środa, 15 lipca 2015

Warkocz i niby-zamsz

"Warkocz" to dla mnie słowo, po usłyszeniu którego dostaję drgawek.

 

 Ten nieszczęsny warkocz bowiem prześladował mnie przez całe moje dzieciństwo.

Każdego ranka trefiła mi go na głowie mama - ku mojemu niezadowoleniu i wydawanym przeze mnie wówczas krzykom rozpaczy.



Od zawsze miałam gęste i grube włosy, nie wiedzieć więc czemu rodzice postanowili hodować je na mojej głowie długie do granic możliwości - tak, jakby nie domyślali się, że może mi to przeszkadzać i ciążyć.

Kilka razy sięgały nawet za moją pupę - nigdy jednak nie wolno było mi wyjść z domu z włosiem rozpuszczonym, smaganym wiatrem, powiewającym na nim.
Takie próby zawsze kończyły się ganieniem mnie i ostrzeganiem, że się potargam, że chodź, chodź, Martysiu, popleciemy, kokardkę zawiążemy - będzie ładnie...

Czasami udało mi się wybłagać zwykłego "kucyka", ale to zdarzało się naprawdę rzadko ;)
A ja tak chciałam pobiegać sobie po przyblokowej łące z fryzurą rodem z tych wszystkich baśni, do których ilustracje przeglądałam wówczas z wypiekami na twarzy (czytać jeszcze wtedy nie umiałam)...

Nie było mi więc dane się nimi nacieszyć...

Kobieta zmienną jest i zaczyna nią być już w wieku kilku lat, nic zatem dziwnego, że w okolicach zerówki łażenie z warkoczem mi się znudziło.
Chciałam się go pozbyć, mieć krótkie włosy przepasane opaską (najmodniejsza dziewczęca fryzura okolic roku '95) ale to wcale nie było takie łatwe - rodzice bronili tego mojego warkocza, jakby był ze złota.

Na początku podstawówki mówiono mi, że mam zapuszczać włosy do dnia Pierwszej Komunii, że potem mi się je obetnie.

Guzik!

Nie dość, że wcale mi ich nie obcięto, to jeszcze nawet w dniu uroczystości nie pozwolono mi ich rozpleść.
Były plany zakręcenia na nich loków.
Mama sprowadziła wtedy do domu nawet jakąś fryzjerkę, która to miała się podjąć misji zalokowania małej Mar - misja się nie powiodła, loki rozkręciły się po piętnastu minutach (nic dziwnego, kto to widział grube, sztywne i długie włosy, na których to się udało?).
Mama się zdenerwowała, fryzjerkę pogoniła i dawaj - jęła pleść warkocz.

Byłam wściekła, bo wszystkie dziewczynki (z wyjątkiem tych krótko obciętych - farciary...) przystąpiły do komunii z burzą puszczonych luzem włosów.
A ja - choć naprawdę miałam włosy najdłuższe i najmocniejsze i wszystkie Agniesie z Dominikami oraz Kasiami mogłyby mi ich zazdrościć - stałam w tej na biało przybranej ławce z moim nieszczęsnym, ciężkim jak wszyscy diabli (hehe, trochę to porównanie nie na miejscu ;)) warkoczem i zgrzytałam zębami.

Właściwie nie wiem, skąd w mojej mamie ten lęk przed pozwalaniem mi na chodzenie w swobodnie puszczonych włosach.
Bała się, że ktoś mi je zauroczy? Że coś mi się w nie wplecie (nietoperzy w łódzkiem nie ma, a poza tym one wcale się wplatać we włosy nie lubią)? Że oślepnę (moja ówczesna wychowawczyni wygadywała takie bzdury - że jak dziecku włosy wchodzą do oczu, to wzrok mu się od tego psuje... przecież jak coś człowiekowi do oka włazi, to bierze i to odgarnia... tak, no - uroki wychowywania się i edukacji na prowincji, musicie to zrozumieć -.-)?
Do dziś tego nie pojęłam.

Mama zapytana o to mówi zawsze coś w stylu: "Oj tam, ładnie ci przecież było w warkoczu".
Nie - nie było.
Może w czasach przedszkola, kiedy byłam małym pulpetem, miałam pucołowate policzki i rumieńce.
Wtedy wyglądałam z tym warkoczem (albo dwoma!) przeuroczo, zwłaszcza jak mi się go przewiązało kokardką.

Potem schudłam i związywanie mi włosów połączone z wysokim ich upinaniem tylko wywoływało we mnie kompleksy.
Bardzo nie lubiłam siebie w takiej fryzurze, nie wyglądałam w niej dziewczęco.
W dodatku dość wcześnie zaczęłam chorować na trądzik i jedyne na co miałam ochotę, to zasłonienie mojej facjaty przed światem - najlepiej workiem, ale włosy też by dały radę.

No i rzecz najważniejsza: miałam najserdeczniej w świecie dość tych wszystkich zabiegów pielęgnacyjnych, jakich wymagały moje włosy - mycie zajmowało pół godziny, suszenie półtorej, a codzienne zaplatanie warkocza zmuszało mnie do wstawania przed szóstą rano.
Nigdy też nie umiałam sama go na sobie wykonać, więc jeśli mama musiała wyjść z domu bardzo wcześnie, to i ja musiałam zerwać się na nogi o świcie.
Nie jestem bez winy - nigdy nie wyrażałam zainteresowania ogarnięciem tej trudnej sztuki "warkoczowania".
Stwierdziłam, że sama na siebie bata kręcić nie będę i własnoręcznie oszpecać się nie zamierzam!

Włosy obcięto mi (do ramion! jaka ja byłam szczęśliwa!) w wakacje przed moim pójściem do piątej klasy szkoły podstawowej, kiedy to po raz pierwszy jechałam na kolonie - mama i babcia jednogłośnie stwierdziły, że nie będę ich na pewno umiała nawet sama dobrze rozczesać i wreszcie pozbyłam się mojego zatyłkowego balastu.

Później zapuściłam je na nowo, jednak nigdy już nie wyhodowałam ich tak długich.
No i nikt już nie był w stanie zmusić mnie do związywania ich ;P
Okresami miewałam też krótką czuprynę - a nawet bardzo krótką.
Ale to już w czasie pierwszych studiów.

Najbardziej lubię siebie w półdługich włosach sięgających za ramiona, takich które zasłaniają mi policzki.
Czuję się bezpiecznie, kiedy wiem, że mogę się nimi zakryć ;)
Zwłaszcza, kiedy wychodzę do ludzi bez makijażu.
Jak powszechnie wiadomo - warkocz tego nie ułatwia ;P

Długi to wywód, wiem, ale czasami pytacie mnie, dlaczego zawsze mam taką samą "fryzurę".
Teraz już wiecie, dlaczego ;)


Nigdy więc nie sądziłam, że kiedykolwiek jakaś siła (albo człowiek jakiś) zmusi mnie do ponownego związania moich włosów w warkocz.

Zmusiłam się sama.
Łatwiej poszło, niż mogłam przypuszczać.


Ostatnie miesiące to apogeum mojej od czasu do czasu tylko ujawniającej się dotąd miłości do stylu boho i wszelkich wokół niego kombinacji.
Sporo kojarzących się z nim atrybutów chętnie dość przygarnęłam do swojej szafy i równie też chętnie zaczęłam je na siebie przywdziewać.
A to mi się zaczęły podobać kapelusze z dużym rondem, a to z kwiatami się polubiłam...

Któregoś dnia na jakimś lookbook'u albo innej chictopii trafiłam na profil użytkowniczki, która w swoim albumie z inspiracjami umieściła około dwustu zdjęć przedstawiających dziewczyny ubrane w stylu folk/boho... i z warkoczem na głowie :)

O, rany!
Jakże mi się te zdjęcia podobały!


Pomyślałam sobie, że dobra, no - masz przecież plan skrócenia włosów, Mar, wkrótce już nawet związanie ich w koński ogon będzie problematyczne.
Uczesz się w ten warkocz choć raz, może fajnie będzie, a w każdym razie - inaczej jakoś.

Jak zaplanowałam, tak zrobiłam - efekt był tak ciekawy i tak się w lustrze poznać nie mogłam, że z miejsca wykonałam szybki telefon do Lecha.
Stwierdziłam, że nie ma opcji: idziemy na zdjęcia!
Teraz, zaraz - niech po powrocie z pracy bierze aparat i focimy, focimy!
Bo jak tak pochodzę z tym warkoczem za długo, to jeszcze dojdę do wniosku, że mi się nie podoba, rozmyślę się i przepadnie okazja do wprowadzenia pewnej odmiany wizerunkowej na blogu ;)

No i jest warkocz, proszę Państwa ;)

 Jak już warkoczu utrefionym został, to trzeba było dobrać do niego jakieś ciuchy, które fajnie by się z nim prezentowały.
Warkocze kojarzyły mi się zawsze z takim nieco bardziej kowbojskim stylem, a że w mojej szafie niewiele tego typu ciuchów jest, to postawiłam na improwizację.

Najbardziej "w klimacie" wydawała się być marynarka, o której zakupie donosiłam Wam jakiś już czas temu na facebook'u.

Tak, to jest MARYNARKA.

A przynajmniej tak nazywał się ten ciuch na Zalando, gdzie go dojrzałam.
Marynarka z frędzlami - z poliuretanu.
Tak było napisane.
Marynarki z frędzlami jeszcze u nikogo nie widziałam - bez namysłu zatem zamówiłam, a co!
Kto bogatemu zabroni!

Maturę zdałam jakiś już czas temu, z chemią za wiele kontaktu od ukończenia edukacji licealnej nie miałam... ale najwidoczniej mam spore w niej braki, skoro nie spodziewałam się, że materiał poliuretanowy okaże się być czymś udającym zamsz.

No i że ciuch będzie bardziej kurtkę, niż marynarkę przypominać ;)

Po odpakowaniu przesyłki bardzo się więc zdziwiłam.

Ale że zamsz jest teraz ponoć "w trendach" i że mój zakup bez względu na jego przynależność gatunkową i tak podobał mi się bardzo... to mimo niezgodności zostawionym i nieodesłanym został ;)

Dumna z niego jestem, bo rożne już tej wiosny i lata frędzlowe okrycia wierzchnie widziałam, ale takiego - nie.
Takiego jeszcze u nikogo nie wypatrzyłam ;)


Lubię tę moją niby-zamszową ni kurtkę, ni marynarkę - za to między innymi, że ciężko ją pognieść.
Nawet zwinięta w kulkę i upchnięta w torbie po wyjęciu z niej prezentuje się jak prosto z wieszaka ;)


Do kurtki dobrałam kolejną z moich względnych nowości - naszyjnik, który upolowałam ostatnio w Stradivariusie.

Ciężko namówić mnie na zakup biżuterii, częściej traktuję ją jako zbędny dodatek, niż ozdobę... ale to cudo zauroczyło mnie z miejsca ;)


Torbę już znacie - podobnie jak kurtka wykonana jest (w niektórych miejscach) z czegoś, co ma zamsz przypominać.
Pomyślałam więc, że będzie do niej pasować.


Jest fedora - no bo jakby to było, gdybym miała kapelusza nie założyć ;)?
Melonik mi się tu słabo dość widział.


Są wreszcie szorty - coś, co zdaje się być ciuchem u mnie niespotykanym.
Wszak cały niemal rok łażę zwykle w długich spodniach.
Cieńszych, grubszych.... ale w długich ;)


Czasami jednak wybieram krótsze - co widać na załączonych obrazkach ;)


W zasadzie, to wypadałoby uzupełnić te moje szortowe zapasy.
Oprócz tych ze zdjęć mam tylko ich bliźniaczą parę - granatową.
Rozważałam zakup jakichś innych - docelowo miały mi posłużyć na wkrótce rozpoczynanym przeze mnie urlopie.

Ale że prognozy nań układane jakieś takie mało upalne się wydają... to odpuściłam.
Stwierdziłam, że pewnie i tak będą się kurzyć w szafie albo gnieść w torbie.
Może będę żałować - w razie czego za rok będę już mądrzejsza.


Fedora - H&M
Okulary - SinSay
Kurtka/Marynarka - Only (Zalando)
Naszyjnik - Stradivarius
Top - H&M
Szorty - H&M
Listonoszka - H&M
Sandały - Catwalk (Deichmann)


Powiem Wam, że nie mogę się już doczekać mojego sobotniego wyjazdu.
Kilka ostatnich dni spędziłam na kończeniu pracy licencjackiej, więc jestem już bardzo, ale to bardzo zmęczona.
Chcę odpocząć, popodziwiać zachód słońca nad Bałtykiem, porozczulać się nad fokami w helskim fokarium, zdobyć kolejną latarnię morską i objeść się do bólu brzucha goframi z bitą śmietaną.
Albo wędzoną rybą.
Może być nawet i tym i tym naraz - wszystko jedno, szpitale tam jakieś mają, ja po prostu chcę już wyjechać z Łodzi!

W ogóle najbliższe dni zapowiadają się super, bo po powrocie znad morza wybieramy się z Lechem do Krakowa.
Parę już razy wspominałam Wam o tym, że swego czasu pomieszkiwałam w tym mieście - nic więc dziwnego, że przez trzy lata nieobecności w nim zdążyłam się za Krakowem stęsknić.

Także tego - jeśli wśród moich czytelników jest jakaś krakowska dusza, która chciałaby się ze mną spotkać, to zapraszam do kontaktu.
Chętnie się z Wami zobaczę :)

Ściskam bardzo i pozdrawiam ciepło,

Wasza Mar!

P.S. Dobra, już wiem, skąd ten warkocz! Mama sobie przypomniała!

Ponoć gdzieś w okolicach początków mojej edukacji przedszkolnej, kiedy to na imieninach dziadka pozwolono pohasać mi w rozpuszczonych włosach, wpadłam na genialny pomysł przytulenia się do wentylatora - w który, oczywiście, te moje długie kłaki się wkręciły.... ^^

Nic więc dziwnego, że potem rodzice bali się puszczać mnie do ludzi bez zabezpieczenia w postaci warkocza ;P

Co jak co, tulenie się do wiatraka to idea prawie tak genialna, jak huśtanie na huśtawce jarzębiny - to chyba mniej więcej w tym samym czasie było.
Huśtałam kilka kiści jarzębiny, jedna mi spadła, schyliłam się po nią.... a huśtawka była w ruchu ;)

Finał historii jest prosty do przewidzenia ;)
Dobrze, że skończyło się na rozciętym uchu.

Tak,  byłam dzieckiem bardziej kreatywnym, niż można przypuszczać ;)

174 komentarze:

  1. Ja sie nie dziwie, ze zaplątali Ci ten warkocz, bo wygladasz w nim szalenie dziewczęco i pięknie ! :)
    Stylizacja tez mi sie bardzo podoba bo wszelkie boho elementy ostatnio kradną moje serce :)

    Ja kiedyś wkrecilam sobie włosy w depilator, i miałam na pewno sporo po 15 r.ż;)

    Pozdrawiam! Udanego urlopu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W depilator :D?
      Ale jak to?

      Ja nigdy w życiu nie miałam w ręku depilatora, więc nie wiedziała, że to aż tak niebezpieczne utrojstwo.... ale widzę, że dobrze zrobiłam trzymając się od takich groźnych rzeczy z daleka ;P
      Miałam nosa ;P

      Dzięki, Ewelinko!
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Łączę się w bólu! Choć ja akurat na ogół w ostatniej chwili odskoczę :D

      Usuń
    3. ale jak to odskoczysz?
      od depilatora?

      to to się rzuca na człowieka o.O? aaaaa!

      Usuń
  2. Musisz częściej pokazywać się w związanych włosach bo bardzo Ci do twarzy :) a kurtka jest genialna !! serce mi mocniej zabiło <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, obcięłam je nieco tydzień temu i teraz nawet związanie ich w koński ogon jest nieco problematyczne ;P

      Usuń
  3. Ach, warkocz. Skąd ja go znam? U mnie było nieco inaczej - mama zaplatała mi warkocza ponieważ nic innego na moich grubych włosach nie wychodziło, kucyk się osuwał, kok ciągnął mnie niemiłosiernie i głowa mnie bolała, natomiast rozpuszczone włosy mnie samej przeszkadzały podczas zabaw na podwórku. Oczywiście ja swoich długich włosów szczerze nie lubiłam, ale cała rodzina była zachwycona, to i mama jak paw chodziła. Nikt się nie interesował, że się plątały, że rozczesanie ich to był dramat. Pewnego dnia los jednak sam zadecydował o tym bym włosy ścięła. Jak na złość mama nie mogła znaleźć żadnej gumki do włosów, a koleżanki wołały mnie już pod blokiem. Zrezygnowana puściła mnie na dwór w rozpuszczonych. Zaczęła się zabawa w chowanego i wybór padł na pobliskie krzaki, pech chciał, że były tam też rzepy, które hurtem wkręciły się w moje włosy. Mama rozpaczliwie próbowała je wyczesać, niestety trzeba było ciąć i to na bardzo krótko :-) tak oto zakończyła się moja przygoda z warkoczem :-)
    Odchodząc jednak od historii moich włosów, chciałam wspomnieć, że ładnie Ci w warkoczu, jest inaczej, tak nietypowo :-) kurtka rzeczywiście nie przypomina marynarki, właśnie bardziej kurtkę, ale tak czy owak, ma charakter :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, pewnie na moich też nic innego by nie wyszło ;P Były zapewne równie grube, jak i Twoje, bo jak kiedyś odwiedziłam starszą kuzynkę, która uczyła się wówczas na fryzjerkę, to ta zaplotła mi takich masywnych dość warkoczy pięć ;P

      Kok, mówisz? Mnie koki czasem robili, zsuwało się to, ale ciągnęło mniej od warkocza.
      Ja też go nie lubiłam, witaj w klubie!
      I też wszyscy byli z niego dumni, tylko nie ja ;P

      Historia jest z gatunku takich trochę śmiesznych a trochę strasznych, ale skoro cieszyłaś się, że się go pozbyłaś, to znaczy... że mogę się uśmiechnąć. Bo w końcu te nieszczęsne rzepy wybawiły Cię z klopotu :D

      Dzięki wielkie!
      To prawda, charakteru nie można jej odmówić ;)

      Usuń
  4. Hahahahahhaah
    Ja tez byłam dziewczynka z warkoczami :):) ale do komunii miałam rozpuszczone . I zawsze prosto ściętą grzywkę :/:/:
    Chyba wobec włosów moich córek jestem bardziej liberalna - pytam jaka fryUrke sobie mademoiselle życzy ?! A grzywa ?! Ścinamy zapuszczamy ?! Podcinamy włosy ?!
    Szok przeżyłam jak starsza kazała ciachnac o 30 cm .... Ale ciachnąła ....
    Tobie jest naprawdę bosko ! Buzia nabiera blasku , a ze trądzik masz za sobą , to nos tak cześciej
    Choc fanka frendzli nie jestem to wyjątkowo twój ciuch mi sie podoba . I cała stylizacja /):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, ile ja bym za grzywkę wtedy dała - wszystkie moje figurki dinozaurów gotowa byłabym oddać, żeby tylko ktoś mi grzywkę zrobił!
      bardzo chciałam wtedy zakryć czoło ;P

      Oczywiście - jak już sobie grzywkę sprawiłam, to bardzo się w niej sobie samej nie podobałam ;P

      Fajną jesteś mamą - Ty przynajmniej akceptujesz wybory swoich dzieci ;P

      Dzięki, Aniu - cieszę się, że się spodobało :)

      Usuń
  5. Mar powinnaś częściej odsłaniać buzię! Widać w końcu Twoje delikatne rysy twarzy.
    Warkocze ogólnie lubię, ja mam miłe wspomnienia, kiedy to mama plotła mi moje długaśne włosy. Zdecydowanie gorzej wspominam samo rozczesywanie! Bo ja właśnie często hasałam w rozpuszczonych i rozczesanie ich później to była udręka.

    I nogi Dziewczyno! Częściej, prosimy częściej o szorty, spódniczki też mile widziane. Nie zakrywaj takich zgrabnych kończyn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra, zgrabności kończyn nie oprotestuję, bo od biedy można je tak sklasyfikować... ale rysy, to ja mam ostre dosyć, Ewo ;P
      właśnie z tego względu tak bardzo nie lubię ich światu pokazywać ;P

      Rozczesywanie włosów z warkocza to też była udręka!
      A przynajmniej ja to tak pamiętam ;P

      Usuń
    2. Delikatnymi nazwałam przez gładkość lica, cudowną bladość (to zaleta!), subtelność spojrzenia i smukłość twarzy:).

      Usuń
    3. Głaaaaadkość lica, to Ty na żywo widziałaś ;P


      ale dzięki bardzo - kurczę, ja chyba nie doceniam niektórych detali mojego wyglądu, po prostu w ogóle nie zwracam na nie uwagi ;P

      Usuń
  6. Aż tylko zazdrościć takiego grubego warkocza <3. Ja niestety zawsze miałam odwrotnie- cieniutkie włoski krótko ścięte ;/.
    marysia-k

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesz się!
      nic Cię latem w czerep nie grzało, nic Ci pleców i szyi do tyłu nie wyginało.... bardzo wiele złych rzeczy Cię ominęło dzięki temu ;P

      Usuń
  7. uśmiałam się z Twojej warkoczowej historii :)
    fajnie widzieć Cie w troszkę innym wydaniu, spodenki, warkocz - jestem na prawdę mile zaskoczona!

    udanego wypoczynku
    buźka

    OdpowiedzUsuń
  8. Obłędnie wyglądasz, warkocz odmłodził Cię o kilka lat, uroczo Ci w nim :-) Całością zachwycona jestem i Twoimi nogami w szortach w szczególności :)
    Przeszłam podobny terroryzm włosowy do pierwszej komunii, potem zbuntowalam się i ciachnęłam sama po kryjomu. Było sporo krzyku, ale do długich włosów nie wróciłam, co rok skracając coraz mocniej, aż do fryzury na chłopaka. Dopiero niedawno zapusciłam ponownie. Ciekawa jestem co wymysliłaś z fryzurą, że będziesz ciąć.
    Teraz jedziesz, w ten weekend? To się dopiero złożyło, my też jedziemy w ten weekend do Chłapowa, więc rzut beretem, może spotkamy się w fokarium ;)
    A swoją drogą, jeśli nie boisz się ;) i masz ochotę to chętnie spotkam się z Tobą i pewnie innymi blogerkami w Krakowie, wystarczy sygnał ;)
    pozdrawiam serdecznie i baw(my) się dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no - i bez warkocza wyglądam chyba dość młodo, często łapię się na tym, że młodsze ode mnie dziewczyny wyglądają na starsze, także chyba jeszcze nie jest źle ;P

      Asiu, a masz podany numer telefonu gdzieś w google albo bloggerze?
      albo jesteś na facebooku?
      ja się chętnie spotkam!
      bardzo chętnie!

      Tak, w ten weekend, w sobotę jadę :)!
      Możemy się spotkać nawet we Władysławowie, bo ja tam docelowo jadę, fokarium to tylko punkt na mapie planowanych podróży!

      Usuń
    2. Mar jak jesteś w znajomych Pauli na fb to Cię znajdę ;)

      Usuń
  9. Marczaku Kochany, ja widziałam te foty (częściowo) wcześniej to zachwycić się zdążyłam, ale ten zachwyt nadal trwa! Bosko wyglądasz, ślicznie Ci w warkoczu, a marynara genialna! I zapomniałaś dopisać, że w drodze z nad morza zahaczacie o Trójmiasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, tak dużo tych komentarzy, że Twój mi umknął!
      Oczywiście, to jest aksjomat, nad tym w ogóle nie dyskutujemy ;)

      i dziękuję, dziekuję...dziękuję :*

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy zestaw, taki na luzie ale jednocześnie z pazurem , świetne zdjęcia i jak zawsze cudnie się prezentujesz !:)

    Buziaki

    xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama nie wiem czym bardziej mnie zauroczyłaś, swoją "warkoczową" historią czy stylizacją....Marynarka - boska! Ty w warkoczu - urocza, a ostatnie zdjęcie jest cudowne, niczym wisienka na torcie na zwieńczenie genialnego wpisu :))

    Pozdrawiam, A.
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ono było początkowo przeznaczone do odstrzału, bo nie sądziłam, że da się je uratować - całe się prześwietliło.
      ale Lechu coś z niego wyczarował ;)

      Usuń
  12. cudowne masz te włosy :D
    swietna stylizacja
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak byłam mała to miałam bardzo grube, długie włosy, pamiętam że mama zawsze pletła mi warkocze ! A sama teraz ich nie lubię- czasem na noc ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny look i zdjęcia :)
    Ja będąc dzieckiem miałam włosy aż po pas i pamiętam że mama zawsze plotła mi warkocze. Później byłam tak przyzwyczajona do spiętych włosów, że nigdy nie nosiłam rozpuszczonych haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie zdecydowanie to zaplatanie włosów w dzieciństwie jakiekolwiek ich upinanie i związywanie obrzydziło ;P

      Usuń
  15. Mar! <3 Jak dziewczęco w tym warkoczu!! :) Pięknie wyglądasz, ja nie widzę potrzeby zakrywania się przed światem! :) Chociaż takie zachowanie znam doskonale, bo i ja najchętniej bym się cała zasłoniła :p
    Sam outfit baardzo mi się podoba. Marynarko-kurtka jest wspaniała! I Twoje zgrabne nogi w tych spodenkach - daję 10:)
    Hehe ja też byłam dzieckiem warkoczy, czasem dwóch, czasem dobieranego - zawsze warkocz. Ale jakoś nie protestowałam za bardzo, Hm jak byłam mała to w zasadzie w ogóle nie patrzylam na to jak moja twarz wygląda, ach te beztroskie lata nieświadomości ;)
    Ale ja też nigdy nie miałam włosów dłuższych niż do pasa. I dobrze, bo chyba by mnie szlag trafił właśnie z myciem i suszeniem ich :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też ostatnio na warkoczki się przerzuciłam - wszelkiego rodzaju ;p jednak najbardziej widzi mi się takia jak Twój - na bok.
    Słuchaj, to nie dziw się, że Cię męczyli tym warkoczem, skoro taki cyrk z wentylatorem odprawiłaś ;P chroni Cię Mama chciała, powinnaś jej za to dziękować! Zestaw w moim guście :) mimo, że w wydaniu eleganckim też strasznie mi się podobałaś, to boho - to jest to! Pasuje Ci strasznie, oj strasznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ślicznie Ci w tym warkoczu ! z mamą nie ma co się "przegadywać", z nią rzadko kiedy się wygrywa :D
    boho klimaty ostatnio bardzo mi się podobają, stąd też Twój zestaw wpadł mi w oko :) marynarką jestem po prostu zachwycona !

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana musisz częściej odsłaniać tak zgrabne nogi !!! wyglądasz świetnie !!! piękna stylizacja, a fryzurka to strzał w 10 ! Idealny boho look <3 buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się - warkocz to zmora dzieciństwa. Chociaż i tak nie było jeszcze najgorzej. Pewnej znajomej dziewczynce Babcia zaplatała co rano dwa warkoczyki, robiła z nich koszyczki, wplatała kokardki... No można było czekać i czekać, bo to trwało z pół godziny/Koszyczki - to była dopiero miazga... Do komunii też miały być zakręcone, ale się kręcić nie chciały, więc zrobili "koński ogon"... Dodatkowo jeszcze jak masz wadę wymowy i mówisz "r" jak Nina Terentiew, to "warłłkocz" to jest już dramat ;).

    Super zestaw. Udanego urlopu i dobrego byczenia się:) !!! Gofrów we Władku jak "mrówków" , objesz się he he;)

    Zaje "Ni to Marynarka". Rzeczywiście wygląda jak zamsz i układa się, a nie wisi bez ikry, jakby uszło z niej życie !!! Długo szukałam frędzlowatej, ale albo cena kosmiczna, albo tak materiał taki, że cytując Ciebie o kamizelce: "mogłaby robić za szmatę do podłogi". Przymierzałam taką w Bershce. Stwierdziłam, że poczekam do jesieni, może jeszcze coś wypuszczą, a tu wczoraj niespodziewanie znalazłam to: http://vintageforever.pl/p/8/932/route-66-okrycia-wierzchnie-odziez-damska-.html , ... no i nabyłam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialna jest ta kurteczka spod zalinkowanego adresu!
      bardzo do tej mojej podobna!
      Ile koszotwała?
      bo widzę, że sprzedana, a ceny nie ma.

      Moją kupiłam w jakiejś promocji na Zalando - 120 dałam.
      Normalnie kosztowała chyba 200, ale tyle bym za nią nie dała.

      Nie, proszę Cię - weź się z tym straszeniem mnie jakimiś koszyczkami.... to jest dobre dla panny na wydaniu, nie dla dziecka ;P Dobrze, że u mnie nikt na taki pomysł nie wpadł.

      Usuń
    2. Tam w promocji za 37zl + 10zl przesyłka :). Ponoć stan bardzo dobry, czekam az przesyłka dotrze do mnie :)

      Koszyczki miażdżyły ;)

      Usuń
    3. o.O

      to prawie darmo.

      zazdro!

      Usuń
  20. moje włosy podczas wyjazdu z wujkiem vanem wkeciły się w jakiś wiatraczek i gdy nie zaczęło śmierdzieć to pewnie nikt by nie poczuł i tak odratowane moje włosy po pupę

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ostatnio też się przekonuje do warkocza, ale urazu nigdy nie miałam. Po prostu, przez lata prób, nigdy nie udało mi się upleść go ładnie. Zawsze krzywy, powyginany, fuj. Jestem antytalentem w kwestii układania włosów, zrobienie prostego przedziałka potrafi mnie do furii doprowadzić (na szczęście akurat przedziałek sam mi się ostatnio układa, a i ja wolę fryzury bardziej nieuporządkowane). Tak czy siak - Twój warkocz jest super!

    Jak i cała stylówa. Nie mam do czego się przyczepić. Jesteś ostatnio zbyt doskonała :P

    OdpowiedzUsuń
  22. heh, widzę, że nie tylko ja mam złe wspomnienia z warkoczami, u mnie było podobnie, mama przed zaprowadzeniem mnie do przedszkola plotła mi dwa warkocze, które ja póżniej skrupulatnie rozplatałam;) Teraz warkocze mi się podobają, ale moje umiejętności fryzjerskie to porażka, więc skończyło się na kilku próbach;)
    Marynarka - czaderska, a w warkoczu Ci świetnie!:) i jeszcze ten naszyjnik - idealnie tu pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje też są wcale nie lepsze ;P zaplatanie warkocza zajmuje mi jakąś godzinę i kosztuje mnie wiele rzuconych pod nosem bluzgów ;P

      Dzięki, Kinga!
      Ściskam!

      Usuń
  23. Wspaniałe zdjęcia, świetna kurtka i sandały! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniale wyglądasz Mar ! 😊

    OdpowiedzUsuń
  25. no fajnie Ci w tym warkoczu Mar! jesteś przeurocza! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Stylizacja bardzo w moim guście, piękna marynarka z frędzelkami! W dzieciństwie miałam króciutkie włosy do uszu jak grzybek,moja mama z kolei zawsze mi je obcinała, bo nie lubiła mnie w długich włosach :) Później postawiłam na swoim i zapuszczałam włosy... nie cierpiałam gdy mama mi je spinała w warkocz albo kucyk grrr, ale jednak teraz najwygodniej jest mi w spiętych :D Tak patrząc na Twoje zdjęcia w warkoczyku, to ślicznie Ci! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... zazdrościłabym Ci tego grzybka, gdybyśmy się znały w dzieciństwie ;P
      Bardzo :P

      Usuń
  27. Bardzo fajny kapelusz;)
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie też mama czesała w warkocze :D Najczęściej w tzw. "dobieranego" i w dwa warkoczyki. :D A Twój styl mi się niesamowicie podoba :3 Wszystko jest idealne i takie "moje" :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Myslę że w warkoczu wyglądasz na prawdę bardzo ładnie i powinnas się tak częsciej pokazywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, teraz trochę skróciłam włosy i słabo by wyszedł, ale jak podrosną, to jeszcze z nim pewnie kiedyś pokombinuję :)

      Usuń
  30. Bardzo podoba mi się ten zestaw a w szczególności ta niby zamszowa kurtka :)

    Pozdrawiam,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Już od dawna myślę o takiej kurtce z frędzlami ale odpowiednia nie wpadła mi jeszcze w ręce.
    Piekne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hello amore, okay?
    I like your blog has great content ..
    nice post
    I Loved look

    Kisses, is with God, Success
    http://eesmaltecia.blogspot.com.br/

    OdpowiedzUsuń
  33. a to gratka, wreszcie można podziwiać Twoja ładne rysy twarzy w całej okazałości :)
    mnie warkoczami nie męczono nigdy, mam farta, a włosy długie ciężkie i gęste nosiłam zazwyczaj w 'końskim ogonie' z kokardami, w latach 80' były bardzo popularne, miałam wszystkie kolory tęczy :D
    udanego wypoczynku życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, ja to bardzo chciałam taki koński ogon na głowie nosić.
      podobały mi się zawsze.

      ale co zrobić, kiedy warkocz bardziej mamie przypadł do gustu ;P

      Za komplementy dziękuję, ale za życzenia nie - żeby nie zapeszać ;P

      Usuń
  34. Mar, rozumiem, że mogłaś ubolewać, ale pięknie Ci w warkoczu, naprawdę! I stylowo!
    To zdjęcie: http://4.bp.blogspot.com/-ZZ9-ohuGnW4/VaWd5UFhDJI/AAAAAAAAErc/I3vzn2jp4dg/s1600/14.jpg jest moim ulubionym! Przecudownie tu wyglądasz! :)
    A marynarko-kurtka to rzeczywiście niesamowity łup! :) Też jeszcze takiej nie widziałam u nikogo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, też je lubię ;)
      I też jest jednym z moich faworytów w tym zdjęć rozdaniu ;P

      Usuń
  35. ja rówież miałam często warkocza i bardzo tego nie lubiłam, dopóki nie było szału na milion małych warkoczyków (reklamowali kilkanaście lat temu takie urządzenie do kręcenia - to był mój faworyt:D). Pięknie Ci kochana w tym warkoczu i jak pisze iluminacje.konwersacje można podziwiać Twoje pełne rysy :D Zestaw jak najbardziej trafia w mój gust, przede wszystkim boska kurtka i buty - mega!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus Maria, z tych moich kłaków, to naprawdę milion takich warkoczyków można by było zakręcić ;P
      Dobrze, że moja mama nie śledziła wtedy fryzurowych trendów, bo chyba popełniłabym samobójstwo ;P
      Jeden warkocz zniosłam, sporadycznie dwa - jak widać też.
      ale więcej?

      brrrrr ;P

      Dzięki wielkie, Sandro!

      Usuń
  36. fantastycznie wyglądasz:) piękną masz kurtkę;)

    OdpowiedzUsuń
  37. po prostu fantastycznie- naszyjnik cuuudo <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobrze ci w warkoczu.:)

    Ja uwielbiam cześć się w warkocz na boku. Najlepiej czuje się w takiej fryzurce.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam szczerze, że ten mój też zamotałam na boku dlatego właśnie, że taka wersja warkocza bardziej mi się podoba ;)

      Usuń
  39. Kochana, genialna stylówa! Warkocz mimo długaśnej historii na miejscu, kurtka fantastyczna i już Ci jej zazdroszczę. Ja mam na głowie moje 5 minut, które było zmorą całego mojego dzieciństwa i czasów nastoletnich, a i teraz żałuję, że nie mogłam nigdy potrząsnąć takim warkoczem. Tak ,że ciesz się kobieto ciesz!

    OdpowiedzUsuń
  40. piękne zdjęcia i bardzo udana, pasująca do Ciebie stylizacja. fajnie się na Ciebie patrzy taką szczęśliwą a włosów bardzo Ci zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  41. Mar, oglądam zdjęcia i oglądam, z góry do dołu, z dołu do góry i za żadne skarby nie mogę zrozumieć co chcesz od swoich łydek! masz bardzo zgrabne nogi! całe! :) świetnie wyglądasz a marynarka - rewelacja! a co do warkoczyków, to ja też miałam zaplecione do komunii warkoczyki :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, już tłumaczę - mam małe wcięcie nad piętą i rozbudowany mięsień ;P
      ot, co mi w nich nie pasuje ;P

      ale dziękuję za komplementy i pozdrawiam cieplutko :)

      P.S. do Ciebie, to warkocze mi niewyobrażalnie wprost pasują!
      masz taką dziewczęcą urodę!

      Usuń
  42. Taki warkocz śni mi się po nicach ;). niestety jeśli nawet jakimś cudem uda mi się zapuścić wreszcie włosy, warkocz z nich będzie dość mizerny. Cienkie mam te kłaczki strasznie!!!
    Mar!!! Wyglądasz fantastycznie!!! Ten warkocz, kurtka z frędzlami i cała reszta wygląda obłędnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Ta kurtka jest przepiękna! Stylizacja wyszła super, warkocz idealnie do niej pasuje :)

    PLF blog <--- ZAPRASZAM! NOWY POST :)
    Lensooon <--- INSTAGRAM :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo fajny w stylu boho look.
    Kutka z frędzlami to istny majstersztyk.

    Pozdrawiam Zocha :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Mar, jakie Ty masz piekne rysy twarzy!!! Domyslalam sie tego, ale zasze zgrabnie ukrywalas to pod ta swoja peleryna pieknych wlosow.... Jestes taka dziewczeca i delikatna... A ten boho look pasuje do warkocza genialnie - widzi mi sie okrutnieć A w dodatku masztakie zgrabne nogi!! Jestem Twoim dzisiejszym wizerunkiem po prostu zafascynowana!
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy się zachwycacie, a ja ich nie znoszę ;P
      dla mnie są męskie - i kropka ;P

      mimo wszystko - szczerze dziękuję!
      ściskam!

      Usuń
  46. Hahaha, historia świetna. Ja niestety mam bardzo ciękie i rzadkie włosy więc nigdy nie miałam problemu z ich wiązaniem ;)


    Kinga Dobrowolska–blog.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  47. piekny zestaw, a kurtka jest boska!
    ostatnie zdjecie cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  48. Kochana świetnie wyglądasz z warkoczem czy bez :) i jak.Zwykle piękne zdjęcia u mnie też warkocz tylko.w.bardziej niechlujnym wydaniu ;) pozdrawiam Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  49. Faktycznie marynarka jest bardziej kurtkowa, ale taka chyba nawet fajniejsza. ;)
    W warkoczu Ci rewelacyjnie, podobasz mi się chyba nawet bardziej niż w rozpuszczonych, musisz go nosić częściej! :) Zdjęcia jak zwykle świetne, to piękne rozmycie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale nawet nie wiesz, ile się nadźwigać trzeba aparatu z tym wielkim obiektywem, żeby takie fajne rozmycie było ;P

      Usuń
  50. Dokładnie tak samo miałam jako dziecko! Mama zawsze plotła mi warkocza, a ja tak tego nie lubiłam! Na szczęście chociaż do komunii poszłam w rozpuszczonych. A po komunii włosy zostały obcięte i już czesałam się sama. A właściwie to rozczesywałam sama i nic innego nie robiłam, a moja mama nie mogła zrozumieć, "dlaczego wolę, żeby włosy mi tak wisiały i zastawiały buzię"... Ale gdybym teraz miała wybierać, to znowu chciałabym mieć włosy za pas, nawet z tym warkoczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to, to!
      moja też nie umiała zrozumieć, dlaczego marzy mi się taka fanaberia ;P

      a przecież piękno długich włosów widać naprawdę dopiero wtedy, gdy się je rozplecie i puści swobodnie po ramionach ;P

      Usuń
  51. Świetny zestaw, zdjęcia post - widać ,że wkładasz w bloga dużo serca :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Mar, ostatnie zdjęcie bomba- proszę pochwalić fotografa.:)
    Co do warkocza, wyglądasz stylowo, on dodaje ci uroku i w ogólne to Hit tego sezonu, więc podsumowując wszystko dopięte na ostatni guzik zgodnie z panującymi trendami ♥.

    http://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ale na nim prawie nic nie widać ;P
      ale miło, że Wam się podoba ;) pochwalę ;P

      dzięki!

      Usuń
  53. Zacznę od zestawu, który tak bardzo mi się podoba i uosabia prawie wszystkie boho-cechy. Frędzle, niby-zamsz, kapelusz i to wszystko w moim ulubionym, czarnym kolorze :)
    Odnośnie warkocza to rozumiem Twój ból - zmagałam się z nim wiele lat, okazyjnie z kucykiem i mocno napięta skórą... Włosy oczywiście długie, za tyłek i jeszcze kręcone. Zdecydowałam się je ściąć dość późno, dopiero pod koniec gimnazjum. Długość taka do ramion. Płakać mi się później chciało i od tej pory tylko podcinam końcówki. Czasem marzy mi się krótka fryzura, ale jakoś nie mam serca znowu ścinać włosów. Może za parę lat, jak dojrzeję do tej decyzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, nie, nie - kręconych to bym nie ścięła nigdy ;P
      mogłabym je nawet do kolan mieć ;P
      ale nawet jak są krótkie, to kręciołki się pięknie układają!

      no i dziękuję bardzo za miłe słowa :)

      Usuń
  54. oj, fajnie, bardzo fajnie :)
    kurtka jest cudowna i w zestawieniu z szortami wygląda super
    no i dodatki świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Dobra historia z tym warkoczem :-) Mimo Twojej niechęci do tej fryzury uważam, że bardzo dobrze w niej wyglądasz i powinnaś częściej się tak czesać :-) Widzisz u mnie było odwrotnie, bo ja zawsze chciałam warkocza dobieranego, ale moja mama nie umiała go pleść ( jedynie taki zwykły ) i tylko jak jechaliśmy do rodziny na Mazury to moja ciocia specjalistka od wszelkich warkoczy robiła mi taką koronę z warkocza dobieranego na głowie :-) Super długich włosów też nigdy nie miałam...więc teraz zapuszczam je od kilku lat, a warkocza dobieranego nauczyłam się sama robić i często się tak czeszę ( robię różne wariacje np. na samej grzywce, zaplatany pod spód czy kłos ) :-)
    Marynarkę z frędzlami masz piękną! Bardzo lubię tego typu narzutki itp. :-) Naszyjnik idealnie się wkomponował w całość!
    Bardzo mi się wszystko spodobało:-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Cię, mnie zaplecenie zwykłego warkocza sprawia olbrzymią trudność i zajmuje godzinę... a dobieranego.... o.O
      ja to nawet niebyt wiem co oznacza to dobieranie w sumie ;P

      Dziękuję za miłe słowa :)

      ściskam!

      Usuń
  56. Historia z jarzębiną bardzo mnie rozbawiła (uraz ucha już nie) :D Ciekawy post :)
    Świetna stylizacja! Marynarko-kurtka bardzo mi się podoba :):)

    http://izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  57. a ja lubiłam warkocze! też zawsze miałam długie włosy i tak jak Ty - nigdy rozpuszczone. też właśnie w piątej klasie ścięłam do ramion i zaczęły mi się kręcić(wcześniej miałam proste jak druty) i tak do dnia dzisiejszego muszę się męczyć z prostownicą :D a Tobie ślicznie w tym warkoczu, rób go częściej :) ja ostatnio też myślałam nad tym żeby zrobić sobie zdjęcia w warkoczu, bo ostatnio takie dodawałam na bloga rok temu :D

    OdpowiedzUsuń
  58. piękna kurteczka <3 uwielbiam takie!

    OdpowiedzUsuń
  59. Ale fajna historia :) masz niesamowity talent do pisania! Fryzura bardzo Ci pasuje, a kurtkę sama bym przygarnęła. Miłych wakacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pochwałę pisaniny i fryzury dziękuję!
      ale za życzenia wakacji nie - lepiej nie zapeszać ;P
      buziaki!

      Usuń
  60. Wyglądasz tak cudnie, że ciężko jest mi skleić jakieś sensowne zdanie. :)
    Buty, marynarka, kapelusz.. wow!
    Cały zestaw najchętniej bym Ci ukradła i założyła na siebie!
    Mam nadzieję, że warkoczyk będzie się jeszcze u Ciebie pojawiał, bo wyglądasz w nim uroczo.
    Pozdrawiam kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  61. Przeuroczo wyglądasz pulpeciku nasz :* hihihi
    "chodź, chodź, Martysiu, popleciemy, kokardkę zawiążemy - będzie ładnie..."- ajććć chciałabym zobaczyć naszą Mar w warkoczyku i słynnej kokardce :P hehe
    Mi mama zawsze taką palmę stojącą na czubku głowy robiła- do tej pory gdy oglądam zdjęcia, czuję jakby to było wczoraj, jak jakiś czubek wyglądałam :P hahaah

    Marynarka jest czadowa- i pomimo że raczje nie przepadam, że masowymi, sezonowymi hitami, to jednak frędzle i mną zawładnęły :P hehe myślałam, że to kurtka :P

    Wyjazdu zazdroszczę, ja raczej w tym roku z morzem się nie spotkam, ale oczywiście liczę znowu na "szalone zdjęcie Mar " :D heeheh
    Bawcie się dobrze dzieciaczki ;)

    Buziaki :*
    DAria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam nigdzie na wierzchu zdjęć z kokardką, ale focię z czasów mojego bycia pulpecikiem - tak!
      tyle, że mam tam dwa warkoczyki ;P
      jak się ogarnę z pakowaniem i rano będę miała chwilę czasu, to przy kawie jakoś je zeskanuję czy coś ;P

      szalone zdjęcie Mar masz jak w banku ;P

      całuję!

      Usuń
    2. Będę piać z z zachwytu :D hehehe

      Usuń
    3. Ojjj to nie zazdroszczę tego deszczu :( ale też byliśmy kiedyś nad morzem tydzień, jeden dzień cały słońce śieciłlo, drugi tylko świeciło do godz 13, gdy nagle zerwał się deszcz i z plaży z ręcznikami na głowie wszyscy uciekali i przez kolejne 5 dni już właśnie ciągle padało grrrrrr :/

      Usuń
  62. jejku... jaka ta marynarka jest cudowna! <3 wyglądasz jak z jakiegoś edytorialu! super<3

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  63. Świetny post :) Historia z warkoczami jest identyczna jaką przeżyła moja mama i dlatego ja mogłam robić z włosami co chcę ,ale i tak najbardziej podobają mi się długie :) Świetna stylizacja . Pięknie wyglądasz w warkoczu !

    OdpowiedzUsuń
  64. Ależ w warkoczu Ci tak ładnie! Kilkuletnia Mar musiała wyglądać przeuroczo w takiej fryzurce :) I mam nadzieję, że mimo wszystko częściej splot na głowie poczynisz i nam na blogu pokażesz ;)
    Marynarka się naprawdę ładnie prezentuje. Jakoś nie miałam okazji mieć niczego ozdobionego frędzlami, po obejrzeniu Twoich zdjęć stwierdziłam, że pora to zmienić ;) I jeśli w poście pojawia się moja ukochana fedora, to wiedz, że od razu kupuję całość :D
    Udanego wypoczynku życzę, smacznych gofrów i rybki :D
    I tak się w sumie składa, że ja jestem z okolic Krakowa :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  65. Zdjecia, zdjęcia <3 ale megaaa :)

    OdpowiedzUsuń
  66. czytalam w pracy teraz komentuje :) wiesz ze pieknie Ci w tym warkoczu! serio podobasz mi sie - zreszta caly look taki mocno wakacyjny - pasuje idealnie, Ty juz nad morzem czy jedziesz?

    OdpowiedzUsuń
  67. w warkoczu Ci bardzo ładnie mimo że nie kojarzy Ci się dobrze ;) świetnie dobrana kurtka

    OdpowiedzUsuń
  68. Ale ślicznie Ci w tym warkoczu, wyglądasz tak dziewczęco :)

    OdpowiedzUsuń
  69. MEGA stylizacja! Bardzo mi się podoba, a w tym warkoczu Ci świetnie!!:)

    OdpowiedzUsuń
  70. ooo, jak Ci super w tym warkoczu, dodaje uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Cool look!

    http://kissthestarsblog.blogspot.ro/

    OdpowiedzUsuń
  72. Ale masz piękna figurę! Wiedziałam o tym od dawna, ale ten zestaw dodatkowo podkreślił Twoja delikatność. Podoba mi się jak odcień Twojej skóry kontrastuje z "ciężkościa" zestawu, a lekka bluzeczka jest mostkiem łączącym z kurtka. Cudo Mar, mój ulubiony! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą figurą, to chyba już czas przeszły lepiej pasuje - przez raptem dobę naszego pobytu nad morzem Lechu mnie tak podtuczył w smażalniach, że ledwie się toczę ;P

      Cieszę się bardzo, Basiu, że się podoba!
      Ściskam mocno!

      Usuń
  73. Marynarko-kurtka jest przepiękna. Sama bym się na taką chętnie skusiła… ale mam już 2 torebki z frędzlami i jedne buty, chyba czas na tym poprzestać :) Nie chcę dać się omamić tej frędzlowej modzie.

    Buziaki,
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  74. Zakochałam się w tym zestawie. Podoba mi się WSZYSTKO!
    Co do włosów... u mnie historia jest odwrotna. Jako dziecko chciałam mieć długie włosy, ale że nikt nie miał siły na moje okrzyki przy rozczesywaniu, sukcesywnie mi je skracano. No i tak też zostało :) Przez jakiś czas miałam długie włosy (jakoś w okolicach ostatniej klasy liceum) i wiem, że nie tylko mi to nie pasuje, ale też nie chciałabym znów wracać do tego "ciężaru" na głowie.
    Tobie ładnie w warkoczu, w rozpuszczonych... Zresztą ładnemu we wszystkim ładnie :)
    Pozdrawiam. K.

    OdpowiedzUsuń
  75. ależ mnie rozbawiłaś tą swoją włosowo-warkoczową historią ! ;p ale co jak co, teraz na prawdę Ci w nim ładnie!
    Przeczytałam też o naszyjniku- dobrze zrozumiałam, że jesteś minimalistką jeśli chodzi o biżuterię ? u siebie też to zauważyłam ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rzadko noszę biżuterię - jeśli już się na jakąś decyduję, to jest to jedna ozdóbka.
      Ale... zwykle rzucająca się w oczy.
      Nie wiem więc, czy minimalizm jest tu odpowiednim określeniem - może raczej "powściągliwość"? choć nie mam pojęcia (pięć lat polonistyki.. ekhem... -.- no cóż ;P), czy tego słowa można użyć w takim znaczeniu ;P

      Usuń
  76. Gdy doszłam do tej historii z huśtawką, to jakbym czytała o sobie - w dzieciństwie miałam mnóstwo takich akcji i niestety, tak kreatywna jestem do dziś :D
    Co do stylizacji - do twarzy Ci w warkoczu! Widać, że inspiracje zaowocowały, bo w klimacie boho odnalazłaś się doskonale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z takich spektakularnych akcji zaliczyłam jeszcze we wczesnym dzieciństwie ściągnięcie na siebie garnka pełnego wrzątku - docelowo chyba przeznaczonego na wygotowanie pieluch młodszego brata.
      Wylałam na siebie wszystko.
      Nie mam po tym nawet śladu chyba tylko dzięki temu, że babcia od razu wrzuciła mnie do wanny i zalała lodowatą wodą ;P

      Usuń
  77. Idealna stylizacja ! Masz bardzo ładne włosy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  78. Zdjęcia są śliczne, a Ty wyglądasz przepięknie! :)

    - IMMH FashionBlog

    OdpowiedzUsuń
  79. Ja też od kiedy pamiętam miałam bardzo długie i gęste włosy całe życie zaplatane w warkocz - o wyjściu w rozpuszczonych włosach nie było mowy :) Aż zapytam mamy skąd się coś takiego wzięło :)

    Piękne zdjęcia, chyba najlepsze na Twoim blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, też uważam je za jedne z lepszych spośród tu pokazanych ;)

      dzięki wielkie!

      Usuń
  80. Ja cię kręcę! Mar, Ty i warkocz i jeszcze włosy zebrane z twarzy. Przyznam szczerze, że totalnie Cię nie poznałam, wyglądasz świetnie i tak..inaczej! No i ten naszyjnik jest piękny. Ja też zakochałam się w boho w tym sezonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo boho super jest!
      i jak mało który styl pasuje niemal każdej kobiecie - przynajmniej moim zdaniem ;)

      Usuń
  81. A ja warkocz uwielbiam, zwłaszcza dobierany. Sama sobie zrobić oczywiście nie umiem, czasem proszę fryzjerkę, czasem koleżankę. Moje włosy w porównaniu z Twoim są żadne ;) zazdroszczę zatem okrutnie, nawet tych tortur z zaplataniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  82. Zdjęcia! <3 Ta sesja podoba mi się najbardziej ze wszystkich, które prezentowałaś na blogu :)
    Co do warkocza, to naprawdę uroczo w nim wyglądasz :) Ale tak bardzo rozumiem Twój ból, jak opisywałaś historie z komunii i z czasów dzieciństwa. Ja taki uraz przez wiele lat miałam do włosów ściętych na krótkiego boba, czy jak to mówi moja mama do fryzury na bombkę. Przez całe moje dzieciństwo miałam obcinane tak włosy i mówiono mi, że kiedyś będą mocne i gęste. Dzisiaj jestem wdzięczna, ale wtedy jako mała dziewczynka widząc swoje koleżanki w długich włosach - tak bardzo im zazdrościłam. Pamiętam, że gdy tylko wracałam w swojej "super fryzurce" od fryzjera, to kolejne dni, tygodnie chodziłam po dworze tylko w kapturze. Do dzisiaj, jak sobie przypomnę tę sytuację, to szkoda mi siebie :) Kobieta zmienną jest i nawet kilka lat temu sama poszłam do fryzjera i obcięłam włosy po męsku, z wygolonym bokiem :) Ale się rozpisałam... Dochodząc od sedna sprawy, rozumiem Twój ból, ale naprawdę taki warkocz Ci pasuje :)
    No i ta kurtka, chętnie bym się w taką zaopatrzyła :) Pięknie się w niej prezentujesz :))

    Pozdrawiam i życzę udanego urlopu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że niby jak się będzie włosy krótko ciąć, to się je wzmocni?
      Wątpię szczerze, żeby to miało pomóc ;P W sensie, że jak ktoś ma cienkie, to mu to w niczym nie pomoże - jedyne co, to chyba uchroni je przed niszczeniem się. No i optycznie krótsze włosy zawsze sprawiają wrażenie gęstszych, niż kiedy są dłuższe.
      Jak patrzę na Twoje zdjęcia, to myślę... że nawet gdybyś biegała w długich i rozpuszczonych, to byś im tym nie zaszkodziła, bo są bardzo ładne i odpowiednio mocne same z siebie :)

      Dziękuję za wszystkie miłe słowa, Kochana!
      Urlop trwa - obfituje w moc "atrakcji", ale... hej przygodo, przygodo ;)

      ściskam!

      Usuń
  83. Ale Ci dobrze w warkoczu! Zdecydowanie bardziej podobasz mi się w takim dziewczęcym upięciu, niźli w rozpuszczonych włosach - jednak to oczywiście tylko moja opinia :)
    Co do stylizacji bardzo mi się podoba to połączenie! Klasyczne barwy urozmaicone charakterystycznym wisiorem i kapeluszem prezentują się nietuzinkowo i oryginalnie!
    PS. Oczywiście nie mogę się powstrzymać i muszę pochwalić również zdjęcia ;) Są świetne, koniecznie pogratuluj fotografowi!

    OdpowiedzUsuń
  84. Wow, kurtkę i kapelusz bym Ci zdecydowanie ukradła! Pięknie Ci w warkoczu, tak świeżo!

    OdpowiedzUsuń
  85. Ja w czasach zerówki i wczesnej podstawówki ciągle byłam czesana przez mamę w dwa kucyki po bokach głowy. Chyba nikt oprócz mnie nie nosił takiej fryzury, ale przynajmniej z tego powodu zdarzało mi się podczas zabaw udawać Czarodziejkę z Księżyca :)

    OdpowiedzUsuń
  86. Padłam! Już myślałam, że nigdy Cię nie zobaczę w spiętych włosach! A chyba Cię kiedyś o to prosiłam. I tadam... i co? jest tak uroczo, że brak słów. Wyglądasz jak dziewczynka, metrykę Ci cofnęło o parę lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no, bez przesady ;P
      i w rozpuszczonych wyglądam młodziej od sporej części obserwowanych przeze mnie (a w sumie, to przez nas) blogerek, o których myślę czasem, że są moimi rówieśniczkami... a tu się okazuje, że - na przykład - dopiero maturę zdały ;P

      Usuń
  87. Tylko czerń i biel, a jednak tak uroczo. Mi się z warkoczem podobasz! :p

    OdpowiedzUsuń
  88. Aaaaaaaaaaaaaaa Kochana jak ty pięknie wyglądasz! Włosy może i ścięte ale pięknie i tak i tak :) rozkwitasz Kochana ❤ :)

    OdpowiedzUsuń
  89. Podobasz mi się tak odmieniona. Warkocz mimo złych skojarzeń dla ciebie wygląda świetnie w zestawieniu z zamszową kurtką.

    OdpowiedzUsuń
  90. Kurteczka podbiła moje serce <3

    http://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  91. Uwielbiam klimat tych zdjęć, fotograf spisał się wspaniale :)
    A ta marynarka z frędzlami skradła moje serce <3

    OdpowiedzUsuń
  92. Przepiekna kurtka z frędzlami!! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  93. Taki długi "balast" przez tyle lat faktycznie mógł Cię zmęczyć, ale masz piękne gęste włosy i znakomicie wyglądasz w warkoczu :) Świetny naszyjnik i kurtka - jest na czasie, ale niebanalnie i nieoklepanie :)

    OdpowiedzUsuń
  94. kurtkę i naszyjnik bym Ci skradła :)

    OdpowiedzUsuń
  95. haha <3 dobrze ze ci nie zaczarowali tych pieknych wlosow :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a szkoda!
      może jakby mi ktoś połowę ich z głowy odjął, to mniej problemów by z nimi było ;P

      Usuń
  96. love this post :)

    http://itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  97. Niesamowicie podobasz mi się dzisiaj Lilly.
    Twoja stylówka jest odlotowa!!!!
    Kurteczka jest fantastyczna. Ciekawie zestawiłaś ją z szortami i sandałkami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  98. Styl BOHO jest stworzony dla Ciebie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  99. So beautiful outfit dear!! I love that black fringe jacket!

    XOXO!

    OdpowiedzUsuń
  100. piękna! :)
    http://eunikovakinga.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  101. Piękna historia z tym Twoim warkoczem :)))) no cóż, te nasze mamuśki ... :)
    świetny look kochana! wyglądasz wspaniale

    http://fashionelja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  102. Chyba każda dziewczynka jest w ten sam sposób zanudzana zapuszczaniem włosów: najpierw do Komunii, potemdo matury, a później do śłubu, bo w krótkich nie wypada. Ja po komuni jak obcięłam długaśne kłaczki do pasa, tak teraz najdłuższe jakie nosze to te do ramion, bo testowałam dopinkami i takie najwygodniejsze! To chyba jakaś mamina, włosowa tradycja hhhehehe:)

    Świetna stylówka, kurtka najbardziej wpadła mi w oko! Pozdrawiam cieplutko i przepraszam za nieobecność, ale nawał obowiązków zabiera mi każdą wolną chwile:)

    OdpowiedzUsuń
  103. Nie Kochana, cały czas mam tak jasne tylko raz to widać a raz nie, no i oczywiście zależy od tego, czy używam płukanki na końce, czy też nie :)

    Odpoczywaj Kochana! ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdro ;P
      jak ja byłam blondynką, to u mnie płukanki niewiele zdziałać były w stanie ;P

      Usuń
  104. Kurtka jest genialna! Uwielbiam frędzle! :)

    OdpowiedzUsuń
  105. Piękny zestaw, ach jak ja kocham frędzle :D Kurtkę to ja bym z chęcią przygarnęła, oj tak :)

    OdpowiedzUsuń
  106. Pięknie wyglądasz w warkoczu i świetna kurteczka <3 Mi też zawsze mama robiła warkocze :/

    OdpowiedzUsuń
  107. Świetnie wyglądasz. :) Okrągły kapelusz i frędzlowata kurtka już od dawna są na mojej liście. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  108. Cudowny outfit, uwielbiam takie stonowane looki <3 mam bardzo podobne sandałki z House :)

    OdpowiedzUsuń
  109. Wyglądasz świetnie...super outfit..pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  110. swietne zdjecia i naszyjnik, i Twoj warkocz ;)

    OdpowiedzUsuń
  111. Zachwycasz!!! Mar- jak zawsze mistrzyni!!

    z pozdrowieniami,
    Ola
    FASHIONDOLL.PL

    OdpowiedzUsuń
  112. Rozumiem warkoczową traumę, ale, kurczaki, świetnie Ci w tej fryzurze! Dobrze, że się przełamałaś :-)))

    OdpowiedzUsuń
  113. Ty miałaś warkocz, a mnie mama ścinała grzywkę, bardzo jej nie lubiłam i źle w niej wyglądałam... ;p Oczywiście w wieku 11-12 lat zaczęłam ją zapuszczać. Potem sama jeszcze 3 razy ją sobie fundowałam i za każdym razem żałowałam, także grzywek nigdy więcej. ;p
    Świetny zestaw i pasuje tu ten warkocz, pasuje. :) :)

    OdpowiedzUsuń
  114. Naprawdę ciekawa stylizacja - zauważyłam też że ostatnio warkocze wracają do łask :) NAwet konkurs warkoczowy ostatno znalazłam :) https://www.facebook.com/449922428494038/photos/a.453996838086597.1073741828.449922428494038/506199002866380/?type=1&theater

    OdpowiedzUsuń
  115. Podoba mi się wszystko razem, jak i każda rzecz z osobna, od znienawidzonego warkocza, po świetne sandałki. A kurtko-marynarka wymiata. Ale do wentylatora i tak lepiej się nie przytulać, bo mimo, że włosy związane, to jeszcze frędzle dyndają... :D

    OdpowiedzUsuń
  116. Dawno mnie tutaj nie było, a widzę tutaj genialny zestaw ! Pieknie się prezentujesz, kurtkę bym Ci ukradła jest genialna ;)

    OdpowiedzUsuń
  117. WIELKI PLUS ZA KREATYWNOŚĆ
    niby zwykła biel i czerń a jednak niezwykła
    brawo!

    OdpowiedzUsuń
  118. prosze! chyba pierwszy raz widzę Twoje włosy w "nie-rozpouszczonej wersji" ;) super! oby cześciej! <3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.