wtorek, 12 kwietnia 2016

Kosmetyczne porady Mar: Pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych - w co się zaopatrzyć? Garść wskazówek

Wiele razy zbierałam się do tego, aby wreszcie zacząć pisanie nowego cyklu postów na blogu, ale zawsze jakoś nie udawało mi się zebrać w sobie odpowiednio mocno ;)


Jak to najczęściej bywa - z pomocą przyszła mi proza życia.


I oto jest!


Cykl  Kosmetyczne porady Mar  ogłaszam rozpoczętym!


kosmetyki po złuszczaniu kwasami | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | złuszczanie kwasami | chemabrazja zalecenia po zabiegu | jak pielęgnować skórę po peelingu chemicznym | zabiegi kwasami blog | blogerka radzi

Wraz z odejściem zimy i pierwszymi nieśmiałymi podrygami wiosny zajęłam się moją skórą twarzy tak, jak zająć się powinnam nią już dawno temu: postanowiłam zafundować jej gruntowną pielęgnację i odnowę.
A jest w moim przypadku co odnawiać. I pielęgnować też.

Jestem posiadaczką cery ze skłonnościami do trądziku, bardzo grubej, od niedawna też chętnie zanieczyszczającej się.

Mam sporo blizn pozapalnych - niektóre z nich znikają po jakimś czasie samoistnie, większość jednak zostaje ze mną na dłużej: w postaci plam, dziur, blizn i innych nierówności skóry.

Choć wiele spośród stosowanych przeze mnie kosmetyków (do których wyboru bardzo się przykładam - w mojej kosmetyczce nie znajdziecie żadnego przypadkowego zakupu) sprawiło, że moja skóra wygląda o niebo lepiej, niż jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu, to niestety - żaden z dostępnych w drogerii czy aptece preparatów nie jest w stanie naprawić ubytków skóry i pospłycać starych blizn.

   Dlatego też podjęłam decyzję, że wreszcie biorę się za to, za co wziąć miałam się już dawno temu, ale zwyczajnie brakowało mi na to pieniędzy:

za porządne złuszczanie twarzy peelingami chemicznymi - czyli peelingami zawierającymi w swoich składach (głównie) kwasy.

Pielęgnacja taka nie jest dla mnie nowością - już w roku ubiegłym przeszłam serię tego typu zabiegów. Były to jednak peelingi kosmetyczne, o niskich stężeniach zawartych w nich substancji aktywnych. Z perspektywy czasu żałuję wydanych wówczas pieniędzy - chociaż nie były to duże kwoty, to dziś mam świadomość, że za mocniejsze preparaty zapłaciłabym niewiele więcej, a efekty miałyby szansę być widoczne.

Niestety - w wypadku skór problemowych, grubych i pełnych śladów po niedoskonałościach niskie stężenia kwasów (a tylko takie są używane w gabinetach kosmetycznych) nie dadzą spektakularnego efektu. Nie oznacza to, że nie zobaczymy żadnej poprawy - skłamałabym, gdybym tak napisała. Ja widziałam różnicę w wyglądzie mojej cery. Ale nie było to jeszcze to, czego oczekiwałam...

Nie będę opisywać Wam w tym poście specyfiki peelingów chemicznych - po pierwsze dlatego, że temat jest skomplikowany, trudny i osobiście nie czuję się na siłach, żeby przybliżyć go Wam w fachowy i skrócony sposób .

Za dużo już w sieci bzdur tworzonych przez domorosłe Panie Kosmetolog, które kiedy człowiek z jako taką wiedzą czyta, to włos mu się zjeża na głowie.

Polecę Wam za to dwie pozycje książkowe, które swoje kosztują, ale bez trudu znajdziecie je w bibliotekach (i sami wiecie gdzie :>):

H. J. Brody, Peelingi i resurfacing skóry, Wydawnictwo Czelej, 2001

J.S. Dover, M. G. Rubin, Pilingi chemiczne, Elsevier Urban & Partner, 2008

Te książki wpadły mi w ręce dwa lata temu i to właśnie dzięki kontaktowi z nimi zainteresowałam się tym sposobem leczenia i pielęgnacji skóry. Są to publikacje specjalistyczne, ale napisane dość przystępnym językiem.

Myślę, że nikt trochę choć interesujący się kosmetyką, kosmetologią i dziedzinami im pokrewnymi nie powinien mieć większych problemów ze zrozumieniem ich treści.

We wstępie tego posta chcę też wyraźnie zaznaczyć, że moim zdaniem mocne peelingi kwasami są zabiegami obarczonymi dużym ryzykiem i gorąco namawiam wszystkich, którzy kiedykolwiek trafią na ten wpis do wykonywania ich w gabinetach lekarskich.

I to wyłącznie u dermatologów specjalizujących się w wykonywaniu zabiegów z zakresu medycyny estetycznej.

U kosmetyczek i kosmetologów można bez ryzyka wykonywać jedynie peelingi kwasami owocowymi (alfa- i beta-hydroksykwasami) w stężeniach, które nie przekraczają 30%.
Do wykonywania mocniejszych zabiegów istnieje cała masa wytycznych, które musi spełnić skóra pacjentki/pacjenta i jeszcze więcej przeciwwskazań.

Formalnie nie ma żadnych zakazów, które uniemożliwiałyby kosmetyczkom i kosmetologom wykonywanie takich zabiegów, jeśli więc chce się, to bez trudu można znaleźć gabinet oferujący je nam - nawet tuż za rogiem.

Można też samemu wykonać na sobie taki zabieg - obecnie kupienie wszystkich potrzebnych do tego celu narzędzi i półproduktów zajmuje pięć minut.

Moim jednak zdaniem nie warto ryzykować.

Osobiście widziałam w kolejkach do dermatologów wiele kobiet z poparzonymi twarzami, spotkałam też sporo tych, którym osoba wykonująca taki zabieg nie wypisała recept na preparaty przeciwwirusowe i w efekcie dziewczyny chorujące na nawracającą opryszczkę doznały masywnego ataku wirusa (każdej osobie z opryszczką należy wdrożyć przed wykonaniem mocnego peelingu chemicznego oraz po nim profilaktykę przeciwwirusową - doustną; brak takiej profilaktyki w 80% kończy się źle - ale jak niby kosmetyczka miałaby wypisać receptę ;)) i jeszcze więcej Pań z przebarwieniami posłonecznymi - bo dla kosmetyczki krem z faktorem 30 to przecież to samo, co ten z tym 50+. Zwłaszcza, jeśli akurat jest to krem, którym handluje na terenie swojego gabinetu.

Kafeteria i Wizaż także pękają w szwach od przyprawiających o dreszcz grozy relacji osób, którym niewłaściwie przeprowadzone peelingi kwasami zaszkodziły - nie zaś pomogły.

Ja przed zdecydowaniem się na zabiegi długo zapoznawałam się z opiniami na temat licznych, łódzkich klinik medycyny estetycznej - w końcu wybrałam jedną z nich, której nazwy nie będę Wam publicznie podawać. Jeżeli ktoś chce - zapraszam do kontaktu na priv, tam podzielę się tą informację bez problemu. Nie chcę zostać posądzoną o reklamę.

Tego wpisu nie kieruję do tych z Was, które i którzy zastanawiają się nad tym, czy poddać się zabiegowi peelingu chemicznego - adresuję go do tych, które i którzy już się na niego zdecydowały/zdecydowali i albo aktualnie są w trakcie kuracji (bo czas na wykonywanie peelingów kwasami generalnie jest tylko do końca kwietnia, do momentu, gdy słońca nie ma za wiele albo pojawia się tylko okresowo - aczkolwiek i wtedy skórę należy chronić silnymi preparatami przeciwsłonecznymi, o czym parę słów dalej) albo planują przeprowadzić ją na jesieni i zastanawiają się nad tym, co dalej.

Podręczniki, artykuły i publikacje medyczne dostarczają wielu odpowiedzi na pytania odnośnie tego, jak przygotować skórę do zabiegu peelingów kwasami, jak zabiegi te wykonywać, jak dobrać kwas do rodzaju problemu trapiącego skórę, natomiast w kwestii dalszego postępowania z nią informacji jest niewiele.

Lekarze na ogół wykazują się dużą wiedzą merytoryczną, natomiast rzadko kiedy śledzą rynek kosmetyczny i mogą nie potrafić udzielić informacji odnośnie konkretnych produktow, w które warto się zaopatrzyć, żeby przyspieszyć regenerację skóry.

Owszem - polecą maści, polecą dobry filtr, ale w 90% przypadków oprócz tego zaopatrzą nas jedynie w karteczkę z enigmatyczną informacją:

"Twarz myć łagodnym preparatem oczyszczającym i używać kremów silnie nawilżających". 

Ktoś, kto nie interesuje się za bardzo preparatami kosmetycznymi może poczuć się w tym momencie zagubiony.

Ponieważ sama jeszcze rok temu nie do końca wiedziałam, jakich produktów używać po takim zabiegu, a i do roku obecnego zbyt wiele osób blogujących nie pokusiło się o stworzenie tego typu wpisu, to postanowiłam stworzyć taki mały poradnik - obejmujący wszystkie kroki pielęgnacji po peelingach chemicznych.

Zaznaczę jednak, że moje doświadczenia dotyczą wyłącznie peelingu kwasem glikolowym - peelingi kwasami działającymi silniej, takimi jak kwas trójchlorooctowy (który także będę miała włączany do zabiegów - najpewniej jednak dopiero na jesieni) wymagają nieco innego, bardziej delikatnego obchodzenia się po nich z traktowaną nimi skórą.

1) OCZYSZCZANIE SKÓRY



woda termalna Uriage | kremowa emulsja do mycia twarzy Oillan Balance | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | zabiegi kwasami blog

Skóra po zabiegu wysokimi stężeniami kwasów jest wrażliwa i podrażniona, może pojawić się niewielki rumień, możemy mieć też wrażenie, że nasza twarz jest napięta, ściągnięta i sucha - jest to zupełnie normalne. Tak ma być.

Generalnie brak łuszczenia, podrażnienia czy zaczerwienienia nie jest sygnałem, że coś jest nie tak i peeling nie zadziałał. W dniu wykonania zabiegu można tego jeszcze nie dostrzec, ale już po paru dniach wyraźnie zauważymy poprawę stanu skóry na całej poddanej działaniu kwasu powierzchni.

Jednakże w miejscach najbardziej wrażliwych i tych, w których nasza skóra jest najcieńsza (takich, jak okolice szczytów kości policzkowych lub miejsca po niedawno zagojonych wypryskach) z pewnością zauważymy podrażnienie. Cała powierzchnia peelingowanej skóry po potraktowaniu jej wysokimi stężeniami kwasów może być piekąca, wrażliwa na dotyk i kontakt z wodą. Przynajmniej przez dobę lub dwie.

Nie ma sensu panikować, kiedy po dobie od wykonania zabiegu zobaczymy w niektórych miejscach suche, brązowawe strupki - one są normalne.

Patologiczne są jedynie miodowe, sączące się strupy, silny ból, obrzęk lub wysypka podobna do tej uczuleniowej - to objawy wymagające pomocy lekarza, z którym warto być w kontakcie (mieć do niego numer telefonu i móc zadzwonić w razie wystąpienia objawów, które nas niepokoją). Jeśli to będzie pierwszy nasz zabieg wysokim stężeniem kwasów i nie wiemy jeszcze, jak może zareagować nasza skóra, to warto na wszelki wypadek poprosić lekarza o wypisanie nam recepty na preparaty z detreomycyną i hydrokortyzonem. Leki te kosztują grosze, a pozwolą nam w razie czego szybko zadziałać. Zwykle prosić nie musimy - lekarz sam z siebie zazwyczaj wręcza nam taką receptę.

Z wyjątkiem sytuacji, gdy byliśmy poddawani zabiegowi peelingu chemicznego kwasem trójchlorooctowym peelingowaną skórę możemy bez lęku myć i oczyszczać - warto odczekać przed tym jednak kilka godzin od zabiegu.

Przez kilka pierwszych dni - do momentu, gdy rumień, podrażnienia i łuszczenie się skóry nie znikną - powinniśmy wystrzegać się używania do tego celu produktów zawierających jakiekolwiek kwasy owocowe i substancje drażniące, potencjalnie wysuszające (SLS).

Czytaj składy - na rynku jest wiele preparatów polecanych do pielęgnacji po inwazyjnych zabiegach dermatologii estetycznej i zachwalanych jako łagodne, które wcale łagodnymi nie są.

Jeśli nie wiesz, czym jest jakiś składnik, to wpisz jego nazwę w wyszukiwarkę - nie pokładaj nadziei w Pani w drogerii ani w farmaceucie. Ten rzadko kiedy wie, co sprzedaje. Niestety.

Do chwili, kiedy łuszczące się miejsca nie wygoją się nie należy pocierać twarzy - nie wolno zatem oczyszczać jej jakimikolwiek specyfikami, które wymagają aplikacji na wacik i przecierania nimi skóry (zdrapanie lub zerwanie strupków może zakończyć się powstaniem na skórze trwałych blizn i przebarwień).

Należy być ostrożnym także przy osuszaniu skóry - lepiej nie wycierać jej ręcznikiem z materiału, a ostrożnie przykładać do niej jednorazową chusteczkę lub papierowy ręczniczek.

Takie postępowanie jest istotne również ze względów higienicznych - na podrażnioną działaniem kwasu skórę dobrze jest nie przenieść żadnych patogenów.

Dlatego też najrozsądniej w tych pierwszych dniach po zabiegu jest zmywać twarz delikatnym żelem lub emulsją, a po myciu (zamiast toniku) spryskiwać ją wodą termalną. Ważne, by myć skórę dłońmi - w odstawkę idą szczotki, szczoteczki i inne urządzenia. Środek myjący spieniamy w dłoniach i nakładamy na twarz palcami, masując ją.

Wody termalnej nie musimy wycierać - pozwólmy jej schnąć na skórze. I to też nie do końca - gdy skóra będzie wilgotna nałóżmy na nią krem pielęgnacyjny lub maść.

Ja używałam i używam Kremowej Emulsji do mycia twarzy firmy Oillan Balance - produktu, który jest ze mną od dwóch lat i do którego co jakiś czas wracam. Mam do niego zaufanie - wiem, że naprawdę porządnie oczyszcza skórę, a przy tym jest bardzo łagodny. Nigdy nie przesuszył mojej cery. Kosztuje kilkanaście złotych, a ostatnio dorwałam go nawet (w SuperPharm'ie) za dychę.

O preparacie rozpisywałam się kiedyś tu, nie będę więc dublować tamtej treści. Zamiast niego możecie sięgnąć po każdy inny, delikatny produkt zmywający. Dobrze sprawdzą się tu na przykład kosmetyki przeznaczone do skóry atopowej. Jest ich na rynku naprawdę sporo, można wybierać i przebierać!

W wypadku wód termalnych mamy nieco mniej możliwości wyboru - ich nie jest już tak wiele. I zwykle (jeśli nie upolujemy ich w promocji) trochę kosztują. Jednak bodajże Balea produkuje bardzo tanią mgiełkę z wody termalnej, którą bez kłopotu znajdziecie na Allegro.

Moja woda termalna marki Uriage nie była tak tania, jak mgiełka Balei, ale pomyślałam, że jest to kosmetyk, który na pewno wykorzystam także i po zakończeniu kuracji kwasami - wszak to idealny preparat łagodzący ukąszenia owadów, podrażnienia po goleniu i przyspieszający gojenie różnej maści skaleczeń.

bio hydrolat z Jałowca BioLine | hydrolat z jałowca | Ziaja liście manuka tonik | tonik z kwasami | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | zabiegi kwasami blog | blogerka radzi

Kiedy skóra powróci już do normy a złuszczanie się zakończy, to możemy wrócić do oczyszczania, jakie stosowaliśmy przed zabiegami.

Okres rekonwalescencji skóry (czyli czas, w którym jest ona podrażniona i łuszcząca się) może mieć różną długość.

Zwykle trwa około czterech dób po zabiegu.
Zależy od rodzaju kwasu, który był stosowany i od wyjściowego stanu/rodzaju skóry.
Skóry grube i tłuste szybciej dochodzą do siebie, niż wrażliwe i przesuszone.

Po wygojeniu skóry możemy już używać produktów, które zawierają w składzie kwasy AHA - jest to nawet polecane (szczególnie, jeśli mamy przed sobą jeszcze kilka zabiegów - skóra będzie lepiej przygotowana na kolejną dawkę uderzeniową tych substancji), o czym wspomnę jeszcze w dalszej części tego posta.

Wówczas do oczyszczana żelem, płynem lub zwyczajowo używanym przez nas mydłem możemy włączyć już tonik lub wodę micelarną. Ja używam toniku z serii Liście Manuka firmy ZiajaZawiera on kwas migdałowy i laktobionowy, dobrze oczyszcza cerę, zwęża pory i przywraca skórze fizjologiczne pH. Ale zamiennie z nim stosuję też hydrolat z jałowca.

Hydrolaty to moje ostatnie kosmetyczne odkrycie.

Długo nie mogłam się do nich przekonać, uważałam, że to kosmetyki dość przereklamowane i nie sądziłam, że mogą naprawdę działać.
Ale któregoś dnia skusiłam się - zakupiłam trzy różne: oczarowy, z czystka i ten z jałowca.

Te trzy bowiem są dedykowane właśnie skórze tłustej i trądzikowej.

Z nich wszystkich najbardziej przypadł mi do gustu jałowcowy - najlepiej moim zdaniem goi wypryski i oczyszcza skórę.

Chociaż pachnie najmniej fajnie - powiedziałabym nawet, że cuchnie!

Warto jednak się przemęczyć - nie do końca miły zapach szybko ulatuje, a hydrolat pozostawia skórę czystą i nawilżoną.
Porównałabym efekty jego działania do działania wody termalnej - stosując go odczuwam podobny stopień nawilżenia twarzy.

Więcej o pielęgnacji skóry hydrolatami zamierzam napisać Wam wkrótce :)

Cierpliwości!


2) NAWILŻANIE I REGENERACJA SKÓRY



Solcoseryl maść | solcoseryl po kwasach | Avene Cicalfate POST-ACTE | krem regenerujący Avene | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | zabiegi kwasami blog | blogerka radzi
Tak, jak napisałam wyżej - skóra po peelingu chemicznym wymaga intensywnego nawilżania i potrzebuje pomocy z naszej strony, żeby mogła prawidłowo się zregenerować.

Żeby umożliwić jej jak najszybszy powrót do normy i przyspieszyć czas naszej rekonwalescencji musimy zaopatrzyć się w dobrze nawilżający krem.

Co ważne - krem, który będziemy nakładać na całą powierzchnię twarzy nie powinien być tłusty.

Skóry nie należy obciążać, nie ma sensu zapychać dopiero co oczyszczonych porów.
W dodatku nakładanie zbyt tłustego kremu na skórę poddawaną chemabrazji może skutkować pojawieniem się na niej prosaków (to rzadkie przypadki, spokojnie).

Wybierzmy specyfik lekki, ale bogaty. Taki, który będziemy mogli aplikować nawet kilka razy dziennie. Może to być krem przeznaczony typowo dla skór po zabiegach, ale sprawdzą się tu także kremy dedykowane skórze poddawanej naświetlaniom, atopowej, przesuszonej lub swędzącej.

Ja polecam emulsję Cicalfate Post Acte Avene - to bardzo delikatny kosmetyk, który nawilża bez pozostawiania na twarzy tłustego filmu i szybko (a nawet bardzo szybko!) się wchłania. Nie ma rewelacyjnego składu, ale nie zawiera parafiny i nie zatyka porów (chociaż ma w składzie silikon). Nie powoduje przetłuszczania się skóry, łagodzi zaczerwienienia i wrażenie suchości oraz szorstkości. Poznałam go już rok temu - kupiłam go z myślą o tych ubiegłorocznych peelingach, którym wówczas się poddawałam. Spodobał mi się do tego stopnia, że został ze mną na dłużej - to jeden z dwóch kremów, których używam przez cały rok. Najczęściej na noc, ale wiele razy zdarzało mi się używać go i na dzień - jest świetną bazą pod makijaż!

Tłusty krem lub maść możemy zaś z powodzeniem (a nawet powinniśmy) nakładać na te obszary, na których pojawiły się strupki lub na strefy objęte rumieniem.

Dobrze, gdy jest to krem lub maść przyspieszająca gojenie skóry - ja zamierzałam kupić polecany w sieci Alantan. Dermatolog jednak doradziła mi zakup maści Solcoseryl.

Trochę się zdziwiłam, bo Solcoseryl znałam tylko w postaci żelu stomatologicznego.

Otóż nie, jest też maść - a nawet i żel przeznaczony do stosowania na skórę. Maść stosujemy na zmiany suche, żel natomiast na mokre, ropiejące lub sączące się.

To preparat dostępny w aptece, wydawany bez recepty. Zawiera bezbiałkowy dializat z krwi cieląt (jeśli ktoś jest więc zwolennikiem pielęgnacji wegańskiej, to z pewnością po Solcoseryl nie sięgnie), który stymuluje w komórkach skóry procesy naprawcze, aktywuje transport tlenu do nich i ułatwia przyswajanie im substancji odżywczych. Bardzo ładnie goi skórę.
Jest dość tłusty, więc nie ma powodu, żeby nakładać go tam, gdzie nie widzimy potrzeby zastosowania go (na miejsca bez podrażnień), ale jeśli położymy go na twarz w dniu zabiegu (na przykład przed snem), to na pewno sobie nie zaszkodzimy. To naprawdę dobry opatrunek!

Kosztuje około osiemnastu złotych (cena może różnić się w zależności od apteki).

Moim zdaniem warto mieć ten lek w apteczce - właściwie nie ma przeciwwskazań (poza alergią na któryś z jego składników), a spektrum jego zastosowań jest naprawdę szerokie: oparzenia, odparzenia, owrzodzenia, leczenie blizn pooperacyjnych... Może się przydać!


3) OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA



Pharmaceris Sebo-Moistatic SPF 30 | Pharmaceris krem z filtrem skóra trądzikowa | krem z filtrem po kwasach | Ziaja SPF 50+ matujący krem do twarzy skóra tłusta i mieszana skłonna do trądziku | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | zabiegi kwasami blog | blogerka radzi
Jeśli stosujemy jakiekolwiek preparaty na bazie kwasów (nawet te o niewysokich ich stężeniach) lub retinoidów, to BEZWZGLĘDNIE musimy starać się unikać ekspozycji na słońce i stosować ochronę przeciwsłoneczną

W wypadku zaniechania jej możemy nabawić się podrażnienia skóry i trwałych przebarwień.

Nie ma nic do rzeczy to, że przebywamy na słońcu "tylko chwilę" - na przykład wyłącznie w drodze do i z pracy. Lepiej dmuchać na zimne.

Filtry należy stosować w czasie kuracji i przez miesiąc po jej zakończeniu - miesiąc mniej więcej trwa bowiem cykl odnowy naskórka.

Są różne "szkoły" traktujące na temat tego, jak mocny filtr należy wybrać - w sieci można znaleźć wiele niby naukowych opracowań, według których SPF 30 ma być wartością wystarczającą. Moim zdaniem jest wystarczająca, jeśli stosujemy niskie stężenia kwasów i naprawdę nie spędzamy na słońcu wiele czasu (warto dodać, że krem z filtrem należy stosować na dzień także wtedy, jeśli w jego trakcie jesteśmy w domu i nie wychodzimy na zewnątrz). No i jeśli mieszkamy w takim miejscu, że słońce nie świeci w danej szerokości geograficznej jak w tropikach. W innym wypadku bezpieczniej będzie zdecydować się na wyższy faktor.

Swoją drogą - stosowanie kremów z filtrem powinno nam wejść w nawyk. Zwłaszcza, jeśli już od iluś lat nie jesteśmy nastolatkami. Wszak promieniowanie słoneczne przyspiesza proces starzenia się skóry...

Ja krem z filtrem SPF 30 - w moim wypadku jest to Krem nawilżająco-kojący Sebo-Moistatic firmy Pharmaceris z jej serii "T" - stosuję od dwóch lat. Jest to jedyny krem z faktorem przeciwsłonecznym, który bardzo dobrze współpracuje z kosmetykami kolorowymi, jakich używam, a przy tym nawilża moją skórę i nie powoduje wzmożonego jej przetłuszczania. Nawet powiedziałabym, że je niweluje.

Próbowałam używać też innych kosmetyków tego typu, jednak zawsze coś mi w nich nie pasowało - najczęściej krótka trwałość nakładanego na nie makijażu :( Ten sprawdził się świetnie!

Pomimo tego, że wszystkie mocniejsze filtry przeciwsłoneczne moja skóra znosi średnio dobrze (nie reaguje na nie jakimś specjalnym pogorszeniem swojego stanu, ale jest mi o wiele trudniej zadbać o to, żeby ładnie wyglądała po nałożeniu makijażu), to na czas kuracji zdecydowałam się kupić krem z filtrem SPF 50+.

Wszak 70% kwasu glikolowego to nie przelewki!

Przed zakupem zapoznałam się z wieloma dostępnymi w sieci opiniami na temat obecnych na rynku produktów tego typu przeznaczonych cerom tłustym, mieszanym i trądzikowym - okazało się, że dość dobre recenzje zebrał krem matujący  SPF 50+ dla cer problemowych wyprodukowany przez Ziaję.

Miał nie bielić (co częste dla kremów z filtrem, niestety), matowić skórę i dobrze grać z podkładem. Kiedy okazało się, że kosztuje on niecałe dwadzieścia złotych, to pomyślałam, że wybór właśnie tego produktu powinien być dla mnie oczywistością (po zakończeniu leczenia i odczekaniu przepisowej ilości dni zamierzam bowiem powrócić do kremu Pharmaceris, nie chciałam więc wydawać zbyt wielu pieniędzy na kosmetyk ewidentnie sezonowy i taki, którego mogę nie zużyć do końca). Przyznam szczerze, że trochę się rozczarowałam - owszem, nie bieli, dobrze się rozsmarowuje i można nałożyć na niego podkład, ale niemal w ogóle się nie wchłania i skóra nawet przez chwilę nie jest matowa.
Nałożony na nią fluid prawie wcale się nie utrwala, więc łatwo jest zetrzeć go z twarzy (razem z filtrem) - na przykład w czasie poprawiania włosów. Co godzinę trzeba też matowić skórę bibułkami matującymi. Na szczęście nie powoduje wysypu wykwitów trądzikowych, więc chyba nie jest komodenny. Tyle choć z niego pożytku.

Jednak chyba znalazłam dla niego godnego zastępcę - dermatolog po zabiegu dała mi próbkę emulsji Anthelios XL La Roche Posay, także z faktorem SPF 50+ i także przeznaczonej do skór tłustych. Użyłam jej z dużą nieufnością - opinie miała średnie. Dziewczyny narzekały na Wizażu, że jest tępa, słabo się rozprowadza i że nakładany na nią podkład się roluje. Może i się roluje - ale emulsja przynajmniej się wchłania i pozostawia skórę suchą w dotyku!

Chociaż emulsja ta kosztuje niemało (w zależności od apteki/drogerii 45 - 65 złotych), to wyszłam z założenia, że komfort stosowania jest dla mnie ważniejszy, niż zaoszczędzone pieniądze (które pewnie i tak wydałabym na głupoty) - zamówiłam ją. Właśnie czekam na pełnowymiarowe opakowanie!

Aha, jeszcze jedna ważna uwaga - przy nakładaniu kremu z filtrem należy odczekać około 15 minut, zanim zaczniemy się malować.
Krem musi się wchłonąć w skórę, inaczej go zetrzemy i nie zapewni nam żadnej ochrony.

Tyle też czasu (a najlepiej wydłużyć go do 30 minut) powinniśmy poczekać, zanim wyjdziemy na słońce.

Ważna jest też ilość kosmetyku, którą aplikujemy na twarz - powinno to być około pół łyżeczki!


4) PODTRZYMANIE EFEKTU DZIAŁANIA KWASÓW,

PRZYGOTOWANIE SKÓRY DO DALSZYCH ZABIEGÓW



ISIS Pharma Glyco A 12% | Glyco A blog | krem z kwasem glikolowym 12% | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | zabieg złuszczania kwasami blog | porady blogerki

Chemabrazja to nie żadna szarlataneria ani obiecanki - cacanki.

To naprawdę działa.

Ideą peelingów chemicznych jest kontrolowane złuszczanie naskórka (wskutek aplikacji substancji reagujących z powierzchniowymi warstwami skóry), służące pobudzeniu procesów odnowy biologicznej skóry.
Przyspieszenie złuszczania warstw powierzchniowych naskórka przekazuje sygnał do pobudzenia podziałów w jego warstwie podstawnej - zaś w skórze właściwej stymuluje produkcję kolagenu i macierzy zewnątrzkomórkowej.

Za pomocą peelingów chemicznych możemy odświeżyć naszą skórę (przydać jej zdrowego kolorytu), spłycić widoczność pierwszych zmarszczek (a przy stosowaniu peelingów głębokich i średniogłębokich także i tych starych), usunąć blizny i przebarwienia,
czy znormalizować wydzielanie sebum i zwęzić pory .

Aby osiągnąć pożądany przez nas efekt musimy jednak spełnić dwa podstawowe warunki: wybrać odpowiedni kwas i wykonać kilka (a czasem nawet kilkanaście) serii zabiegów złuszczania.

Pomiędzy nimi zaś podtrzymywać działanie peelingów przez stosowanie specjalnych preparatów, które jednocześnie będą przygotowywać też naszą skórę do kolejnych wysokich dawek kwasów.

Skóra powinna przyzwyczaić się do kwasów - nie chcemy przecież, żeby po każdej serii zabiegów reagowała podrażnieniem (które i tak będzie występować, ale chodzi o to, żeby nie fundować skórze terapii szokowej). Żeby ułatwić jej tę adaptację powinniśmy na około miesiąc przed przystąpieniem do leczenia jej wysokimi stężeniami i mniej więcej tydzień po jego rozpoczęciu (to umowny czas - zawsze włączamy dalsze stosowanie produktów z kwasami po całkowitym wygojeniu skóry) stosować preparaty z niskimi do średnich zawartościami kwasów.

Toniki i płyny możemy stosować na noc i rano, kremy - wyłącznie na noc!
I pamiętając o używaniu w ciągu dnia kremów lub emulsji z filtrami przeciwsłonecznymi!

Wybór produktu powinien być uzależniony od tego, jakiego kwasu używaliśmy poprzednio lub jakiego będziemy jeszcze używać. Jeżeli nie znamy się na chemii i biochemii, nie jesteśmy kosmetologami ani dermatologami, a w dodatku nasza cera jest dość wrażliwa, to nie eksperymentujmy i nie mieszajmy ze sobą różnych kwasów - nie wszystkie można stosować jednocześnie ani w krótkich od siebie odstępach czasu.

Jeśli przygodę z kwasami mamy dopiero przed sobą, to pamiętajmy o tym, by w domowym zaciszu zaczynać ją od naprawdę niskich stężeń. Do wszystkich powyżej 10% podchodźmy z rezerwą i ostrożnością - nie pozwalajmy im od razu zostawać na naszej twarzy przez całą noc, zacznijmy od kilku-kilkunastu minut. Obserwujmy reakcję naszej skóry. To, że zaraz po nałożeniu kwasu wygląda ona dobrze nie jest jednoznaczne z tym, że będzie tak wyglądać za kilka godzin.

Kremy, żele i toniki z kwasami są powszechnie dostępne w aptekach i drogeriach - dziś ma je w swojej ofercie niemal każda marka kosmetyczna.

Wybrać jeden z nich dla siebie możemy sami.

Jeśli nie umiemy dokonać wyboru, to możemy poprosić o poradę w tej kwestii osobę, u której zamierzamy wykonać/u której wykonywaliśmy peeling.

Mnie przez mojego lekarza został polecony
Glyco A - Krem peelingujący z 12% kwasu glikolowego marki ISIS Pharma.

Kupowałam go z duszą na ramieniu, bo naczytałam się na jego temat wielu strasznych rzeczy (miał podrażniać niemal tak bardzo, jak mój peeling wysokim stężeniem tego kwasu!) - okazało się, że współpracuje się nam nie tak źle.

Nie będę się rozpisywać tu na temat tego kremu, mam nadzieję, że uda mi się stworzyć o nim osobny post!


5) MECHANICZNE ZŁUSZCZANIE NASKÓRKA I OCZYSZCZANIE PORÓW SKÓRY



Naturalny peeling żelowy do twarzy Orientana | peeling dla cery trądzikowej | delikatny peeling do skóry tłustej | blogerka radzi | porady blogerki
Tak, jak wspomniałam wcześniej - w czasie, gdy nasza skóra po przeprowadzeniu na niej peelingu chemicznego jest podrażniona, pokryta strupkami i gojąca się jakiekolwiek manewrowanie przy niej, drapanie jej, pocieranie, czy mechaniczne oczyszczanie są surowo zabronione.

Jednak w momencie, gdy wygląda już normalnie i zdrowo możemy używać już "zwykłych" peelingów - dobrze jednak odpuścić sobie te gruboziarniste, a pozostać przy enzymatycznych lub drobnoziarnistych.

Tradycyjnych peelingów będziemy potrzebować zwłaszcza, jeśli nasza skóra z natury jest skłonna do przesuszania się (kwasy mogą czasowo przesuszać ją bardziej) lub gdy kurację kwasami wdrażaliśmy z powodu obecności na naszej twarzy rozszerzonych porów skóry i gromadzących się w nich zanieczyszczeń.

Suche skórki nie wyglądają estetycznie, a pory nie zwężą się od razu - zwykle na to, byśmy zauważyli widoczne ich obkurczenie potrzebne są 2-3 powtórzenia zabiegu w wyższych stężeniach. Do tego czasu musimy sami regularni usuwać zalegające w nich paskudztwa (będzie nam łatwiej, bo pamiętajmy, że naskórek nie jest już tak gruby, jak przed kwasami).

Ja długo szukałam peelingu, który mógłby się tu sprawdzić - totalnym przypadkiem trafiłam na Naturalny żelowy peeling do twarzy Orientany.

Nie przeczę, że najbardziej przyciągnął mnie do niego jego skład - to kosmetyk absolutnie naturalny!
A przy tym polecany do stosowania skórom tłustym i trądzikowym.

Wybrany przeze mnie produkt bardzo ładnie oczyszcza pory z sebum, resztek kremu z filtrem i kurzu. Pozostawia skórę odświeżoną, nie podrażnia, nie wysusza i nie rani - chociaż posiada drobinki pestek moreli i orzechów, to nie drapie jej. A jak ładnie pachnie!

Nie należy do najtańszych - pomimo niezbyt dużej ilości go w opakowaniu (50 g) w regularnej cenie kosztuje około 30 złotych. Gdzie mu tam w tej kwestii do mojego ukochanego peelingu z pestek malin Ol'Vity!

Uważam jednak, że warto było go sobie sprawić - ostrożności nigdy zbyt wiele!



6) WYKONYWANIE MAKIJAŻU



Za wyjątkiem sytuacji wykonywania peelingów średniogłębokich i głębokich nie ma istotnych przeciwwskazań do wykonywania makijażu twarzy po chemabrazji - owszem, zaleca się używanie do tego celu kosmetyków naturalnych i nieprzesadzanie z ilością podkładu (skóry po zabiegach nie trzemy, także wacikami, dlatego dokładne oczyszczenie jej z resztek "kolorówki" może być problematyczne), ale specjaliści są zgodni, że jeśli chcemy lub musimy, to możemy się malować.

Pomimo tych wszystkich pozytywnych opinii ja odradzam wykonywanie makijażu przez kilka pierwszych dni po zabiegu - a przynajmniej zalecam malowanie się wówczas tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne (no nie wiem - mega ważne spotkanie biznesowe? chrzciny dziecka? wesele?).

Po pierwsze - dobrze jest pozwolić skórze oddychać.
Po drugie - nakładanie makijażu na krem z filtrem lub tłustą maść może człowieka wpędzić w atak furii.
Po trzecie - malując się zawsze trochę ścieramy z twarzy filtr... a przecież mamy chronić ją przed słońcem!
Po czwarte - pomalowanie łuszczącej się twarzy jest nie lada wyzwaniem, a twarzy pokrytej strupami tym bardziej ;) Wygląda to po prostu brzydko. Wiem, że jeśli nie możemy wziąć zwolnienia i musimy spędzić ten czas między ludźmi, to możemy czuć się niezręcznie, ale moim zdaniem sprawę załatwia powiedzenie zbyt mocno przyglądającym się nam osobom:

"Przepraszam, wyglądam jak wyglądam, bo jestem po zabiegu dermatologicznym.
No wiesz przecież, że mam trądzik/melasmę/te paskudne blizny!"

Nie zawsze musimy być perfekcyjne.

Ale wiecie, mogę być mało obiektywna, bo ja ogólnie nie mam problemów z wychodzeniem do ludzi bez makijażu - do swojej pracy maluję się bardzo rzadko. Serio ;)

A żyję! I mam się dobrze :)

kosmetyki po złuszczaniu kwasami | pielęgnacja skóry po peelingach chemicznych | złuszczanie kwasami | chemabrazja zalecenia po zabiegu | jak pielęgnować skórę po peelingu chemicznym | zabiegi kwasami blog | blogerka radzi

Napisanie tego posta zajęło mi sporo czasu - miał się ukazać w niedzielę, a mamy wtorek.

Nic nie poradzę na to, że tak już mam - niektórych rzeczy nie lubię robić na odwal się ;)

Jeśli macie jakieś pytania, na które sądzicie, że mogłabym Wam odpowiedzieć, to zadawajcie mi je - postaram się pomóc.

Nie ukrywam, że jestem wielką zwolenniczką leczenia i pielęgnacji kwasami - zwłaszcza w wypadku skóry trądzikowej.

Uważam je za świetną i zdecydowanie obarczoną mniejszą ilością skutków niepożądanych alternatywę dla tego, co jest często przepisywane osobom zmagającym się z trądzikiem bezrozumnie i niepotrzebnie - doustnym retinoidom.

O tyle, o ile widzę sens leczenia nimi ciężkich postaci trądziku, o tyle wszystko to, co choćby z daleka wygląda na twarzy na "w miarę w porządku" naprawdę można załagodzić w sposób mniej wyniszczający organizm.

Ale o tym - mam nadzieję - innym razem ;)

Wtorkowe pozdrowienia i buziaki - Wasza Mar!

45 komentarzy:

  1. O rany Mar - nie ogarniam, to przecież artykuł w pełni profesjonalny i ślij go do jakiejś gazety, niech się podszkolą:). Ja na kwasach, zasadach, co z czym i kiedy łączyć itd. zupełnie się nie znam, m. in. dlatego nigdzie nie łażę, żeby mi nie zrobili niepożądanego "ała", natomiast jak oglądam te wszystkie pokazane przez Ciebie produkty i opisy do nich to wklepałabym sobie to wszystko, bo czuję, że by mi się przydało, tylko skąd wziąć na to czas... Jakaś mikrodermabrazja chyba też by mi się przydała, ale strachliwy ze mnie osobnik. Chwilowo minimalistycznie pozostanę przy Twoim peelingu malinowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikrodermabrazja to jest lekki zabieg i o ile nie wykonuje Ci go ktoś, kto ma sadystyczne zapędy i nie wie, jak bardzo powinien trzeć, to nie powinnaś mieć po niej na buzi nawet śladu (mnie zawsze ścierają tak, że pył się sypie na pół gabinetu, a pysk nie jest podrażniony) - znaczy ślad tak, ale pozytywny: skóra od razu jest miękka i rozświetlona :)

      Skuś się na nią!
      Kosztuje niewiele a ryzyko prawie żadne :)

      Używasz tego peelingu?
      Czemu się nie pochwaliłaś wcześniej ;P?
      No i jak się sprawuje :)?

      Usuń
  2. Wiele osób na pewno skorzysta z tego wpisu, z twojej wiedzy i doświadczeń i rad. Ja nie korzystałam z kwasów ale uważam że dobrze, rozsądnie i odpowiedzialnie to opisałaś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpsis. Ja się kwaszę od dawien dawna i chyba się uzależniłam od efektu jaki daja kwasy - cudownie jędrna skóra, gładka, jasna, bez zmarszczek i zanieczyszczeń :)
    Jeśli zastanawiasz się nad kwasem TCA, to ja mogę Ci go serdecznie polecić. Bałam się go niesamowicie, odkładałam z roku na rok, aż w końcu się odważyłam i wcale nie było tak źle! A rezultaty są naprawdę cudowne! Miałam tylko 2 zabiegi, a skóra jest jak nowa. Tylko przez tydzień po zabiegu zużyłam prawie 2 tubki kremu nawilżająco-natłuszczającego;)

    Zaintrygował mnie Twój hydrolat:) i sam peeling glikolowy. Miałam podejście do Glico-A i chyba to jest jedyny kwas, który mnie podrażnia:( Ale kusi mnie on na jesień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, żeby i u mnie taka była, to chyba wiele lat przede mną - po Tobie to widać, że masz ładną cerę, bez wyprysków i blizn :)
      na cerach nie do końca pięknych efekt jak z okładki ciężko uzyskać samymi kwasami - podejrzewam, że czekają mnie jakieś lasery i inne takie :)

      Jakim % TCA Cię kwasili?
      Mnie grozi bardzo wysoki ;P Niższych podobno nie opłaca się robić w moim beznadziejnym przypadku ;P

      Mnie Glyco A nie podrażnia wcale, za to funduje mi paskudne podskórne gule ;P
      Hydrolat polecam! Swój jałowcowy kupuję na stronie DOZ-u :)
      Działa lepiej, niż większość toników, których używałam :)

      Usuń
  4. Super, że wpadłaś na pomysł takiej serii. .wpis przygotowany profesjonalnie, z pewnością przyda się wielu osobom. Pozdrawiam MARCELKA♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Liście manuka z Ziajki u mnie super i żel i krem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam tylko pastę (na mnie za słaba), ten tonik i krem na dzień - krem też był niezły, pod makijaż się nadawał, a to u mnie już połowa sukcesu ;P

      Usuń
  6. Genialny post Kochana, zresztą jak zawsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja regularnie robię peeling migdałowy u kosmetyczki (ale to chyba trochę inna bajka), głównie w celu przeciwzmarszczkowym - mam na tym punkcie obsesję (ale mam nadzieję, że dzięki temu, skóra w starszym wieku się odwdzięczy:)
    Hydrolatami mnie zainteresowałaś, poszukam czegoś do suchej skóry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie nie inna, a ta sama - no, tyle że kwas migdałowy jest dość słaby i spokojnie można go robić u kosmetyczki też :) słaby w sensie, że mało drażniący - bo działa świetnie ;)

      Do suchej skóry, to najlepszy hydrolat z róży damasceńskiej :)!

      Usuń
  8. Czy znasz - Aknicare Sun SPF30 PPD20 - krem z filtrem przeciwsłonecznym do skóry tłustej i trądzikowej, z niedoskonałościami? Bardzo lubię ten krem. Jestem po terapii Izotekiem także też muszę uważać na swoją pielęgnacje i u mnie ten krem sprawdza się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam!
      Aczkolwiek krem z filtrem 30 mam już sprawdzony i jego akurat zmieniać bym nie chciała ;P

      Usuń
  9. Mnie niestety przerażają kwasy, dlatego nigdy jeszcze ich nie miałam :D Ale liście manuka z firmy Ziaja używam i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co Ci kwasy, masz taką ładną, idealnie gładką i czystą buzię!

      Usuń
  10. Kochana ale się naprodukowałaś :)
    nie znam się na kwasach, nie miałam i póki co nie czuję takie potrzeby...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze wszystkich produktów używałam tylko te z ziai z serii manuka. Niestety nie sprawdził się u mnie a jego używanie spowodowało trądzik na mojej twarzy, którego nigdy nie miałam. Teraz rozpoczęłam walkę z trądzikiem nie jest on duży ale jednak wymaga kontroli dermatologa. Resztę kosmetyków muszę koniecznie przetestować i sprawdzić jak sprawdzą się u mnie :)
    Bardzo cieszę się z tego postu bo mogłam zapoznać się z ciekawymi kosmetykami.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że nie wierzę, że te kosmetyki mogą wywołać trądzik - ani składów ta seria Ziai nie ma najgorszych ani stężenie kwasów nie jest w niej duże.
      Właściwie, to kwasy są tylko w tym toniku i kremie na noc - i to też w naprawdę minimalnych ilościach.
      Kremy z dużym stężeniem kwasów - o, jak na przykład Glyco A - mogą wywoływać wysyp i nawet powinny: to objaw oczyszczania się skóry.

      Może to zbieg okoliczności, ten "trądzik"?

      Ja w takim razie cieszę się dwa razy bardziej :)

      Także pozdrawiam!

      Usuń
  12. Powiem Ci, że będę musiała jeszcze raz się wczytać, bo dla mnie to czarna magia. Muszę się jednak bardziej zainteresować, bo walczymy z synem z jego trądzikiem. Spodobała mi się ta emulsja do mycia twarzy, tonik - liście manuka oraz hydrolaty.
    Porządanie to wszystko opisałaś, na pewno wielu osobom się przyda ta "garść wskazówek". A swoją drogą niezła ta garść.
    Gratuluję wpisu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o Twojego syna, to jeśli to jest naprawdę nasilony trądzik, to ja bym się nie bawiła w żadne kosmetyki i cuda wianki, tylko właśnie o doustnych retinoidach pomyślała - jeśli chłopak jest zdrowy (do stosowania tego jest moc przeciwwskazań, ale w wieku nastu lat raczej stawy, spojówki i wątrobę ma się zdrowe), a trądzik mu uprzykrza życie, to nie ma co czekać, aż mu je obrzydzi.

      W starszym wieku to za duże ryzyko, ale za młodu?
      Gdybym ja miała znowu naście lat, to bym na kolanach błagała lekarzy o retinoidy.
      Niestety - teraz już brać ich nie mogę, a gdy byłam młodsza, to mało kto chciał je przepisywać :(

      Usuń
  13. Rewelacyjnie profesjonalny wpis:) BRAWO TY!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bardzo lubię tę linię z manukiem z ZIai, miałam żel do mycia i krem, bardzo dobre i niedrogie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię kosmetyki firmy Avene, a pielęgnacja twarzy to podstawa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tak delikatna i wrazliwa cere, ze balabym sie przeprowadzic taki zabieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Twoja cera jest oprócz tego, że delikatna i wrażliwa to tak ładna, że po co Ci takie cuda, tak po prawdzie ;P?

      Usuń
  17. Napisałaś profesjonalny artykuł, brawo...
    Z kwasami nie miałam jeszcze do czynienia, robiłam mikrodermabrazję diamentową i mezoterapię mikroigłową, wszystko spoko, są efekty...
    Kremu Ziaja +50 używam latem tylko mój jest przeciwzmarszczkowy, zawsze mocno chronie skórę twarzy przed słońcem, w tym roku tez go kupię.
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, Basiu!
      Słońce wcale nie jest takim sprzymierzeńcem skóry, za jakiego uchodzi!

      Usuń
  18. A mi kwasy nie pomogły wcale. W dodatku bolało niemiłosiernie, jakbym płonęła żywcem. I wciąż mam problemy z cerą, już od podstawówki. Oprócz tego mam wrażliwą, suchą i lekki rumień, więc kolejna metoda - mikrodermabrazja odpadła ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakiego kwasu użył lekarz/kosmetolog?
      Może po prostu miałaś dobrany kwas nieodpowiedni do Twojego rodzaju skóry, o zbyt niskim pH lub w zbyt wysokim stężeniu?

      Ja problemy z cerą mam też od tylu mniej więcej lat - kwasy stosuję nawet nie po to, żeby je zwalczyć (powiem szczerze, że nie wierzę, że trądziku można się pozbyć :> zwłaszcza, jeśli to trądzik o nie do końca ustalonej etiologii - dlatego jestem pogodzona z tym, że będę się z nim barować do późnych lat ;P), a żeby powypłycać starsze blizny i żeby ta skóra mogła w miarę równo wyglądać pod podkładem.

      Ale mikrodermabrazja jest przecież dość łagodnym zabiegiem!
      Tam można wybierać moc tarcia!

      Usuń
  19. Dawno nie zaglądałam. W końcu mogę nadrobić zaległości, także lecę do poprzednich postów. Mam tylko nadzieję, że te "kosmetyczne" wpisy nie przeważą nad Twoimi unikatowymi stylizacjami :)

    :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kiedy ja chyba większą radość czerpię z pisania takich postów zawsze :(((

      Usuń
  20. Ale tekst!!

    Jestem pod ogromnym wrażeniem - nie tylko jego objętości :)

    Ja używam tylko kilku podstawowych kosmetyków do pielęgnacji, a z kolorowych kosmetyków: tuszu, eylinera i szminki. Wszystko inne może dla mnie (przynajmniej na ten moment) nie istnieć :D

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet nie wiesz, jak Ci tego zazdroszczę ;P

      Usuń
  21. Great post dear!
    xx

    http://www.trendsgalleryblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo mnie zachęciłaś żeby przyjrzeć się tym produktom bliżej :) koniecznie muszę wpróbować!

    OdpowiedzUsuń
  23. Pełen profesjonalizm, dziwie się, że jeszcze Ci nie płacą za pisanie takich postów kosmetycznych :) Rzeczowo, na temat i konkretnie. Sama kwasów nie stosuję, gdyż mam zbyt wrażliwą cerę (na wszystko wręcz), ale lubię czytać o różnych kosmetykach i się po prostu dokształcać. A każdy Twój post to prawdziwa kopalnia wiedzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej niech nie płacą, bo ja to mam tak, że jak coś się moją pracą staje, to z miejsca radość z robienia tego czegoś mi mija ;P

      Powtórzę to, co pisałam wyżej - ja osobiście widzę sens stosowania kwasów wyłącznie w wypadku skór trądzikowych, zanieczyszczonych i zmęczonych, z objawami starzenia.
      Teoretycznie odświeżają każdą cerę i każdej są polecane, ale w wypadku innych, niż te wymienione przeze mnie moim zdaniem jest to zwyczajnie niepotrzebne :)

      Dzięki, cieszę się, że tak uważasz!

      Usuń
    2. (no, jeszcze skóry z przebarwieniami!)

      Usuń
  24. to co, Mar, kiedy otwierasz salon kosmetyczny? już mnie możesz zapisać ;) jak zrobię sobie taki zabieg to wrócę to na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam recenzje kosmetykôw. Moja skóra jest sucha wiec mało jaki kosmetyk jest wystacZająco tłusty dla mej twarzy dlatego nie lubie tego zielonego płynu z ziaji, sciąga mi twarz. Reszty nie miałam. Wpadłam na pomysł aby dodac podobny kosmetyczny post bo nigdy prawie tego nie robie a kosmetykôw mi przybywa na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow! Naprawdę jestem w wielkim szoku jak profesjonalny artykuł przygotowałaś! Podbijam to co wspomniała już powyższa komentatorka - ślij do gazety, niech się podszkolą :) Naprawdę wychodzę z Twojego bloga bogatsza o wiedzę z wielu kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow! Bardzo przydatny i dobrze napisany post! Zgodzę się z Tobą co do kosmetyków firmy Ziaja. - należą do moich ulubionych są delikatne i bardzo im ufam :) melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. ten wpis tylko utwierdził mnie w przekonaniu jak niewiele wiem na temat jakiejkolwiek pielęgnacji twarzy/cery .
    Jeszcze jakiś czas temu nie wiedziałam co to znaczy mieć nawet najmniejsze problemy z cerą, ja jestem posiadaczką cery suchej i przy tym ogromnym leniem, od jakiegoś czasu moja skóra wymaga "małego" dopieszczenia, o które dba moja siostra, nie mam nic do powiedzenia, już nawet nie z braku wiedzy co raczej z mojego zapominalstwa, albo nakłada mi na twarz przeróżne maseczki/kremy i Bóg jeden wie co jeszcze, bądź nakłania do samodzielnego stosowania przeróżnych specyfików :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.