sobota, 5 grudnia 2015

Kaszkiet i ja

Od momentu, kiedy odkryłam dla siebie i pokochałam całym sercem kapelusze, to nigdy, przenigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi jeszcze kiedyś "zdradzić" je z innymi głowy nakryciami.


No dobra, nie mówię tu o okresie siarczystych mrozów i śnieżyc - bo to, że gdy śnieg na głowę pada (a wichura chce ją urwać) kapelusza raczej na nią nie przywdziewam jest dosyć oczywiste ;)


Jakim, jakim więc cudem porzuciłam kapelusze dla kaszkietu?


Zostańcie ze mną, przeczytajcie notkę, a wszystkiego się dowiecie!


męski kaszkiet - damska stylizacja - blog - blog o modzie - preppy - musztardowy sweter

Kaszkiet jako nakrycie głowy znałam od dawna.

Kaszkiety nosił (i ciągle nosi) z upodobaniem mój dziadek, lubiła je moja babcia (w tej takiej puchatej bardziej, welurowej wersji szczególnie - pewnie każda i każdy z Was wie, o jakim kaszkietu modelu myślę :>), w latach '90 widywałam ich dużo na ulicach i w rozlicznych teledyskach - chyba były wtedy wyjątkowo modne.

W przeciągu kilku ostatnich lat zniknęły mi jednak z pola widzenia - jeśli gdzieś je spotykałam, to w lookbookach męskich marek odzieżowych, sporadycznie pojawiały się na działach męskich sieciówek.
Na różnych portalach modowych także od czasu do czasu mi migały.

Ale rzadko zauważałam je na kimś "na żywo" - nie mówiąc już o tym, że niemal wcale nie widziałam, żeby nosiły je kobiety.


Nic więc nie wskazywało na to, że kaszkiety powrócą do łask mas i przeżyją swój renesans.

Nie w erze zachwytu kapeluszami, bo kto by tam kaszkiety nosił, skoro kapelusze takie kobiece, fotogeniczne i urocze - o, tak sobie myślałam.


Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy któregoś dnia w czasie mojego zwyczajowego, popołudniowego przeglądania Waszych blogów natrafiłam na wpis Pauli (o, ten), w którym ogłaszała wszem i wobec, że oto przed nami najmodniejsza tego sezonu głowy damskiej ozdoba: kaszkiet!


Czytając jej wpis nie mogłam w niego uwierzyć - jak to najmodniejsza?
Przecież nigdzie kaszkietów nie widać!
I jak to kapelusze są passe?
Halo, halo! Ja, Mar, się na to nie zgadzam - o, tak miałam napisać w komentarzu!
Jak można tak publicznie kapelusze obrażać i jeszcze próbować wmawiać, że taki kaszkiet może niby fajniejszym być od nich?!

I już, już swój głos sprzeciwu pisać zaczynałam, kiedy nagle olśniło mnie, że taki kaszkiet wisi w moim i Lecha przedpokoju - spokojnie sobie wisi, na kołeczku, kilkoma płaszczami i szalikami zakryty, przez nikogo nie będąc niepokojonym.
Nieco nawet zapomniany.
I to od kilku lat - czyli od czasu, kiedy to Lechu dostał go od rodziców na prezent.
Jakoś nie przypadł mu do gustu.

Zamiast więc pisać komentarz, to poleciałam szukać kaszkietu.
Z ciekawości.
Znalazłam, na głowę założyłam, w lustrze się przejrzałam... i pomyślałam sobie, że w sumie pal licho: modne, niemodne... nieważne!

Ale kaszkiety są super!

Wcale nie w mniejszym stopniu super, jak kapelusze.

Jeśli nie wszystkie z nich nawet, to na pewno ten leszy, skoro tak fajnie na mnie leży ;)


Zamiast więc utyskiwać, jakie to Moja Droga Paula androny wypisuje i bronić kapeluszowego honoru zaczęłam się chwalić jej, że chyba przyoszczędziłam ;P
Bo miałam hit sezonu tuż pod nosem - i całkiem za darmo ;P


 Polubiłam się z tym kaszkietem :)

Nie rozstaję się z nim od czasu, gdy odkopałam go na tym przedpokojowym wieszaku ;)

Na dworze nie jest jeszcze tak zimno, żeby chodzić w czapkach, ale na kapelusze jest już niestety zbyt wietrznie.
Kaszkiet więc ratuje moją głowę przed zmarznięciem.

A przy tym wydaje mi się, że całkiem dobrze mi w nim :)

Od dnia, w którym Paula opublikowała ten swój post nie zauważyłam, żeby kaszkietowy trend "wyszedł" na ulice - prawdę powiedziawszy, to na tych łódzkich i zgierskich jestem jedyną kobietą w kaszkiecie ;P
Nadal pojawiają się kapelusze, prym wiodą już jednak standardowe czapki (z pomponami lub beanie) i berety.


Nie mam więc pojęcia, czy ogółowi kaszkiety się nie spodobały, czy ich nieobecność na ulicach wynika raczej z tego... że nie ma ich gdzie kupić!

Nie żartuję! Zakochana w tym lechowym kaszkiecie zapragnęłam sprawić sobie drugi, tym razem czarny - co z tego, skoro w sklepach kaszkietów brak?


W sieciówkach nie ma, na Zalando pojedyncze, bardzo drogie i bez podanego obwodu - nie kupię więc w ciemno czapki za 200 złotych bez pewności, że będzie na mnie pasować.

Ostatnio przyuważyłam kilka fajnych modeli kaszkietów na stoiskach Sezonowej Szafy (kto jest z Łodzi ten wie, co to za twór ta Sezonowa Szafa - kto nie z niej, temu już tłumaczę: to takie wyspy w Galeriach i w marketach, oferujące czapki, szale i kapelusze), ale albo były drogie albo podobnie jak ten mój szare.

A drugiego takiego samego lub podobnego nie potrzebuję.

Cała nadzieja w moim dziadku!

Ostatnio powiedział mi, że wysyp kaszkietów zaobserwował na naszym zgierskim targowisku.
Ponoć przyjeżdża tam taki koleś z czapkami i kapeluszami i ma różne kaszkietów modele.
Niestety - dziadek ostatnio jakoś nieczęsto na targowisko zagląda, a ja z kolei w godzinach, w których przyjeżdżają tam kupcy jestem w pracy :(

Mój kaszkiet najchętniej noszę do zestawów utrzymanych w klimacie nieco zbliżonym do stylu preppy (super prezentuje się z eleganckimi spodniami, oksfordkami, koszulą body i szelkami!) i tych, do których najbardziej pasuje mi określenie ich mianem stylizacji na miejską łobuziarę.

Ten prezentowany Wam dziś jest dla mnie połączeniem tych dwóch stylistyk.

Całą zestawu resztę - poza kaszkietem - mieliście i miałyście już kiedyś okazję podziwiać na blogu.

Na pewno dobrze pamiętacie szal, bo bardzo niedawno na blogu debiutował (w tym poście).

Ze wszystkich szali i chust jakie mam w swojej przepastnej szafie to właśnie ten szalik najlepiej moim zdaniem prezentuje się w towarzystwie kaszkietu :)

Sweter gościł tu rok temu (w zasadzie, to niemal równo rok temu), dżinsowe bryczesy pokazywałam Wam już kilka razy, oficerki były w poprzednim poście ubraniowym, a moją Torbę-Borbę to już chyba znacie bardzo dobrze ;).


Tak - po długim okresie fascynacji małymi torebkami ponownie wracam do noszenia toreb wielkich i przepastnych.

Nie przychodzi mi to bez trudów - odzwyczaiłam się już od grzebania w nich w poszukiwaniu kluczy lub portfela.

Ale lubię tę torbę - i lubię zainteresowanie, jakie wzbudza, kiedy pojawiam się z nią w sklepie lub w autobusie ("Jeeeeny, gdzie Pani taką torbę kupiła?!" jest pytaniem, które słyszę kilka razy dziennie ;P a że większości pytających świecą się na jej widok oczy, to nie ukrywam - jestem z mojej Torby-Borby dumna ^^).


Kaszkiet - Tchibo (z szafy Lecha)
Szalik - H&M
Sweter - H&M
Dżinsowe bryczesy - Bershka
Pasek - Bershka
Skórzane rękawiczki - no name
TORBA BORBA - MOMO FASHION
Oficerki - Lasocki (CCC)


Pewnie zwróciliście uwagę na to, że zdjęcia wykonane zostały w dwóch różnych plenerach.
Tak, jest tak, jak się domyślacie - pierwszego dnia, w którym próbowaliśmy sfotografować ten zestaw pokonała nas pogoda.

Było buro, szaro i siąpił drobny deszcz - szkoda, że nie udało nam się dokończyć tej sesji tam, bo miejsce jest zacne: to okolice Lasu Łagiewnickiego w łódzkim Arturówku.
Tuż obok mojej pracy ;)

Z kolei te jasne zdjęcia (na których nie mam szalika) robiliśmy wśród malowniczych częstochowskich pól - bo jak pewnie wiecie z mojego fanpejdża ubiegły tydzień ponownie spędzaliśmy wraz z Leszkiem w Częstochowie.

Coś mi się wydaje, że teraz każda "sesja" będzie tak właśnie wyglądać (że robienie zdjęć trzeba będzie dzielić na kilka etapów), bo pogoda jest paskudna.
Chyba już wolałabym, żeby spadł śnieg - wtedy przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać ;P


Zostawiam Was ze zdjęciami i uciekam - przyznam szczerze, że ostatnio nie mam głowy do blogowania.
Jeden z moich dwóch kotów jest naprawdę ciężko chory i właściwie o niczym innym całymi dniami nie myślę, jak o tym, czy kiedyś jeszcze dojdzie do siebie.
Nawet w pracy nie umiem się skupić.
Nie mówiąc już o jakichkolwiek świątecznych zakupach i porządkach...

Jeśli jakoś tam lubicie mnie i mojego bloga, to potrzymajcie trochę kciuki za mojego Endera.
Jest mu to potrzebne.


No i jak - podoba Wam się taka kaszkietowa wersja mnie :)?
Powiedzcie, co sądzicie!

Pozdrawiam Was grudniowo,
Wasza Mar!

P.S. Udanych Mikołajek Wam życzę :)!

P.S. (2) EDIT: Niestety, nie udało się - Ender odszedł w niedzielę w południe.
Jestem bez sił. I ciągle beczę.

115 komentarzy:

  1. Całość jest po prostu boska. Sweter, szalik, klimat - WSZYSTKO <3
    Buziaki z Gorzowa :) :)

    http://czarno-czarny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Kaszkiet pasuje Ci idealnie, zresztą Tobie wszystkie kapelusze pasują :)))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dziękuję :)

      Swoją drogą - zastanawiam się od dłuższego czasu, czy kaszkiet to bardziej czapka, czy kapelusz ;P

      Usuń
  3. Mar, przepraszam bo przelotem jestem - dużo spraw w ten weekend. Przeczytałam, wyglądasz fantastycznie, kaszkiety są dla Ciebie stworzone! Niech ni tylko Dziadziuś na targowisko zawita i Ci nakupi, to będzie się działo!

    Trzymam kciuki za Endera i powiem mojemu Rudemu Dzidzikowi, żeby tez trzymał swoje kocie łapki. Przesyłamy dużo kocizdrowka, trzymajcie się dzielnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś tam ostatnio przeczytałam, że kaszkiet w sumie mało komu nie pasuje, także podejrzewam, że to żaden sukces z tym "stworzeniem" ;P

      Jak zdążę, to zaraz sama na ten targ polecę ;P

      Dzięki! Przyznam szczerze, że jest ciężko i nie wierzymy, że wyjdzie z tego (już serce nie daje rady, taki jest słaby), ale mam nadzieję, że kocie łapki Dzidka zdziałają cuda :)

      przytulam!

      Usuń
  4. bardzo fajny, jesienny look, a ten kaszkiet świetnie pasuje do całości!
    Zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrząc na Ciebie w tej stylizacji, odruchowo na myśl przychodzi... angielska arystokracja :)
    Taki styl bardzo Ci pasuje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocze wyglądasz! Zwróciłam uwagę na torebkę - jest gigantyczna, ale właśnie takie uwielbiam i szukam od jakiegoś czasu :)

    http://valerysdailyinspiration.blogspot.com/2015/12/swiateczne-dekoracje.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszelkie nakrycia głowy są mi obce, niestety :( Choć w ostatnim wpisie paraduję właśnie w kapeluszu. Ale prawda jest taka, że po prostu rzadko sięgam po cokolwiek, co dotyka głowy, czoła (czyżbym przejawiała objawy zaburzonej integracji sensorycznej??). Ostatnio skusiłam się na piękną czapkę i mam nadzieję, że będę ją nosiła częściej niż 2 razy w roku;)
    Mój Szymon ma świetny kaszkiet, ale oczywiście nie chce go nosić. On z kolei, w przeciwieństwie do mnie, jest mega czapkowy - z czapką rozstaje się praktycznie tylko w okresie letnim;)

    Piękna stylizacja i wspaniałe zdjęcia z takim "sielskim", "amerykańskim" klimatem. Strasznie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - po tym pierwszym zdaniu miałam protestować, bo przecież na blogu chętnie kapelusze pokazujesz ;)
      Może coś być w tej sensoryce ;P aczkolwiek sporo osób nie lubi nosić niczego na głowie - Mój Lechu też, on to nawet nie lubi, jak ktoś mu włosów dotyka ;P

      A może jednak skusisz się, spróbujesz podebrać chłopu ten kaszkiet - Ty się lubisz z elegancją, może udałoby Ci się stworzyć jakiś fajny preppy zestaw z tym kaszkietem ;)?

      Usuń
  8. wyglądasz naprawdę świetnie w tym kaszkiecie, pasuje Ci jak nikomu innemu ! i fajnie go zestawiłaś, oversizowy sweter ładnie z nim współgra :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja owego bym na głowe nie załozyla, ale to pewnie dlatego, że ja tam za niczym na głowie nie przepadam i nosze tylko jak jestem zmuszona :))) pomimo tego mnie sie tam bardzo podobaja trendy, które wracają... :) I tobie droga Mar do twarzy zarówno w kaszkiecie jak i kapeluszu :) I ten musztardowy kolorek to chyba twój kolor, wiesz ? :) rozpromienia Cię :)
    Jak mój kot chorował to tez sie tak zamartwiałam, wiec wiem co to znaczy....zycze mu zdrówka dużo i oczywiscie Tobie kochana równiez fajnego mikołaja :P
    buziaki, Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, musztardowy to mój ulubiony kolor :) choć właściwie, to temu swetrowi bliżej jest do miodowości, niż musztardy ;)

      Mam nadzieję, że życzenia zdrowia pomogą Enderowi, aczkolwiek jest w naprawdę ciężkim stanie.
      Dziękuję, Kochana i pozdrawiam!

      Usuń
  10. cudowny sweterek:) i taki kaszkiet bardzo Ci pasuje

    OdpowiedzUsuń
  11. Marczaku, Ty nie sugeruj się faktem, że coś jest lub czegoś nie ma na polskiej ulicy, to nijak się ma do światowej mody :) My jesteśmy tak sezon lub dwa do tyłu :) NO i ważny jest też fakt, że fajnego kaszkietu się w naszym pięknym kraju jak na razie nie dostanie. Look bardzo mi się podoba, kojarzysz mi się z taką angielską lady, która wybrała się na spacer po swoich włościach, tylko ogarów przy boku CI brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak czegoś na Polskiej ulicy nie ma, to czasem mi głupio nosić, rozumisz, Paula ;P

      z kaszkietem tak nie mam akurat, ale przez dłuższy czas na przykład miałam tak z melonikiem - bo kiedy go zaczęłam nosić, to jeszcze mało kto w kapeluszach popitalał ;P

      Marczak i angielska lady, haha - dopóki nie zacznie przeklinać, to skojarzenie nawet, nawet ;P

      ogarów nie było, ale ze stawu wylazły kaczki ;D

      Usuń
  12. Po pierwsze i najważniejsze - trzymam kciuki za kociaka! ;)
    Sama mam suczkę i nie wyobrażam sobie, żeby chorowała...

    A w kaszkiecie Ci do twarzy! ;) Równie dobrze jak w kapeluszu ;) Ogólnie pasują Ci nakrycia głowy. ;)
    Czytałam o nich trochę (o kaszkietach), że są teraz na topie, ale właśnie - gdzie je kupić? Chciałam chociaż przymierzyć, a nawet takiej opcji nie mam. Obstawiałam właśnie, że mogą być na straganach, rynkach. Pech chce, że kiedy w mojej okolicy, (np. w Strykowie) jest rynek, ja akurat siedzę w Łodzi na uczelni...

    A ze zdjęciami też mam problem. Pogoda naprawdę nie daje za wygraną. Mogłaby się bardziej zdecydować, czy już chłodniejsza, czy może jednak będzie powrót do słonecznej jesieni. Z moim chłopakiem nadal pracujemy nad lepsza jakością zdjęć itp. ale gdzie to ćwiczyć, skoro każde z nas studiuje, mijamy się, a w weekendy zazwyczaj pogoda jest paskudna?

    Dziś było wyjątkowo ładnie. Szykowaliśmy się na 2 sesje, lecz jedna tylko się udała. Wiatr przerwał drugą, a szkoda...

    A i jeszcze jedno - uwielbiam Twoją torbę! Widzę ją na blogu nie pierwszy raz i jestem nią zachwycona! Jest ogromna, ale wygląda bardzo, bardzo stylowo. ;)

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj, dziś byłam na przedświątecznym obczajaniu sklepów i uprzejmie donoszę, że kaszkietów jest sporo w C&A na przykład - na dziale męskim.
      W Reserved też je widziałam.
      Jednak są to typowe męskie modele - takie, jak ten mój ze zdjęć.

      Takich jak te wyszperane przez Paulę w jej wpisie niestety nigdzie nie ma.

      A byłaś w Łodzi w boksach przy Bałuckim?
      Ja jestem w godzinach ich otwarcia w pracy, ale na uczelni pewnie kończysz kiedyś zajęcia przed 17 - zajrzyj, donieś mi co tam mają.

      Co do jakości zdjęć, to ćwiczenie ćwiczeniem, jednak wybór odpowiedniego obiektywu moim zdaniem wiele ułatwia ;)

      Torba jest super - jakby co, to jest u projektantki w ciągłej sprzedaży, także bez trudu możesz sobie taką samą sprawić, nie jest jakoś masakrycznie droga ;)

      Usuń
  13. Jak widać nie tylko kapelusze są dla Ciebie stworzone :) Dobrze, że sobie o Lecha kaszkiecie przypomniałaś, bo idealnie Ci w nim. A jak na sweter patrzę to żal serducho mi ściska, bo zawahalam się raz taki zakupić i do dzisiaj żałuję. Bardzo hdana całość. Ja jeszcze świątecznych klimatów nie czuję i nie wiem jak to będzie, bo moje łapy też ledwo ledwo... zgryza mam, nie potrafię tej granicy wyznaczyć, rozum jedno a serce drugie. Kciuki za Endera. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, tego typu swetrów w sieciówkach jest mnóstwo - właśnie z takim splotem.
      Dziś byłam w jednej z galerii handlowych i weszłam do H&M'u - choć ten model ze zdjęcia ma rok, to w tegorocznej kolekcji dwa bardzo podobne widziałam. I to już na wyprzedaży, więc za grosze :)

      Ja nie umiem się w ten klimat wkręcić - może to kwestia tego, że w tym roku nie mam za wiele pieniędzy na prezenty, może choroby kota (co mi radość Świąt odbiera)... nie wiem...

      Usuń
  14. wygladasz świetnie w tym kaszkiecie. Cały Marczak!

    OdpowiedzUsuń
  15. genialny sweter, a w kaszkiecie wyglądasz idealnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zestaw bardzo spójny i naprawdę fajny, a w kaszkiecie świetnie wyglądasz!:)
    Ja ten rodzaj nakrycia głowy bardzo lubię, miałam kiedyś czarny, chyba z weluru, mój dziadziuś też je nosił (więc dochodzi jeszcze sentyment), a poza tym kojarzy mi się z klimatem przedwojennej warszawskiej Pragi.
    Trzymam kciuki za Twojego kocurka, sama cholernie się martwię, gdy mojemu psiakowi cokolwiek dolega, więc wiem co przeżywasz:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Z przedwojennymi i z modą w czasie wojny panującą - mam tak samo ^^

      Dzięki, Kinga! Z Enderem jest naprawdę źle, nie robię sobie już zbyt dużych nadziei, żeby się nie rozczarować, ale gdzieś tam w sobie jeszcze wierzę, że znowu będzie mi podgryzał nogi.

      Usuń
    2. mam jednak nadzieję, że przeżyje, straciłam kochanego kota, gdy miałam dziesięć lat, do tej pory go wspominamy, ale wtedy weterynarz nie był w stanie mu pomóc i biedak umierał przez dwa dni, a ja nie pozwoliłam go uśpić, bo wierzyłam, że wydarzy się cud i kociak będzie żył, tym bardziej, że chwilami wydawało się, że dochodzi do siebie (ale to było ciężkie zatrucie, wolność którą mu dawaliśmy pewnego dnia obróciła się przeciwko niemu:/)

      Usuń
    3. Ender umarł dziś w południe.
      U nas z kolei było tak, że zdrowy przez dziesięć lat kot zaczął we wrześniu wymiotować - poszliśmy do weterynarza, który stwierdził, że jest zakłaczony (co od początku wydawało mi się bujdą, bo ten kot miał krótkie futro, odkłaczany był lekami specjalnymi regularnie, poza tym mył się mało i krótko), dawał mu jakieś leki przeciwwymiotne po których kot chodził po ścianach i nowe, coraz droższe karmy i syrop na przeczyszczenie.
      Poprawa była na dwa dni, to dawał jakieś zastrzyki.
      Kot żył, jadł, miał dobry humor, więc przychodziliśmy z nim co dwa tygodnie na kontrole i nie spodziewaliśmy się, że może być z tego coś groźnego - robił mu nawet USG i RTG, ale twierdził, że nic tam nie widzi.
      Załamanie przyszło w ubiegły weekend, kot przestał jeść i wymiotował krwią - zawieźliśmy go do najlepszej lecznicy w okolicy, takiej z renomą, tradycją i nagradzanej.
      Zrobiono mu tyle badań, zabiegów i innych cudów, że w czwartek nie był w stanie stać, spadły mu wszystkie parametry, prawie nie oddychał samodzielnie.
      Przedawkowano też narkozę, bo kotu zatrzymała się w jej trakcie akcja serca - a nikt nie mówił nam, że gastroskopia wiąże się z takim ryzykiem.
      Nie wiem więc, czy oddając go do tej kliniki nie skazaliśmy go na śmierć.

      Nie pójdę tam już nigdy z drugim kotem - ani w ogóle, nawet z chomikiem.

      Jestem wściekła, najchętniej poszłabym i powybijała tym jednym i drugim konowałom szyby w oknach, poprzekłuwała opony... wszystko, wszystko co mogę...

      Usuń
    4. Mar, właśnie zobaczyłam Twój wpis o tym, że Ender umarł i strasznie mi przykro...
      Niestety dobrych weterynarzy, którym zależy na losie zwierząt jest niewielu:/
      Nie wiem co Ci napisać, bo co może pocieszyć gdy odchodzi przyjaciel...

      Usuń
  17. fantastycznie wyglądasz. Uwielbiam Twoje stylizacje :)
    przykro mi z powodu Twojego Endera, to smutne.

    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę przyznać, że wyglądasz bardzo ładnie! Chociaż zdecydowanie wolę Mar w kapeluszach, bo pasują one Tobie jak mało komu :)
    Sweter jest niesamowity, już się nim kiedyś tutaj zachwycałam!
    No i najważniejsze, to dużo zdrowia dla Twojego kotka - wiem co to znaczy, gdy choruje zwierzę. Rok temu to przeżywałam to samo. Mam nadzieję, że Twój kotek wyzdrowieje :*

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie za wszystkie miłe słowa!
      Ściskam!

      Usuń
  19. wyglądasz super! genialny sweter!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam dwa kaszkiety na jesień, to interesująca koncepcja dla kobiety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farciara!
      Ja nigdzie nie mogę znaleźć jakiegoś nieco w innym stylu, niż ten - wszystkie, które widuję w sklepach to właśnie takie typowo męskie, a drugiego takiego samego nie chcę :(

      Usuń
  21. Masz coś takiego w sobie, że nakrycia głowy Cie kochają, bardzo zazdroszczę bo mam z tym problem, moja mama od lat nosi takowe kaszkiety, posiada ciekawe kolory, szczególnie na lato :) Potwierdzam to co piszą powyżej angielski klimat dziś stworzyłaś, świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każda kobieta w jakimś tam nakryciu głowy wygląda korzystnie :) Metodą prób i błędów trzeba po prostu znaleźć "swój" model :)

      Usuń
  22. Świetnie wygladasz , jesteś fenomenalna ;)
    http://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. kaszkiet idealnie dopełnia się ze spodniami. Połączenie ich z butami jest mistrzowskie! Duży sweter i duża torba świetnie się dopełniają! Jacie, Mar, uwielbiam!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu i rumienię się od tylu pozytywnych słów aprobaty pełnych :)!!!

      Usuń
  24. Ha, ha, myslałam, że to ja natchnęłam Cię "kaszkietem na FW ;D też miałam Lecha i o mało go nie zgubiłam, na szczęście się znalazł:) Ty wyglądasz w nim super! w przeciwieństwie do mnie ;D
    a ten Paulinki post przeoczyłam ;( chyba już myślami siedziałam na FW ;)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasie FW ja już byłam natchnięta ;P
      Nie było Cię w niedzielę, a w niedzielę właśnie debiutowałam w moim kaszkiecie tam :D

      No co Ty!
      Przecież Tobie też super w kaszkiecie jest!

      Usuń
  25. do twarzy Ci w nim! :) ja nie przepadam za takimi okryciami głowy, w ogóle chyba za żadnymi nie przepadam, wkurza mnie jak mam coś na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Mar, jak w kapeluszach wyglądasz pięknie, to z kaszkietem wprost cudownie! Bardzo do Ciebie pasuje, a przede wszystkim podoba mi się styl, z jakim go zestawiłaś :) I w nim też prezentujesz się świetnie :) No i uwielbiam kolor swetra, sama mam identyczny i jest to jedna z moich ulubionych sztuk :D
    Zdjęciami mogę się zachwycać godzinami :) Ta miękkość i plastyczność, niesamowite!
    Zdrowia dla Endera!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyglądasz w nim elegancko, jednak nie wiem czy jest to w moim stylu :c ;)

    zapraszam
    daruciaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Przepięknie, wspaniałę zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. pięknie wyglądasz, ściskam Cię mocno i myślami jestem z Tobą :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Ostatnie zdjęcie piękne. Ja nie mogę przekonać się do kaszkietów, ale Tobie takie nakrycie bardzo pasuje. Trzymam kciuki za zdrowie kota!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nigdy nie pałałam uwielbieniem do kaszkietów i raczej z nimi nie eksperymentowałam. Ty w takim wydaniu prezentujesz się bardzo korzystnie! Zdecydowanie pasują Ci kaszkiety i trzymam kciuki za poszukiwanie czarnej wersji! A i styl preppy bardzo Ci pasuje.
    Czytałam już o kociaku na facebooku i współczuję. Ciężko, gdy odchodzi zwierzak, zwłaszcza, że był pociechą przez tyle lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że powinnaś spróbować polubić się z kaszkietami - styl preppy jakoś mi się na Tobie widzi i masz wiele ubrań, które można by zestawić z tym cudem ;)

      ciężko, bardzo... :(

      Usuń
  32. Mi się podobasz w takim wydaniu i to bardzo. Twój kaszkiet jest także świetny! Ja tam lubię różne nakrycia głowy, chociaż kapelusze są najbliższe memu sercu to pora zmienić na czapki i kaszkiety! Zainspirowałaś mnie i odkopie swój, bo mam, może nie tak stylowy jak twój, ale fajnie się w nim czuję! Reszta zestawu super wygląda! Sweter i szalik idealnie współgrają. Zdjęcia zachwycają! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Zawsze zachwycasz swoim wyglądem i połączeniami :)
    Masz śliczny uśmiech, uwielbiam go !

    OdpowiedzUsuń
  34. Zupełnie nie mój styl, ale Tobie pasuje nieziemsko!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mar wspolczuje z powodu kota. Rok temu tez przechodzilismy taka tragedie. Najgorzej zniosla to Zosia, bo kicka Zuza byla jej pupilka. Miala juz jednak 16 lat i guza w brzuszku.
    Trzymaj sie cieplo!!!
    P.S. Kaszkiecik pierwsza klasa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostra Leszka powiedziała mi wczoraj mądre zdanie: człowiek jest obliczony na więcej, niż jednego kota.
      I tego się trzymam, na pewno jeszcze kiedyś stworzę dom dla jakiegoś innego kociego maleństwa, które się do mnie przybłąka.

      Ale żaden nie będzie taki, jak Ender.

      Dzięki, wiadomo - dobry kaszkiet nie jest zły ;)

      Usuń
  36. Sweter uwielbiam, a i buty piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo mi przykro ze Ender umarł :( Stracic takiego towarzysza to naprawdę coś sttrasznego :(( trzymaj się, na pewno mu dobrze w tym kocim niebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Igo - pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
  38. Mar, bardzo Ci współczuję z tym kotem, bo sama mam dwa, tzn już jednego, bo z 3 miesiące temu, jeden z naszych kotów nagle zaginął.... nagle, jak kamień w wodę :( a też był schorowany, mial coś z kręgami, jezdzilismy z nim do weterynarza wiele razy, czekala go poważna operacja, pan weterynarz swteirdzil, że pierwszy raz ma taki przypadek i musi zabrać jego zdjęcia na sympozjum, bo porozumieć się z innymi lekarzami.... kotek już tez był taki biedny, równowagi nie mogl utrzymać, wciąż się wywracał, po schodach musielismy go znosić na podwórko... :( i pewnego dnia nagle zniknął :( szukaliśmy wszędzie w okolicy i nic... minelo już ponad 3 miesiące i ślad po nim zaginął :( wszyscy długo opłakiwalismy go :(
    ale mi się wydaje,że ktoś po prostu zrobił mu krzywdę i wywiózł- bo niedaleko był gołębnik, do ktorego on chodził... więc domyslamy się kogo to byla sprawka :/ po dziś dzień nie mogę przecierpieć tego, że ktoś mógł zrobić mu krzywdę, sprawić ból, tak po prostu wywieźć gdzieś, wyrzucić- jak zwykly przedmiot, podczas gdy on, był dla nas jak rodzina :( ludzie się okropni !!
    ale karma wraca... prędzej czy później !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak on uciekł, jak się wydostał na zewnątrz?
      Mieszkacie w domku, tak?

      Nie sądzę, że ktoś go wywiózł, nie chciałoby się nikomu - wierzę bardziej w to, że ktoś myślał, że nie ma domku, a zobaczył biedaka takiego i przygarnął do opieki.
      Ludzie bardzo szybko "adoptują" albo zgarniają do różnych fundacji koty rzekomo bezpańskie i nie wywieszają ogłoszeń albo robią kiepskie zdjęcia.
      Moja koleżanka miała taką sytuację - kot zwiał, ktoś go zabrał do jednej kociarni, szybko kociak znalazł "nowy" dom, a jak udało się ustalić, że to kot poszukiwany, to nowi właściciele oddać zwierzaka starym nie chcieli.

      Wiadomo, można mówić, że jak źle dbali, to mają karę, ale w większości wypadków kot zwiewa nie dlatego, że było o niego źle dbane, a dlatego, że wydarzył się jakiś losowy wypadek.

      Ja się staram jakoś trzymać, choć pustka jest ogromna.
      To tak jak z człowiekiem - jak choruje długo, to się przyzwyczaisz do myśli, że go wkrótce zabraknie.
      A tu kot od września chorował, owszem, ale był pod opieką lekarza, miał humor, apetyt i było dobrze - w ciągu tygodnia się raptem dramat zdarzył.

      Usuń
    2. Nie możliwe, żeby uciekł czy gdzieś poszedł, bo on najzwyczajniej w świecie już chodzić nie mógł, nawet już nie miał czucia w tylnej części, miał ją sparaliżowaną, dlatego czekala go ciężka operacja, bo już nie mógł chodzić, wszędzie go znosiliśmy na rękach i spowrotem wnosiliśmy do góry :( nawet gdy sikał pod siebie, to nie mial nad tym kontroli.... biedny już taki był :(
      także jestem pewna, że to sprawka albo tego od gołębi, albo siedzial na podworku od którymś z samochodów i gdy auto odjeżdżało, nie zdąrzył uciec i możliwe, że któryś sąsiad nieumyślnie go przejechał i od razu gdzieś wywiózł, bo bał się, żę zrobimy zadymę.... :/

      Mar, doskonale Cię rozumiem, my naszego też traktowaliśmy jak członka rodziny,dlatego nie mogę tego przeboleć, że ktoś tak po prostu mógł go nam odebrać, wyrzucić gdzieś, jak zwykle przedmiot :(

      Usuń
  39. współczuję z powodu kota... naprawdę jestem z tobą ! domyślam się jak ciężko jest pożegnać się z przyjacielem całuje ;*

    OdpowiedzUsuń
  40. ja tez nie widziałam kaszkietow na ulicy chyba ze u mojego taty ;) jednak na paru blogach widziałam ciekawe stylizacje z kaszkietami i zaczęłam szukać odpowiedniego dla siebie znalazłam ale jeszcze go nie używałam chyba mój kaszkiet musi trochę poleżeć jak i twój żebym go odnalazła i zaczęła nosić ;) przypomina się film diabeł ubiera się u prady w którym główną bohaterka prezentuje cudowna stylizacje właśnie z kaszkietem ! myślę że to świetna inspiracja ;) i ta torba! chyba marzenie każdej kobiety myślę że dobrze jest mieć ogromną torbę w której zmieści się WSZYSTKO co potrzebne oczywiście ;) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam tego filmu, może szkoda - obejrzę przy okazji :)
      Z torbą to jest ten problem, że jest aż za wielka i ma nisko dno - więc szukanie czegokolwiek w niej, to udręka.
      Ale fakt, pojemna i pakowna jest, często wykorzystuję ją jako podróżną nawet ;)

      Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  41. Jakieś 7 lat temu miałam podobny kaszkiet, ale pomimo tego, że wyglądałam w nim ładnie to jakoś go nie lubiłam. Nosiłam go do czarnego płaszcza, który się niestety zużył i do zielonych oficerek. Jeszcze w zeszłym roku w starszej części Lublina był sklep z tego typu kaszkietami, gdzie można było je uszyć na wymiar, ale ostatnio przejeżdżałam tamtędy i widziałam, że został tylko szyld.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Twój luby nie ma czasem jakiegoś kaszkietu?
      poza tym słuchaj - teraz w Reserved są przecenione kaszkiety na dziale męskim :)
      za 25 złotych :)

      Usuń
  42. Jestem przyzwyczajona do Twojego widoku w kapeluszu, a tu taka niespodzianka :) Ładnie Ci i w kaszkiecie. Taki kaszkiet to rzadki widok na ulicach. Zimą mój tata jeśli już zakłada jakieś nakrycie głowy to właśnie tego typu :)

    Trzymam kciuki za Endera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się teraz bardzo często w poszukiwaniu kaszkietów na ulicach rozglądam i właśnie coraz ich więcej - niestety: nadal tylko u Panów ;P

      I coraz więcej młodych przedstawicieli płci męskiej je nosi - fajnie wyglądają, aż miło się obejrzeć za takimi :)

      Usuń
  43. Największa torebka jaka widziałam ;-) i bardzo współczuje ;<

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Niby ta sama Mar, ale jednak w zupełnie innym wydaniu i scenerii. Miłe zaskoczenie :) Fanką kaszkietów nie jestem niestety, ale bardzo urzekło mnie to jak opisałaś całą historię tego jak stałaś się miłośniczką tego modowego tworu :) Stylizacja bardzo na plus, wyglądasz rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze staram się jakoś fajnie pisać o tych ciuchach, które tu Wam pokazuję, także i kaszkietowi nie mogłam odmówić przytoczenia jego historii trafienia do mnie :D

      Usuń
  45. Bardzo fajna stylizacja. Uwagę przykuwa piękny musztardowy sweterek. Torebka nie stery wygląda jak worek. Na pewno nie możesz nic w niej znaleźć, jedyna zaleta tej torebki to, że zmieścisz w nią zakupu z supermarketu. Jeżeli chodzi o kaszkiet to tobie jest w nim ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ta torba jest workiem z natury, więc nic dziwnego, że nie wygląda jak kopertówka ;P

      Mogę mogę - trochę czasu mi to zajmuje, ale jeszcze nigdy żadna rzecz nie przepadła w niej bez wieści ;)
      Żeby tylko zakupy z supermarketu - zwłoki też by tam wlazły, gdybym kogoś kiedyś zgładzić postanowiła :>

      Usuń
  46. kaszkiecik Ci mega pasuje! :) pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Tobie we wszystkim jest dobrze i już!

    Kaszkiet gdzieś mam... Nawet ostatnio go mierzyłam, ale do okularów mi nie pasował. Co go wystarczająco nasunęłam na głowę, to hyc!, okulary spadały z nosa. Co go ułożyłam tak by było ładnie to wziuu, w ogóle głowy się nie trzymał. Chyba będę musiała spróbować ponownie, bo nie dość, że jest, to jeszcze w szarą kratę ;)

    PS: Splot na swetrze, jaki śliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może po prostu mniejszy obwód kaszkietu trzeba kupić ;P?

      Usuń
  48. Tobie jest ślicznie we wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Tobie jest bardzo dobrze w kapeluszach, kaszkietach itp nakryciach głowy, Fajny zestaw , kolorystyka bardzo mi sie podoba. Sweter chętnie bym ci ukradła.

    OdpowiedzUsuń
  50. Mam kaszkiet, pojawił się nawet kiedyś na blogu - czas go odkurzyć, bo dawno nie zakładałam..
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, pamiętam!

      Pokaż go znowu, do Ciebie kaszkiet też mi bardzo pasuje - masz taką dziewczęcą urodę, że ten kontrast jego męskiego charakteru (bo wszystkie kaszkiety z natury nieco męskie są przecież) ładnie na Tobie wypada :)

      Usuń
  51. Kaszkiet dodaje tej stylizacji męskiego charakteru. Całość wygląda rewelacyjnie! Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Piękna stylizacja,pewnie we wszystkich nakryciach głowy jest ci łdanie:) co prawda jestem tu pierwszy raz ale chętnie jeszcze zaglądne. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nie we wszystkich... w czapce z daszkiem i klasycznym, płaskim berecie wyglądam bardzo słabo ;P

      Usuń
  53. Kaszkiet super, ale ja przymierzam się do zakupu kapelusza ... chyba pokocham je tak jak Ty! :3
    Sweter jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leć do H&M'u, tam się już wyprzedaże zaczęły i duuuużo kapeluszy jest w naprawdę niskich cenach :)

      Usuń
  54. fajnie Ci w kaszkietku! podoba mi się kolor swetra :-)

    OdpowiedzUsuń
  55. Genialna torebka kochana,ale chyba bym nic w niej nie zalazła:D
    a szal boski<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłabyś - metoda prób i błędów i już wiesz, że to co malutkie nie może być portfelem :D

      Usuń
  56. Bardzo trafiona, niebanalna stylizacja! Wszystko komponuje się ze sobą idealnie, zarówno pod względem kroju jak i koloru. :)
    Pozdrawiam
    http://withev.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  57. nadrabiam zaleglosci Kochana :* w takich stylowkach lubie cie najbardziej! znowu mamy musztarde! swietny szal no i kaszkiet - lubimy takie "okazje " ktore wisza gdzies w szafie/domu/mamy/babci/ i jak sa za darmo. U mnie za zimno na kaszkiet i na kapelusz. ja po miescie latam w "ruskiej" futrzanej czapie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na blogu gołe nogi, to jak to jest ;P?

      Usuń
  58. Do twarzy ci w kaszkiecie :) idealny i nieodzowny element w Twej garderobie :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Odpowiedzi
    1. Dziękuję - to mój ulubiony tej jesieni :)

      Usuń
  60. Dokładnie też mój dziadek nosi takie kaszkiety i akurat jestem na etapie szukania mu na prezent na gwiazdkę:)
    Bardzo fajnie wszystko połączyłaś i świetnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  61. ale Ci ładnie w tym kaszkiecie! ja się przekonać nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie sądziłam kiedykolwiek, że się przekonam - a jednak ;)

      Usuń
  62. I znów ta musztarda od Ciebie i na mojej twarzy mega uśmiech! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  63. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty :*

    a inaczej niż w kaszkiecie nie potrafię sobie Ciebie wyobrazić :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Czytałam na fejsie - bardzo mi przykro :( Wspieram Cię całymi siłami! :(

    Co do stylizacji - zawsze się zastanawiałam dlaczego w musztardowym tak ładnie wyglądasz :< Ja wyglądam jak stara musztarda :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, stara musztarda to ma dopiero ładny kolor <3 ;P

      Nie wiem, czy tak do końca ładnie - znam takich, którzy twierdzą, że wcale mi nie jest w niej fajnie ;P
      Ja siebie w musztardzie lubię, bo wydaje mi się, że fajnie kontrastuje mi z włosami :)

      Dzięki, Pati! Ściska!

      Usuń
  65. Ślicznie i uroczo wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  66. kocham twój uśmiech ! wydajesz się być mega pozytywną postacią !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, jak nie marudzę, to jestem pozytywna - przez jakieś trzy godziny na dobę ;P bo potrafię marudzić i jojczyć na coś nawet przez sen ;P

      Usuń
  67. Ładnie wyglądasz :) Przykro mi z powodu straty.
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  68. muszę Ci przyznać że pasuje Ci kaszkiecik szczególnie w tym zestawie.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.