niedziela, 17 stycznia 2016

Kosmetyczne recenzje Mar: Mydło z Aleppo 40% w oczyszczaniu i pielęgnacji skóry trądzikowej

   Ponieważ śnieg i mróz nie są w mojej opinii najlepszymi towarzyszami sesji ciuchowych, to (podobnie jak w poprzednich latach mego blogerskiego żywota) początek roku postanawiam wykorzystać na nadrabianie zaległości w pisaniu postów kosmetycznych.


Ostatni wpis z tego cyklu pojawił się na blogu tak dawno, że aż strach - może to dobrze zatem, że nastąpiło to oziębienie ;)


Mam jednak nadzieję, że śniegi szybko stopnieją.


I że temperatury niebawem powrócą do tych z okolic Świąt :>


Mydło z Aleppo 40%
Mydło z Aleppo nie jest żadną kosmetyczną nowością - w sprzedaży stacjonarnej i internetowej dostępne jest już od kilku dobrych lat, zdążyło też doczekać się wielu blogowych recenzji i kilkunastu (przynajmniej) naukowych artykułów na swój temat.
Jednak dla przeciętnego bywalca i przeciętnej bywalczyni drogerii nadal jest mydłem dość egzotycznymNie tylko ze względu na swoje pochodzenie (niewątpliwie bardzo egzotyczne), ale i z racji tego, że w sieciowych sklepach w typie Rossmanna raczej go nie spotkamy.

Przez długi czas budziło ono wyłącznie zainteresowanie koneserów i ludzi odchylonych na punkcie ekologii oraz wszystkiego, co naturalne - całkiem niedawno takich osób wcale nie było dużo, trend na organiczność, produkty z etykietką "bio" i powrót do natury rozkręcał się stopniowo i powoli.

I o tyle, o ile pachnące, kolorowe mydełka zawsze cieszyły się dużym powodzeniem, o tyle nieforemna bryła czegoś, co nawet swoim składem mydła nie przypomina nikogo zbytnio nie nęciła.

Podobnie zresztą było z olejami - gdyby ktoś kazał Wam dziesięć lat temu smarować się po kąpieli jakimś gęstym mazidłem, to szybko zostałby przez Was uznany za dziwaka ;) Dziś oleje wykorzystywane w pielęgnacji ciała i włosów nikogo już nie dziwią i chyba nawet nasze babcie zdążyły usłyszeć o oleju arganowym (i jego cudownych właściwościach).

Razem z boomem na oleje rozpoczął się powrót do mydeł - przez lata mydło uchodziło za najgorsze kosmetyczne zło tego świata.
Dermatolodzy, kosmetolodzy, kosmetyczki i inni eksperci w dziedzinach zdrowia i urody stanowczo i jednogłośnie odradzali mycie nim czegokolwiek poza dłońmi. Miało wysuszać skórę, niszczyć jej naturalny płaszcz lipidowy i zaburzać równowagę biochemiczną. Tyle, że większość środków dodawanych do (przez lata promowanych jako alternatywa dla mydeł) żeli i płynów oczyszczających przeznaczonych do mycia twarzy również zmienia pH skóry  i potrafi wysuszać ją jeszcze mocniej.

Coraz bardziej świadomi składów produktów kosmetycznych konsumenci zauważyli, że niektóre mydła są o wiele delikatniejsze w działaniu, niż spora część rekomendowanych przez specjalistów dermokosmetyków. 

Mydło z Aleppo 40%
Nie istnieje "dobre" mydło - każde mydło ma odczyn zasadowy i na taki zmienia pH mytej nią skóry.

Ale ideałem nie muszą być także nieszkodliwe z pozoru i "naturalnymi" nazywane żele - większość używanych w nich składników zastępczych dla najbardziej szkodliwego spośród stosowanych w produkcji takich preparatów detergentów SLS-u wcale nie jest mniej łagodna od niego.

Wydaje się, że najbardziej przyjazną dla naszej skóry jest metoda oczyszczania twarzy wspomnianymi już przeze mnie wyżej olejami - tyle, że jest to sposób bardzo praco- i czasochłonny.

Twarz jednak czymś myć trzeba.

Mydło z Aleppo 40%

Jeśli ktoś nie maluje się codziennie, a w dodatku jego cera nie potrzebuje dogłębnego oczyszczania, to z powodzeniem może pozostać przy "myciu" skóry tonikiem lub płynem micelarnym - problem zaczyna się wtedy, kiedy jesteśmy posiadaczami skóry trądzikowej, tłustej lub mieszanej, której częstokroć oczyszczanie bez wody nie wystarcza.
Jednocześnie też skóra taka wymaga mycia jej preparatami, które nie będą drażnić gruczołów łojowych - agresywne wysuszanie skóry trądzikowej skutkuje zwiększeniem produkcji ich wydzieliny, większym przetłuszczaniem się skóry i pojawianiem się nowych zaskórników zamkniętych i otwartych.

Każdy, kto z trądzikiem i humorzastą cerą boryka się przez kilka przynajmniej lat wie, że wybór odpowiedniej dla niej pielęgnacji, to metoda prób i błędów.

Czasami bywa tak, że skóra zachowuje się tak samo bez względu na to, czy myjemy ją produktami z silnymi detergentami, preparatami ziołowymi, płynami wykonywanymi w aptece z przepisu lekarza, czy nie oczyszczamy jej wcale.

Często jednak prędzej lub później udaje nam się zaobserwować, że jakiś sposób pielęgnacji w wyraźnym stopniu poprawia jej wygląd.

Okazuje się, że pewne składy skóra znosi lepiej.

Ja po wielu latach zmagania się z moją problemową, skłonną do pojawiania się wyprysków (acz raczej nie do przetłuszczania się) cerą odkryłam, że najlepiej służą mi łagodne emulsje i żele dedykowane nie cerom z trądzikiem, a skórom odwodnionym, suchym i wrażliwym.

Przez długie miesiące pozostawałam wierna emulsji Oillan.

Moja skóra oczyszczana nią rzadko kiedy pokrywała się nowymi wykwitami.

W pewnym jednak momencie okazało się, że mycie tak łagodnymi preparatami już jej nie wystarcza - mianowicie wtedy, kiedy po ośmiu latach ciągłego ich brania odstawiłam tabletki antykoncepcyjne.
Jak wiadomo - nagła zmiana ustalonej wcześniej równowagi hormonalnej wpływa na stan cery.

Zwłaszcza trądzikowej.

Chociaż wygląd mojej skóry nie pogorszył się wówczas znacząco, to powrócił problem, o którym zdążyłam już zapomnieć - wągry i widoczne, rozszerzone pory.
Oillan nie radził sobie z oczyszczaniem ich. Zaczęłam więc szukać jakiegoś produktu, który mogłabym zacząć stosować w jego miejsce.
Jednakże musiał być to preparat pozbawiony silnych detergentów - wiedziałam już bowiem, że wysuszenie skóry mojej twarzy nasila jedynie wszystkie jej dolegliwości.

Wtedy też zainteresowałam się mydłem z Aleppo.

Mydło z Aleppo 40%

Mydło z Aleppo - zwane też mydłem Alep lub po prostu mydłem Aleppo - to mydło, które uznaje się za przodka wszystkich dzisiejszych mydeł.

Znane i używane było już w starożytności.

Mydło z Aleppo 40%
Jest produktem w stu procentach naturalnym, do jego wytwarzania bowiem używa się wyłącznie oleju z oliwek, naturalnego ługu sodowego z wody morskiej, oleju laurowego i wody.
Jego nazwa pochodzi od syryjskiego miasta, w którym jest od wieków produkowane.

(Skomplikowanego i długiego procesu otrzymywania mydła nie będę Wam opisywać - zainteresowanych odsyłam choćby tu: klik!
Bez problemu znajdziecie więcej artykułów poświęconych produkcji mydła, nie chcę jednak linkować żadnego z nich, ponieważ wszystkie one zamieszczone są na stronach dystrybutorów i sklepów, a nie zamierzam zostać posądzoną o tworzenie wpisu sponsorowanego ;))

Mydło z Aleppo 40% skład
 Oryginalne mydło z Aleppo nie zawiera tłuszczów zwierzęcych ani żadnych syntetycznych dodatków: gliceryny, fenylometanolu, benzoesanu benzylu i innych świństw, które mogą alergizować i podrażniać skórę, a znajdujące się w nim olej z oliwek i olej laurowy posiadają cenne właściwości: olej z oliwek nawilża skórę, naprawia jej płaszcz hydrolipidowy, ujędrnia ją i łagodzi podrażnienia, olej laurowy natomiast jest składnikiem antyseptycznym, antybakteryjnym, przeciwzapalnym i przeciwgrzybiczym.

Pomimo braku chemicznych dodatków mydło wytwarza gęstą, kremową pianę - bardzo obfitą.
Pieni się naprawdę porządnie.

Mydło z Aleppo 40% po przekrojeniu

Powinno mieć brunatny kolor, a po przekrojeniu pokazać nam zielone "serce".

Dobrze, jeśli zielone jest tylko w środku i zieleń ta otoczona jest grubą, brunatną "otoczką".

Oznacza to, że mydło dojrzewało odpowiednio długo.

Długi czas dojrzewania mydła zapewnia łagodniejsze działanie oleju laurowego i nieco łagodzi jego zapach - mydło Aleppo bowiem posiada swój specyficzny aromat, pochodzący właśnie od oleju laurowego :)

Jeśli jest zbyt świeże, to po prostu cuchnie ;)

Na wierzchu mydła musi znajdować się pieczęć mistrza mydlarza odpowiedzialnego za produkcję danej partii produktu.
Tylko wtedy mamy pewność, że kupujemy wyrób oryginalny.

Wyznacznikiem oryginalności i wysokiej jakości produktu jest też jego cena - jeśli się postaramy, to na rozmaitych aukcjach Allegro uda nam się kupić nawet pół kilo mydła Aleppo za 20 złotych: jednak gwarantuję Wam, że ze współpracy z takim mydłem nie będziecie zadowoleni i zadowolone - najczęściej tak tanio sprzedaje się partie bardzo świeże albo wyprodukowane z niskiej jakości składników roślinnych.

Pamiętajcie - im krótszy czas dojrzewania i leżakowania mydła, tym większa szansa na to, że dostaniemy egzemplarz śmierdzący :)
Nie jest więc warto oszczędzać ;P

Mydło z Aleppo 40% pieczęć
Mydło z Aleppo występuje w kilku wariantach, różniących się procentową zawartością jednego i drugiego oleju.
Proporcje olejów mają znaczenie - im większa zawartość oleju laurowego, tym mydło ma mniejsze właściwości nawilżające, a większe przeciwzapalne i ściągające.

Wytwarza się także mydła z Aleppo zawierające wyłącznie olej z oliwek - te są najdelikatniejsze i najmocniej nawilżają.
  
Jeżeli chcemy stosować mydło Alep w codziennej pielęgnacji naszej skóry, to musimy wybrać odpowiedni skład mydła.
Jest to bardzo ważna sprawa, ponieważ wybór mydła o zbyt dużej albo za małej zawartości oleju laurowego może albo nie przynieść nam żadnych pożądanych efektów albo wręcz zaszkodzić naszej skórze!

I tak - mydła Aleppo zawierające do 20% oleju laurowego polecane są dla każdego rodzaju skóry, bez względu na to, czy jest to skóra tłusta i trądzikowa, czy suche i wrażliwa.
Mydła o tak niskiej zawartości oleju laurowego mogą być z powodzeniem używane do oczyszczania skóry całego ciała, nie tylko twarzy, ponieważ niewielkie są wówczas szanse na to, że skóra się przesuszy.

20 - 30% to z kolei produkt idealny dla skór suchych, w takim stężeniu olej laurowy wykazuje największe działanie nawilżające.

Mydła z ilością oleju laurowego mieszczącą się w przedziale 40 - 70% właściwie zarezerwowane są jedynie dla skór problemowych, głównie tłustych: dla trądzikowców, osób z łojotokowym zapaleniem skóry, cierpiących na bakteryjne zapalenia skóry i mieszków włosowych.

***

Dystrybutorzy polecają zaczynanie swojej przygody z tym mydłem od stężenia 4-5% (w celu przekonania się, jak nasza skóra reaguje na olej laurowy), ja jednak jestem zdania, że to nie kwas - skóra nie musi się tu do niczego przyzwyczajać.

Jeśli naszą skórę trapią jakieś konkretne dolegliwości, to warto od razu zakupić egzemplarz o odpowiedniej "mocy".

Ja zdecydowałam się na wariant z 40% oleju laurowego - nie powiem, obawiałam się nieco tego, że mydło okaże się za mocne, ale okazało się, że moje lęki były bezpodstawne.

Te zdjęcia, które macie tu okazję oglądać prezentują już moją drugą kostkę mydła Aleppo - pierwszą (tę na podstawie zużycia której mogę dziś napisać dla Was parę na temat tego kosmetyku słów) kupiłam w sierpniu, w jednej ze stacjonarnych, krakowskich mydlarni.

Kiedy kupowałam moje pierwsze mydło Alep nie byłam świadoma tych wszystkich spraw, o których wiem już dzisiaj - że sprzedawcę trzeba prosić, żeby pokazał wnętrze mydła (przekroił je przy nas albo pokazał zdjęcie jakiegoś innego mydła z danej partii), że nie należy się rzucać na mydła zbyt tanie i że nie trzeba kupować od razu dużej kostki: lepiej jest wziąć mniejszą, ale podzielić ją na kilka części.

No i nacięłam się - moje pierwsze cudo z Aleppo śmierdziało tak, że mogłam używać go tylko wieczorem.

Po umyciu nim twarzy bowiem na skórze przez kilka godzin pozostawał specyficzny zapach oleju laurowego w jego najgorszej postaci - aromatu krowich placków ;)

Jeśli mi nie wierzycie, że olej laurowy potrafi tak pachnieć, to pogrzebcie trochę w internecie - przekonacie się, że nie zalewam ;P

Nie zrażałam się tym jednak, bo widziałam spore, pozytywne efekty jego działania na moją skórę:

  • Mydło już po paru użyciach bardzo ładnie pooczyszczało zanieczyszczone uprzednio pory skóry mojej twarzy - ilość czarnych kropek widocznych na niej z bardzo nawet daleka zmniejszyła się, i to bardzo!
  • Dało się zauważyć, że duże, ropne zmiany znacznie szybciej zaczęły się wchłaniać - podobnie rzecz miała się z tymi, które rozdrapałam albo które same z siebie nie wygoiły się najlepiej. Kiedy stosowałam na nie mydło z Aleppo jako maskę (spieniałam niewielką jego ilość, nakładałam na jakiegoś paprzącego się pryszcza i szłam tak spać - trzymając "maskę" na skórze do rana), to po dobie po wyprysku nie było śladu :)
  • O tyle, o ile po odstawieniu przeze mnie tabletek antykoncepcyjnych moja twarz nie pokryła się zbyt wieloma nowymi pryszczami, o tyle zaatakował mnie wysyp pryszczy na plecach i dekolcie - postanowiłam więc spróbować zwalczyć je tym mydłem. Nie mam pojęcia, czy to wpływ mydła, czy tego, że burza hormonalna jaką zafundowałam swojemu organizmowi zmniejszeniem w nim poziomu estrogenów jakoś się uspokoiła sama z siebie, ale na chwilę obecną moje plecy wyglądają naprawdę przyzwoicie :) Tak samo dekolt - jeśli coś, gdzieś mi na nim wyskoczy, to jest to pojedyncza sprawa, a nie kilkanaście paskudztw naraz ;)
  • Specyfik bardzo dobrze sprawdził się jako mój produkt do demakijażu - ponieważ nie cierpię najpierw zmywać z twarzy resztek makijażu a dopiero później myć jej całościowo, to zawsze usuwam makijaż w tym samym czasie, w którym myję twarz: przy użyciu jednego preparatu. Ewentualnie potem tonikiem/płynem micelarnym dopiero domywam to, czego nie udało się zmyć od razuPotrzebuję więc do tego celu produktu, który dobrze oczyści mi skórę zarówno z sebum i codziennych zanieczyszczeń (jak wiecie - sporo czasu w ciągu dnia spędzam w kurzu, wśród książek), jak i z makijażu. Oczu nie maluję mocno, ale używam dość ciężkich, bo kryjących podkładów. Mydło z Aleppo radziło sobie ze zmywaniem ich w stu procentach.
  • Nie odnotowałam efektu przesuszenia skóry - być może dlatego, że po umyciu twarzy przecierałam ją jeszcze wacikiem nasączonym tonikiem o kwaśnym pH (w celu zneutralizowania zasadowego działania mydła). W każdym razie - wielokrotnie kładłam się spać nie posmarowawszy nawet twarzy żadnym kremem, a nigdy nie budziłam się z przesuszoną skórą. Nie wystąpiło także specyficzne i często pojawiające się przy oczyszczaniu twarzy mydłem uczucie ściągnięcia i napięcia skóry.


Mydło z Aleppo 40%

Mydło z Aleppo można z powodzeniem stosować też do mycia włosów - zmywa z nich oleje i produkty do stylizacji.

Z tym, że nie polecam go osobom, które nie mają skłonności do przetłuszczania się ich i nie borykają się z przypadłościami w typie łojotokowego zapalenia skóry (jeśli ktoś natomiast ma takie problemy, to szczerze doradzam wypróbowanie go! jeśli nie do mycia włosów, to choćby do oczyszczania skalpu!).
Mydło plącze bowiem włosy i zostawia je sianowatymi - jeżeli nie zachodzi więc potrzeba traktowania ich takimi specyfikami, to odradzałabym kupowanie go właśnie w tym celu.
Jest wiele lepszych specyfików ;)

Szczególnie nie przypadnie do gustu posiadaczkom włosów wysokoporowatych.

Jednak w awaryjnych sytuacjach sprawdzi się dobrze.

Ja zabierałam je na wyjazdy jako jedyny specyfik: do mycia całego ciała (i włosów też).

Także jako zastępnik żelu do higieny intymnej.

Sprawdziło się świetnie - nie podrażniało, nie wysuszało, nie powodowało świądu ani innych nieprzyjemnych rzeczy.

Można nim też myć pędzle do makijażu - sporadycznie używanie go w tym celu na pewno nie zniszczy włosia, a świetnie zmyje resztki pudru czy podkładu (ja myłam nim pędzel, którego używam do nakładania różu).

Mydło z Aleppo 40%

Uważam mydło z Aleppo za kosmetyk na 4+.

Taką ocenę wystawiam mu z kilku powodów:

  • Jest bardzo wydajne - kostka o masie 200g wystarcza na pół roku stosowania (jeśli przetniemy ją na dwie albo więcej części, to wystarczy na jeszcze dłużej). To ważna rzecz, bo rozmaite żele i płyny o takiej samej pojemności potrafią zużywać się w ciągu dwóch tygodni!
  • Naprawdę łagodzi wszelkie stany zapalne i wspomaga proces gojenia ich.
  • Oczyszcza pory - większości żeli i płynów niestety nie do końca się to udaje (wbrew zapewnieniom producentów)...
  • Zmywa makijaż, więc może być jedynym produktem używanym przez nas do oczyszczania skóry.
  • Jest produktem naturalnym i wegańskim (w przeciwieństwie do wielu mydeł nie zawiera tłuszczów zwierzęcych!) - mnie aspekt wegańskości nie interesuje z pobudek ideologicznych, ale dermatologicznych: tłuszcze zwierzęce dodawane do mydeł nie nadają się do skóry trądzikowej, ponieważ mogą zapychać pory (więc o żadnym ich oczyszczaniu nie ma wtedy mowy).
  • Może być używane przy leczeniu twarzy kwasami - ja obecnie używam mydła Aleppo i na noc stosuję kwas azelainowy, twarz się nie podrażnia ani nie przesusza.

Dostrzegam jednak kilka jego minusów:

  • Cena - jeżeli chcemy kupić mydło, które odpowiednio długo leżakowało, to musimy przygotować się na wydatek rzędu 20-30 złotych/200g (chociaż jak weźmiemy pod uwagę czas, na jaki mydło nam wystarczy, to moim zdaniem są to żadne pieniądze). Gdy chcemy kupić je taniej, to ryzykujemy, że dostaniemy mydło śmierdzące - możemy skusić się na promocję, jeśli wiemy, że producent nie oszczędzał na surowcach. Z racji, że mydło jest importowane, a w części mydlarni sprzedaje się je luzem (bez etykiet i opakowań), to nie pozostaje nam wtedy nic innego, jak szukanie opinii o konkretnej marce/firmie, która mydła Aleppo oferuje. Od siebie powiem, że to moje, które tak śmierdziało pochodziło z firmy Najel. Ale w Internecie pełno jest opinii dziewczyn zadowolonych - także mówię, to jest loteria, partia partii nie jest równa
    To z prezentowanych Wam dziś zdjęć kupiłam w ciemno na jednej z aukcji Allegro (chyba nawet nie była to aukcja dystrybutora, którego nazwa widnieje na opakowaniu) i trafiłam dobrze :) Aczkolwiek wcześniej sprawdziłam komentarze użytkowników ;)
  • Zapach - nawet mydło, które jawnie nie śmierdzi ma specyficzny aromat oleju laurowego. Niektórym on nie przeszkadza (na przykład mój Leszek twierdzi, że to całkiem ładny zapach ;P), innych będzie drażnił. Jedno powiem - to nie perfumy, no ;P
  • Dostępność - obecnie jest je dość łatwo kupić, ale jeśli nie macie obok siebie żadnej mydlarni, to pozostaje Wam tylko internet. Jednemu zakupy w sieci pasują, drugiemu nie.
  • Podrażnianie oczu w czasie zmywania makijażu - mnie to nie przeszkadza, szybko przemywam je czystą wodą, ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu z Was może to być kwestia ważna.
  • Konieczność przemywania twarzy kwaśnym tonikiem lub hydrolatem po tym, jak użyjemy mydła - lepiej nie unikać neutralizacji, bo efekt ściągnięcia i przesuszenia skóry może się pojawić bardzo szybko (u mnie nie wystąpił, ale mogę mieć szczęście - głupiemu to się podobno często zdarza :]). Jednak dostanie kwaśnego toniku nie graniczy z cudem i nawet w osiedlowej drogerii znajdziecie produkt tego typu - może to być jakikolwiek tonik zawierający w składzie kwasy, może to być nawet dostępny w aptece (za grosze) hydrolat oczarowy. 

Jeśli udało mi się tym wpisem kogokolwiek zachęcić do wypróbowania mydła z Aleppo, to bardzo się cieszę :)

Uważam, że jest to naprawdę dobra rzecz.

Wiem, że osoby borykające się z trądzikiem i szukające odpowiedniej dla siebie metody pielęgnacji skóry mogą czuć się w dzisiejszych czasach (kiedy to półki w drogeriach i aptekach uginają się pod ciężarem różnych specyfików i czasem nie wiadomo już, co kupować) nieco zagubione i że każda opinia kogoś, kto ma ten sam problem jest dla nich na wagę złota - to głównie do nich kierowałam ten post :)

***

Musicie mi wybaczyć to, że tak mnie tu mało ostatnio - z początkiem stycznia zaczęłam nową pracę (ale tamtej nie porzuciłam, spokojnie ;>) i bardzo wcześnie wstaję, późno wracam do domu, więc zwyczajnie niewiele mam czasu.

Myślę, że wkrótce jakoś poukładam sobie wszystko i wrócę do starego rytmu funkcjonowania, także - cierpliwości!

Z nowinek - jestem na intagramie.

Gdybyście mnie szukali, to mój nick brzmi @lilly.marlenne :)

Jeszcze chyba nie wszystkich z Was udało mi się tam znaleźć, także jakby co, to Wy mnie znajdujcie ;)

(kliknięcie w grafikę przeniesie Was na mój instagramowy profil - odnośnik do niego pojawił się też już w pasku bocznym)

 lillymarlenne instagram

Ściskam Was mocno i pozdrawiam - Wasza Mar!

P.S. Tak, ten czarny kotek z instagrama to mój nowy przyjaciel - Orion :)
Długo nie wytrzymaliśmy bez czarnego kota w domu ;P

65 komentarzy:

  1. wygląd mydła nie jest za ciekawy, ale muszę wypróbować skoro ma takie działanie :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie szata zdobi - i człowieka i mydło ;)

      pozdrawiam także!

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o tym mydle. Mam cerę tłustą/mieszaną. I w pewnym stopniu dokuczają mi krostki (trądzik). Zbyt późno zabrałam się do jej wysłuchania, ale człowiek uczy się na błędach. Teraz zwracam uwagę na to co ląduje na mojej buzi, jaki skład mają kosmetyki. Dużą poprawę widzę po jej dokładnym oczyszczaniu oraz stosowaniu kremu na dzień z Ziaji. Wgl. te kosmetyki dla mojej skóry są super! Próbowałam innych drogeryjnych i było tylko gorzej. Ziaja ma dobre ceny, nie najgorsze składy i mojej skórze odpowiada, więc nie będę narzekać ;)

    A to mydło mnie zaciekawiło - bardzo!
    Chętnie jeszcze więcej o nim poczytam i chyba się skuszę ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... ja co do większości składów produktów firmy Ziaja mam jednak sporo obiekcji ;) Ogólnie na tle kosmetyków z tej półki cenowej wypadają pod tym względem dobrze, ale to i tak jest tablica Mendelejewa ;)
      Aczkolwiek serię z liśćmi manuka wypróbowałam - krem, pastę i tonik z niej dokładnie.
      I owszem - są całkiem, całkiem.
      Właśnie tego toniku z niej używałam i używam do zakwaszania skóry po myciu tym mydłem. Ma kwas, a odpowiednie pH - nadaje się bajecznie.

      Generalnie, to skład jest kwestią drugorzędną często - są całe rzesze dziewczyn używających do pielęgnacji twarzy na przykład Cetaphilu, a to właściwie sama woda z parabenami i na logikę, to nie ma tam co pomagać i łagodzić.
      A jednak kosmetyk ma pozytywne opinie - nie wiem, czy to efekt placebo, czy być może rzeczywiście działa ;)

      Każdemu pasuje co innego, dlatego tak ważna jest obserwacja skóry!

      Usuń
  3. Kurdę, a ja jak zwykle sto lat za murzynami- nie wiedzialam nawet o istnieniu takiego mydła :P hehehe a że i włosy można nim myć, to tym bardziej :P hehe ale pewnie nieźle nawkurzalabym się, bo ja muszę czuć, że coś się pieni, że tej piany na glowie i wlosahc jest dużo, a jak nie, to rzucam w kąt, bo wteyd nie czuję, że myję wlosy :P hehe

    Ale jeśli tak ładnie oszczyszcza pory i dobrze wpływa na cerę, to może i ja sama je wypróbuję, bo pomimo tego, że okres dojrzewania już dawno za mną, to problemy z cerą mam wciąż raz na jakiś czas... :/ tylko ciekawa jestem miny kobiety w sklepie, gdy będę kazała jej to mydło przekroić, aby przekonać się, że jest odpowiednie :P hehehehe

    Aaaaa masz nowego kotełka <3 a mowiłam Ci, że i my mamy ? :)
    po zaginięciu Tygryska, jakoś z 2 miesiące temu mój tato przyniósł do domu nowego kociaka- nie był malutki, tylko już taki troszkę większy, ale wciąż zachowuje się jak dzikusek, boi się jeszcze i chowa po kątach, mojego tate sobie upatrzył na osobę, która tylko może go głaskać i dotykać, od innych ucieka skubaniec :P hehe

    Widzę Mar, że poszlaś do przodu, nawet i Ty masz instagrama, a ja wciąż nie ogarniam tego :P hehe

    udanej niedzieli :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ono się bardzo mocno pieni, także spokojnie - byłabyś zadowolona ;)
      Nie trzeba go od razu kroić - wystarczy, że sprzedawca pozwoli Ci je powąchać ;)
      To, które ma śmierdzieć będzie śmierdziało jeszcze przed namoczeniem ;P

      Chwaliłaś się, chwaliłaś się kotem :)

      No co zrobić - lipa tak być z tyłu za wszystkimi, poszłam z duchem czasu ;P

      Wzajemnie!

      Usuń
    2. Teraz na mnie kolej- ale wiem, że jeśli wezmę sobie kolejny 'ala portal społecznościowy, to już w ogóle zginię w tym inetrnecie, godzin dla prawdziwego życia mi nie wystarczym także na razie bronię się przed nim rękami i nogami ;) hehehe

      Dzięki, że wpadlas w odwiedzinki :*

      Usuń
  4. Chyba muszę spróbować tego mydła, chociaż nie mam problemów z cerą. Ale w celu lepszego oczyszczenia skóry, bo produkty do demakijażu to nie zawsze dają taki efekt.
    Śliczny kotek!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wybierz mydło Aleppo o niskiej zawartości oleju laurowego - takie 5% na przykład :)

      Usuń
    2. P.S. dziękuję w imieniu kotka ;)

      Usuń
  5. UWIELBIAM WSZELKIEGO RODZAJU MYDŁA!!! RECENZJA JEST BARDZO POMOCNA

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe mydelka

    http://eskucinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo lubię mydło z Aleppo, używam na zmianę z żelem z Alterry do mycia ciała i dzięki tym produktom trochę mniej cierpię z powodu suchej skóry, ale bez balsamu i tak się nie obejdzie.
    Do twarzy chyba nie odważyłabym się użyć, ale to dlatego, że mam potwornie suchą cerą i muszę ładować w nią "tony" kremów nawilżających, natłuszczających i olejów.
    W każdym bądź razie, bardzo przydatna recenzja, sporo się dowiedziałam, szczególnie w temacie kupowania tego mydła, bo też kiedyś zdarzyło mi się naciąć - wtedy skusiła mnie niska cena właśnie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kotkiem już się zachwycałam (na fb), ale napiszę to jeszcze raz - piękny jest!:)

      Usuń
    2. A jaką moc mydła masz do ciała?
      Aleppo w wersji 20-30% jest nawilżające, nie powinno wysuszać (no, trzeba zawsze pamiętać o zakwaszeniu skóry potem tylko)!

      Usuń
    3. No to tam masz sam olej z oliwek niemal, to tym bardziej na suchą skórę twarzy w sam raz :)

      Usuń
  8. Oj, moja skóra uwielbia mydło aleppo:) Bardzo pomogło mi w walce z trądzikiem i zawsze do niego wracam:)
    Też nie lubię zimowych sesji zdjęciowych na których zawsze mam czerwony nos uszy i policzki:) na żywo chyba tak bardzo tego nie widać jak na nieszczęsnych zdjęciach:) No cóż czekajmy razem na cieplejsze dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei mam zaraz czerwone dłonie ;P zawsze musimy je odczerwieniać w photoshopie, więc zimą na zdjęcia zakładam dwie pary rękawiczek ;P

      Usuń
  9. Brzmi interesująco, może kiedyś przetestuję :) Tymczasem idę na instagram, bo już samo zdjęcie miniaturek zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tego mydła, nie mam trądziku a wręcz skórę suchą. Warto jednak było poczytać Twoją recenzję. Pozdrawiam Mar serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do suchych skór mydło Aleppo też się nadaje :)
      Trzeba tylko wybrać delikatniejszy wariant :)

      Usuń
    2. Dziękuję za informację, poszukam do skóry suchej...serdecznie pozdrawiam Mar...

      Usuń
  11. Najbardziej przeraża mnie ten zapach, o którym piszesz i podrażnienie oczu. Ja mam bardzo wrażliwe oczy, ale z drugiej strony posiada właściwości zastępujące kilka kosmetyków, co mi bardzo odpowiada, więc chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle podrażnianie, co szczypanie - źle się wyraziłam ;P
      Ale każde mydło szczypie w oczy, więc tutaj zawsze ten efekt wystąpi.
      Oczy jednak można zmywać micelem :)

      Zapach może być nieprzyjemny, ale nie musi, nie dla każdego zapach oleju laurowego jest nieładny :)

      Usuń
  12. Bardzo wyczerpująca recenzja. Powiem szczerze, że zainteresował mnie ten produkt. Nieco odstrasza fakt, że mydło może mieć brzydki zapach, jednak zachęca mnie jego naturalny skład. Myślę, że w najbliższym czasie rozejrzę się za mydłem Allepo ;)
    Cudne te kocurki na Insta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy wiesz - nie dla każdego on jest brzydki ;P
      Tak jak napisałam - mojemu Leszkowi na przykład ten zapach się podoba ;P

      Możesz zawsze kupić mydło perfumowane, nie będzie wtedy takie czyste chemicznie, ale będzie Ci pięknie pachnieć ;)
      Takie wersje są dostępne od ręki na Allegro, poszukaj, popatrz :)

      Cudne, bo moje - wiadomka ^^

      Usuń
  13. CHyba się skuszę, do mycia twarzy i na wyjazdy do wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co Ci taki śmierdziel, jak Ty masz buzię jak z obrazka, Paula ;P

      Usuń
  14. Używałam go przez jakiś czas. W tej chwili makijaż zmywam zimnotłoczonym olejem kokosowym - rewelacja! :) W dodatku pięknie pachnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejem kokosowym nie próbowałam - mam go w domu, używam go do smarowania nim ciała.
      Natomiast próbowałam zmywać twarz mieszanką olejów, ale nie dość, że to pracochłonne (i nie chce mi się codziennie prać tej ściereczki ;P), to niestety moja gęba zanieczyszczała mi się po tym perfidnie :/ Ona ogólnie z olejów, to tylko rycynowy toleruje :(

      Usuń
  15. Podobne dostałam na święta od kolezanki ale jeszcze nie zdązyłam odpakowac, chyba dzis sprawdze :)
    P.S. chyba mieszkasz w lepszej częsci polski niz ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no coś Ty!
      w bidnej i menelskiej (podobno :]) Łodzi ledwie ;P

      Usuń
  16. Ja to w takim celu używam czarne mydło z węglem i też bardzo dobrze się sprawdza :)

    Co do szarych mydeł - ogólnie nie znoszę zapachu. Pamiętam jak jeszcze w szkole nasza sprzątaczka kroiła go w małą kostkę, rzucała do wiadra i tym myła podłogi ... :D Po takich wspomnieniach nie zachce mi się dotykać im twarzy, nawet jak zawiera olejki :)

    http://valerysdailyinspiration.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadzam się na to węglowe, widziałam je koło siebie, ale ono z tego co pamiętam nie jest już takie fajne chemicznie ;) trochę paskudztw ma...

      Usuń
  17. Bardzo ładne to mydełko :) Jeszcze o nim nie słyszałam, a brzmi zachęcająco :)
    www.sylwiaszewczyk.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana, dwie prace na raz to jesteś bohater! ;D trochę nam Cie brakuje ale to bardzo fajnie, że sie realizujesz :) mydło może już nie dla mnie ale kupię go dal córki :) a jak myjesz włosy to dobrze się spłukuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie do końca naraz - najpierw jedna, potem druga: dwa piętra wyżej ;P
      Ale w praktyce wygląda to tak, że jeden Szef, więc w sumie dwie naraz też pasują ;P

      Tak, spłukuje się ładnie :)
      I jak dobrze, porządnie się spłucze, to włosy też olejem laurowym nie pachną ;P

      Usuń
  19. a ja nie znam tego mydełka... ale kota masz super!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam bardzo sucha cere!!! Zadko mam wypryski, choc teraz gdy przestalam brac pigulki, pojawiaja sie zawsze przed okresem!!! Zastanawiam sie czy mydlo o stezeniu 20-30 proc. oleju laurowego byloby dla mnie dobre?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz się zdecydować, co jest większym problemem, Justyna - ta sucha cera, czy sporadyczne pryszcze.
      Generalnie jest kilka szkół - zwyczajowo mawia się, że olej laurowy głównie wysusza i oczyszcza, detoksykuje i dezynfekuje. Więc ogólnie raczej jest polecany do skór tłustych, a nie suchych.
      Inni mówią, że w niskim stężeniu każdy może go używać (niskie, czyli do 20%).
      Kolejni - że przedział 20-30% nawilża najmocniej.
      Trzeci - że wysokie stężenia tłustą skórę oczyszczają, a suchą nawilżają.

      Moim zdaniem nie ma sensu kupować mydła Aleppo o niskim stężeniu, bo samo czyste mydło oliwkowe (a do takiego będzie mu najbliżej) kupi się taniej.
      Ja na Twoim miejscu bym brała to 20% :)

      Ale jeśli uda Ci się dostać gdzieś tanio 12 - to zacznij od niej.
      Nie bierz jednak nic mniejszego.

      Usuń
  21. jak ja już dawno nie trzymałam w rękach prawdziwego mydła w kostce :) ciekawa jestem jak by się sprawdziło u mnie :) pozdrawiam!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to za bardzo trzymać mydła w rękach nie lubię - zawsze mi się wyślizguje ;P

      spróbuj, to się przekonasz :) u Was pewnie kosztuje grosze ;)

      Usuń
  22. Ja dawno nie miałam mydła w kostce, ale słyszałam wiele pochlebnych opinii o aleppo, więc chyba wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To pierwszy wpis kosmetyczny jaki czytam na Twoim blogu :) Mydło Aleppo znam, ale podobnie jak Ty nie przepadam za jego zapachem. Gdyby miało jakieś cudowne właściwości to bym pewnie się przemogła, ale dla mnie to mydło jak mydło, wiec oddałam je koleżance z bardzo problematyczną skórą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka ich mam - tam z boku, w zakładce "podział postów" wszystkie odnajdziesz :)

      Lubię, kiedy moje recenzje są prawdziwymi recenzjami, więc sporo w nich piszę - dlatego często nie chce mi się do tego zasiadać, bo wiem ile z tym pracy ;P Z tego powodu pojawiają się tak rzadko ;)

      hehe, no, zapach tej pierwszej mojej kostki był koszmarny ;P

      Usuń
  24. Jestem ostatnio fanką takich mydeł więc z tym z pewnością się zapoznam przy jakiejś okazji! Zapraszam na nowy post i konkurs - melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytając Twoją recenzję, wnioskuję, że to złoty środek na wiele spraw :)
    Zazwyczaj to co pięknie nie pachnie to pomaga i się sprawdza.

    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Używałam go przez jakiś czas! :)
    Zapraszam do mnie!
    Olvvia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiałam to mydło przez długi czas. I chyba ponownie je sobie zakupię, bo całkiem o nim zapomniałam :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę przyznać , że pierwszy raz słyszę o tym mydle, ale może się na nie skuszę bo mnie zaciekawiło🙂

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja również nie jestem miłośniczką zimowych sesji ponieważ jestem strasznym zmarzluchem. :D
    Pierwszy raz słysze o tym mydle,ale z tego co widzę,to warto wypróbować. :)

    Miłego wieczoru kochana. :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Z wakacji na Krecie przywiozłam kilka podobnie wyglądających mydeł , ale tego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przywiozłaś jakieś inne, regionalne, greckie specyfiki - pochwal się, powiedz co to :)!

      Usuń
  31. Zainteresowałaś mnie tym wpisem. Mam nastoletniego syna z problemową, trądzikową cerą i już drugi raz jedzie na kuracji antybiotykowej a efekty mizerne. Będę musiała kupić mu to mydło, a cena aż taka straszna nie jest, teraz jakikolwiek kosmetyk do oczyszczania takiej cery kosztuje ponad dwie dychy (buteleczka) więc myślę, że warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, Ewo - mydło można stosować z powodzeniem w trakcie kuracji dermatologicznych, nie podrażnia!

      To prawda, "apteczne" żele kosztują tyle samo, ile kostka mydła Aleppo - a na 100% nie mają wcale wartego tyle składu ;)

      Usuń
  32. Nigdy wcześniej nie słyszała m o tym mydełku, może czas na nie aby znalazło się w mojej kosmetyczne ;)

    Kinga Dobrowolska - blog. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Super te mydełka, a ty kochana powinnaś jeszcze częściej pisać o kosmetykach bo świetnie ci to wychodzi! Umiesz zaciekawić, haha ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pisanie postów kosmetycznych baaaardzo mnie wyczerpuje - ten był pisany (oczywiście z przerwami) przez trzy dni ;P
      Zawsze odczuwam dużą presję - staram się, żeby tego typu wpisy były jak najbardziej obiektywne i wyczerpujące.

      Dziękuję :)

      Usuń
  34. nie znam produktu ale brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. słyszałam ostatnio o takich cudeńkach, że sprawują się bardzo dobrze :)
    ja teraz poluję na jakieś dobre kosmetyki do pielęgnacji twarzy (głównie kremy i płyny micelarne), może coś polecisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, jaką masz cerę - ja używam dwóch kremów do twarzy: na noc Avene Cicalfate Post Acte (latem i wiosną, jesienią i zimą smaruję na noc twarz kremem z kwasem azelainowym). To krem naprawczo - nawilżający, polecany do każdego rodzaju cery.
      Jestem z niego zadowolona, bo ładnie mi nawilża skórę.
      Na dzień używam Pharmacerisu T - Sebostatic Moistatic. Pomimo tego, że skład nie jest idealny, to moja skóra toleruje go chyba najlepiej ze wszystkich. Poza tym ma filtr 30 i sprawdza się jako baza pod make-up :)

      Ale ja jestem trądzikowcem.

      Generalnie, to z dobrych kremów polecam Ci produkty Latoille5 (nie ma chyba na rynku lepszych kosmetyków z tak dobrym składem). To są kosmetyki naprawdę naturalne. I w takich proporcjach podobierane, że muszą działać.
      Z innych, tańszych półek - Uriage i Tołpa.

      Jak dla mnie dobór kremu to sprawa indywidualna, każdy musi przetestować na swojej skórze kilka, żeby stwierdzić, co dla niego lepsze :)

      Fajnym rozwiązaniem są jeszcze zakupy na stronach typu "zrób sobie krem" - masz tam polecane zestawy produktów, które potem łączysz i masz kosmetyk :)

      Usuń
  36. I love your blog!
    Do you want to support each other's blog by following each other?:) Please let me know if you do so I can follow you right back x

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.