niedziela, 22 maja 2016

Koszula z wiązaniem, lenonki i szczypta grunge'u

O, tak!


Bluzki, koszule, sukienki, topy i wszystko inne, co tylko da się ozdobić wiązaniem pod szyją to kolejny - zaraz po wspomnianej przeze mnie w poprzednim poście apaszce i po kilkunastu innych rzeczach, wiadomo - modowy hit tej wiosny.


Niewątpliwie cieszący zwolenniczki (i zwolenników) klimatów retro.


Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa
Mnie ta moda na wiązania także się spodobała.

A jak! Taka misternie zawiązana kokarda lub tasiemka to prawie to samo co krawat - albo mucha ;)

Kokardy, tasiemki i wszelkie wstążki pod szyją podobały mi się od zawsze (chociaż za typową stylistyką retro nie przepadam - na innych oglądam ją chętnie, na sobie mniej) - dawno, dawno temu miałam parę bluzek i koszul z nimi.

To było w naprawdę zamierzchłych czasach, wtedy gdy jeszcze bardzo lubiłam się z klasyczną elegancją;)

Od tamtej pory minęło wiele lat - większość z tamtych ciuchów skończyła swój żywot kilka sezonów temu.

Część się zniszczyła, a części po prostu się pozbyłam - to kolejne z rzeczy, których wyrzucenia naprawdę żałuję.

Wtedy jeszcze nie miałam tej świadomości, że moda zatacza koło ;)

Ostała mi się jedna tylko koszula z czymś, co raptem przypomina ubogą siostrę modnych dziś koszul z wiązaniami.

Właśnie ta z dzisiejszych zdjęć - pasiasta, z lekko bufiastymi i sięgającymi łokci rękawami.

Przytargana z jednego z łódzkich lumpeksów.

Z tych tasiemek, które wieńczą jej kołnierzyk (stójkę?), także można zawiązać kokardkę - choć taką skromną bardzo i niewielką.

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa
Tak, te większe podobają mi się bardziej ;)

Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma - póki co nie spieszy mi się do tego, by sprawiać sobie jakąś inną bluzkę albo koszulę z wiązaniem (choć nie przeczę - przydałaby mi się taka! ja ciągle mam za mało ubrań obiektywnie za eleganckie mogących uchodzić!).

Bez trudu znajdę takie w sklepach, ale ze wszystkich sił staram się tłumaczyć sobie, że i tak mam już stanowczo za dużo ubrań!

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa
Ta koszula ma już swoje lata i nieco zdążyła się już podniszczyć.
A ja lubię ją bardzo i w związku z sympatią, którą ją darzę, chcę jej zapewnić godną starość - zatem ostatnio bardzo często ją noszę (niech ma używanie, niech się światu trochę pokaże!).

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa | okulary lenonki | dmuchawce
Także na wiosenne spacery po parku - czego dowodem są te zdjęcia ;)

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa | okulary lenonki | dmuchawce
(Wy też tak bardzo lubicie dmuchawce :D?)

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa | okulary lenonki | dmuchawce
Kiedyś nosiłam ją po prostu do dżinsów lub - kiedy miałam wyglądać nieco bardziej elegancko - do spódnicy i szpilek.

Dziś kompletnie nie pasuje mi do takich zestawów - o wiele bardziej widzi mi się w grunge'owym wydaniu: z melonikiem, butami na traktorowej podeszwie i z lenonkami.

No i z listonoszką!

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Może ze względu na materiał - ta bawełniana tkanina średnio gra z jakimś mocniej eleganckim "dołem" lub żakietem.

Chociaż... na dobrą sprawę to i ta kamizelka jest elegancka ;)

Przynajmniej w teorii ;>

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Odnośnie kamizelki - domyślam się, że macie jej już serdecznie dość ;)

Wszak biorąc pod uwagę moje poprzednie zestawy, to ten jakoś bardziej odkrywczy od nich nie jest - ale co ja poradzę na to, że odkrywczość wcale mi teraz nie w głowie ;)

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Poza tym szczerze lubię tę kamizelkę.
Już w ubiegłym roku miałam taki czas, w którym jak ją w początkach wiosny na grzbiet przywdziałam, tak i do późnego lata z upodobaniem nosiłam.

Ale spokojnie - trochę się już tu i ówdzie przecierać zaczyna.
Jeszcze miesiąc, dwa i będziecie mieć ją z głowy - do czasu, gdy nie kupię sobie nowej ;P;P;P

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Melonik - Georgia May Jagger dla Reserved
Lenonki - Sin Say
Koszula z wiązaniem pod szyją - SPARKZ (second-hand)
Kamizelka - Topshop (Cukier Puder Vintage Store)
Tregginsy - H&M
Listonoszka - H&M
Oksfordy/półbuty - Even&Odd (Zalando)

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Przy okazji tego ostatniego fotograficznego spaceru zapuściliśmy się wraz z Lechem w nieco dalsze rejony Parku Julianowskiego i ze zdziwieniem odkryliśmy, że coś nowego się w nim pobudowało - altana, ławki i stoły do grillowania!

I to już podobno jakiś czas temu się pobudowało (tak przynajmniej głosi napis na postawionej obok tych przybytków tablicy).

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | melonik | kapelusz | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa
A myśmy nic o tym nie wiedzieli!
Byłam pewna, że tam nadal są tylko wysokie trawy i kleszczowe mateczniki ;)

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | melonik | kapelusz | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Fajnie to wygląda, tylko jest tam jakoś tak podejrzanie czysto - nikt blatów nie wyrwał, altany nie pomalował, koszy nie popodpalał (no dobra, kosze są podobno ognioodporne - przynajmniej niektóre).

Może bałuccy chuligani tak jak i my nie są świadomi tego, że coś takiego jest do ich dyspozycji ;)

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | melonik | kapelusz | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

A tak poważnie - jestem ciekawa, czy ktoś tam naprawdę grilluje, czy altankę i ławki wykorzystują jedynie łódzkie blogerki i zakochani ;P

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | melonik | kapelusz | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

Trzymajcie się - spędźcie tę słoneczną niedzielę najfajniej, jak możecie!

Ściskam - Wasza Mar!

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | lenonki | melonik | kapelusz | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa
P.S. Nie, nie odmieniło mi się - w dalszym ciągu jestem zmęczona blogowaniem, blogosferą i wszystkim, co z blogiem związane.

Ale że plan obfotografowania tej koszuli miałam od dłuższego już czasu, to nie umiałam odpuścić ;P

Chcę stworzyć osobny wpis poświęconego temu, dlaczego prowadzenie bloga nie cieszy mnie już tak jak dawniej - jak znajdę chwilę czasu na to, żeby zamysł przenieść do panelu bloggera, to na pewno post wkrótce tu się pojawi :>

Koszula z wiązaniem | koszula wiązana pod szyją | melonik | kapelusz | stylizacja w stylu grunge | blog modowy | blogerka modowa | stylizacja z melonikiem, kamizelką i wiązaną koszulą | sesja w parku | Park Julianowski sesja zdjęciowa

sobota, 14 maja 2016

Apaszka - trend sezonu

Ze mną tak zawsze - na wszelkie trendy i sezonowe mody załapuję się dopiero, kiedy sezon chyli się ku swojemu końcowi.


Albo gdy trwa w najlepsze.


No dobra, nie tak do końca zawsze - kapelusze nosiłam już wtedy, kiedy nikomu nawet nie śniło się, że będą czymś tak powszechnie widywanym na ulicach, jak okulary przeciwsłoneczne ;P


Raz mi się udało ;P


apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski

Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta - zawsze z dużą rozwagą analizuję to, co w danym momencie jest na fali.

Dawno temu już wyzbyłam się bezrefleksyjnego kupowania rzeczy chwilowo modnych i późniejszego głowienia się nad tym, w jaki sposób ugryźć to, co przyniosłam do domu.

Pamiątki po czasach, gdy zastanawianie się nad tym, czy jakiś ciuch albo dodatek będzie mi pasował po dziś dzień zalegają mi w szafie - trudno mi się z nimi rozstać, choć niektórych z nich nie założyłam ani razu.

Tak już mam, bardzo przywiązuję się do ubrań.
Zawsze bardzo mi ich szkoda.
Na wiele z nich musiałam ciężko pracować, bo w czasach studenckich nawet wydatek rzędu stu złotych to była "kupa forsy".

Czasami też dopiero po paru latach przekonuję się do jakiegoś fasonu i z żalem odkrywam, że ja przecież już kiedyś coś takiego miałam, tyle że zdążyłam już daną rzecz wyrzucić.

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski

Dlatego też nie wyrzucam innych ubrań, niż te zniszczone i znoszone.
Czegoś pomechaconego, podartego i spranego mi nie żal - trzymanie takich ciuchów to dla mnie bezsensowne chomikowanie.

Jest jednak jeden minus trudności z pozbywaniem się ubrań - zmniejszająca się ilość miejsca w szafie.

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski

Ponieważ moja szafa nie jest z gumy, a ilość moich ubrań które ciągle do noszenia się nadają jest całkiem optymalna, to w ostatnich miesiącach bardzo niechętnie powiększam swoje odzieżowe zasoby.

Wyrobiłam w sobie pewną odporność na sezonowe trendy i już nie daję się zwariować - aczkolwiek czasami ciągle grzeszę.

Zwłaszcza wtedy, gdy jakiś trend wybitnie mi się podoba i w stu procentach do mnie pasuje.
Tak właśnie uległam trwającej właśnie w najlepsze modzie na ogrodniczki (wreszcie mam swoje!), paski i bluzki bez ramion.
A na jesieni i zimą - modzie na "męskie", masywne buty.

Ale - na przykład - oparłam się kulotom i wiązanym balerinom.
W jednych wyglądam śmiesznie, drugich nie miałabym do czego założyć.
Chociaż nie przeczę - na kimś innym i jedne i drugie bardzo mi się podobają...

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
Apaszki zauroczyły mnie od razu, jak tylko jakoś powszechniej zaczęły pojawiać się na blogach i na ulicach - to żadna nowość, apaszki nosiło się zawsze.

Z tym, że przez wiele, wiele lat nie cieszyły się jakąś wyjątkową popularnością.
Kojarzyły się z modą naszych babć i stewardess.

Dopiero tegoroczną wiosną podbiły serca szerszego grona młodych kobiet.
Moje także.

Choć początkowo nie do końca wiedziałam, z czym mogłabym taką apaszkę nosić, to kiedy na dobre polubiłam się z męską nieco elegancją w stu procentach już byłam pewną, że taka zamotana pod szyją apaszka jest dodatkiem w sam raz dla mnie - musiałam jednak najpierw gdzieś ją zdobyć.

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | apaszka do białej koszuli | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
To nie było zadanie łatwe - czasami zdarza się tak, że choć jakiś ciuch albo dodatek jest niesamowicie modny, to w sklepach się go nie uświadczy.

Za kwadratową apaszką/gawroszką rozglądałam się od dwóch przynajmniej miesięcy.
Z dość słabym skutkiem.

W sieciówkach ich nie ma.
Są wiosenne, cienkie szaliki.
Ale kwadratowe chustki to tylko wielkie (takie metr na metr) i z cienkiej bawełny.
Jeśli pojawiają się apaszki, to są tak drogie, że zęby bolą.

Zwykle te najdroższe są jedwabne, ale mimo wszystko jeszcze nie jestem aż taką fashion victim, żeby wydawać sto złotych na kawałek materiału.
Jakiegokolwiek.
Znam kilka innych sposobów na zagospodarowanie stówy.

Swego czasu takich apaszek wisiało mnóstwo w lumpeksach - w tych łódzkich najwyraźniej wszystkie sprzedano.

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
Całe szczęście, że istnieje jeszcze coś takiego jak babcina szafa!

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
Moja ukochana babcia nie żyje od trzech lat (za kilka dni minie okrągła rocznica tego smutnego dnia).
 
Ciągle nie umiem się z tym pogodzić.

Dziadek też - jej szafa ciągle stoi w mieszkaniu dziadka w takim stanie, w jakim babcia ją zostawiła.

Któregoś kwietniowego dnia przypomniałam sobie, że dawno temu babcia nosiła pod szyją właśnie taką apaszkę, jakiej ja z uporem maniaka szukam po wszystkich sklepach.

Przyrzekłam sobie, że nie spocznę, póki jej nie znajdę!

No i znalazłam - leżała sobie spokojnie, pomiędzy innymi apaszkami, szalikami i chustkami.
Przygarnęłam, bo dlaczego taka ładna rzecz ma leżeć na dnie szafy i w zapomnieniu?

Zatem mam - mam swoją apaszkę :)

apaszka w eleganckiej stylizacji | gawroszka | apaszka | apaszka jak nosić | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
Noszę ją tak, jak to sobie wymyśliłam - owszem, na elegancko.

Ale do tej elegancji, w której czuję się najlepiej i która zapewne zbyt szybko mi się nie znudzi.

Do zestawów nieco męskich, raczej nie tych typowo kobiecych.
Najchętniej - z kamizelką, cygaretkami i masywnymi butami.
Lubię siebie taką.
Nawet, jeśli komuś mogę się już wydawać nudną - bo ile można w kółko jeden styl wałkować?

Ja tam cenię sprawdzone rozwiązania ;)

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
Swoją drogą - ten zestaw miałam na sobie w czasie drugiego dnia ostatniej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland (moją relację z wydarzenia znajdziecie w poprzednim poście - tu).

Tyle, że zamiast tej apaszki miałam wówczas na szyi gawroszkę pożyczoną od Pauli.

Wiochy nie narobiłam - nie znalazłam swojego zdjęcia w żadnym artykule opatrzonym nagłówkiem w stylu:

"Myśleli, że są fashion, a wyszło Faszyn from Raszyn! Zobacz zdjęcia!" :>

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
Oprócz apaszki w dzisiejszym wpisie zaplątała się jeszcze jedna nowość - torebka.

Kupiłam ją niedawno, kiedy szukałam jakiejś torebki pasującej właśnie do tych butów.

Potrzebowałam takiej, która będzie wykonana z nieco połyskującego tworzywa.
Nie z lakierowanego - z matowego, ale ładnie odbijającego światło.

Znalazłam taką na Zalando, w dziale z torebkami marki Mint&Berry.

Zakochałam się w niej z miejsca, chociaż na zdjęciach nie do końca było widać to, jak układa jej się pasek.
A nieco mnie to frapowało - sami przyznajcie: takie mocowanie paska w torebce to dziś nieczęste rozwiązanie.

Cieszyłam się, że udało mi się upolować torebkę inną, niż te, które powszechnie widuje się na ulicach.

Do czasu.

Któregoś pięknego dnia dojrzałam na Chictopii dziewczynę z torebką bardzo podobną do mojej.

Myślę sobie - ki diabeł?

Sprawdziłam skąd pochodzi jej torebka i opadła mi szczęka - Chloe.
Szybko wygooglowałam z czym mam do czynienia i okazało się, że i owszem - marka Chloe stworzyła torebkę, która najprawdopodobniej była inspiracją dla projektantów Mint&Berry: Georgia Mini.

Z miejsca odechciało mi się noszenia mojej.
Mój stosunek do wszelkich podróbek i "inspiracji" znacie bardzo dobrze, więc pewnie zmianie mojego nastroju także się nie dziwicie.

Historia analogiczna do mojego wełnianego płaszcza H&M i płaszcza Isabel Marant.

I tak, wiem, że trochę różnic pomiędzy tymi torebkami jest.
Wiem też, że nie jest to zbyt popularny model Chloe i mało kto w ogóle o jakimkolwiek podobieństwie by pomyślał - dla mnie liczy się to, że ja je widzę.
I że ja o nim wiem.

Torebki - oczywiście - nie wyrzucę, ale przygoda z nią związana nauczyła mnie tego, żeby dobrze googlować, czy wszelkie fikuśne i potencjalnie wyróżniające się oryginalnością kroje i projekty nie są przypadkiem inspiracją zaczerpniętą od kogoś innego...

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blogerka z Łodzi | blog szafiarski

Melonik - Georgia May Jagger dla Reserved
Apaszka - no name (z szafy babci)
Biała koszula - H&M
Kamizelka - Top Shop (Cukier Puder Vintage Store)
Cygaretki - Stradivarius
Torebka - Mint&Berry (Zalando)
Creepersy - Bershka

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski

Zdjęcia z dzisiejszego posta robiliśmy na terenie Centrum Handlowego Sukcesja.

To drugi koniec Łodzi, oboje z Leszkiem bardzo rzadko tam bywamy (nie tylko my - to chyba jedyne centrum handlowe w Łodzi, w którym nigdy nie ma ludzi ;) naprawdę, to jest wymarłe miejsce!), więc jakoś nigdy wcześniej nie zebraliśmy się, żeby zrobić zdjęcia właśnie tam.

Może wynika to z tego, że zwykle byliśmy tam po zmroku i nie mieliśmy okazji lepiej przyjrzeć się temu miejscu.

Przy okazji Fashion Weeka obejrzałam sobie Sukcesję za dnia i doszłam do wniosku, że jest całkiem fotogeniczna ;)

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski

Szkoda tylko, że kiedy przyszło do dnia cykania fot, to piękna przez cały tydzień pogoda postanowiła się zepsuć i lunął deszcz - jak zwykle :>

Zdjęcia powstawały więc w pięć minut i w mało sprzyjających warunkach.
Oboje chroniliśmy się pod jakimiś daszkami i gzymsami - najbardziej Lechu, bo ochrona obiektywu to największy priorytet ;)

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka z Łodzi | blogerka modowa | blog szafiarski

Na pewno zauważyliście, że miałam dłuższą przerwę we wrzucaniu tu zdjęć "outfitów" - przerwa nastąpiła z braku czasu (i mojego i Lecha) i wskutek moich niedawnych przemyśleń nad sensem całej tej zabawy.

Trochę do tego mojego nad blogiem myślenia przyczynił się ten fashionweekowy cyrk.

Coraz częściej wydaje mi się, że blogosfera to nie do końca miejsce dla mnie.
Nie umiem odnaleźć się w świecie pisania treści kreowanych na poradniki, a tak naprawdę zbędnych i powielających te pisane dla potrzeb magazynów modowych.

Nie potrafię pisać, że coś mnie zachwyca, kiedy wcale mnie nie zachwyca.

Nie widzę sensu w mówieniu ludziom jak ubierać się powinni, a jak nie.

Nie lubię sytuacji, w których łapię się na tym, że czuję się zmuszana do bycia aktywną na FB czy instagramie, podczas kiedy najchętniej w ogóle nie włączałabym komputera a telefonu nie brała nawet do ręki.

No i robienie zdjęć!

Naprawdę czasami nie potrafię wygospodarować na to czasu.

Może gdybym miała parcie na wybicie się i zarabianie na blogu, to to wszystko układałoby się jakoś inaczej.

Póki co - parcia ciągle nie mam i wychodzenie ze swojej strefy komfortu wydaje mi się jakąś totalną abstrakcją.

Chyba jestem na niektóre zabawy zbyt nieśmiała i - zwyczajnie - stara ;)

apaszka w eleganckiej stylizacji | stylizacja z kapeluszem i apaszką | apaszka | kolorowa apaszka | jak nosić apaszkę | blog modowy | blog o modzie | blogerka modowa | blog szafiarski
W każdym razie - jeszcze stąd nie spadam, ale jeśli lubicie do mnie zaglądać, to będziecie musieli pogodzić się z tym, że nowe posty będą pojawiać się tu z mojego doskoku

Jeden na tydzień - dwa to jest maksimum moich możliwości.
Zwłaszcza, że przez maj będę musiała stawiać się w pracy w niedziele i tak naprawdę będę dysponować tylko jednym dniem wolnym - chcę go mieć dla siebie.

Naprawdę.

Pozdrawiam Was i życzę Wam mile spędzonego weekendu - Wasza Mar!

wtorek, 3 maja 2016

O orkiestrze, która grała do końca i (miejmy nadzieję, że nie) straconych złudzeniach - XIV edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland

O zakończonej w ubiegłą niedzielę 14. edycji największego i najważniejszego do tej pory polskiego wydarzenia modowego - FashionPhilosophy Fashion Week Poland - napisano już wiele.


Tak wiele, że zdanie na jej temat zdążyły wyrobić sobie nawet osoby modę mające w głębokim poważaniu.


Skoro wszyscy piszą, wszyscy mówią i wszyscy się bulwersują, to swoje trzy grosze wtrącam wreszcie i ja.


relacja z Fashion Weeka | XIV edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland | koniec Fashion Weeka w Łodzi | co dalej z Fashion Weekiem | Fashion Week w Łodzi relacja




Przeczucie, że coś jest nie tak i że ta edycja będzie się znacząco różnić choćby od poprzedniej nie opuszczało mnie od momentu, gdy na fanpejdżu FWPL znalazłam informację o miejscu, w którym miała odbywać się tegoroczna wiosenna edycja wydarzenia.
Stara Hala Expo mieszcząca się w Łodzi przy ulicy Stefanowskiego 30 jeszcze w pierwszych latach nowego tysiąclecia uchodziła za obiekt nowoczesny. Odbywały się tam wszystkie najważniejsze w województwie targi, wystawy i eventy branżowe - nie było zresztą wówczas w mieście żadnego innego budynku, w którym taką imprezę dałoby się ulokować.
Jednak z roku na rok hala starzała się coraz bardziej, powoli przestawała spełniać wyśrubowane, nowoczesne standardy obowiązujące obiekty tego typu. A w każdym razie na pewno nie zachęcała wizualnie.

W końcu, w roku 2013, oddano do użytku nowy budynek Międzynarodowych Targów Łódzkich - eleganckie Centrum Wystawiennicze z prawdziwego zdarzenia. Budynek ten stoi przy alei Politechniki 2. I choć w międzyczasie starą halę przy Stefanowskiego nieco odremontowano, to od tamtej pory odbywają się w niej imprezy mniejsze i mniej znaczące, te raczej niskobudżetowe.

Na pewno nie te mające być w swoim założeniu wizytówką miasta.

Pomimo tego, że raczej nie jestem osobą, która gdy nie otacza się luksusem i blichtrem to usycha, dostaje drgawek i prawie umiera z powodu palpitacji serca, to informacja o planach organizacji Fashion Week Poland w budynku było nie było dość mało luksusowym nieco mnie skonsternowała.

Owszem - dawno, dawno temu Fashion Week i tam się odbywał.
Ale po tym, jak zawędrował w progi Hotelu Hilton nikt raczej nie spodziewał się jego powrotu do miejsca, w którym dziś organizuje się targi piwne albo giełdę minerałów.

Szybko wywnioskowałam, że - zapewne - kwestia lokalizacji podyktowana jest ograniczonymi możliwościami finansowymi organizatorów.

A problemy finansowe nigdy nie wróżą niczego dobrego...

No i miałam nosa!

W czwartek (czyli w dzień, w którym impreza miała się zacząć), gdy w ciszy i spokoju piłam swoją poranną kawę i wybierałam się do pracy Internet zalały newsy (ten był pierwszym, jaki zobaczyłam) na temat tego, że wydarzenie najprawdopodobniej się nie odbędzie, bo do Hali Expo wkroczyli komornicy (chcący ściągnąć z organizatorów jakieś gigantyczne wprost kwoty pieniędzy - wtedy jeszcze nikt nie wiedział, o jakie pieniądze, za co i dla kogo właściwie przeznaczone chodziło), a Międzynarodowe Targi Łódzkie (spółka, do której obie łódzkie hale Expo należą) nie dostały obiecanej im zapłaty za wynajem hali. Bez zapłaty nie ma więc mowy o tym, że cokolwiek będzie się tam odbywać.

Organizatorzy błyskawicznie jęli tłumaczyć, że wszystko jest pod kontrolą, a winę za chaos ponosi Urząd Miasta Łodzi - który miał opłacić Expo, a tego nie zrobił.

Władze miasta odbiły piłeczkę - twierdząc, że przed rozpoczęciem wydarzenia nie mogą przeznaczyć na jego cel nawet złotówki. A nawet gdyby chciały pospieszyć organizatorom z pomocą, to i tak wszystko, co miałoby trafić na ich konto w pierwszej kolejności musiałoby być przeznaczone na zajęcia komornicze i wierzytelności należne cesjonariuszom. Dodały też, że w zasadzie Fashion Week jest im coraz bardziej nie na rękę i przyprawia je wyłącznie o ból głowy, bo prestiż imprezy spada, organizator jest partnerem coraz mniej wiarygodnym (i ciągle trzeba za niego nadstawiać karku przed tymi i owymi), a poza tym ciężko mówić o promocji miasta, kiedy takie straszne rzeczy się na oczach opinii publicznej zadziewają.

Przeciętny człowiek nadal nie wiedział, o co chodzi.

Jak to prestiż spada, jak były Hiltony, Złote Flamingi, gwiazdy i Witkowski w czapce ze swastykami, a poza tym nagrody i wyróżnienia?
Jacy komornicy, skoro na to wszystko hajs się przecież zgadzał?

Z godziny na godzinę sprawa zdawała się coraz bardziej rozjaśniać - pola komentarzy pod pojawiającymi się artykułami błyskawicznie zapełniły się wypowiedziami osób, które skarżyły się na to, że ponoć od wielu, wielu lat nigdy nie otrzymały za pracę przy Fashion Weeku należnego im wynagrodzenia. Takie same opinie można było znaleźć w wielu miejscach na Facebooku.


Print screen nagłówka artykułu z internetowego wydania "Expressiu Ilustrowanego" z dnia 20.04.2016:
http://www.expressilustrowany.pl/lodz/a/fashion-week-z-komornikiem-zdjecia,9898978/

Szopka jakich mało, prawdziwa afera!

Nie pierwsza w Łodzi i pewnie (niestety...) nie ostatnia, więc nie tyle tym, że jakiś kolejny skandal ma miejsce w moim mieście byłam zaskoczona, co faktem, że tak długo udawało się uniknąć podobnej sytuacji, skoro sprawa od dawna prezentowała się nieciekawie.

Przecież komornicy powinni byli zaczynać działać lata temu, nie zaś dopiero w dniu rozpoczęcia czternastej już edycji (swoją drogą pewnie zadziałali, więc nie do końca rozumiem, po co pojawili się przy Stefanowskiego - jeżeli zamierzali zająć sprzęt, który się tam znajdował i do organizatorów należał, to przecież mieli na to chyba wystarczająco dużo czasu, organizatorzy wszak nie ukrywali się na zamorskich wyspach, a cały czas w Łodzi przebywali... poza tym wydaje mi się, że osprzętowanie jest własnością jakichś podwykonawców, nie FWPL - nie sądzę, bym się myliła :>).

Podobnie i miasto powinno było wyrazić swoje zaniepokojenie po pierwszych choćby sygnałach, że nie dzieje się dobrze. A tymczasem jeszcze rok temu, na oficjalnej stronie Urzędu Miasta mogliśmy znaleźć notę pochwalną (która wisi tam po dziś dzień - to dowód) z której wynikało, że współpraca miasta i Fashion Weeka to spełnienie marzeń Biura Promocji, Turystyki i Współpracy z Zagranicą UMŁ - zdaniem wypowiadającego się wtedy Dyrektora tejże instytucji FWPL był imprezą prestiżowągwarantującą miastu świetną reklamę (którą przeliczono na 20 mln tzw. ekwiwalentu medialnego) i tworzącą olbrzymią platformę biznesową, z Łodzi czyniącą wciąż stolicę polskiej mody... 

Przyznam szczerze, że nieco zgłupiałam.
Tak nagle się tam to wszystko pochrzaniło?
Wiele lat ktoś za darmo pracował, ktoś inny brak profesjonalizmu znosił, kolejny wynajmował obiekty w zamian za "ekwiwalent medialny", a jeszcze jeden wszystko to nagradzał i promował?

Ciężko mi było w to uwierzyć...

Nie jestem ekspertką w dziedzinie mody, nie mam też zbyt wiele czasu, by śledzić tak zwaną prasę branżową - nigdy więc nie interesowałam się zbyt mocno tym, co w tak zwanym "światku" mówi się o Fashion Weeku, gdy na wybiegach gasną już światła, a projektanci zdejmują z modelek kreacje i pakują je do walizek.

Owszem - w Łodzi, wśród zwykłych mieszkańców, narzekało się na niego od zawsze.

Że niepotrzebny, że dla burżuazji, że lepiej szpitale postawić i żłobki.
I w zasadzie, to złodzieje dla złodziei cuda powymyślali, żeby dobrze się bawić, a szary człowiek nic z tego nie ma.

Jednak kogoś, kto z niej i jej okolic pochodzi wcale to nie dziwi i nie jest to dla niego niczym do głębszych refleksji i podejrzeń skłaniającym - tu narzeka się w zasadzie na każdą imprezę, która nie jest festynem urządzonym pod jednym z centrów handlowych.

Nie należę do osób promieniejących szczęściem nawet wtedy, gdy wszystko się wali i chodzących po świecie z amerykańskim uśmiechem przyspawanym na stałe do twarzy (wręcz przeciwnie - jestem okropną marudą!), ale tego łódzkiego malkontenctwa i nazywania każdej zmiany i nowości bzdurą nawet ja mam dość.

Zorganizowanie tu jakiegokolwiek wydarzenia graniczy z cudem. Innowacyjne biznesy, fajne festiwale, remonty i inne unowocześnienia zawsze sa ZŁE. Z zasady.

Stary, rozpadający się i obsikany przez bezdomnych dworzec jest lepszy od nowego, czystego i projektem nieustępującego tym z europejskich stolic, festiwal designu to wydarzenie nakręcane przez "nierobów z Wyborczej" i "hipsterów z OFF Piotrkowska" (w ogóle to sam OFF też się do prokuratury nadaje - knajp nabudowali, pracowni jakichś, a mogli fabrykę wyremontować i prostemu człowiekowi pracę zapewnić, o!), nowoczesne, ciekawe architektonicznie centrum przesiadkowe to kiczowata "stajnia jednorożców", normalne więc, że Fashion Week to "zabawa dla pajaców".

Skoro nawet Camerimage było wydarzeniem niezbyt wartym tego, by walczyć o jego pozostanie w Łodzi, to z jakiej racji coś tak banalnego jak moda miałoby być w tym mieście mile widziane?

Pomimo zwyczajowego narzekania w pewnym momencie zadziało się coś fajnego i FWPL - początkowo naprawdę niszowy - jakoś się rozkręcił.

Na pokazy odbywające się w ramach kolejnych edycji zaczęli zjeżdżać się polscy i zagraniczni dziennikarze, na fashionweekowych ściankach fotografowali się rozmaici, chętnie goszczący na łódzkim tygodniu mody celebryci, a kiedy rozpoczął się boom na pisanie o modzie także przez hobbystów - blogerzy.

Choć ciągle można było odnieść wrażenie, że to bardziej przyjezdni chwalą imprezę, niż swoi.
Łódzkie media wspominały o kolejnych edycjach FWPL jakby mimochodem, nieco przy okazji atrakcji takich, jak Dzień Ziemniaka w miejskich podstawówkach, czy wystawa kotów rasowych w jednej z galerii.

Raczej nie dawało się odczuć, że ktoś stąd traktuje Fashion Weeka jako produkt eksportowy.

W pewnym jednak momencie Łódź zwęszyła, że Fashion Week może jej się opłacać - nawet, gdy będzie musiała do niego coś od siebie dołożyć.

Właściwie, to nie Łódź jako taka, ale władze miasta - idea przyświecająca FashionPhilosophy Fashion Week Poland, czyli pomysł zorganizowania polskiego tygodnia mody akurat w Łodzi, w miejscu będącym kolebką polskiego przemysłu tekstylnego i odzieżowego została doceniona przez nie mniej więcej w okolicy roku 2011, kiedy to miasto ruszyło z hasłem Łódź Kreuje i doszło do wniosku, że promocja w kraju i na świecie jest mu jednak potrzebna (wcześniej przez wiele lat temat ten zawsze zdawał się być mało istotnym).

Okazało się więc, że Fashion Week to wcale nie jakaś tam fanaberia bogatych dzieciaków i zwariowanych artystów, a wydarzenie łączące historię z nowoczesnością i wspaniale wpisujące się w definicję produktu sektora kreatywnego, który to miał być od tej pory najbardziej w Łodzi promowanym.

Urząd Miasta postanowił więc wspierać FashionPhilosophy Fashion Week Poland dużymi nakładami pieniężnymi, miasto zostało partnerem strategicznym projektu i wydawało się, ze obie strony są z tej współpracy zadowolone. Urzędnicy, radni i przedstawiciele łódzkich instytucji trudniących się promocją miasta chętnie występowali u boku Jacka Kłaka i Irminy Kubiak (szefostwa Grupy Kreatywnej Moda Forte, która to za FWPL jest odpowiedzialna) na rozmaitych konferencjach, razem z nimi pozowali też do zdjęć i wszem i wobec opowiadali, jacy są dumni z faktu, że Fashion Week odbywa się właśnie w Łodzi. Z ochotą korzystali też z zaproszeń na kolejne edycje wydarzenia i dumni jak paw prężyli się w pierwszych rzędach widowni.

Było więc fajnie - wydawało się, że Fashion Week na stałe wpisze się w kanon symboli przeciętnemu mieszkańcowi Polski z Łodzią się kojarzących.

Taki stan rzeczy cieszył tym bardziej, że przez te wszystkie lata żadnemu z polskich miast nie udało się stworzyć wydarzenia choć w połowie tak dużego i tak wiele emocji wywołującego, jak FWPL.

Prób poczyniano wiele - obecnie w każdym dużym mieście co roku (albo i kilka w nim razy) organizuje się jakieś duże targi mody połączone z pokazami, prelekcjami i ze ściankami, na tle których ktoś tam zawsze da się sfotografować.

Ale póki co tylko pokazanie lub wystawienie się w Łodzi było dla niektórych miarą mniejszego lub większego sukcesu i jako takim wyznacznikiem "ważności".

Tym bardziej więc dziwić mógł tegoroczny obrót spraw i oziębienie relacji na linii FWPL - miasto.

Zaskakiwały też problemy finansowe organizatorów, bo nie od dziś wiadomo, że zarówno wystawcy ze Strefy Showroom jak i projektanci prezentujący swoje kolekcje muszą FWPL zapłacić (i to nie takie małe pieniądze), więc wydawało się, że jest to wydarzenie na siebie zarabiające.

Jeśli doliczyć do tego ceny karnetów VIP i wsparcie sponsorów, to bankructwo wydawało się niemożliwe.

A jednak...


Print screen nagłówka artykułu z internetowego wydania "Dziennika Łódzkiego" z dn. 21.04.2016:http://www.dzienniklodzki.pl/styl-zycia/moda/fashion-week/a/fashion-week-2016-w-lodzi-odbedzie-sie-zgodnie-z-planem-zdjecia,9903776/

W ten feralny czwartek nie miałam zbyt wiele czasu na zastanawianie się nad przyczyną takiego stanu rzeczy - musiałam iść do pracy, a po niej pozałatwiać jeszcze sporo spraw.

Pomimo zamieszania organizatorzy zapewniali, że Fashion Week się odbędzie, a kto miał się wybierać, tego serdecznie zapraszają - niech przyjeżdża (aczkolwiek na żadnym z oficjalnych profili w social mediach takie oświadczenie się nie pojawiło).

Nie planowałam pojawić się na czwartkowych pokazach - na nie wybierały się jednak goszczące u mnie Paula i Sylwia.

Z racji tego, że i ja i Lechu byliśmy w pracy i nijak nie mogliśmy odebrać od nich bagaży, to Dziewczyny postanowiły jechać do Hali Expo prosto z drogi.

Okazało się, że owszem - impreza miała się odbyć, ale o której to wszystko miało ruszyć... tego nikt nie wiedział.

Na miejscu Paulę i Sylwię powitały chaos z bałaganem,  a zamiast pokazów - próby i montaż urządzeń. Organizator nie przygotował nawet szatni, w związku z czym Dziewczyny zabrały swoje walizki i poszły do pobliskiej Sukcesji na coś do zjedzenia.
Kiedy wróciły, to nadal nic nie wskazywało na to, aby Fashion Week miał się zaczynać.

Szatni też nikt nie zamierzał uruchomić (co zaskakuje, bo w Hali Expo jest "organiczne" miejsce na szatnię). Dopiero po krótkiej awanturze pozwolono Dziewczynom na zostawienie bagaży i kurtek w recepcji. Po podpisaniu oświadczenia, że robią to na własną odpowiedzialność rzecz jasna ;)

Pokazy rozpoczęły się po kilkugodzinnym opóźnieniu...

Co jakiś czas odbierałam od Pauli i Sylwii telefony z relacjami - nie chciałam wierzyć w to wszystko, co mówiły:

Że w Hali jest zimno, że Showroom (dawniej pełen wystawców i gości) jest opustoszały, że w toaletach brakuje papieru toaletowego, a modelki chodzące po wybiegu brane są chyba z jakichś łapanek, bo potykają się, przewracają, gubią buty i ogólnie impreza nie sprawia wrażenia, że jest najbardziej prestiżowym wydarzeniem tego typu w Polsce.

Sam wybieg też pozostawia wiele do życzenia - właściwie, to nie ma wybiegu z prawdziwego zdarzenia: jest coś na wzór wykładziny.
I tyle.

Dowiedziałam się też, że na widowni są takie pustki... że obsługujący ją wolontariusze sami zapraszają publiczność do zajmowania pierwszych rzędów.

Na szczęście trochę pocieszyła mnie informacja, że prezentowane kolekcje rekompensują negatywne wrażenia.

Śledziłam profil FashionPhilosophyFashion Week Poland na FB, chcąc jak najszybciej zobaczyć zdjęcia z pokazów - i powiem Wam jedno: bardzo, naprawdę bardzo żałuję tego, że nie było mnie w czasie czwartkowych prezentacji kolekcji.

Najbardziej żałuję tego, że nie mogłam obejrzeć na żywo kolekcji
"Tangerine Dream" Marty Kuszyńskiej.

To piękne rzeczy, obiektywnie oko cieszące - kawał dobrego boho, może tylko w dwóch wypadkach nadmiernie przekombinowanego (jednak ten, kto styl boho lubi, ten raczej przeciw przekombinowaniu nic nie ma - boho w pewnym sensie opiera się na nadmiarze, kolorach i kontraście).

Pokaz kolekcji Marty Kuszyńskiej na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Marty Kuszyńskiej na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

 Autor zdjęć - Pasarella Photograpy
Zdjęcia dzięki uprzejmości
FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Zdjęcia wszystkich sylwetek możecie obejrzeć na profilu FB projektantki - o, tu.

Dotarłam na pokazy w piątek. Na własne oczy przekonałam się, że słowa Dziewczyn nie były przesadą - szatni nadal nie było, toalety były pozbawione papieru toaletowego (znaczy się - początkowo papier był, dopiero po południu wyszedł, a że Panie w recepcji niechętnie chciały wydzielać nam nowe rolki, to byłyśmy zmuszone kraść z press roomu serwetki... tak, bardzo się wstydzę swojego zachowania, ale naprawdę musiałam ich użyć :>), brudne (ja wiem, że ilość toalet w hali przy Stefanowskiego jest niewielka, ale chyba w cenę wynajmu jest wliczona obsługa? zdaję sobie sprawę z tego, że organizatorzy mogli nie mieć pieniędzy na własny personel sprzątający, jednak do cholery - wygląd wynajętego obiektu nie świadczy tylko o organizatorze wydarzenia, ale i o tym, do kogo ten obiekt należy!), modelki chodziły po wybiegu, który z wybiegiem miał niewiele wspólnego, a część z nich naprawdę nie potrafiła utrzymać się na obcasach.

Jedna z modelek po przejściu kilku kroków zrezygnowała i zdjęła buty - pokaz swojej sylwetki zakończyła na bosaka.

Być może taki stan rzeczy spowodowany był faktem, że plotki okazały się prawdziwe i naprawdę żadna z łódzkich agencji modelek nie zdecydowała się na współpracę z Fashion Weekiem, a chodzące po wybiegu dziewczyny były totalnymi amatorkami.

Pewne ogłoszenie, które na jednej z grup skupiających łódzkich fotografów i modelki znalazł Lechu zdaje się tę tezę potwierdzać:


W ogłoszeniu nie ma ani słowa o wynagrodzeniu za "przejście się po wybiegu" ;)


Jednak widać było, że organizatorzy robią, co mogą, aby wszystko sprawiało wrażenie dopiętego na ostatni guzik - barmani częstujący gości darmowym winem jednego ze sponsorów FWPL byli elegancko ubrani i żurnalowo wręcz uśmiechnięci, Panie reprezentujące kolejnego sponsora (Batiste) czesały i stylizowały chętnych w specjalnie przygotowanym do tego kąciku, a w kilku miejscach pojawiły się tak wyczekiwane poprzedniego dnia ścianki (według Pauli i Sylwii nic tak nie irytowało przybyłych na czwartkowe pokazy, jak brak ścianek :> priorytety osób przybywających na polskiego Fashion Weeka są, doprawdy, przeurocze :>). Showroom działał i nawet się zapełnił (aczkolwiek wystawców było na nim jeszcze mniej, niż w Hiltonie :().

Pomiędzy gośćmi kręciło się bardzo wielu dziennikarzy i fotoreportretów - ci drudzy jednak najchętniej polowali przed wejściem do hali na wychodzących z niej blogerów.

Piątkowe pokazy także zaczęły się z opóźnieniem, jednak nie było ono tak duże, jak w czwartek. Wszystko odbywało się bez jakichś większych poślizgów i zgrzytów, aczkolwiek podobno zamieniono kolejność ostatnich pokazów - my (z powodu złego samopoczucia Sylwii) opuściłyśmy trzy ostatnie z nich, więc o tym, co działo się w hali późnym wieczorem nie mogę się wypowiedzieć.

relacja z Fashion Weeka | XIV edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland | koniec Fashion Weeka w Łodzi | co dalej z Fashion Weekiem | Fashion Week w Łodzi relacja | blogerzy na Fashion Weeku

Już w piątek udało mi się spotkać z większoścą tych znajomych z blogosfery, na spotkanie z którymi czekałam - z Dawidem, Moniką, Nabilem, Magdą, Iwoną i Kasią.

Wreszcie poznałam też na żywo Marzennę (razem z jej siostrzenicą - Klaudią) i Julkę.

Pokazy, które mogłam oglądać w piątek w większości uznaję za naprawdę dobre.

Znacie mnie już trochę, więc wiecie, jaki stosunek mam do mody - uważam, że nie to ładne, co ładne, a co się komu podoba. Gust jest jak tyłek - każdy ma swój własny. Jednak to wszystko, co miałam okazję zobaczyć trzymało poziom (choć jeśli chodzi o kolekcje polskich projektantów prezentujących się w piątek, to najlepsze recenzje zebrały pokazy Jarosława Ewerta i Nataschy Pavluchenko - które nas ominęły) w ogólnym tego słowa znaczeniu.

Projektanci raczej więc nie zawiedli i pomimo problemów z modelami i modelkami (za które ich nie winię - jeśli do samego końca liczyli na to, że organizator zapewni zespół i dopiero na miejscu dowiedzieli się, że dziewczyny i chłopcy owszem, są, ale nie mają zbyt dużego doświadczenia w tego typu pracy, to raczej nie mogli zbyt wiele zrobić) zaprezentowali swoje projekty najlepiej, jak potrafili.

Szkoda tylko, że nawet siedząc w pierwszych rzędach nie można było przyjrzeć się ich kolekcjom tak dobrze, jak choćby w Hiltonie - ekipa montująca oświetlenie (a może reżyser pokazów?) chyba czegoś nie dopatrzyła, bo światło padało obok modeli, nie na nich.

Niektóre pokazy zepsuto zaś całkiem przez puszczanie na wybieg kłębów sztucznego dymu - jak widać na zdjęciach fotoreporterów z przodu mgła wyglądała czadowo i budowała klimat (a czasami w ogóle nie było jej tam widać).

Niestety - ten, kto siedział na widowni (a nie daj Boże tuż koło ekranu i głośników) niewiele mógł przez nią zobaczyć. Ja na przykład niemal nic nie widziałam na pokazie MSL.

Najbardziej spośród wszystkich zaprezentowanych publiczności piątkowych pokazów zauroczyła mnie kolekcja niemieckiej projektantki Marion Roscher, czyli Rockmädchen.

Pokaz kolekcji Marion Roscher na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Rockmädchen (Marion Roscher) na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości FashionPhilosophy Fashion Week Poland


Pokaz kolekcji "Mexican Sky" był jednym z kilku gościnnych na tegorocznej edycji Fashion Week Poland.

Oprócz Rockmädchen zagranicznymi gośćmi byli jeszcze prezentujący się w sobotę Carlos Gil (Lisboa Fashion Week) oraz  Mladen Milivojevic Baron (Serbia Fashion Week) i Marta Wachholz (Lviv Fashion Week) - tych dwoje pokazywało swoje kolekcje w niedzielę.

Kolekcja "Mexican Sky" urzekła mnie od pierwszych sekund pokazu.

Jej nazwa nie jest przypadkowa. Meksykańskie inspiracje były widoczne nie tylko w wykorzystanym wzornictwie - cały klimat pokazu skupiał się wokół pustynnych motywów (chociaż mnie charakter tych ubrań przywodzi na myśl urok mody z czasów wojny secesyjnej i zdecydowanie bardziej kojarzą mi się one nie z Meksykiem, a z Dzikim Zachodem).

Te sylwetki to kawał dobrej roboty. Kunsztownej i dopracowanej w najdrobniejszych szczegółach. Myślę, że takie wrażenie odniesie każdy patrzący na nie (zdjęcia wszystkich sylwetek znajdziecie tu) - nie tylko osoby śledzące modę i trendy z wybiegów.

Pokaz zakończył akcent upamiętniający zmarłego 21 kwietnia księcia muzyki pop - Prince'a. Nie przeczę - to też mnie ujęło ;)

Jeden z piątkowych pokazów wprawił mnie jednak w konsternację i uświadomił, że albo jestem totalnym bezguściem albo naprawdę nie do końca rozumiem, o co w tak zwanej "modzie wysokiej" chodzi.

Mówię o pokazie MILOV.

Pokaz kolekcji MILOV na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji MILOV na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Poznany przeze mnie w czasie tegorocznej edycji Hubert Woźniak napisał na swoim blogu, że jego zdaniem jest w tej kolekcji coś z tych kreacji Madonny, które nawiązują do estetyki sado-maso - zgadzam się, prawda to!

Hubert dostrzega tam też dużo tego rodzaju streetwearu, w którym odnajduje się sporo dzisiejszych nastolatków. Uznaje więc, że z punktu widzenia marketingu kolekcja ta jest "strzałem w dziesiątkę".

Myślę, że jest to całkiem sensowny klucz do interpretowania idei przyświecającej MILOV

Dobrze, że znalazł się ktoś, kto wytłumaczył mi o co w tym wszystkim chodzi - ja jestem chyba już naprawdę stara i w streetwearze nieobeznana, bo (oprócz nawiązań do Madonny) widzę tam tylko dywaniki łazienkowe, kicz i buty z Vices.

Sobotni dzień pokazów upłynął już bez większych obsunięć między nimi.

Jakimś też cudem modelki zaczęły chodzić bardziej prosto - przypuszczam, że projektanci nauczeni doświadczeniem poprzednich dni uruchomili wszelkie możliwe kontakty i sami zorganizowali "personel".

Wnioskuję tak chociażby po fakcie, że na wybiegu można było zobaczyć kilka twarzy znajomych z blogosfery, o których powszechnie wiadomo, że z tym czy tamtym projektantem współpracują (albo są z nim w jakichś bliskich relacjach).

relacja z Fashion Weeka | XIV edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland | koniec Fashion Weeka w Łodzi | co dalej z Fashion Weekiem | Fashion Week w Łodzi relacja | blogerzy na Fashion Weeku

W dalszym ciągu w kuluarach można było natknąć się na znajomych, choć część z nich zrezygnowała z pobytu w Łodzi do samego końca wydarzenia.

W sobotę spotkałam się z uroczą Valeriyą (cudownie było Cię poznać, Val!) i Karoliną (wreszcie wyjaśniła się tajemnica braku kontaktu ;P).

Dlaczego nie zrobiłam sobie z Dziewczynami pamiątkowego zdjęcia, to nie mam pojęcia ;P

Jeśli sądzicie, że w sobotę ktoś z obsługi poszedł po rozum do głowy i postanowił trochę posprzątać w hali, to nieco Was rozczaruję - nikt niczego nie sprzątnął.

Do siedzisk rozstawionych w press roomie można się było przykleić (choć gdyby goście nie rozlewali na nich wina i kawy, to byłoby czyściej...). Toalety jak straszyły w piątek, tak straszyły dalej.

To jeszcze mogłyśmy znieść - do press roomu chadzać nie trzeba, a jak się człowiek winem i kawą nie spija, to i mu się sikać nie chce (poza tym mając młody pęcherz można wiele w nim przetrzymać). Ale kiedy zobaczyłyśmy, że w jednej z tych brudnych toalet Pani pracująca przy rozstawionym na piętrze kąciku gastronomicznym myje warzywa przeznaczone na przygotowanie z nich zupy-kremu, to zdenerwowałyśmy się nie na żarty.

Oczywiście - szybko z pomysłu zjedzenia tam czegokolwiek zrezygnowałyśmy.
Opuściłyśmy jeden pokaz i poszłyśmy na obiad do Sukcesji (która chyba nigdy od czasu swojego otwarcia nie przeżywała takiego oblężenia, jak w tamten weekend ;P).

Ta sytuacja wkurzyła mnie chyba najbardziej ze wszystkich niedogodności, które spotkały nas w czasie pobytu w Hali Expo.
Ja rozumiem, że warunki panujące tam nie były najlepsze. Ale nawet, gdyby impreza odbywała się w jakimś luksusowym miejscu, to kładzenie świeżo umytych pomidorów na niezbyt czystej misce umywalki w toalecie publicznej jest chyba niedopuszczalne.

Nie chcę winić za takie partactwo obsługi punktu gastronomicznego organizatorów Fashion Weeka - oni przecież nie mogli fizycznie być w każdym miejscu hali w każdym momencie imprezy i patrzeć każdemu na ręce.

Sobotnie pokazy prezentowały nieco bardziej równy poziom, niż piątkowe.

Skupię się na tych, które zdecydowanie wzbudziły we mnie najbardziej pozytywne emocje.

Pokaz kolekcji Klaudii Markiewicz na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Klaudii Markiewicz na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Kolekcja "Back To The Roots" Klaudii Markiewicz wpłynęła na mnie prawie tak, jak dwa pokazy, które mogłam oglądać w czasie ubiegłorocznej, trzynastej edycji FWPL - Violi Śpiechowicz i Violi Piekut.

Klaudia zadbała o każdy detal pokazu: od grafiki wyświetlanej w tle, przez muzykę (genialne "Shout" Tears for Fears"!) aż po doskonałą selekcję modeli i modelek (pokaz otwierała zjawiskowa Anna Jaroszewska - dziewczyna na pierwszym z prawej zdjęciu umieszczonym przeze mnie na tym kolażu, którą pewnie kojarzycie z bloga Hedonisticat).

Jeśli mam być szczerą, to to był pierwszy polski pokaz tej edycji w trakcie którego odniosłam wrażenie, że naprawdę jestem na tygodniu mody z prawdziwego zdarzenia.

Klimat kolekcji to coś, co uwielbiam - grube sploty, wełna i etno.
Miks kultur - bo mamy tu nie tylko odwołanie do tradycyjnych strojów afrykańskich, ale i do polskiego folkloru ludowego (z którego projektantka zaczerpnęła techniki rękodzielnicze). 

Klaudia jest projektantką bardzo młodą - na rynku funkcjonuje od niedawna, ale jej dotychczasowe kolekcje zdążyły już zebrać mnóstwo pochlebnych recenzji i spotkały się z bardzo dobrym odbiorem publiczności.
Nie inaczej sprawa ma się z tą kolekcją - "Back To The Roots" już uznano za jeden z najlepszych pokazów tej edycji FWPL.

Z całego serca życzę Klaudii dalszych sukcesów!

Więcej zdjęć z pokazu Klaudii Markiewicz znajdziecie na profilu FB projektantki - tu.

Pokaz kolekcji Mii Stilo (Agnieszki Bonisławskiej) na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Mii Stilo (Agnieszki Bonisławskiej) na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland


Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości 
FashionPhilosophy Fashion Week Poland 

Mia Stilo (Agnieszka Bonisławska) i jej kolekcja "Dotyk wulkanu" to to tak naprawdę nic innego, jak dobrze nam znana klasyka - tyle, że ciekawie zinterpretowana.

To nie jest do końca mój styl, na pewno sama bym się tak nie ubrała, jednak te sylwetki miały w sobie coś z klimatu mody utrzymanej w stylu noir.
A noir mnie intryguje i przyciąga - nie tylko w modzie :)
Dużym plusem (wpływającym - przynajmniej moim zdaniem - na ogólny odbiór kolekcji) była charakteryzacja modelek - spójna z ubiorem, podkreślająca wrażenie tajemniczości i przywodząca na myśl skojarzenia z wizerunkiem femme fatale (typowej w sumie bohaterki kina noir - tym bardziej więc uważam szukanie w "Dotyku wulkanu" tropów prowadzących ku niemu za słuszne :>).

No i ten kontrast!

Więcej zdjęć z pokazu Agnieszki Bonisławskiej znajdziecie tu.

Pokaz kolekcji Walerii Tokarzewskiej - Karaszewicz na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Walerii Tokarzewskiej - Karaszewicz na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland


Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości 
FashionPhilosophy Fashion Week Poland 
Waleria Tokarzewska - Karaszewicz swoją kolekcją "Shining Square" przeniosła nas za to w czasy carskiej Rosji, a trochę i do epoki baroku. To nie pierwszy raz, kiedy projektantka zdradza nam swoją fascynację modą minionych dziejów i dalekich od Polski regionów - zauroczenie Walerii Wschodem mogliśmy podziwiać także w jej ubiegłorocznej kolekcji "Voyage - Orient Express".

Kolekcję warto oglądać nie na zdjęciach, a na filmie, o, na przykład na tym:


Niekwestionowanym faworytem sobotnich pokazów był jednak Carlos Gil.

Nie było chyba w Hali Expo nikogo, kto nie wyszedłby z niej urzeczony projektami Gila.

Pokaz kolekcji Carlosa Gila na XIV edycji Fashion Philosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Carlosa Gila na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland


Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości 
FashionPhilosophy Fashion Week Poland
To była kolekcja na medal!

Eklektyczna, ale bez zbędnego przepychu. Wyraźnie nawiązująca do estetyki retro, a dla mnie i - momentami, w niektórych sylwetkach - do mody spod znaku glam rocka i lat '70. Feeria barw, błysk, kontrast i moc kobiecości.

Pokaz zamykała sama Irmina Kubiak - co było fantastycznym wyborem ze strony portugalskiego projektanta, bo szefowa projektu FWPL zaprezentowała się z pełnią klasy i wdzięku, wieńcząc przedstawienie w najlepszy z możliwych sposobów (mało kto dziś wie i pamięta, że Pani Kubiak przez wiele lat pracowała właśnie jako modelka - dla łódzkiego Domu Mody Telimena).

Całą prezentowaną na wybiegu 14. edycji FWPL kolekcję Carlosa Gila możecie obejrzeć tu - klik!

relacja z Fashion Weeka | XIV edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland | koniec Fashion Weeka w Łodzi | co dalej z Fashion Weekiem | Fashion Week w Łodzi relacja | blogerzy na Fashion Weeku

Niedziela była już o wiele spokojniejsza - z hali zniknęła młodzież gimnazjalna, nikt już  więc nie potrącał nas, kiedy próbowałyśmy przecisnąć się na zewnątrz na papierosa (jeszcze w sobotę wejście w kadr komuś, kto właśnie próbował zrobić sobie zdjęcie z Radkiem Pestką na tle ścianki mogło zakończyć się śmiercią).

Większość uczestników już rozjechała się do domów.
Także dziennikarze - ku rozpaczy spragnionych atencji kamer i aparatów blogerów.

Nam to nie przeszkadzało - łatwiej było znaleźć jakieś miejsce z dobrym widokiem na wybieg.

Niedzielnych pokazów nie oglądaliśmy wiele - w zasadzie, to udało nam się zdążyć ledwie na dwa ostatnie: Mladena Milivojevica Barona i Marty Wachholz.

Pokaz kolekcji Mladena Milivojevica Barona na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Pokaz kolekcji Mladena Milivojevica Barona na XIV edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland


Autor zdjęć - Pasarella Photography
Zdjęcia dzięki uprzejmości 
FashionPhilosophy Fashion Week Poland
Na pokaz kolekcji studentów MSKPU spóźniłyśmy się i oglądałyśmy go przez plecy Panów Ochroniarzy (szkoda, że nas nie wpuszczono, bo spóźniłyśmy się naprawdę niewiele, a wolnych miejsc na widowni - zwłaszcza tych na tyłach i z boku - było pod dostatkiem...).


Ledwie emocje po tym długim, dość męczący weekendzie opadły, ledwie pożegnałam Paulę i Sylwię i wreszcie porządnie się wyspałam (wszystkie fashionweekowe wieczory i noce przegadywałyśmy do późnych godzin), to w sieci gruchnęła informacja, że Miasto Łódź zerwało z dotychczasowymi organizatorami FashionPhilsophy Fashion Week Poland umowę na dalsze organizowanie imprezy.

Nikogo to chyba nie zdziwiło.

Z kim spośród spotkanych przeze mnie w Hali Expo osób bym nie rozmawiała, to każdy pod skórą wyczuwał, że nie dzieje się dobrze.

Orkiestra jednak grała do końca: impreza się odbyła, jej główny cel - pokaz trendów na sezon jesień/zima 2016/2017 - został osiągnięty. Projektanci pokazali efekty swojej ciężkiej pracy.
Wielu z nich udowodniło, że polska moda stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Szczerze powiedziawszy - to miał być zawsze cel nadrzędny tej imprezy.

Najważniejsze pytanie, które teraz zadają sobie wszyscy zajmujący i interesujący się modą brzmi:

"Co dalej z Fashion Weekiem?"

Miasto ma prawa do nazwy i loga wydarzenia do roku 2018.

Łodzianie podzielili się na dwa obozy - jedni krzyczą, że urzędnicy zerwali umowę z jedynymi ludźmi w mieście, którzy mieli jakiekolwiek pojęcie na temat przygotowywania takich imprez i że znając zapał włodarzy Łodzi szanse na to, że do jesieni uda im się znaleźć kolejnych zapaleńców z pieniędzmi i kontaktami są marne.

Drudzy - że dobrze się stało, bo współpraca z niewypłacalnym partnerem, za którego trzeba się wstydzić to żadna współpraca (dorzucając przy okazji, że żaden Fashion Week nie jest Łodzi potrzebny, mamy przecież rowery miejskie i trasę W-Z, czego nam więcej do szczęścia potrzeba?).

Czas pokaże, co wyniknie z tej awantury - podobno chętni do wzięcia się za przygotowanie Fashion Weeka są:

Antoni Ptak, właściciel Ptak Fashion City i organizacja Łódź Art Center (z powodzeniem zajmująca się wydarzeniem, jakim jest Łódź Design Festival).

Ten pierwszy ma pieniądze, drudzy zaś doświadczenie i zapał.
Tyle, że zapał mieli też ludzie z Moda Forte.

Przydałby się ktoś, komu nie będzie brakować jednego i drugiego.

Oby do czasu, gdy termin organizacji jesiennej edycji imprezy będzie się zbliżał nie okazało się, że do Łodzi nikt już nie zamierza przyjeżdżać, bo oczy dziennikarzy i sympatyków mody będą skupione na Mercedes-Benz Fashion Weekend Warsaw, więc Łodzi zostały jedynie stracone złudzenia.

Nie chciałabym tego.

Bo zdążyłam przywyknąć do faktu, że jak Fashion Week, to tylko u mnie, w Łodzi.

Tak po prostu.