do wnętrza jakiegoś się chowa albo parasol przynajmniej rozkłada.
A Ty, Blogerko, stoisz na środku ulicy/alejki/placu i uśmiechasz się do swojego Fotografa miną z gatunku "nas*ał w kieszeń" - oboje udajecie, że jest okey, damy radę.

Zrezygnować nie idzie.

Przecież w pozostałe sześć dni w tygodniu pracujesz, uczysz się albo odpoczywasz - w międzyczasie musisz ogarniać też jakieś inne sprawunki.
Nie siedzisz wystrojona każdego dnia w to samo i nie czekasz, aż zza chmury wyjdzie słońce.
Ktoś, kto Ci robi zdjęcia też ma swoje obowiązki.

Dlatego, kiedy przychodzi sobota/niedziela idziesz na zdjęcia - co by się nie działo.
Nawet grad Ci nie jest strasznym!
Sukienkę, kapelusz albo płaszczyk trochę pogniecie, ale od czego jest PhotoShop - wyprasuje się :>

Zdjęcia na blogu muszą się pojawić - choćby świat się miał skończyć!
Inni i inne wrzucają - chcesz być gorszą?
No weeeź...


Trochę ironii jest w tych słowach, ale tak to właśnie widzę.
Dzisiejsze zdjęcia to jedna z dwóch ostatnio popełnionych sesji, które miały wyjść bajeczne, ale coś poszło nie tak.
Kolejna, to świeżynka z drugiego dnia Świąt - ale o tym, jak to śnieg nas zaskoczył posmęcę, gdy ją tu wrzucę.
Za tydzień ;)


Te zrobiliśmy w czasie naszego z Lechem pobytu w Częstochowie.
Kiedy wyjeżdżaliśmy z Łodzi pogoda była cudna - owszem, upału nie było, ale niebo - czyste, wiatru - zero. Słońca - mnóstwo!

Nie spodziewaliśmy się, że w ciągu dwóch godzin wszystko zmieni się o 360 stopni, wiosna przemieni się w jesień, a temperatura obniży się znacząco.
Nieświadomi tego, co się święci nie spieszyliśmy się więc i żeby nie psuć sobie humoru ani nie opóźniać wyjazdu postanowiliśmy cyknąć parę zdjęć już na miejscu.

Częstochowa powitała nas deszczem, wiatrem, niesamowitą zimnością i potężną burością.
Byliśmy zaproszeni na obiad/kolację u przyjaciół Leszka - nie mieliśmy czasu na czekanie w samochodzie, aż chmury będą raczyły iść sobie w stronę Zagłębia albo gdzieś dalej jeszcze.

Robienie zdjęć kolejnego dnia też nie wchodziło w rachubę, bo ja miałam się spotkać z Pauliną i Ewą, Lechu - z kolegą ze studiów.
Choć oboje wiedzieliśmy, że niewiele dobrego z tego wyjdzie - poszliśmy na żywioł.

Jak to zwykle bywa - jak masz na zrobienie czegoś pięć minut, to małe są szanse na to, że zrobisz to dobrze.
Jak już wróciliśmy do Łodzi i zgraliśmy zdjęcia, to złapałam się za głowę - choć zestaw, który miałam na sobie tego dnia w lustrze wyglądał bardzo fajnie, to po dwugodzinnej podróży autem przestał prezentować się już tak dobrze.
Sukienka mi się wygniotła, zakolanówki okazały się prześwitujące (uprzedzając pytania - tak, one prześwitują nawet, gdy opuści się je niżej... ich góra wykonana jest z nieco "luźniejszej" przędzy...
widząc je w sklepie bardzo się tego efektu bałam, ale ekspedientka wmówiła mi, że różnica będzie minimalna... bardzo żałuję, że ta Pani już tam nie pracuje, bo pokazałabym jej te zdjęcia :]), jedna zsunęła się niżej od drugiej, a chustkę zawiązałam krzywo - bo wiatr mi ją rozchełstał, a lusterko zostało w aucie.
Pal licho sukienkę - wygniotła się z tyłu, od przodu można było zrobić jakieś zdjęcia....

Tylko w teorii - wiało tak bardzo, że rozstać się z kurtką na dłużej, niż parę sekund było fizyczną niemożliwością.

Nie jestem więc zadowolona z tej "sesji" - a bardzo chciałam Wam pokazać ten zestaw, bo jest kolejnym z typowo "moich", choć nie kompletowałam go ostatnio.
Odkryłam go jesienią, wtedy to do zakolanówek dobierałam moje wysłużone już nieco muszkieterki (o, te tutaj).
A zamiast fedory na głowie miałam melonik.
Wiosną muszkieterki zamieniłam na półbuty, fedora także wydaje mi się bardziej od melonika tu pasować.

Uwielbiam ten sweter.
Kupiłam go baaardzo dawno temu, chyba jeszcze w liceum - wypatrzyłam go w jednym ze zgierskich lumpeksów.

Wykonany jest ze świetnej jakościowo mieszanki - jest tam nie tylko mój ukochany moher, ale i angora, którą lubię, bo grzeje bardzo.
Angory jest tam zresztą najwięcej - co dziwi, bo sweter nie linieje zbytnio ;)

Uwielbiam nosić go do tej sukienki, uwielbiam łączyć go z tą też chustką.
Wydaje mi się, że te brązy na niej dodają całości takiego pazura w stylu niby-country.

Chustka już raz gościła na blogu - tu ją pokazywałam.

Pamiętam, że przy robieniu tamtych zdjęć pogoda też płatała nam figle.
Może to jej wina?
Może to ona jakiegoś pecha przyciąga?

Pomimo próśb Leszka - nie zdecydowałam się na ponowne obfocenie zestawu.
Po tej częstochowskiej przygodzie serce mi umarło i ostatnio nie mam na niego nastroju.
To raz.
Dwa - mam taką zasadę, że jak zdjęcia nie wyjdą, to ich nie poprawiamy.
Trąci mi to sztucznością i strojeniem się specjalnie do nich - a tego, to ja nie lubię.

Leszek się śmieje, że ta spsuta pogoda, to jest kara boska - kto to widział paradować w zakolanówkach po parkach pod Jasną Górą ;P
Może coś w tym jest - ale uwierzcie, mając kilka tylko chwil na cały ten proceder nie mieliśmy czasu na szukanie innej miejscówki.
Zostawała jeszcze Aleja NMP, ale tam się jakiś targ przedwielkanocny rozlokował i tylu ludzi, ile nań naszło, to Lechu by nie zdołał nawet w PhotoShopie porozmywać ;P


Kurtka - H&M
Sweter - ZARA (second hand)
Sukienka - H&M
Chustka - z szafy babci
Rajstopy - Gatta
Zakolanówki - Gatta
Rękawiczki - Reserved
Torebka - H&M
Kapelusz - H&M
Półbuty - Centro

Szykuje nam się kolejny weekend w Częstochowie - może wrócimy do tych parków jeszcze, może coś lepszego z tego wyjdzie, trzymajcie kciuki ;)

Uciekam, zostawiając Was z tym postem nie bez uczucia niedosytu - ale może nie będzie źle, zdjęcia które udało się nam z tej wyprawy uratować jakoś tam się prezentują, może je zaakceptujecie ;)

Lecę do pracy (tak, w sobotę...), miłego weekendu Wam życząc!

Ściskam,

Wasza Mar!

P.S. Tak, wiem - słowo "angora" budzi duży niesmak ekologów i miłośników zwierząt.
I mnie doszły słuchy na temat tego, jak niektóre sieciówki pozyskują wełnę z królików angorskich - ale skoro tyle już lat temu sweter ten do domu przyniosłam, to przecież go nie wyrzucę, skoro całkiem dobrze wygląda.
To też by było mocno nieekologiczne zagranie.

Istnieje też spora szansa na to, że w latach, w których sweter został wyprodukowany odbywało się to wszystko zgodnie z zasadami i żaden królik nie ucierpiał.

Tym się pocieszam.

138 komentarzy:

  1. Ach, ten ciężki los blogerki;-) Ty mi ty nie narzekaj - może i włazisz w kałuże, ale i tak zawsze masz genialne zdjęcia na blogu. Majstersztyk, każda fotka. Nie stękaj więc, tylko przemilcz niedogodności i dziękuj Lechowi.

    Ty w nadkolanówkach! To ci nowość! ale jak ładnie i słodko. No i Twoje kolory w tym zestawie. I widzę na jednym ze zdjęć, jaka Ty drobniutka jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na którym? ;P
      no właśnie w tym sęk, że te które się udały pokazują mnie w wersji "Małe słoniątko" ;P
      drobności, to ja tu nie widzę ;P

      Usuń
    2. A, i w ogóle - dzięki ;)

      Lechu będzie ukontentowany, bo jemu się te zdjęcia bardzo podobały.
      I ja na nich ;P
      Smutno mu było, że ich nie doceniłam ;P

      Usuń
  2. Ja robienie zdjęć lubię, chociaż mam tak samo (choćbym prasowała spódnicę przez godzinę i tak się pogniecie, a jakiekolwiek próby ułożenia włosów po ludzku, zawsze udaremnia wiatr;)
    W takiej wersji, z zakolanówkami to ja Cię jeszcze nie widziałam, ale jest świetnie!:)
    Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd noszę kapelusze problem włosów zszedł na drugi plan ;P
      ale przyznaję - też mi swego czasu spędzały sen z powiek.

      Trochę wilgoci, trochę wiatru i już loczki - na żywo to jeszcze miewa urok, ale na zdjęciach.... niezbyt ;P

      Dzięki, nie byłam zadowolona z tego, jak zakolanówki wyszły na zdjęciach, ale widzę, że nie ma wstydu ;P

      Usuń
  3. Mam tak samo jak Ty :D Przed zdjęciami czuję że wyglądam bosko, a na zdjęciach okazuje się, że bluzka nie taka, a że buty to mi nogi skracają, a spódnica zniekształca sylwetkę :D a to włosy nie takie :D
    Ale już nie mogę się doczekać ciepłych dni, żeby wrócić do tworzenia zestawów :D
    Zakochałam się w Twojej torebce :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Złej baletnicy itd ... Ale to Lechowi nie grozi , zdjecia marudy wyszły super ! Ty naprawde tak mu cały czas jojcysz ?!?!
    Ta szklanka może być w połowie pusta - wygnieciona spódnica , złe światło , krzywo zawiązana chusta , albo szklanka może być w połowie pełna - piękna , naturalna dziewczyna , wspólne chwile , niezapomniane ujęcia ....
    Podziękuj Lechowi. Ja dziękuje :) i jemu i tobie za ucztę dla oczu , ze kiecka sie wygniotła , od tego kiecka żeby sie gnieść ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mar-uda :>
      pasuje nawet ;)

      Piękny jest ten Twój komentarz, Aniu.
      Jeden z ładniejszych, jakie dostałam przez całą moją blogową przygodę :)

      Usuń
  5. oj za te buciki dałabym się pokroić!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne zestawienie, pasuje Ci ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że na drugim zdjęciu, to według mnie i mojej mamy do złudzenia przypominam Ciebie ;P?
      I uśmiech podobny, i poza.... ;P

      Usuń
    2. Hehe nie poznałabym siebie :D ja mam zawsze takie pozy :p hehe
      A zakolanówki pięknie wyglądają z kapeluszem :)

      Usuń
  7. Przepraszam, czy to nasza Mar???? :O paterda! :) Kochana wyglądasz fantastycznie w tej kiecce i zakolanówkach- tak, tak.... no sexownie i mega kobieco! :) :) JEST MOC :) jeszcze w takim powiedzmy odważniejszym wydaniu, chyba nie miałysmy okazji Cię widzieć, ale myślę, że teraz będziesz pokazywała nam się tak cześciej co? :D
    No słuchaj, dobrze że sukienka się wygniotła, a buty wybrudziły, przynajmniej widać, że chodzić ubrana tak na co dzień, a nie tylko pozujesz do zdjęć :)
    Ja się nie domagam po dwóch zdniach posta, po tygodniu jeśli nie ma, to już czuję niepokój, bo zazwyczaj w soboty były nowości :P hehe
    Ja dizsiejszy weekend mam wolne, akurat istna wiosna, nawet lato można powiedzieć nadeszło, więc opajam się tymi pięknymi chwilami :)
    Pozdrowionka :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to mój sobowtór ;P

      Seksownie, to ja będę wyglądać, jak zrzucę ten jeszcze jeden kilogram, co mi został do powrotu do mojej idealnej formy ;P
      i nad udami popracuję ;P
      wtedy opuszczę zakolanówki niżej i wskoczę w szorty - obiecuję ;P

      Z tym na co dzień, to zależy - kiedy idę do pracy, a po niej na uczelnię, to zdarza mi się iść w starym swetrze i bez makijażu, bo w pracy mam tooooony kurzu i co rusz się o jakiś regał obijam. I zaciągam wszystko, co na siebie włożę.
      Raz, że szkoda ubrań, dwa, że cera z podkładem i tym kurzem nieszczęsnym na niej bardzo źle mi się sprawuje.
      Ale kiedy mam dzień wolny, kiedy wychodzę na zakupy, na miasto, odwiedzam znajomych, rodzinę albo idę tylko na uczelnię, bez zawadzania o pracę, to tak - chodzę tak :)

      dobra, dobra, Ty to jesteś jedną z tych, co to pierwsze poganiają ;P
      ale Tobie, to wszystko wybaczam ;)
      mam do Ciebie słabość ;P

      Ściskam mocno!
      i zazdroszczę wolnego ;P

      Usuń
    2. Ty weź mnie nie dołuj, 1 kg i nad udami popracuje :( widząc Twoją szczupłą i filigranową figurę, w kompleksy można popaść, powinnaś częściej chodzić w sukienkach i spódnicach! :) :)
      A na te obiecane szorty będę czekać z niecierppliwością... a jak zbyt długo ich nie będzie, to będę poganiać co drugi dzień, aż je w końcu wrzucisz :D hihihi
      Ja też ćwiczę nogi z Mel B, ale czasem na wieczór tyle słodyczy wpierdzielam, że nawet sama Mel B nie wybaczyłaby mi tego :O w maju, lub czerwcu planują kupić sobie w końcu wymarzony rower, więc będę nim śmigać w dalekie podróże i do pracki jeździć, a nie wozić dupe w autobusach, czy busach :P wtedy może Ci dorównam ;) hehe

      W ten weekend ja cały charuję, więc role się odwrócą i ja będę wolnego Tobie zazdrościć :D

      Usuń
  8. Mimo niedogodności pogodowych, które wiadomo, jak to o tej porze roku mogą zniszczyć najlepszą wycieczkę, wyglądasz i tak bardzo ładnie :) Ja tam zagnieceń nie widzę, a but jak gdzieś w kałuży się zamoczy to przynajmniej wiadomo, że twardo po ziemi stąpasz :)
    Pozdrawiam i oby więcej słonecznych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten tekst z butem - wyborny ;P
      pozwolisz, że przywłaszczę - jak następnym razem mama/facet zapytają mnie, jakim cudem tyle błota i piachu do domu naniosłam, to nie omieszkam się nim posłużyć ;)

      Oby!

      Ja też pozdrawiam!

      Usuń
  9. A ja w tym wszystkim najbardziej lubię zdjęcia ;D
    Aczkolwiek świetne twoje są <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ah podpisuje się pod Twoim tekstem dwoma rękami. Święte słowa ! Nie ma łatwo, ile razy zimno wieje a ja stoję i próbuje się uśmiechać do aparatu a mama tylko z groźną miną, że za chwilę będę chora. Najgorzej jest, ze jak mam czas ba i nawet pomysł na zdjęcia i miejsce, to pogoda mi płata figla. Dobrze, że przyszła wiosna za chwile będzie zielone, dłuższy dzień to ułatwi nam życie !
    Masz rewelacyjną figurę, noś spódniczki i sukienki/tuniki koniecznie, zdecydowanie ta stylizacja to mój faworyt. Piękne zdjęcia nie mogę się napatrzeć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie :)
      rewelacyjną figurę, to ja miałam rok temu ;P
      Zjadało się za dużo, ćwiczenia zaniedbało - póki co jestem na etapie wracania do niej ;P

      Ale wiesz... nawet jak byłam chuda jak patyk, to i tak nie nosiłam sukienek i spódnic ;P
      ja ich chyba, po prostu, nie lubię ;P

      Ale obiecuję nad tym popracować ;P

      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Wyglądasz zjawiskowo! My akurat zdjęcia bardzo lubimy robić, ale mamy takie same obawy odnośnie naszych stylizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No w końcu schowałas spodnie do szafy, swietna stylowka, dodatki dobrane perfekcyjnie, 10/10

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dzięki!
      Ty jesteś jedną z tych blogerek, co to na bardziej "kobiecych" zestawach się znają, więc jak od Ciebie takie słowa czytam, to już naprawdę wstydu musi nie być ;)

      Usuń
  13. Bardzo fajne zestawienie, podoba mi się kurteczka i buty :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ klik! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś śliczna, nie masz czym się przejmować :)) ja nie widzę tego co opisujesz :))) zestaw bardzo seksi ;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Z zestawu najbardziej spodobała mi się torebka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. fantastycznie wyglądasz:) kapelusz skradł moje serducho:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słońce Ty moje, ja się DOMAGAM - pokazuj częściej figurę - masz co! Wyglądasz przepięknie, kobieco, nieco mrocznie, ale delikatnie. I jak nie znoszę zakolanówek wszelkich, tak do tej stylizacji bronią się w 100%! I czekam niecierpliwie na nasze kolejne spotkanie za 2 tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może za te dwa tygodnie będzie co pokazywać, teraz to wiesz - najlepsze zdjęcia po prostu wybrałam ;P;P;P

      a ja też za nimi nie przepadam - kupiłam jesienią, jak pół blogosfery je nosiło ;P
      na próbę ;) okazało się, że ujdą ;P

      ja też czekam!!! buziaki!

      Usuń
  18. świetna stylizacja ! zapraszam do mnie ;)
    http://fashionbutiquepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Mar i tak masz jedne z najlepszych zdjęć w blogosferze, także koniec marudzenia.
    Z opisu wynika, że ta cholerna Częstochowa bardzo niegościnna jest, ale mam nadzieję, że jednak psioczysz tylko na pogodę i że wspomnienia jednak nie najgorsze:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra, dobra, fajne są, przyznaję, chłopa mam przezdolnego, ale wiesz - one są naprawdę często robione na szybko i w takich nerwach, że nie chce się człowiekowi poświęcać im więcej czasu ;P
      Także do bycia najlepszymi, to pewnie sporo im brakuje jeszcze ;P
      No coś Ty!
      Wypad wspominam super!

      To tylko pogoda mnie rozczarowała ;P

      Usuń
  20. Mar i zakolanowki to nowość, ale bardzo na tak! Co tu dużo mówić, sexi wyglądasz i tyle. Super sweter i chusta :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ślicznie wyglądasz !!
    Zakolanówki <33
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie
    www.boograniczanastylkoumysl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. A to nie jesteś sama, bo ja ze wszystkich czynności nienawidzę zdjęć. Nagle mi nic nie pasuje, nic nie jest po mojej myśli, zdjęcia przestają mi się podobać (a przecież w głowie wyobraziłam sobie,że będą takie suuuuuuuuper!). Jak przeczytałam "zakolanówki" to stwierdziłam,że najpierw obejrzę zdjęcia, dopiero potem przeczytam post - byłam ciekawa jak Ty te zakolanówki połączyłaś! Jak dla mnie bomba! o wiele lepsza wersja niż seksi wersja zakolanówki z mini sukienką, gdzie widać pół pośladków :) kupuję Cię taką i też chcę zakolanówki!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mam być szczera, to mnie się po obejrzeniu tych zdjęć nawet w tym wydaniu te zakolanówki wydawały... zbyt seksi ;P
      nie wiem jak to powiedzieć.. no po prostu wydawało mi się, że głupio wyglądam w nich, zbyt wyzywająco ;P

      O tyle, o ile w lustrze one wyglądają całkiem neutralnie, to po zgraniu zdjęć z karty byłam.. przerażona.

      Kurczę, gdybym wiedziała, że tak dobrze przyjmiecie tego posta, to wybrałabym więcej zdjęć ;P

      Usuń
  23. Ja też nie lubię robić zdjęć, nie mam gdzie, a mąż nie chce się do nich przykładać wcale. Z tą różnicą, że u Ciebie tego po prostu nie widać. Zawsze masz dopracowane zdjęcia w każdym szczególe, miło się ogląda. A jeszcze milej czyta. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ale musisz uwierzyć, że Mój Osobisty Fotograf też nie bardzo chce się przykładać ;P
      Znaczy - on by chciał, ale ja mu tak zawsze marudzę, że jemu się totalnie odechciewa ;)
      I potem różnie z nimi bywa - dopracowane, to te zdjęcia by były, gdybym nie była marudą i była bardziej cierpliwa ;)

      Pozdrawiam także!

      Usuń
  24. ja tam lubię robienie zdjęć! gorzej z przyjaciółkami, które proszę o fotografowanie - zazwyczaj się niecierpliwią :D
    a Ty narzekać nie powinnaś bo zawsze wszystko super wygląda!
    pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam chyba tak samo z tym robieniem zdjęć .. :) bardzo dobrze prezentujesz się w tych zakolanówkach i buty świetnie dobrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję - właśnie w stosunku do doboru butów miałam sporo "ale", gdy zgraliśmy zdjęcia.
      wydawały mi się zbyt "małe" w stosunku do góry sylwetki.
      ale skoro się podoba, to chyba nie jest źle ;)

      Usuń
  26. Uh widzę, że nie tylko ja mam takie dylepaty i problemy z robieniem zdjęć... po 5 latach człowiek ma już czasami dosć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po niespełna dwóch jak widzę aparat to mam drgawki ;P
      za trzy, to pewnie będę się chować pod stołem ;P

      Usuń
  27. ja też tego nie lubię w blogowaniu :) robienia zdjęć! nie mam zbyt dużego pola do popisu w swojej mieścinie, właściwie żadnego = ciągle te same miejsca :( do tego dochodzi brzydka pogoda często ( wiatr brr!) i generalnie milion różnych czynników:p no ale trzeba!

    świetnie wyglądasz w zakolanówkach, przełamują nieco "męskie" elementy stroju - kapelusz, którego bardzo zazdroszczę i butki:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeśli tak wyglądają sesje z których nie jesteś zadowolona....;) Też nie znoszę focenia i ustawiam się na 5 minut, idę "w tę i z powrotem" i zdjęcia maja być gotowe :P Powtórek nie robię, bo podobnie jak Ty uważam, że to już wymuszone i sztuczne.

    Niesamowicie pięknie wygląda ten sweter połączony z chustką:)


    Ps. Ostatnie zdjęcie wymiata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, też je lubię ;)
      byłam ciekawa, czy jeszcze ktoś je doceni ;P

      dziękuję!

      Usuń
  29. Oj Mar, kokietujesz....kokietujesz:)
    A w tych zakolanówkach wyglądasz fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Mar moim zdaniem to najlepsza Twoja stylizacja! wyglądasz rewelacyjnie i wreszcie pokazałaś się nam w sukience, tak nam skąpisz tego widoku!!! ;) a zdjęcia super! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam tak samo, jak Ty... nienawidzę robienia zdjęć. Ugh! Oglądasz te zdjęcia potem w domu i nic Ci w nich nie pasuję, coś się źle ułożyło, masz jakąś dziwną pozę, włosy nie tak, makijaż się rozmazał - i jak Ty masz się ludziom pokazać? ;P a tak w ogóle to ja uważam, że zdjęcia są bardzo okej, na prawdę, nie chcę się podlizać ;P

    Co do ciuszków, to znów wszystko co masz na sobie mi się podoba. Jakoś bardzo trafiasz stylizacjami, w mój gust. Zakolanówki idealnie pasują, tak bardzo, że w sumie ciężko mi sobie wyobrazić sobie jej bez ;P
    a co do Pani w sklepie, to myślę, że nawet jakbyś jej pokazała zdjęcia i to tak by utrzymywała, że różnica jest niewidoczna ;p ale nawet ten prześwitujący fragment fajnie się wpasował w stylizację.

    Uroczo wyglądasz na pierwszym zdjęciu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się bałam, że będą wyglądać tak, jakbym je na siłę podciągała ;P
      naprawdę, załamana byłam tym efektem ;P

      skoro idealnie trafiam w Twój gust, to znaczy żeśmy się idealnie stargetowały, bo ja mam z Twoimi zestawami podobnie ;)

      pozdrawiam!

      i dziękuję!

      to pierwsze polubiłam na tyle, że gdzie mogłam, tam je na "profilówki" poustawiałam ;P

      Usuń
  32. wow, ale świetnie wyglądasz w tej stylizacji!!!! co za figura!!!, extra :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam dokładnie to samo jak zdjęcia nie wyjdą, to nie robimy już ich ponownie w tym samym zestawie. W sumie chyba tylko 2-3 razy nie wyszły na tyle, że ich nie opublikowałam. A tak, zawsze coś wycisnę z całej sesji.

    Jaką Ty masz świetna figurę! Bardzo fajny zestaw.

    OdpowiedzUsuń
  34. Z ust (klawiatury) mi te wszystkie słowa wyjęłaś! ;) Mam identyczny problem, u mnie chyba chodzi głównie o miejsce - albo Jagiellońska, albo Planty. Do znudzenia. Zostają mi jeszcze szczere pola i chaszcze w mojej miejscowości, ale to rezerwuję na lato, kiedy to będę hasać w zbożach. A poza tym zdjęcia mogę robić tylko w weekendy i to co dwa tygodnie, kiedy moja mama nie ma zajęć, a ja nie tonę w masie kartkówek i sprawdzianów ;) Ale Twoje zdjęcia jak na "pięciominutówki" wyszły boskie :D
    Fedory po prostu kocham, mój zdecydowanie ulubiony kapeluszowy krój. A Ciebie i w meloniku, i w fedorze uwielbiam ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z kolei mamy czas na zdjęcia zwykle w niedziele - od poniedziałku do piątku oboje pracujemy, soboty zwykle spędzamy na słodkim lenistwie albo gdzieś jeździmy, coś załatwiamy... Już pomału naprawdę mamy dosyć tego, że gdy przychodzi niedziela, to trzeba się na te zdjęcia wybrać... ale poważnie - nie da rady załatwić tego kiedy indziej.
      No i z jednej strony człowiek się wścieka, bo to już jakiś przymus jest, obowiązek, a z drugiej szkoda porzucić to, co się zaczęło i jakoś się kręci...

      Często łapię się na tym, że zazdroszczę dziewczynom, które materiał na nowe posty mają co drugi dzień - tylko kurczę, jeśli to jest ich praca, jeśli potem za opublikowanie zdjęć w danym ciuchu/z daną torebką dostają pieniądze, no to spoko, rozumiem, nie chodzą do pracy a blog jest ich miejscem zarobkowania.
      Ale "przez nie" potem inni ludzie uważają, że to jest jakaś norma, że każdy kto ciuchowego bloga prowadzi ma czas na zdjęcia każdego dnia i o każdej porze...

      A mnie ręce opadają, bo przecież zawsze myślałam, że tak oczywistych rzeczy jak fakt, że czas z gumy nie jest tłumaczyć nikomu nie trzeba...


      Hehe, i znowu nikt nie wierzy, że tylko pięć minut sesja trwała... ale poważnie ;)
      Niewiele czasu na to poszło ;)

      Dziękuję, Julko!

      ściskam!

      Usuń
  35. Dziewczyno! Fotogeniczna to jesteś Ty ;) ja właśnie opublikowałam nowego posta, więc jeśli chcesz zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. świetny post;p

    http://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. przy takich nogach to można pozwolić sobie na zakolanówki:)

    OdpowiedzUsuń
  38. o, to jak się okazuje nie jestem sama, a te "małe" blogowe problemy nie dotyczą tylko mnie ! Jak wyżej i ja podpisuje się pod tekstem. Mar kurtka wcale nie zepsuła efektu , piszę komentarz i cały czas oglądam jeszcze zdjęcia , wiesz nie jedna blogerka chciałaby takich "niezadowalających" zdjęć na bloga :) matko wszystkie jesteśmy straszne , w głowie mamy inną wizję zdjęć , osoba która stara się nam pomóc robi co może a i tak narzekamy , przy zakładaniu szafiarsko/modowego bloga powinien być dopisek , " blogowanie grozi nerwicą i prowadzi do depresji" :D Mar jest na prawdę lepiej niż bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda - ja bardzo często łapię się na tym, że strzelam fochy i miewam wymagania, jakby ten blog był okładką Elle ;)
      i że często zapominam, że to "tylko" blog.
      Więc ten dopisek powinien, owszem, widnieć, ale w nieco innej wersji - grozi... fotografowi, którego upatrzysz sobie, przyszła blogerko, za "towarzysza" ;)

      dzięki ;)!

      pozdrawiam!

      Usuń
  39. Jaka maruda no nie moge! :p ale niestety musze Ci przyznac, ze nie tylko u Ciebie jest taki problem ze zdjeciami.. Ostatnio na swieta poprosilam brata o zdjecia, bo tlo bylo swietne, a ja nienajgorzej sie prezentowalam, chociaz po podrozy samochodem bluzka sie wygniotla. I co sie okazalo jak zgralam zdjecia na laptopa? Wszytskie ponad 300 zdjec rozmazane, krzywe i zle skadrowane.. wsciekla bylam nieziemsko - bo dla mnie wszysto zawsze musi byc idealne :p
    Ale powiem Ci, ze Twoje zdjecia wyszly dobrze i tak samo wygladasz, dobrze, ze nie zrezygnowalas z dodania tego postu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w słowie "maruda" zawiera się MAR, więc wszystko się zgadza ;P

      no, no, no - Twoje zdjęcia te zawsze są bardzo ładne, więc zapewne i Ty przesadasz ;P;P;P

      dziękuję bardzo! jak czytam Wasze komentarze, to naprawdę żałuję, że tak wiele fot odrzuciłam ;P

      Usuń
  40. Mar, nie MARudz! ;) Zdjecia sa piekne, a zakolanowki wcale tak bardzo nie przeswituja!! Wszystko jest w idealnej normie. Pieknie sie usmiechasz - i tak trzymaj:)
    Buziaki. ANka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieeeee, tak bardzo, to nieeeeeee.... wcaaaale :]


      ale dzięki ;)

      Usuń
  41. świetnie! Jaki masz obiektyw?
    www.meetmyzenit.blogspot.com zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Też mam parę swetrów w 100% z angory :)
    Świetny kapelusz :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mar, Mar, Mar... (tu z dezaprobatą kręcę głową ;P). Przecież nie jesteś modelką pozującą do najnowszego wydania Vogue!!! Wiadomo, fajnie by było, aby zestawy zawsze wychodziły idealnie, ale przecież pokazujesz siebie taką jaka jesteś na co dzień. Te zagniecenia, lekkie niedociągnięcia nadają Ci tylko naturalności!!! A nawiasem mówiąc, gdybyś tak się nie rozpisywała na temat niedoskonałości zestawu, uznałabym sesje za udaną. Czekaj, czekaj, ja tak właśnie uważam :).
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. < wykrzywia się i robi głupią minę > nie jestem? < mina jej rzednie i wzdycha z bólem > szkoda ;P

      ależ oczywiście, to zawsze tak działa - jak inne blogerki się żala, że coś im nie wyszło albo się nie tak ułożyło, to też zaraz tych niedociągnięć szukam ;P
      jestem tego świadoma, gdy piszę takie posty ;P

      ale co mam zrobić, skoro ja naprawdę jestem taką marudą czepialską, nooo... ;P
      nie potrafię trzymać w sobie własnych żali ;P

      pozdrawiam także!
      i dziękuję :)

      Usuń
  44. Mar koniecznie dawaj znać jak następnym razem będziesz w Często, skoczymy na blogerską kawę!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę w przyszłym tygodniu :) cały weekend :)

      Usuń
  45. Jestem pod wrażeniem! Masz taką figurę, że częściej powinnaś ją pokazywać :)
    Podobają mi się na Tobie te zakolanówki!
    To ciężki dodatek i łatwo można przesadzić, ale na Tobie nawet one wyglądają elegancko :)

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  46. Super wyglądasz w tym wszystkim. Zakolanówki <3
    My na szczęście mamy ten plus, że jak jedna się w coś ubierze i wydaje się, że wygląda to super to druga sprowadza ją na ziemię.. :)
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Mój Osobisty Fotograf zawsze zwraca uwagę nie na to, na co bym chciała, żeby zwracał ;P

      Usuń
  47. Ze zdjęciami mam tach samo. Niech się wali, niech się pali, a sesję w sobotę trzeba zrobić, bo na tygodniu mój Paweł nie da rady. Tak więc weekend jest bardzo wyczerpujący, bo i zdjęcia , i zakupy, i sprzątanie i sto innych obowiązków.

    Co do zakolanówek to bardzo mnie nimi zaskoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wygladasz cudownie!!! Zakolanowki wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  49. Superb look! I loved the whole styling!
    Would you like us to follow eachother on GFC and keep in touch?
    Have a great week ahead!
    xo from italy,
    Sonia Verardo
    http://www.trenchcollection.com

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetna stylizacja! Najbardziej podobają mi się podkolanówki. Fajnie, że połączyłaś je z płąskimi butami, bo dzięki temu nie wyglądają wulgarnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ale Ty superowo wyglądasz w zakolanówkach! Jestem w szoku, no:) musisz je wrzuci' do szuflady z napisem 'typowa Mar', przynajmniej częściej Cię tu będę w nich oglądać ;) a los blogerki, wiadomo, ciężki.. Choćby wiało i sypało to pozować trzeba, a jak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po obejrzeniu zdjęć miałam w planach schować je głęboko, głęboko, na samo dno szafy, ale skoro tak wiele pozytywnych komentarzy tu wisi, to chyba rzeczywiście, muszę częściej je zakładać ;)

      Usuń
  52. No no...nóżęta pierwsza klasa:) Aż mnie przytkało i słów zabrakło:) I ten kapelusz...zapuszczam włosy od jutra, zaraz stop komunia starszaka po drodze, muszę wyglądać, zatem po komunii zapuszczam, co by tak cudnie w kapelindrze wyglądać:)
    Zdjęcia ...pierwsza klasa (choćbym godzinę pozowała to nigdy takich mieć nie będę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówię Ciiiii - nawet w krótkich kapelusz by Ci zdecydowanie pasował ;)
      przegnajże wreszcie te stereotypy i uprzedzenia ;P

      bez przesady, Irmo, bez przesady ;) (z tym pozowaniem)

      Usuń
  53. Bardzo pasują Ci zakolanówki - musisz je nosić częściej :)
    Spodobał mi się wpis, choć ja nawet lubię robić zdjęcia... ale oczywiście kiedy pogoda dopisuje... a zdjęć robię wiele, bo staram się publikować posty co dwa dni :D Cieszę się, że w końcu robi się cieplej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Ty jesteś tak śliczna, że nawet jakby pogoda nie dopisała, a jakiś ciuch by się na Tobie, Ariadno, nie tak ułożył (co chyba nie jest możliwe ;P), to i tak wyglądałabyś jak milion dolarów ;P
      to nie zrozumiesz moich rozterek ;P

      taaaa, cieplej... zimnica znowu taka, wicher wieje, melonik mi dziś zerwał i gonić go po łódzkich ulicach musiałam...

      Usuń
  54. Widzę, że na dobre zaprzyjaźniłaś się z kapeluszami niezalenie od ich wersji i dobrze, bo to nakrycie głowy dla Ciebie stworzone. Na zdjęcia nie narzekaj są bardzo dobre :-)

    OdpowiedzUsuń
  55. Zdjęcia na bloga to wielki problem, tak jak napisałaś, a to zła pogoda, brak czasu, albo niezgrane terminy z osobą robiącą zdjęcia. Akurat Częstochowa kojarzy mi się bardzo słonecznie, będąc tam w zeszłym roku było pięknie! Zdjęcia i tak wyszły bardzo ładnie. Zachwycam się zakolanówkami i butami :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Kochana musi częściej robić stylizację z sukienkami. Pięknie wyglądasz a te zakolanówki wyglądają uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Wyglądasz bardzo stylowo i zarazem seksownie! Zakolanówki wyglądają z tymi butami po prostu świetnie! Całość mega inspirująca.

    Też mam często problem ze zdjęciami. Np te z posta z torebka w paski były robione po prostu w ekstremalnych warunkach. Tam, gdzie jes robiłam tak dmuchał wiatr, że dwa razy łapałam statyw z aparatem, bo zwyczajnie go przewracał. Jednak czego się nie robi dla realizacji swoich pomysłów. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? A po tych Twoich włosach na które zawsze tak narzekasz nic a nic tam aż takiej wichury nie znać!

      Usuń
  58. Masz bardzo oryginalny gust, urzekłaś mnie tym. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ciężkie jest życie blogerki :D
    Ostatnie zdjęcie cud miód! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo! Kolejna, która się na nim poznała! ^^

      Usuń
  60. Mar! Zdjęcia zdjęciami, ale przede wszystkim, to dzięki za fajne teksty! Czyta się "Ciebie" z zachłannością, i co akapit na mojej buzi pojawia się rogal :D. To co opisujesz jest lustrzanym odbiciem robienia sesji w moim przypadku. Ja już często wychodząc z domu mam focha, że coś tu nie gra. A jak mam focha, to później jest już tylko gorzej, że pies się na mnie krzywo patrzy, że ludy na rowerze jadą, że to nie chwila pstryknięcie, bo muszę bluzkę poprawić, i tak pierwsze 50 fot do kosza. Później, jak już się emocjonalnie zmęczę, to mi wszystko jedno, wyjdzie co wyjdzie :D.

    Jest jeszcze czynnik "abonamentu czasowego" fotografa. I ma możliwości wykupienia dwóch sesji w ciągu jednego tygodnia, żeby było "na zapas" :(. Ogranicza mnie więc czas, wyobraźnia i technologia (aparat też mający focha).

    Problem w tym, że ja nie widzę gdzie jest problem na tych fotach :D! Ubrania są super zgrane, tło rozmyte, a Ty wyglądasz naturalnie ładnie. Tak, jesteś "Mistrzynią Pierwszego Planu" !

    To mówiłam ja, Pani Wymądralińska.

    OdpowiedzUsuń
  61. Super torebka i ogólnie cały look :) z tą pogodą to prawda hehe coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. właśnie tak, zdjęcia zawsze pokazują to czego my nie widzimy. ^^ To takie denerwujące czasem.

    clemeent.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  63. Super wyglądasz Kochana! ;) Zakolanówki to świetna sprawa i Tobie taka stylizacja naprawdę pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Mimo, iż często niepogoda psuje i niweczy efekt pięknych zdjęć, Twoje są i tak, i tak genialne! :)
    Stylizacja również na plus- zakolanówki idealnie urozmaicają całość i nadają niebanalności :))

    OdpowiedzUsuń
  65. ostatnio jadąc na wycieczkę i na zdjęcia jednocześnie tak mi się sweterek pogniótł, że prawie odmówiłam pozowania do zdjęc ;)
    podkolanówki, moze sama się kiedyś odważę :)
    buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za-, pod- i nadkolanówki zawsze najbardziej będą mi pasować do typowo kobiecych zestawów - Ty najczęściej nam się taką pokazujesz, myślę, że byłoby super :)!

      Usuń
  66. Najbardziej podobają się nam podkolanówki z tego zestawu :)

    OdpowiedzUsuń
  67. laskaaaa gdzie ta wymieta kiecka, no gdzie? ja slepa jestem owszem, ale mam na nosie okulary teraz i nic nie widze :P piekne zdjecia wyszly, jak zawsze zreszta, ale to juz standard u Was :D
    z tym nazsmy blogerskim yciem to wlasnie tak jest... przhodzi weekend to trzeba cyknac jakies fotki, no co zrobic :) nie cykniesz fotek to jak mowisz, czegos brakuje, cos jest nie tak :) ah ja uciekam bo my jutro do niemiec wyjezdzamy i musze konczyc sie pakowac... uff duga noc przde mna :P buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tych, na których była wymięta nie dałam - wiadomix :]
      Buziaki!

      Usuń
  68. Uwielbiam H&M, mogłabym tam zamieszkać. Ślicznie wyglądasz, buty, torebka i kapelusz najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już wybierzesz ten, który Ci się najbardziej podoba - daj znać, zamieszkamy razem w nim ;)

      Usuń
  69. Sesja fajna, zestaw fajny, dużo z tego co piszesz ma miejsce pewnie u każdej z nas, coś się skrzywi, a fotograf nie widzi, bo właściwie nie wie, co ma być na jakim miejscu. Wg mnie te zakolanówki straszni skracają nogi, wolę twoje inne zestawy, ale całość bardzo ciekawa, pozdrawiam Babooshka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczery komentarz, Marzenko!

      Usuń
  70. Really cool look!


    http://kissthestarsblog.blogspot.ro/

    OdpowiedzUsuń
  71. Wyglądasz świetnie! :) A ze zdjęciami, nie da się ukryć, problem jest niemały. Albo miejsce nieodpowiednie, bo przecież tyle ludzi wokół, albo jakieś wchodzące w kadry fragmenty budynków, albo to złe oświetlenie, albo brzydka pogoda... No ale cóż, musimy sobie jakoś radzić! :D Ty nie powinnaś narzekać na swoje zdjęcia, są bardzo dobre! Jeśli chodzi o sweterek, rzeczywiście wygląda na Tobie świetnie! Ja kupiłam kiedyś z Zary z wełny i ani razu go nie nosiłam bo tak mocno przeszkadza mi to kłucie... :( Dlatego też wełnianych nawet nie mierzę, nawet jak mi się spodoba jakiś w sklepie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fragmenty budynków, latarnie, kosze na śmieci, papiery na chodniku, pety i plamy na kostce brukowej - to można usunąć, dość łatwo.
      i to bez psucia zdjęcia.
      to jest najmniejszy problem.

      często takie triki stosujemy, żeby zdjęcie nie traciło uroku ;)

      Z ludźmi jest gorzej, a pogody z fotoszopa albo innego cuda też się raczej nie wyczaruje...


      Powiem szczerze - co do wełnianych swetrów - że ta ich szorstkość mnie nie przeszkadza.
      Jestem chyba masochistką ;P
      ja nie lubię w wełnianych swetrach linienia - tego, że wszędzie włosie zostawiają ;P

      Usuń
  72. uwielbiam formy jakie tworzysz! Zawsze ciekawe, niebanalne a tak proste! Uwielbiam Cię!!

    OdpowiedzUsuń
  73. Półbuty są fantastyczne! I całość świetnie ze sobą współgra!:)

    OdpowiedzUsuń
  74. Bardzo mi się podoba sukienka szukam takiej ale w innym kolorze :) super wyglądasz :)

    http://kamcziks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te proste, dżersejowe sukienki H&M ma w swojej ofercie od kilku już dobrych lat - i w tym roku widziałam podobne modele na dziale Divided :)

      Usuń
  75. Torebka i zakolanówki świetne :) Bardzo ci pasuje taki styl.

    OdpowiedzUsuń
  76. Super stylizacja, bardzo podobają mi się buty i zakolanóweczki :) też muszę sobie kupić, zawsze zapominam będąc w jakiejś galerii :D a z postami mam to samo - kurde inne dodają, a ja nie ( bo mam lenia ) hah :) fajnie tu u Ciebie ! Obserwuję , buziaki :* !!

    OdpowiedzUsuń
  77. Ty pięknie wyglądasz w czerni! :)

    OdpowiedzUsuń
  78. świetnie wygladasz w kapeluszach :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Uuuu Kochana wyglądasz cudownie, a zakolannowki są sexi :) 100% kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
  80. heheh dobrze napisane :)
    ile ja to już razy robiłam w zimnie zdjęcia, ubrana wiosennie, a np te z żółtym płaszczem, mialo byc ciepło a było zimno i słońce w kratkę, wiosna jest taka beznadziejna (tylko pod tym względem, bo tak jest cudowna), bo niby ciepło (szczególnie jak się patrzy przez okno, bo słonko pięknie świeci), ale na dworze już tak ciepło to nie jest, a Ty nie zdając sobie sprawy z tego wychodzisz na dwór ubrana w ciuchy dobre na +20 stopni, a odczuwalna to 5-10 i później zgrzytasz zębami i udajesz, że się uśmiechasz do aparatu. Doskonale Cię rozumiem :)
    Wyglądasz bardzo ładnie, szal leży świetnie, a zakolanówki i ich lekki prześwit spodobał mi się od razu :)
    Alice

    OdpowiedzUsuń
  81. Zdjęcia wyszły świetnie :)
    Pozdrawiam :)
    natuuszka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  82. Tak! Jak miło spotkać drugą taką osóbkę! Ja również nie cierpię robienia zdjęć. Pozowanie mnie krępuję, pozwalam się fotografować tylko w odludnych miejscach, a gdy tylko pojawia się jakiś człowiek - uciekam speszona. Do tego większość "sesji" kończy się większą lub mniej poważną kłótnią z moim fotografem, a mimo to - działamy dalej. Ja lubię pisać, On lubi robić zdjęcia, więc po co coś zmieniać? :)
    A podkolanówki kuszą, oj kuszą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasze to czasem prawie się rękoczynami kończą ;P
      kłótnie to pikuś ;P

      Usuń
  83. O tak, właśnie jak idziemy robić zdjęcia na posta? hm. Park?
    A może gdzieś dojeżdżamy? Patrzymy czy będzie dziś słońce?
    Ja tez zawsze przed zabraniem się do sesji, zadaje sobie wiele pytań ♥ ♥

    Lubie jak piszesz, bo piszesz zwięźle i miło się czyta :)))


    http://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  84. Jak ja lubie podkolanowki w stylizacjach :D Swietnie wszystko razem wyglada, kapelusz piekny :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Wasze zdjęcia można oglądać godzinami <3 piękne!

    OdpowiedzUsuń
  86. nie chcę się czepiać, ale wydaje mi się, że pogoda się zmieniła w takim razie o 180 stopni, a nie 360, bo w sumie wtedy byłaby taka sama :P Ale może taki był zamysł :D

    Świetnie wyglądasz, park jasnogórski to fajne miejsce na foty ;)) Choć to prawda, że w Częstochowie jest (przynajmniej wg mnie) za mało miejsc do fajnych zdjęć :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, zawsze popełniam ten sam błąd ;)

      Wybacz, na swoje usprawiedliwienie mam to, że jestem matematycznym antytalenciem, więc miewam problemy z rozumieniem pojęć matematycznych ;P

      ależ nie zgodzę się - Częstochowa obfituje w piękne plenery!
      ten weekend też tam spędziłam i moim zdaniem jest tam więcej fajnych miejsc do "focenia", niż w Łodzi - wtedy po prostu nie mieliśmy czasu na szukanie jakiegoś innego poza tymi parkami, które same nam się nawinęły ;P

      Usuń
  87. super post, piękne zdjęcia <3 :)


    http://take-my-style.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.