wtorek, 24 listopada 2015

#FWPL - 13. edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland

W dniach 12 - 15 listopada w gmachach hotelu DoubleTree by Hilton i Klubu Wytwórnia w Łodzi odbyła się trzynasta już edycja najważniejszego polskiego wydarzenia poświęconego modzie - FashionPhilosophy Fashion Week Poland.


I ja tam byłam - a że działo się wiele, to i podzielić się moimi wrażeniami z Wami postanowiłam.


XIII edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Jeszcze nie tak dawno temu byłam zdania, że co to, to nie - niech się na takie imprezy ważni ludzie pchają, gdzie tam mi do nich, ja się przecież na modzie aż tak nie wyznaję, a jak człowiekowi do innych tego czy owego brakuje, to lepiej się tu czy tam nie pchać i w domu zostać.

I choć Fashion Week Poland organizowany jest w Łodzi od paru już lat, a i ja w niej/obok niej od urodzenia niemal rezyduję (bo pomimo tego, że adres zameldowania mam ciągle podłódzki, to i uczyłam się w niej, pracowałam i pracuję i obecnie mieszkam), to przez wszystkie jego poprzednie odbywania się lata zawitałam tam raptem - uwaga - dwa razy.

Zawsze tylko na pojedyncze pokazy i na Strefę Showroom.

A to od mojej poprzedniej szefowej wejściówkę dostałam, a to wygrałam zaproszenie na jednym z łódzkich portali - generalnie: przypadkiem i z pewną taką nieśmiałością w te wielkiej, polskiej mody progi trafiałam.

Wiele bowiem czasu zajęło mi przestawienie swojego myślenia na normalne - moim zdaniem - tory.
Wiele wody w Bzurze przepłynąć musiało, nim zrozumiałam, że do oglądania mody i wysnuwania z tego, co się ogląda wniosków jakichś nie potrzeba żadnych szkół ani stanowisk ważnych piastowania.
Owszem - pewne obycie artystyczne (albo raczej - estetyczne) i obcowanie z modą inną, niż ta na wystawach i witrynach popularnych sieciówek niesamowicie ocenę tego, co się widzi ułatwia i zaznajamia z kategoriami, według których formułować ją się powinno.

To jest coś, z czym nawet polemizować nie próbuję.

Aksjomat.

Tak, jak każdy przecież ma prawo do swojej opinii na temat książki czy filmu, tak bez wiedzy dostępnej absolwentom studiów filologicznych lub filmoznawczych lepiej nie próbować popełniać żadnych kategorycznych opinii na temat ich kunsztu artystycznego.
Bo można się zbłaźnić próbując bronić publicznie zdania, że Dom nad rozlewiskiem jest największym osiągnięciem literatury polskiej napisanej pod roku 1989, a To nie tak jak myślisz, Kotku bije na głowę konstrukcją fabularną i scenariuszem kino moralnego niepokoju.

Ale podobnie jak literatura, film, czy kino moda jest dziś uznawana za sztukę (Tatarkiewicz pisał, że Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeśli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać), to skoro każdy może iść do teatru, przeczytać książkę i obejrzeć dany film, tak i każdy ma prawo do obcowania z modą.

Tą wybiegową, projektancką, "światową".

Choćby po to, by - podobnie jak w wypadku innych sztuki dziedzin - rozwijać swoją wrażliwość.
I żeby dobrze spędzić czas w gronie osób, którym takie czasu spędzanie również wydaje się fajne - jednymi z funkcji sztuki są przecież funkcje ludyczna i integracyjna.

Dlaczego więc odmawiać sobie prawa do dobrej zabawy?
Zwłaszcza, gdy ma ją człowiek niemal pod nosem i niewiele wysiłku musi włożyć w to, by w niej uczestniczyć?


Jednym z powodów, który skłonił mnie do wybrania się na tę edycję FWPL był fakt, że jest to impreza tłumnie przez blogerów oblegana.

ja bardzo chciałam spotkać się wreszcie z tymi w blogosferze zapoznanymi osobami, których przy innej okazji spotkać bym rady nie dała!

Wiadomo, mała jest szansa na to, że jeśli będzie się przebywać służbowo/wakacyjnie w jakimś mieście, z którego wiemy, że dana osoba pochodzi, to akurat tego dnia lub w tym czasie będzie mogła ona się z nami spotkać.

 Tutaj spotkanie możliwe jest bez większych problemów :)

Zobaczyłam "na żywo" więcej znanych mi dotąd tylko z internetu (albo i nie do końca mi znanych - sporo nowych blogów odkryłam dzięki temu ubiegłemu weekendowi) miłych twarzy, niż spotkać się spodziewałam! 


ogromnie się cieszę, że mogłam Was zobaczyć na żywo!

Planowałam zamienić kilka słów z jeszcze większą znanych mi z blogosfery osób ilością, jednak okazało się, że nie dla psa kiełbasa - nie z każdym taka tam sobie Mar może porozmawiać ;)

Trochę mi przykro, ale nastu lat już nie mam, obrażać się nie będę ;)

Z niektórymi z Was z kolei zobaczyć się nie zdołałam albo donosiliście mi po fakcie, że widzieliście mnie, lecz nie reagowałam - już się tłumaczę: widocznie Was nie widziałam, przepraszam!

Nie byłam tam sama, więc i rozglądać się zbyt wiele czasu nie miałam!

Ale każdemu, kto mnie za rękę szarpnął albo krzyknął do mnie, że wita i jak się mam zapytuje przyjaznego słowa nie szczędziłam.


No właśnie - nie byłam sama, ponieważ na tę jesienną Fashion Week Poland edycję wybierały się również "moje" dziewczyny: Moda i Takie tam (Paula) i BAMBI Boho (Sylwia).

Żyły nią od dawna, wcześnie bardzo zainteresowały się załatwieniem tej całej akredytacyjnej papierologii, dawno temu miałyśmy już dogadane to, że w czasie trwania eventu nocleg u mnie i Leszka mają zaklepany.
Co by się nie działo.

Jakoś więc końcem października doszłam do wniosku, że kurczę - sama będę w domu siedzieć?
Dlaczego mam nie iść z dziewczynami?
Im też będzie raźniej - we trzy zawsze weselej, im nas więcej, tym lepiej :)

Dziewczyny przyjechały do nas, do Łodzi, w piątkowy ranek - w czwartek niestety ja musiałam być w pracy, a po pracy mieliśmy z Lechem kilka spraw do ogarnięcia.

Nasza fashionweekowa przygoda rozpoczęła się więc od drugiego dnia imprezy.

Trochę tego żałuję, ponieważ ominęło nas przez to kilka pokazów, z których kiedy zdjęcia i filmy oglądam, to odnoszę wrażenie, że wiele straciłyśmy.
Przede wszystkim żal mi pokazu gościa specjalnego tej edycji - Jerzego Antkowiaka (który został uhonorowany statuetką Złotego Flaminga: nagrody przyznawanej przez organizatorów FWPL osobom zasłużonym w dziedzinie mody i designu oraz tym, którzy przyczyniają się do promocji przemysłu kreatywnego w Polsce i poza jej granicami).

Niestety - bardzo mało jest w sieci filmów nakręconych w czasie trwania tego wyjątkowego (bo retrospektywnego) pokazu.
Właściwie, to są jedynie dwa - obydwa krótkie i bardzo wyrywkowe.
Nie ma sensu więc udostępniać Wam żadnego z nich.
Na pewno jednak zdążyliście i zdążyłyście już zapoznać się ze zdjęciami z niego, które od tygodnia krążą po sieci.

Jeśli tak, a podobnie jak ja nie mogliście tego pokazu oglądać na żywo, to pewnie również zżera Was zazdrość ;P

Jerzy Antkowiak Gala Otwarcia XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Jerzy Antkowiak na Gali Otwarcia 13. edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Jednak nawet i w pozostałe dni imprezy nie mogłyśmy uczestniczyć w niej w całości - przyczyna była prosta i niezależna od nas: Paula się rozchorowała.
Już jadąc do Łodzi nie czuła się dobrze, ale wszystkie (z nią - oczywiście - na czele) myślałyśmy, że nie doskwiera jej nic poważnego - ot, zwykłe, jesienne przeziębienie.
Jakaś niegroźna infekcja.

Okazało się, że nie jest tak fajnie - z godziny na godzinę czuła się coraz gorzej.
Aż wreszcie straciła głos.
Jeśli kiedykolwiek nie mogliście wykrztusić z siebie słowa, Wasze zatoki wołały o ratunek, a jednocześnie mieliście gorączkę i bolała Was głowa, to możecie się domyślać, jak biedna i chora czuła się Paula.

Nie było więc mowy o tym, że będziemy siedzieć na wszystkich pokazach do późnej nocy - dla mojego chorego gościa tak spędzony weekend mógłby się skończyć długim pobytem w szpitalu.

Absolutnie nie wchodziło w grę rozwiązanie, że Paula wsiada do taksówki i wraca do mieszkania, a my bawimy się dalej.
Czułam się za nią odpowiedzialna, gościa nie zostawia się przecież samego.
Sylwia również nie chciała słyszeć o tym, że miałaby zostać w Hiltonie sama.

Tak więc zmuszone byłyśmy odpuścić udział w kilku ostatnich pokazach każdego dnia.

W ten właśnie sposób ominęło nas uczestniczenie w dwóch sobotnich, którymi od tygodnia zachwycają się media i uczestnicy:

Walerii Tokarzewskiej - Karaszewicz i Natalii Jaroszewskiej.

Waleria Tokarzewska-Karaszewicz XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Walerii Tokarzewskiej - Karaszewicz

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Chociaż styl kolekcji Walerii nie jest do końca tym stylem, jaki preferuję w modzie, to nie można odmówić jej tego, że prezentowane przez nią sylwetki przyciągają wzrok.

Jej kolekcja zachwyca - to doskonałe połączenie kobiecości delikatnej, dziewczęcej niemal (te groszki!) ze stylem wielkich dam (futra - komu futro nie kojarzy się z klasą wielkich dam i urokiem paryskich ulic w początkach ubiegłego wieku?).

Wiele dobrego robi tu kontrast - tak wykorzystanych przez projektantkę materiałów (wspomniane futra Tokarzewska - Karaszewicz zestawia z lekkimi, zwiewnymi sukienkami i spódnicami), jak i kolorów.

Waleria Tokarzewska-Karaszewicz XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Walerii Tokarzewskiej - Karaszewicz

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Pokazu Natalii Jaroszewskiej żałuję zaś dlatego, że to, co zaprezentowała było klasycznym wydaniem stylu boho - a jak wiecie: ja boho uwielbiam.

I w niczym nie przeszkadza mi fakt, że kolorem przewodnim jej kolekcji jest błękit (za którym z kolei nie przepadam). 

Natalia Jaroszewska XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Natalii Jaroszewskiej

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Te ubrania są - moim zdaniem - piękne!

jak te wszystkie szerokie spodni nogawki i długie sukienki/spódnice falować na modelkach musiały!

Ach i och!

Natalia Jaroszewska XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Natalii Jaroszewskiej

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Pokaz kolekcji Natalii Jaroszewskiej wzbudził niemałe emocje także za sprawą swojego finału: z głośników popłynęły dźwięki Imagine Johna Lennona, a na telebimie za wybiegiem pojawił się symbol pacyfki z wpisaną w niego wieżą Eiffla - znak solidarności z Francją i Paryżem (o tym, co strasznego wydarzyło się we Francji w piątek trzynastego listopada wspominać chyba nie muszę).

Fajnie to wyszło - dużym nietaktem ze strony organizatorów byłoby przemilczenie tych wydarzeń paryskich.
Średnio szczerze wypadłyby też akcje w stylu minuty ciszy.

Pytanie tylko, czy gdyby projektantka (lub też reżyser jej pokazu - bo nie mam pojęcia, na ile  w takich kwestiach zdanie należy do projektanta, a na ile do kogoś, kto mu te sprawy wizualne ogarnia) nie zdecydowałaby się na taki krok, to rzeczeni organizatorzy wpadliby na podobny pomysł.

A może to był pomysł odgórny właśnie, a skoro Natalia Jaroszewska najbardziej ze wszystkich prezentujących swoje kolekcje w sobotę projektantów wpasowała się w hipisowski - możliwy do wykorzystania pacyfki - klimat, to w jej pokazie postanowiono ją umieścić?

Kiedyś się tego na pewno dowiemy ;)


Finał pokazu Natalii Jaroszewskiej XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Finał pokazu kolekcji Natalii Jaroszewskiej

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

No dobrze - a jakie są moje wrażenia odnośnie pokazów, w których mogłam uczestniczyć?

Jeśli chodzi o same prezentacje - fantastyczne!

Nie jestem typem blogera, który żeby pokazać, jak bardzo zna się na modzie zacznie wybrzydzać i wytykać twórcom wtórność.
Nic z tych rzeczy.

(Oczywiście - w blogosferze aktywnie działa cała masa blogerów naprawdę znających historię mody, będących na bieżąco ze światowymi trendami i mających bardzo duże pojęcie na temat tego, co jest czego kopią, a co świeżości powiewem i potrafiących jednocześnie przewidzieć, które z lansowanych na przeróżnych wybiegach trendów szybko podchwyci ulica oraz wskazać te, które nadają się jedynie do zamknięcia w szafie i zaryglowania jej... ale ci zazwyczaj bardzo ładnymi słowami wypowiedzi swoje formułują ;>)

Jeśli mam być szczerą, to nie było takiego pokazu, w którym coś by mnie nie urzekło - a to pojedyncze nawet sylwetki, a to choreografia samego pokazu, a to dobór muzyki.

Każdy z projektantów (warto dodać, że projektanci prezentujący się na FWPL wystawiają swoje kolekcje w ramach różnych projektów: i tak mamy tam Designer Avenue - w obrębie którego kolekcje prezentują projektanci zaproszeni przez Radę Programową FWPL oraz Urząd Miasta Łodzi i autorzy najlepszych zgłoszeń spośród tych nadesłanych do coedycyjnego konkursu Designer Avenue; Studio - projekt, do którego zwykle kwalifikuje się kolekcje prezentowane przy bogatszej od tradycyjnych pokazów choreografii i nastawiony na wyróżnienie autorów rekomendowanych przez Radę Programową; Off Out of Schedule - platforma prezentująca modę awangardową, często przenikającą się z innymi dziedzinami sztuki, zwyczajowo służąca również do promocji twórczości najmłodszych spośród projektantów) przedstawił publiczności ubrania, o których napisanie, że były nieciekawe, nudne albo banalne byłoby naprawdę dużą przesadą.

Pokaz kolekcji Marii Wiatrowskiej XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Marii Wiatrowskiej

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Owszem, wielu artystów bardziej lub mniej otwarcie postawiło w swoich kolekcjach na motywy etniczne - inspirowane innymi kulturami lub dalekimi krainami geograficznymi - albo na te wzory i fasony, które od razu przywodzą na myśl klimaty boho (oprócz Natalii Jaroszewskiej najbardziej chyba bliską im kolekcję zaprezentowała Maria Wiatrowska, aczkolwiek powiedzenie, że była to kolekcja wyłącznie nimi inspirowana mogłoby bardzo skrzywdzić Wiatrowską).

Pokaz kolekcji Marii Wiatrowskiej XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Marii Wiatrowskiej

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Ci, którym takie oblicze mody nie przypada do gustu nie mogli być z tego zadowoleni - nie ma się jednak co dziwić projektantom, że eksploatują etno i boho do granic możliwości.
Ulica je pokochała, dobrze się sprzedają - grzechem byłoby nie korzystać z nich, póki jest na nie popyt.

Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak trudny jest polski rynek mody (podobno - bo jak się choćby po blogosferze szybką przebieżkę zrobi, to okaże się, że nie ma takiej blogerki, która by czegoś od któregoś polskiego projektanta nie miała).

Pokaz kolekcji CAHA XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji CAHA (Katarzyny Bajer - Kaczmarskiej)

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Ale i bardziej "klasycznych" sylwetek było pod dostatkiem - choćby u Katarzyny Bajer - Kaczmarskiej (CAHA), NANKO, La Metamorphose czy ANNISS.

Pokaz kolekcji ANNISS XIII FashioPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji ANNISS

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Pokaz kolekcji La Metamorphose XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji LA METAMORPHOSE

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Podsumowując - ja tej nudy, o której tak się Internet rozpisuje nie zauważyłam.
Ale co ja tam wiem, wszak nie jestem blogerką modową, a prostą szafiarką :>

Pokaz kolekcji Jarosława Ewerta XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Jarosława Ewerta

Zdjęcie - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Zapytacie, czy coś mi się w Fashion Weeku nie podobało - a i owszem, była jedna kwestia, która grymas niezadowolenia na moim obliczu kilka razy wywołała.

Bardzo denerwowały mnie długie obsunięcia czasowe pomiędzy pokazami - ja wiem, ja rozumiem, że uprzątnięcie wybiegu i zorganizowanie go na nowo przed każdym pokazem, dostosowanie go do potrzeb każdej prezentacji i próba swoje trwają.
Naprawdę, ja rozumiem bardzo wiele.

Ale jeśli ogłasza się i publikuje harmonogram, to warto go przestrzegać.

Nie każdy z uczestników ma tyle szczęścia co ja, że bez względu na to, o której godzinie pokazy się skończą, to nasunie czapkę na głowę i z buta podrepcze na najbliższy przystanek, z którego o której godzinie by tam nie dotarł, to i tak czymś się do domu w czterdzieści minut dostanie.

Tu przyjeżdżają ludzie z całej Polski - często nie swoim autem, a komunikacją międzymiejską.
Są uzależnieni od rozkładów jazdy PKP, PKS lub innych przewoźników (czemu się nie dziwię, bo bilety bywają tańsze, niż paliwo - zwłaszcza, gdy z drugiego końca Polski się jedzie).

Nierzadko wybierają się do Łodzi tylko na jeden pokaz - swojego ulubionego projektanta.
Albo projektanta, z którym chcieli współpracować, planowali sprzedawać jego ubrania w swoim sklepie - najpierw jednak mieli zamiar zobaczyć, co nowego stworzył, jak ubrania prezentują się na żywo (wiadomo, że zdjęcia katalogowe nie zawsze pokrywają się z rzeczywistym wyglądem ciucha).

I teraz czeka taki człowiek, czeka, opóźnienie wynosi już prawie godzinę, pokaz właściwie powinien był się o tej porze kończyć, a jeszcze się nie zaczął.
A pociąg odjeżdża za dwadzieścia minut...  Komu zależy, ten zostanie.

Ale gdybym ja, zostając, miała potem na szybko szukać gdzieś w obcym mieście noclegu, narażać się na dodatkowe koszta i złorzeczyć pod nosem, to bym nie została.

Nigdy w życiu.

Przez bardzo wydłużoną przerwę przed pokazem Marii Wiatrowskiej Paula i Sylwia prawie nie miałyby czym wrócić do domu, a Sylwia niemal spóźniła się do pracy.

Dziewczyny miały umówiony transport na godzinę 18.
Pokaz Wiatrowskiej planowany był na 16 - zaczął się grubo po 17.

Bardzo grubo.

Tak grubo, że w moim i Leszka mieszkaniu byłyśmy już po uzgodnionym wcześniej terminie odjazdu kierowcy Dziewczyn - cud, że facet zgodził się poczekać.
Czym wracałyby, gdyby się nie zgodził - nie mamy pojęcia.
Na pewno jakieś wyjście by się znalazło, ale Sylwia nie zaczęłaby zmiany o 22 na sto procent.

Blogosfera i media związane z modą od ponad tygodnia zastanawiają się nad tym, dlaczego na tę edycję przybyło tak mało gości - fakt, z poprzednich Fashion Week'ów na których (jak wspomniałam na początku posta) bywałam jedynie przez chwilę doskonale pamiętam tłum ludzi.
Na Showroomie, przed wejściem, na pokazach.

I tu, w Hiltonie, bywały takie pokazy, na które ludzi przyszło mnóstwo - zwłaszcza popołudniowe.

Ale generalnie nie odnosiło się wrażenia, że to ten sam event, na który jeszcze rok, dwa lata temu każdy mieszkaniec Łodzi chciał mieć akredytację/zaproszenie bez względu na to, jak bardzo wiele milionów monet musiałby zapłacić (oj, pamiętam, pamiętam te screeny robione na przeróżnych łódzkich forach i grupach facebookowych, z których wynikało, że na pojedynczym zaproszeniu na pokaz projektanta można było baaaaardzo dużo zarobić - i ci, którzy taką metodę na wzbogacenie się wybierali stratni raczej nie byli, bo chętnych była masa ;>).

Co się stało?

Czy Łodzi znudziła się promocja FWPL?

Czy moda już nie jest tak modna, jak kiedyś?

Czy fakt, że Michał Witkowski ogłosił, że kończy karierę "blogerki" modowej i podpieraczki ścianek (jakby co - ja bardzo cenię prozę Pana Michała, naprawdę! ale prozę, nie takie happeningi, bo choć dla mnie fakt, że to happening i coś na kształt artystycznej prowokacji był dość czytelny, to Mądrzy Ludzie Tego Kraju orzekli, że i happeningi mają swoje granice) sprawił, że dziennikarze uznali, iż nie ma tu już nic ani nikogo ciekawego do oglądania?

Że i pisać nie ma o czym - bo nikogo to nie zainteresuje?

Mam takie nieodparte wrażenie, że gdyby impreza odbywała się w Warszawie, to przez pięć minut każdego wydania jakiegokolwiek programu informacyjnego pojawiałaby się wzmianka o niej i krótkie, bo krótkie, ale migawki z niej także.

Bo Warszawa potrafi sprzedawać w Polskę każde wydarzenie kulturalne i biznesowe, jakie się w niej organizuje.
Może władze stolicy i tamtejsi biznesmeni (a więc wydarzeń tego typu sponsorzy) dysponują większą ilością pieniędzy - tak pewnie jest.

Ale Miasto Łódź również niemałe pieniądze do FWPL dokłada - mogłoby więc zatroszczyć się o to, aby chociaż dziennikarze lokalnego, internetowego dodatku do Gazety Wyborczej napisali o Fashion Weeku jakiś obszerniejszy nieco artykuł, a nie zdawkową jedynie informację, że rozpoczął się i potrwa cztery dni.

Od piątku do poniedziałku na łódzkiej podstronie Gazety.pl nie pojawiło się ani słowo o FWPL - za to organizowany w ten sam weekend koncert Disco Polo w Atlas Arenie miał taką tam promocję, że klękajcie narody!

A potem oburzenie, że Bogusław Linda nazwał Łódź i jej mieszkańców tak, a nie inaczej - a skąd ten Boguś Linda ma wiedzieć, że coś się tu dzieje?

Jeśli się modą nie interesuje, to pojęcia bladego mieć o tym nie będzie!

***

Na zakończenie tego posta postanowiłam zostawić coś, na co z pewnością czekacie najbardziej - zdjęcia z tych pokazów, które ja, Mar, uznałam za najlepsze. 

Z tych, które mnie najbardziej się spodobały.

I tak, jak doceniam kunszt projektów Walerii Tokarzewskiej i zauracza mnie boho Natalii Jaroszewskiej, więc po części rozumiem też zachwyt nad ich pracami tych, którzy je wychwalają, tak mnie najmocniej (od pierwszych zaprezentowanych sylwetek i taktów dobranej do pokazów muzyki) urzekły kolekcje dwóch Pań:

Violi Piekut i Violi Śpiechowicz. 

Nie do końca wychodzi mi tłumaczenie się ze wszystkich moich życiowych zauroczeń, tego wyboru też zapewne dobrze nie zdołam umotywować ;)

Viola Piekut XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland 2015 (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Violi Piekut

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

W kolekcji Violi Piekut zachwyciło mnie genialne - moim zdaniem - zestawienie barw!
Pomarańcz połączony z zielenią lubię od zawsze.

A zwłaszcza takie rude pomarańczu odcienie - i taką właśnie zgaszoną, oliwkową zieleń.

Spodobało mi się też to, że część tych ubrań doskonale wpisuje się w moją definicję elegancji - tę pomarańczową kurtkę z czwartej fotografii nosiłabym zamiast marynarki do czarnych cygaretek i szpilek ;)
 A z kolei gdybym do pierwszego zestawu z powyższego kolażu marynarkę dobrała, to również na jakąkolwiek ważną okazję gotową bym była tak pójść.

No i muzyka - modelki szły po wybiegu w rytm tego oto nagrania:


Nie mówcie, że nie widzicie tych ubrań z tą muzyką ;)

Viola Piekut XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Violi Piekut

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

To ubrania zarówno na co dzień, jak i na większe wyjście, czy na wieczorną imprezę.

Niesamowicie kobiece, ale udowadniające, że aby podkreślać swoją kobiecość i emanować seksapilem kobieta wcale nie musi odsłaniać połowy tyłka ani decydować się na czerwień ;)
Inne kolory potrafią kusić wcale nie gorzej ;)

Kolekcja Violi podoba mi się też dlatego, że nie jest w żaden sposób przekombinowana w kwestii fasonów i wzornictwa - wiecie bowiem, że do wszelkich szaleństw modowych mi daleko ;)

Viola Śpiechowicz XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Violi Śpiechowicz

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Projekty Violi Śpiechowicz wydają się być całkowitym przeciwieństwem tych autorstwa jej imienniczki - w nich już do pracy nie pójdziemy ;)

Ale wiecie co?

Patrząc na modelki ubrane w te piękne, zwiewne białe giezła - z linii, którą prezentuję Wam powyżej - zbierałam szczękę z podłogi.
W ogóle nie myślałam o tym, gdzie mogłabym w tych ciuchach pójść,
gdzie ktokolwiek mógłby je założyć - one porwały mnie samą swoją widowiskowością!

Tym, że nasunęły mi mnóstwo różnych skojarzeń - a to z modą oświecenia (fryzury! choć skojarzenie z Gibson Girl jest tu chyba bardziej na miejscu ;> wygooglujcie, to się przekonacie, że nie zalewam!), a to ze wszystkimi znanymi mi malarskimi personifikacjami Wiosny...

Świeżość! Lekkość! Siła! To wszystko aż biło od prezentujących te ubrania dziewczyn!


Myślę, że podobnie jak w wypadku pokazu Violi Piekut wiele dobrego w kwestii odbioru kolekcji zdziałała tu muzyka - nie elektroniczne brzmienia tym razem: nie, nie.

Symfoniczny cover Light My Fire The Doors.

Znacie?

Ja nie znałam. Pokaz zaczynał się nutą z 00:43.
Aż mnie wbiło w krzesło (oglądałam ten pokaz z balkonu).

Nie wyobrażam sobie tu innej muzyki! Wcale a wcale!

Viola Śpiechowicz XIII FashionPhilosophy Fashion Week Poland (c) 2015 Mike Pasarella

Pokaz kolekcji Violi Śpiechowicz

Zdjęcia - materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor: Mike Pasarella / PASARELLA PHOTOGRAPHY

Tym, co wyróżnia kolekcję Śpiechowicz wśród innych prezentowanych na tej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland jest oprócz regionu, z którego projektantka czerpała inspiracje (Daleki Wschód - nawet takiemu etnologicznemu laikowi jak ja jakaś kierunkująca właśnie tam lampka w głowie zaświtała, gdy patrzył na te ubrania) także tkanina, jaką wykorzystała przy tworzeniu jej - ramia.

To jest tkanina stworzona z włókien pokrzyw - mówiła Śpiechowicz w wywiadzie dla wp.pl - Bardzo specyficzna, bo trochę przypomina len, trochę bawełnę, a trochę organdynę jedwabną. Ma szczególny charakter i to ona stała się podstawą do stworzenia tej kolekcji. Ramia może być lekko przezroczysta - wszystko zależy od gramatury. W części projektów podkładałam pod nią kolor. Spod białej tkaniny prześwitują błękity, czerwienie, beże, a elementem dekoracyjnym są stemple, które wyglądają jak podpisy na ubraniach. To stara technika, pierwsza z technik drukowania na tkaninach metodą stemplowania (...).

No i widzicie!

I powie ktoś, że moda nie może poszerzać ludzkich horyzontów - jak nie może, jak może?

Skąd ja bym się dowiedziała, że coś takiego jak ramia w ogóle istnieje, no skąd?

***

FashionPhilosophy Fashion Week Poland Logo



Jeśli pytacie mnie, czy warto wybrać się na nasz Polski Tydzień Mody do Łodzi, to odpowiem bez chwili wahania - warto!

Choć raz!

Żeby zobaczyć, jak to wygląda, żeby przekonać się, czy rację mają ci, którzy twierdzą, że nie dzieje się tam nic ciekawego, czy może raczej ci, którzy zachwycają się wydarzeniem.

Żeby poczuć ten klimat "wielkiej" mody - nawet, jeśli wielką jest tylko z nazwy (chociaż według mnie nasi polscy projektanci naprawdę mają się czym przed kolegami z większym już od nich dorobkiem pochwalić).

Żeby spotkać innych ludzi zakręconych na punkcie ciuchów - ich noszenia i tworzenia.

I - jeśli nigdy dotąd nie mieliście okazji - pozwiedzać przy tej okazji Łódź.
Bo Łódź jest ładna.
I - jakich by tu Warszawa walorów nie miała - jest Łódź kolebką polskiego przemysłu tekstylnego.
A więc i odzieżowego.
Zatem nie będzie dużym nadużyciem stwierdzenie, że również jest ona kolebką polskiej mody.

Przyjedźcie na wiosnę - może się spotkamy?

Ja dołożę wszelkich starań, żeby móc pojawić się na Fashion Week'u w czasie kolejnej, czternastej już edycji.
Najwyżej znowu będę się wściekać, że przerwy między pokazami są taaakie długie ;)

Ściskam Was bardzo i pozdrawiam,

Wasza Mar!

70 komentarzy:

  1. Może i ja wybiorę się następnym razem.
    Pokaz kolekcji Natalii Jaroszewskiej fantastyczny - najbardziej przypadł mi do gustu. Widzę, że klimat lat 70-tych w przyszłym sezonie nadal na topie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak - zdecydowanie projektanci w nadchodzącym sezonie nie zamierzają rezygnować ze stylistyki hipisowskiej ;)
      Ja - tak jak napisałam w poście - bardzo z tego powodu jestem rada :D ;P

      Przyjeżdżaj! Znany jest już termin kolejnej edycji - rezerwuj termin i składaj wniosek, gdy akredytacje ruszą!

      Usuń
  2. SUUUUUUPER relacja! Brakowało tylko mnie :D a bardzo mi się chciało w tym roku przyjąć udział w wydarzeniach ...

    http://valerysdailyinspiration.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dlaczego się nie zdecydowałaś :)? więcej by nas było, to jeszcze lepiej byśmy się bawili :)!

      Usuń
  3. Masz rację Mar, gdyby to była Warszawa, to cały dzień wszędzie mielibyśmy informacje i relacje na bieżąco, aż dziwne że Łódź nie zatroszczy się o dodatkową promocję bo mam wrażenie że te Fashion Week'i jakoś tak przychodzą i odchodzą bez polotu, szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam że było coś takiego, dopiero dowiedziałam się z YT z relacji Radzki.
    Bardzo fajnie wszystko opisałaś, lubię Twój styl pisania jest bardzo wciągający, jak się zacznie czytać i nagle się kończy to jest takie "łee, ale już?" :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łódź nie jest jedynym sponsorem FWPL, więc całości działań marketingowych wokół niego i z nim związanych nie może na siebie przejąć - ale te lokalne, nakierunkowane na promocję wydarzenia wśród swoich tak. O to mi dokładnie chodziło.

      Dziennikarze związani z modą o wydarzeniu wiedzieli na pewno, im o nim przypominać raczej nie trzeba było - a z jakichś powodów do Łodzi na tę edycję nie zajechali.
      A przynajmniej nie tak tłumnie, jak kiedyś zajeżdżali.
      Po nich przecież Prezydent Miasta ani nikt z jego Wydziału Promocji taksówek opłaconych z ekstra budżetu Łodzi słać nie będzie - nie tędy droga chyba.

      Naprawdę? A nie jest tak, że oddychacie z ulgą: "Ufff, wreszcie!" ;P?
      Dzięki!

      Usuń
  4. A ja się postaram mocno nie rozchorować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj - pięć rutinoscorbinów dziennie przez dwa tygodnie przed ;P
      i syrop z cebuli!
      albo z czosnku ;P

      Na kolejnej edycji siedzimy na pokazach od początku do końca :D

      Usuń
  5. Masz rację, jakby to się odbywało w Warszawie, a może i nawet w Krakowie, to i ludzi i mediów byłoby więcej. Pewnie w którymś roku pomyślą nad przeniesieniem, bo nie będzie im się po prostu opłacać sponsorowanie tego wydarzenia. Ogółem, moim zdaniem warto, dla samej obecności. Dla zobaczenia pokazów, poznania ludzi. Bardzo mi miło, że mnie wymieniłaś w tym zacnym gronie! :) Bardzo, bardzo fajnie było Cię (jak i resztę załogi) poznać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zaraz, chwileczkę - ja nie chcę przenosin!

      Dlaczego metodą na rozwiązanie problemu ma być oddanie wydarzenia innym miastom, w których tego typu rzeczy i tak odbywa się masa ;)?

      Hola, hola - nie tędy droga ;)

      Już Camerimage Łódź oddała innemu miastu ;P

      Rola władz Łodzi w promocji FWPL jest spora, ale nie może być też tak, że miasto ma w całości sponsorować prywatne - bądź co bądź - wydarzenie.
      Ono powinno jednak dopilnować, żeby te pieniądze, które daje, sensownie były wydawane.

      Zastanawiam się po prostu nad tym, na co idą pieniądze, które Łódź w promocję i organizację FWPL wkłada. No bo zaproszenie przedstawicieli mediów i blogerów nic nikogo nie kosztuje. Chyba, że wydrukowanie identyfikatorów - do wejścia na wydarzenie nie są dodawane przecież żadne specjalne gifty.

      Darmowe wino zapewnia inny sponsor - Carlo Rossi. Upominki dla ważnych gości - kolejni partnerzy.

      Plakaty na mieście? Pojedyncze ogłoszenia w prasie lokalnej?
      Nie wierzę, że to pochłania cały budżet.
      Wystawienie kolekcji opłaca sobie sam projektant - jednemu (od tego roku) funduje to Seat.
      No, chyba że część relacji w mediach jest z tych pieniędzy opłacana, ale zawsze mi się wydawało, że pisanie o takich wydarzeniach i tak się pismom/portalom zwraca, bo ludzie lubią klikać w linki prowadzące do opisów tego typu imprez ;)

      Gabrysiu, jesteś uroczą istotą, więc cała przyjemność po mojej stronie!
      mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy :)

      Usuń
  6. Świetna relacja z tego wydarzenia i bardzo chciałabym chociaż raz na takiej imprezie zagościć! Super tekst i zdjęcia - dzięki że przybliżyłaś nam ten event, pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Zdjęcia są autorstwa Pasarella Photography - tak jak napisałam w podpisach do nich :)

      A co do chęci uczestnictwa - akredytacje dla blogerów nie są dawane bez uprzedniego zgłoszenia, ot, losowo jakoś. Trzeba o nie wystąpić :)

      Więc składaj i Ty wniosek w odpowiednim do tego czasie i przyjeżdżaj w kwietniu :)

      Usuń
  7. Ciekawa relacja - fajnie się czyta:)
    Kolekcją Violi Piekut jestem zachwycona, nosiłabym wszystkie te rzeczy, piękne są po prostu!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. relacja 'na bogato', a jej największą zaletą są spostrzeżenia naocznego świadka.
    Moje melomańskie ucho rozpływa się w nutach Light My Fire The Doors. Tak udziergana melodia wymaga wyjątkowego towarzystwa - ramia i projekty Violi komponują się do pary ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się ta wersja podoba o wiele bardziej od oryginału ;P

      nigdy nie byłam fanką The Doors (to nie jest ten podtyp muzyki rockowej, jaki lubię), może dlatego też w czasie trwania pokazu w ogóle nie skojarzyłam, co to za nagranie jest ;P

      ale ta wersja jest mistrzowska - jeśli kiedyś przyjdzie mi wyjść za mąż, to chcę wchodzić do Urzędu przy jej dźwiękach ;P

      Usuń
  9. było świetnie i już czekam na wiosenną edycję! W tym samym gronie oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglada na to sie dobrze bawilyscie dziewczyny, szkoda ze jedna osobka sie rozchorowala, nie ma to jak pogoda jesienna;) bardZo Fajnie stylizacje prezentowalas �� Nie ktore z sylwetek ze zdjec z pokazu prezentuja sie mega fajnie :) pozdrawiam Monika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam, te moje stylizacje to tak jednego dnia przy porannej kawie wymyślone - mam kłopot z kombinowaniem ze strojami na takie okazje, bo posiadam mało eleganckich ciuchów ;P

      pogoda, nie pogoda - ja trzymam się wersji, że to jakiś zazdrosny osobnik celowo sprzedał Pauli jakiegoś zmutowanego mikroba ;P bo to dziadostwo co ją dopadło, to nawet na podaną jej przeze mnie klarytromycynę było odporne ;P

      Usuń
  11. Wiesz co Mar? rozwaliłaś mnie tą swoją relacją! ja sie do niej szykuję już drugi tydzień ;) a Ty taki kawał relacji walnęłaś i ... odechciało mi się:( zrobiłaś to genialnie! to z czym ja do ludzi wyjdę ??? :)
    ale było fajnie i tak się cieszę, że się spotkałyśmy, na sama myśl robi mi się cieplutko w klatesie :) Buziaki !

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty, rób swoją!
      Widziałaś przecież więcej pokazów niż my, więc ogląd masz szerszy!
      Każda opinia jest na wagę złota, bo każdy inne wnioski z takich wydarzeń wysnuwa :)

      Ja też się cieszę i mam nadzieję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie!

      Usuń
  12. No to się doczekałam, warto poczekać było :). Świetny tekst, można poczytać i odpłynąć- plastyczne opisy, muzyka - słowem dobrze oddany klimat - wielkie dzięki !

    Szkoda, że były takie niedociągnięcia organizacyjne, bo później właśnie idzie to w świat i zaniża "poziom" całej imprezy :(.

    Wiesz, ja ciągle jestem zdania, że to nie jest impreza dla mnie. Po pierwsze nie wysiedzę tyle godzin, a po drugie, źle bym się tam czuła, bo ja nie mam o modzie w ogóle pojęcia, i coś tam sobie skrobię na moim małym podwórku. Chociaż na pewno kiedyś z ciekawości chciałabym się wybrać, żeby wiedzieć o czym się mówi :), no i jak piszesz przyjemność 'towarzysząca' jaką jest możliwość poznania ludzi z blogsfery.

    To już mówiłam, ze na podst. zdjęć najbardziej podoba mi się kolekcja Violi Piekut :). Ale kolekcje, kolekcjami a Ty tam też z zestawami nieźle zaszalałaś: meloniki, kaszkiety, fedora - wielki świat! :).

    P.S. Znam Łódź tyle o ile, że przejeżdżam przez nią od 30 lat w drodze nad morze i powrotnej :). Wkrótce jak uzupełnią brakujące fragmenty A1 to się to zmieni... "wkrótce" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co Ty też piszesz - jakie "nie dla Ciebie"?!
      Tak jak napisałam - każdy ma prawo obcować z modą, tak jak każdy ma prawo przeczytać jakąś książkę, czy iść do teatru.
      Do tego nie trzeba być krytykiem literackim ani teatralnym :) Więc i znawcą mody przy oglądaniu pokazów być nie ma obowiązku :)

      Nie musisz siedzieć na wszystkich pokazach, to jest niemożliwe poza tym do wykonania, jeśli chce się zjeść coś, pójść na Showroom, pogadać ze znajomymi...

      W wypadku mody większe (moim zdaniem) znaczenie ma to, co Ty czujesz, kiedy ją oglądasz - a nie to, jakie wpływy rozpoznajesz, do czego widzisz nawiązania i jaki to ma wpływ na ocieplenie klimatu ;>
      Owszem - projektanci tworzą też dla takich osób, ale statystycznie więcej jest wśród odbiorców mody takich ludzi, których interesuje tylko to, czy coś im się podoba i czy są gotowi wyłożyć na to hajs ;)

      P.S. To i przez mój Zgierz musiałaś jechać, bo kiedyś innej drogi nie było nad morze, jak przez niego :D i korkowałaś mi miasto! niedobra Ty!

      Usuń
  13. świetna relacja :) może uda mi się przyjechać wiosną, bo jak na razie ciągle praca, praca...
    Kolekcja Walerii Tokarzewskiej jest moim zdaniem najlepsza, choć do mnie też zupełnie taki słodki i kobiecy styl nie przemawia, to patrzy się na te sylwetki z ogromną przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  14. zazdroszczę :) z chęcią bym pojechała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja rownież miałam tam być i nawet dostałam zaproszenie, ale niestety miałam bardzo ważne spotkanie i nie mogłam cieszyć się razem z Wami.
    Może następnym razem się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, to dołóż wszelkich starań, żeby wiosną się udało!
      Pamiętaj, my na Ciebie czekamy :)

      Usuń
  16. Mamy nadzieję że na wiosnę uda nam się spotkać! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale się działo :) kolekcja Natalii Jaroszewskiej - suuuper!

    OdpowiedzUsuń
  18. Właściwie to całkiem sporo kolekcji mi się podoba i Jaroszewskiej i Śpiechowicz i Piekut. Masz rację, że jednak Warszawa potrafi wszystkie wydarzenia najlepiej zareklamować i nagłośnić, a szkoda bo Polska to nie tylko stolica i dobrze by było, żeby w innych miastach też były organizowane fajne imprezy tylko, że większość "znanych nazwisk" mieszka w Warszawie i zapewne do innych miast nie chce im się jeździć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że organizatorzy nie powinni brać pod uwagę tego, czy się komuś chce, czy nie, a tak reklamować imprezę, żeby i ci z drugiego końca Polski po opuszczeniu jej odczuwali żal i smutek ;P

      Usuń
  19. Kolekcja Violi Śpiechowicz zauroczyła mnie, w ogóle cała relacja napisana jest w tonie jakbym sama tam była, bardzo bym chciała chociaż raz uczestniczyć na takiej imprezie.. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, to składaj akredytację na kolejną edycję!
      Naprawdę warto :)

      I cieszę się, że ktoś podziela moje zauroczenie kolekcję Violi, bo większość opinii ludzi, którzy oglądali ten pokaz ze mną nie była pozytywna - a ja się do teraz dziwię dlaczego.
      To było coś innego od reszty, w takim stylu żaden inny projektant niczego tam nie zaprezentował.

      Usuń
  20. Spora i obszerna relacja, pewnie i tak nie odda tego, co czuje się będąc na takim wydarzeniu :) Szkoda, że nie miałam okazji się przekonać jak to jest, może kiedyś, jednak z pewnością takie uroczystości są fajne, wyróżniają się, można spotkać wielu inspirujących ludzi, no i zobaczyć ich dzieła, coś świetnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też porozmawiać z projektantami, dotknąć tych ubrań na żywo w Showroomie... plusów jest dużo :)
      Uważam, że to naprawdę fajna impreza :)

      Usuń
  21. Świetna relacja, a kolekcja Natalii Jaroszewskiej przeecudna! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jedynie co mi szkoda, to że nie mogłam się z Wami zobaczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie - zastanawiałyśmy się z Dziewczynami, dlaczego Cię nie ma!

      Usuń
  23. Wooow bardzo obszerny post. Zazdroszczę możliwości wzięcia udziału w tym wydarzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna relacja! Kolekcja Natalii Jaroszewskiej - mistrzostwo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) tak, to były jedne z ładniejszych rzeczy, jakie tam oko cieszyły :)

      Usuń
  25. Bardzo lubię takie relacje - długie, ale porządnie napisane! Dzięki temu prawie przekonałam się, żeby odwiedzić Łódź w przyszłym roku (o ile czas dopisze). Wiele pięęknych i ciekawych kolekcji zostało pokazanych, aż żałuję, że sama nie miałam okazji obejrzeć ich na żywo. Do tej pory znałam tylko relację zza kulis, dzięki kuzynce uczestniczącej w FWPL w zeszłych latach. Również była zachwycona, chociaż zmęczona (codzienną pomocą jako wolontariuszka). No i wreszcie miałabym okazję, żeby poznać więcej osób z blogowego świata, ponieważ we Wrocławiu miałam okazję spotkać się tylko z kilkoma osobami. Swoją drogą Fashion Meeting też nie miał dobrej reklamy, niektórzy dowiedzieli się o nim dopiero po fakcie, gdy opublikowano fotorelację w Gazecie Wrocławskiej.

    I mała prywata - dzięki za obronny komentarz pod ostatnim wpisem. Sporo dobrego usłyszałam też od Magdy z minimalissmo. Występowanie pod własnym imieniem i nazwiskiem na dużych imprezach jest ryzykowne - miałam potem wątpliwą przyjemność przeczytania bardzo niemiłych wiadomości z ,,anonimowych" kont fejsbóczkowych, zwłaszcza sporo pojawiło się, gdy ogłoszono wyniki konkursu internetowego. A z facebooka kilka osób trafiło na bloga i tam zaczęło w niewybredny sposób komentować. Opublikowałam 2, żeby raz dosadnie napisać co miałam na myśli i co sądzę o tym wszystkim. I tym samym wyjaśniam skąd ta fala hejtu, o którą pytałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co dziękować - choć (jak pisałam w poprzednim, urodzinowym poście) w blogosferze staram się nie zabierać głosu w jakichkolwiek scysjach i awanturach, to kiedy widzę ludzkie chamstwo i to, co młodzież nazywa "grubą przeginką", to zawsze reaguję ;)

      Generalnie, to może ogólnie w prasie nie miał tej reklamy ten Wasz event, ale blogosfera nim żyła i co rusz się informacja o tym wydarzeniu dzięki Wam, konkursowiczkom, w niej pojawiała.
      A dziś blogosfera jest jednym z ważniejszych reklamy jakiejkolwiek nośników - więc było nie było: to Wy im tę reklamę zrobiłyście.
      Za darmo - sorry, za darmo.

      Dlatego też uważam, że można było Was jakoś sowicie w miarę ponagradzać - a nie czymś w podobie rajstop i goździka :>

      Tak, co do wolontariuszy na FW, to miałam o nich wspomnieć - generalnie to 90% roboty jest tam przez nich odwalane. I fajne to i nie.
      Niefajne, bo skoro tak wiele pieniędzy FW oszczędza na oporządzeniu tego, to znaczy, że jednak na reklamę coś by się tam znalazło ;)
      Fajne, bo dobrze im to wychodzi :) W sensie, że nie widziałam tam nikogo, kto nie byłby w tę swoją pracę zaangażowany ;)

      Usuń
  26. Wow! Świetny post, świetne zdjęcia ! Chciałabym tam być :) :)

    http://izabielaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Twoja relacja robi juz niemale wrazenie, jak bylo na imprezie trudno mi sobie wyobrazic. Moze kiedys, w lepszych czasach, cory zabiora mnie na FW do Lodzi ;).

    OdpowiedzUsuń
  28. Przez 2 lata mieszkałam w Łodzi i zdawałam maturę w Zgierzu ;) Chyba muszę się tam wybrać z wizytą, bo dawno nie byłam!
    Najbardziej podobają mi się zdj z kolekcji Violi Piekut. Natomiast tak jak Ty nie przepadam za błękitami ;)
    Na zdjęciach zauważyłam jeszcze modelkę która bardzo mi się podoba - Nejka (ta z białymi włosami) jest piękna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo się zmieniło, jeśli nie było Cię tu przez jakieś 2-5 lat :)
      I Zgierz jest czystszy i nowocześniejszy i Łódź.
      Łódź, to już w ogóle!

      Zniknęły przejścia pod Galerią i Centralem, biurowców dużo nastawiali, kolejkę aglomeracyjną zrobili, Piotrkowską z reklam i lumpeksów oczyścili...

      Normalnie cywilizacja dotarła do nas, serio :D

      Mówimy o tej z wyraźnymi kośćmi policzkowymi?
      To jest moja ulubiona modelka z FashionWeek'a!
      Żadna inna mi się tam tak nie podobała!

      Usuń
  29. Świetna relacja i przeczytałam ją z ogromną ochotą, bo niestety w tym roku miałam w planach być na fw, ale się nie udało :( Projekty Natalii Jaroszewskiej bardzo mi się spodobały. Jerzy Antkowiak był również we Wrocławiu na WFM, miałam okazję z nim rozmawiać - niesamowity człowiek, z wielkim bagażem modowych doświadczeń. Udało mi się nawet zgarnąć od niego buziaka :) Więc wrocławskie wydarzenie również zaliczam do udanych. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się być w Łodzi :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. wow Mar wlozylas ogromny trud w ta relacje! w wiedniu co roku we wrzesniu jest fashion week a ja nigdy nie bylam. nie staralam sie nigdy o ty tam byc .... nie kreca mnie takie imprezy... moze jaby znala wiece austriackich blogerek..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, włożyłam - trzy razy do pisania tego posta siadałam i za każdym razem tekst mi się po dodaniu zdjęć rozjeżdżał i kod HTML mu się psuł ;P nerwów była masa ;P

      Myślę, że gdybym ja miała świadomość, że nie spotkam na takim wydarzeniu nikogo znajomego i nie będę miała do kogo ust otworzyć, a miałabym na nie jechać przez pół Polski, to też by mi się mniej chciało ;)

      Usuń
  31. jak bedę się udawać na FW to zaczerpnę mądrości od Ciebie i mi wszystko powiesz żebym plamy nie dała :D a na razie zazdroszczę !!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrości?

      1) Duża torba, żeby schować w nią wałówkę - na miejscu jedzenie drogie i mało go, a najbliższa restauracja poza obiektem, to McDonalds przecznicę dalej :D
      2) Płaskie buty, bo niewygodnie kilka albo nawet kilkanaście godzin w szpilkach siedzieć ;)
      3) Dobry telefon albo aparat pod pachą, żeby zrobić kilka swoich zdjęć lub filmów
      4) Unikaj przebywania w towarzystwie nietrzeźwej młodzieży - na mnie jedna taka dobrze upita rozdawanym tam winem dziewczyna zrzuciła gablotkę z winami ;P Dobrze, że dostałam w biodro, a nie w głowę albo w nogę :>

      Poza tym o niczym innym ważnym pamiętać tam nie trzeba, jak się nie jest nikim zbyt znanym ;P Bo jakiej byś plamy nie dała, to i tak nikt na to uwagi nie zwróci ;P

      Usuń
  32. zawsze chciałam wziąć udział w Fashion Weeku! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak zachwycasz, to może i mi uda się na wiosnę wybrać- również z chęcią poznalabym Was osobiście :)
    Śledziłam Was na bieżąco na FB i ubolewałam na faktem, że mnie tam nie ma- mając wrażenie, że wszyscy w te dni są na FW, tylko ja siedzę samotnie przed kompem grrrrr :/

    Ja ostatgnio bylam na targach ślubnycnh we Wrocku i też udało mi się poznać jedną blogerkę- uradowane od razu do siebie podbieglyśmy, bez żadnego skrępowania, jakbyśmy conajmniej z kilka dobrych lat się znaly, a przecież widzialysmy się dotkąd tylko w internecie :P hehe

    milego dnia Mar :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy - wydawało się, że tak dużo blogerów jedzie, a była garstka.
      Nawet jak się patrzy po sieci i relacji szuka, to nie wybrało się tak wiele osób ;)

      Paula z Paullastyle?
      Wiem, widziałam wzmiankę u niej na blogu ;)

      buziaki!

      Usuń
    2. Większość osób tylko relacjonowało to wydarzenie na FB, wciąż ktoś wrzucał foty, a ja co raz bardziej popadałam w deprechę, bo też chcialam tam być buuuuuuuu :(

      Tak dokladnie o Paulę chodzi- świetna dziewczyna :)
      Fajnie tak poznać osoby, które dotąd widzi się tylko w internecie- mam nadzieję, że Was kiedyś również uda mi się poznać :) :)

      Usuń
  34. kolekcje nadal mnie nie zachwycają, ale widzę, że z roku na rok poziom się poprawia :)
    niemniej jednak zazdroszczę wypadu, bo musiało być świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  35. Amazing post dear! You have a wonderful blog:)
    What about following each other on Instagram, Bloglovin, Twitter?.. :)

    www.bloglovin.com/blog/3880191

    OdpowiedzUsuń
  36. Zazdroszcze :) zawsze chciałam pojechać na Fashion Week Poland :) Może kiedyś się uda :)

    http://miczagblogger.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. To chyba jedna z najlepszych relacji z Fashion Week jakie widziałam na blogach :-) Świetnie napisane! Poczułam się jakbym znowu tam była :-) i widzę też co mnie ominęło, ale cieszę się, że chociaż przez jeden dzień mogłam nacieszyć się tą modową atmosferą :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Wspaniała relacja Mar! Podejrzewam, że finał pokazu Natalii Jaroszewskiej u wielu osób spowodował wzruszenie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Kurczę, ale zazdroszczę! Sama chciałabym kiedyś wybrać się na taki pokaz i zobaczyć jak to wszysto wygląda na żywo a nie tylko w telewizji :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Kolekcja Natalii Jaroszewskiej rewelacja, bardzo przypadła mi do gustu. Trochę żałuję, że mnie tam nie było. A przecież mieszkam blisko Łodzi.

    OdpowiedzUsuń
  41. Rany! Te kolekcje są prześwietne! Zawsze wydawało mi się, że ciuchy z takich pokazów na codzienne wyjścia się nie nadają! Ale pragnę mieć je wszystkie ! Cudowne kolekcje! Fajnie, że miałaś okazję tak gościć.

    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  42. ale bosko! mega długa notka, ale udało mi się przeczytać całą ;) bardzo lubię Twoje wpisy ;) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetne zdjęcia, taki pokaz to szczegolne wydarzenie ❤

    OdpowiedzUsuń
  44. wygląda na to, że świetnie się bawiłaś <3

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. Cieszę się, że mogliśmy się poznać <3

    http://czarno-czarny.pl/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.