niedziela, 22 stycznia 2017

Kosmetyczne recenzje Mar: hydrolat - naturalna alternatywa dla toniku

Trochę czasu i wody w Bzurze upłynęło od momentu, kiedy ostatni raz popełniłam posta kosmetycznego.


Wyrzucam to sobie, bo chociaż mam w głowie zakodowane, że posty kosmetyczne na blogu typowo szafiarskim są postami "gorszymi", to jednak wiem, że ogólnie rzecz biorąc są od tych ciuchowych o wiele bardziej pożyteczne.


Sama co jakiś czas szukam w internecie opinii o kosmetykach, produktach do pielęgnacji i (nierzadko) o lekach, więc doskonale wiem, jak bardzo te informacje potrafią być pomocnymi.


Zatem - powracam z tym.


I mam nadzieję, że tych kilka słów pomoże komuś tak, jak i mnie pomogły kiedyś czyjeś słowa na temat produktów, o których dziś Wam trochę opowiem :)


hydrolat zamiast toniku | hydrolat - jak stosować? | hydrolat po kwasach | hydrolat w leczeniu tr adziku | hydrolaty blog
Na informacje o hydrolatach natknęłam się wiosną ubiegłego roku, kiedy zaczęłam stosować mocne, medyczne peelingi kwasowe - pisałam Wam o nich wtedy, w tym poście.

Dość szybko odkryłam, że sprawdzają się bardzo dobrze jako preparaty łagodzące stany zapalne, przyspieszające regenerację skóry i świetnie ją oczyszczająceA co najważniejsze - jako produkty, które nie podrażniają i tak już podrażnionego, zranionego naskórka.

Jesienią przekonałam się, że świetnie spełniają swoje zadanie także wtedy, kiedy leczymy skórę zewnętrznie stosowanymi retinoidami (od października ubiegłego roku codziennie, każdej nocy używam Epiduo - leku, który uratował moją skórę ze stanu, przy którym byłam o krok od wpadnięcia w depresję i w którym wstydziłam się już pokazywać na oczy ludziom), w ostatnich dniach natomiast o tym, że są nieocenioną pomocą podczas rekonwalescencji po zabiegu mikronakłuwania skóry (dwa tygodnie temu rozpoczęłam serię zabiegów DermaPenem - przeprowadzam je w celu zmniejszenia blizn potrądzikowych i rozjaśnienia przebarwień pozapalnych).

Czym są hydrolaty?

Hydrolaty (zwane inaczej "wodami kwiatowymi", "destylatami" albo "wodami roślinnymi") to produkty powstałe w trakcie otrzymywania olejków eterycznych w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części.

Podczas destylacji para wodna zabiera nierozpuszczalne w wodzie drobiny olejku eterycznego, a po wystudzeniu olejek jest oddzielany od wody.

Pozostała po destylacji woda zawierająca rozpuszczalne w wodzie składowe materiału roślinnego i niewielkie procentowo ilości olejku eterycznego to nic innego jak nasz hydrolat.

Do niedawna hydrolaty uważano za odpad poprodukcyjny i nie wykorzystywano w przemyśle kosmetycznym ich ogromnego potencjału. To był błąd - właściwości jakie posiadają nie da się otrzymać w żaden inny sposób, na przykład przez wymieszanie olejku eterycznego z wodą (nie będzie w nich rozpuszczalnych w wodzie części składowych materiału roślinnego - one pozostają zawsze w "oryginalnej" wodzie destylacyjnej!).

Hydrolaty mają postać płynu wyglądem zbliżonego do czystej wody i pH podobne do naturalnego pH skóry - mogą być więc stosowane bezpośrednio na nią, bez konieczności rozcieńczania ich (jak to bywa w wypadku olejków eterycznych, często podrażniających skóry wrażliwe i alergiczne).

Ponieważ oprócz małych ilości olejku eterycznego hydrolaty zawierają także inne części materiału roślinnego, to ich zapach może nieco różnić się od zapachu znanych nam olejków eterycznych - ma to swoje plusy i minusy.

Hydrolat lawendowy zazwyczaj nie pachnie lawendą, a... grzybami, zapachem mchu i runa leśnego.

Hydrolaty to czyste esencje materiału roślinnego - nie znajdziemy w nich żadnej chemii (ale uwaga: nie mają tak silnych właściwości antybakteryjnych jak olejki eteryczne, więc łatwo i szybko mogą ulec zepsuciu, dlatego zaleca się przechowywanie ich w lodówce a bardzo często te dostępne na rynku w dużych pojemnościach konserwowane są alkoholem lub niewielkimi ilościami konserwantów syntetycznych).

Tutaj wychodzi ich przewaga nad tonikami, zwłaszcza tymi gotowymi, dostępnymi w drogeriach lub aptekach - dziś nietrudno już o dobry tonik z sensownym składem, jednak niemal żaden z tych dostępnych komercyjnie nie będzie równał się pod względem składu jakiemukolwiek hydrolatowi!

hydrolaty-sto-procent-natury
Ja kupuję hydrolaty firmy Bioline - z jednej prostej przyczyny: dostępne są poprzez serwis DOZ, a ja bardzo często zamawiam tam kosmetyki, które później odbieram w jednej z pobliskich aptek (magazyn Dbam O Zdrowie mieści się w Łodzi, więc moje zamówienie jest gotowe do odbioru czasem już po dwóch godzinach od jego złożenia).

Jednak miejsc w sieci, w których kupicie wybrany przez siebie hydrolat jest więcej, wymienię tu tylko parę z nich:



hydrolat z czystka Bioline

Przyznam jednak szczerze, że hydrolaty firmy Bioline mają przewagę nad tymi dostępnymi na pozostałych stronach - są sprzedawane w bardzo estetycznych, szklanych butelkach z atomizerem, co pozwala mi także na aplikowanie ich bezpośrednio na skórę, a nie tylko na wacik lub chusteczkę.

A przy okazji cieszą moje oko :)

Hydrolaty mają różne właściwości i różne z nich polecane są różnym skórom - ja zazwyczaj używam trzech:

hydrolatu z dziurawca, z czystka i z jałowca.

Hydrolaty z czystka i z jałowca polecane są dla skór tłustych, trądzikowych i zmagających się z przebarwieniami, zwłaszcza pozapalnymi. Mają za zadanie regulować ilość wytwarzanego sebum, detoksykować skórę, obkurczać jej pory i wspomagać walkę ze zmianami zapalnymi.

Hydrolat z dziurawca natomiast dedykowany jest szczególnie skórom podrażnionym - na przykład wskutek wysuszających kuracji i poparzeń.
Przyspiesza wchłanianie się krwiaków i gojenie drobnych zranień. To właśnie on jest moim ulubieńcem w chwilach, gdy drażniona retinoidem skóra piecze, jest czerwona i łuszcząca się - i szczypie nawet po spryskaniu jej wodą termalną.

hydrolat z dziurawca Bioline

Jakie są plusy i minusy stosowania hydrolatów?

Plusy:
  • Podobnie jak toniki na bazie kwasów świetnie zobojętniają pH skóry lub delikatnie ją zakwaszają - większość hydrolatów posiada bowiem pH między 3 a 7, przyjmuje się jednak, że najczęściej jest to wartość około 4.
  • Można stosować je bezpośrednio na twarz bez użycia wacików (pamiętając jednak o tym, że podobnie jak po użyciu toniku skórę spryskaną hydrolatem należy osuszyć chusteczką) i traktować je jako bazę pod krem lub inny stosowany przez nas produkt do pielęgnacji cery.
  • Nadają się też do odświeżenia makijażu w ciągu dnia, podobnie jak woda termalna.
  • Są świetnym produktem pomocniczym łagodzącym objawy i przyczyny chorób skóry, dlatego bardzo dobrze sprawdzą się w trakcie leczenia takich schorzeń skóry jak łuszczyca, trądzik, trądzik różowaty lub atopowe zapalenie skóry. Zwłaszcza wtedy, jeśli leczenie przebiega z naruszeniem naturalnego płaszcza lipidowego skóry i zmagamy się z pieczeniem, szczypaniem lub łuszczeniem naskórka - wspomagają bowiem jego regenerację, pomagają zatrzymywać w nim wodę, koją i goją.
  • Chociaż każdy z hydrolatów posiada inne właściwości, to w gruncie rzeczy nie zaszkodzi nam stosowanie żadnego z nich. Spokojnie można stosować jakikolwiek hydrolat bez obawy o to, że nie będzie dobrany do naszego rodzaju skóry. Hydrolaty działają bardzo łagodnie.
  • Stosuje się je nie tylko do pielęgnacji twarzy, ale i całego ciała - na przykład do przemywania skóry podrażnionej po depilacji lub jako okłady miejsc poparzonych po ekspozycji na słońce.
  • Mogą być używane jako preparat do demakijażu oczu.
  • Są w stu procentach naturalne i dzięki temu są bardzo dobrym rozwiązaniem dla tych z nas, które poszukują naturalnych produktów do pielęgnacji twarzy, a którym nie chce się samodzielnie przygotowywać toników z dostępnych na rynku półproduktów.
  • Tym, którym własnoręczne zrobienie nie tylko toniku ale i kremu nie nastręcza trudności mogą zastąpić wodę w fazie wodnej kremu.
  • Nie wchodzą w reakcje z większością stosowanych przez nas kosmetyków i leków aplikowanych na skórę oraz nie powodują reakcji fototoksycznych (ale uwaga: hydrolatu z dziurawca, podobnie jak wszystkich produktów na jego bazie, nie zaleca się stosować na skórę jeśli spędzamy dużo czasu na słońcu lub korzystamy z solarium i nie stosujemy filtrów przeciwsłonecznych)

Minusy:
  • Stosunek ceny do pojemności i wydajności produktu - hydrolatu zużyjemy więcej niż toniku, więc jeśli nie chcemy jedynie spryskiwać skóry hydrolatem, a pragniemy dozować go na wacik i dopiero tym wacikiem przecierać skórę, to musimy liczyć się z tym, że produkt szybko nam się skończy. Ja myję twarz dwa razy dziennie, ale czasami robię to częściej - hydrolatu używam po każdym umyciu twarzy, obficie spryskuję nim całą twarz, a następnie pryskam hydrolatem na trzy waciki. Dwoma dokładnie przecieram policzki, trzecim - czoło, nos i brodę. Jeśli używam hydrolatu na szyję lub dekolt, to zużywam jeszcze jeden do dwóch dodatkowych wacików. Przy takiej pielęgnacji butelka hydrolatu firmy Bioline o pojemności 75 ml i dostępna w sprzedaży w cenie od ok. 18 do ok. 25 zł (cena uzależniona jest od rodzaju hydrolatu) wystarcza mi na czas około półtora tygodnia.
  • Zapach - aromat hydrolatów potrafi bardzo długo utrzymywać się na skórze, a że nie każdy hydrolat pięknie pachnie, to możemy się niemiło rozczarować jeśli spodziewamy się dostać produkt o takim lub innym zapachu, a dostaniemy coś, czego nigdy nie skojarzylibyśmy z lawendą albo truskawką ;-) Dla przykładu - tak ładnie oczyszczający moją skórę hydrolat z czystka cuchnie czymś pomiędzy marcepanem a anyżem, czego nigdy bym się nie spodziewała znając smak i zapach naparu z czystka. Marcepan nie brzmi źle, ale uwierzcie - to nic fajnego. Jak sobie z tym radzić? Jeśli hydrolat nie podejdzie nam pod względem zapachu, to dozujmy go bezpośrednio na wacik, unikając spryskania nim włosów. Zauważyłam, że na włosach zapach hydrolatu utrzymuje się dłużej niż na skórze.
  • Duże butle hydrolatów dostępne chociażby w sklepach internetowych z półproduktami kosmetycznymi (bardzo opłacalne cenowo) koniecznie należy przechowywać w lodówce, ponieważ hydrolat łatwo ulega zepsuciu - zwłaszcza jeśli nie dodano do niego żadnych substancji konserwujących.
  • Hydrolaty nie są lekami, to produkty mogące pomóc nam załagodzić stan zapalny i posiadające właściwości antybakteryjne, ale ich działanie jest słabsze od działania leków. Nie łudźmy się więc, że za ich pomocą pozbędziemy się ciężkich chorób skóry. Jednak nie znaczy to, że nie widać ich działania - widać. Na skórze podleczonej. Na skórze toczonej ostrym stanem zapalnym tego nie zobaczymy. 

hydrolaty Bioline blog

Jeśli do tej pory nie zetknęłyście się z hydrolatami, to z całego serca Wam je polecam.

Mnie naprawdę bardzo ułatwiły życie i są moim must have'm kosmetycznym, z którym prędko się nie rozstanę.

Znacie hydrolaty, używacie ich , czy jesteście wierne tonikom lub wodom termalnym?

Koniecznie dajcie mi znać o tym w komentarzu!

Pozdrawiam - Wasza Mar!

56 komentarzy:

  1. nie znam ale czytałam, że są fajne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hydrolaty jak dla mnie są o wiele lepsze niż toniki. Szczególnie polecam oczarowy. Sama zaś przyjrzę się tym, które pokazujesz, ale to dopiero jak będę w Krakowie, bo jest sklep stacjonarny, gdzie mogę je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczarowy jest bardzo spoko, tylko na stronie DOZu rozchodzi się jak świeże bułeczki ;P

      Usuń
  3. nie używałam produktu ale zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpisy kosmetyczne wcale nie są gorsze :) Mnie ciekawi Twoje zdanie na kosmetyczne tematy, tak samo jak nowa stylizacja :)
    Z hydrolatami się nie znam, ale skoro warto ich wypróbować, to postaram się szybko naprawić ten błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, cerom problemowym poleca się je szczególnie!

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam przyjemności tego testować :) Zaciekawiłaś mnie :) Ciekawe czy by mi się spodobał jego zapach. Nie cierpię gdy zapach jest mocny i jakaś nota zapachowa mi nie odpowiada. Zawsze wtedy boli mnie głowa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele hydrolatów pachnie przyjemnie :) Oczarowy na przykład - ma bardzo naturalny, neutralny i szybko ulatujący zapach.
      Dziurawiec też pachnie świeżo :)

      Żaden hydrolat nie będzie pachniał jak perfumy, spokojnie, one mają bardzo subtelne aromaty :)

      Usuń
  6. Dla mnie wpisy kosmetycznie wcale nie są gorsze, nasz wizerunek to nie tylko ciuszki ale i pielęgnacja, makijaż...przeczytałam z zainteresowanie, choć nie mam problemów ze skórą to mnie zaciekawiłaś...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, spokojnie możesz używać hydrolatów nawet, jeśli Twojej skórze nic nie dolega :) Taki z róży damasceńskiej chociażby nawilża ją po prostu, ujędrnia i napina - i jest źródłem wielu cennych witamin!

      Usuń
    2. Dziękuję za informację, skorzystam...

      Usuń
  7. Nie słyszałam, ale zaciekawiła mnie Twoja recenzja i może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja jak zwykle rzeczowa i czytałam z przyjemnością! Moja cera jest nie do ogarnięcia tej zimy, może te kosmetyki dadzą rade!


    Zapraszam na nowego posta:
    http://zielynskaclothes.blogspot.com/2017/01/zielynska.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna, bardzo rzetelna recenzja produktów.
    Niestety nie miałam okazji ich wypróbować, jednak zapowiadają się bardzo ciekawie :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hydrolatów nie znałam i nie stosowałam, ale po Twoim wpisie jaki przygotowałaś - iście encyklopedycznym ze wszelkimi, świetnie zblokowanymi szczegółami, można się sporo dowiedzieć. Szczęściara z Ciebie, że odbiór masz praktycznie od ręki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie tak od ręki, ale niedaleko mam tę aptekę ;)
      Kiedyś było więcej tych punktów odbioru internetowego, polikwidowali to trochę.

      Usuń
  11. Fajny! :) podoba mi się, bierę ;D weszłam na stronę DOZ i mają super ceny! muszę tam jeszcze pogrzebać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemal wszystkie kosmetyki w DOZie są sprzedawane po naprawdę fajnych cenach :)
      A często są promocje na wybrane marki ;)
      Ostatnio było -35% na La Roche'a!

      Usuń
  12. Bardzo mnie zainteresowałaś kosmetykami tego rodzaju. Przyznam się szczerze, że nigdy ich nie stosowałam, ale jakoś stosunek wydajności do ceny nie za bardzo mnie przekonuje :P

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam i nie stosowałam, ale recenzja mnie zaciekawiła! chyba muszę poszperać i się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś używałam hydrolatu, bodajże różanego, ale później wróciłam do toniku z Sylveco, który moja skóra bardzo lubi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kosmetykami Sylveco też jest problem w kwestii stosunku ceny do pojemności kosmetyków i wydajności.
      Ja lubię ich żele do mycia, mają świetne składy i nie pogarszają stanu cery.
      Ale ceny są za wysokie.

      Czy to jest biolaven, czy vianek czy sylveco.

      Za takie pojemności i za takie mało fajne konsystencje (a co za tym idzie za szybkie zużycie kosmetyku) to tyle hajsu się płacić nie powinno.

      Nie to, żeby mnie nie było stać, ale w niektórych drogeriach sprzedają ich produkty z naprawdę dużą przebitką.
      Więc jeśli nie przez internet, to się to nie opłaca.

      Na DOZie Sylveco ma fajne ceny, ale ledwo się pojawi, to już wykupione ;P

      Usuń
  15. ja bardzo lubię hydrolat miętowy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Napisalas swietny post, przeczytalam z wielka uwaga i zainteresowaniem Teraz juz wiem czego szukac,dzieki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Toników w ogóle nie używam, bo po kilku dniach stosowania moja skóra staje się podrażniona i zaczyna się przesuszać. Wodę termalną używam tylko latem, a o hydrolatach nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, bo nie miałam jeszcze okazji wypróbować. Do tej pory myłam twarz płynem dla dzięki z Rossmanna i Elodermem. Brzmi jednak ciekawie. A pomagają może w tym, żeby skóra się nie przetłuszczała w strefie T?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A osuszasz tonik?
      Jak nie osuszasz to Ci skórę wysusza ;P
      Skórę należy osuszyć po każdym kontakcie z wodą - albo od razu, na taką wilgotną wklepać krem/serum/emulsję/co tam kto ma.

      Z drugiej jednak strony jeśli masz skórę mało problemową, to ja bym sobie stosowanie czegokolwiek co jest zbędne odpuściła.
      Ale dobrze stosowany i dobrze dobrany tonik działa cuda.

      Są dwa fajne "skórne" blogi - Italiany i Ziemoliny.
      Co prawda dziewczyny skupiają się tam na problemach trądzikowców, ale z racji wykształcenia znają się i na innych kłopotach skórnych.

      Poczytaj je sobie w innych chwilach.
      Kopalnia wiedzy :)

      Co do ograniczenia przetłuszczania w sferze T - to jest sprawa grubsza, żaden tonik czy płyn Ci nie przyblokuje gruczołów łojowych.
      Natomiast na pewno pomoże Ci oczyścić pory :)

      Problem przetłuszczania, a w innych partiach wysuszania się skóry natoiast mogą zniwelować kwasy - pomyśl o toniku z kwasami.
      Na sam początek w łagodnych stężeniach.
      I ogólnie o peelingach kwasowych.

      Migdał? Azelainowy?

      Warto znaleźć jakiegoś sensownego kosmetologa lub dermatologa.
      Peelingi tymi wymienionymi przeze mnie kwasami kosztują już ok. 100 - 150 zł czasem, więc nie jest to dużo.
      A efekt przy regularnym złuszczaniu jest świetny!

      Mnie po leczeniu skóry kwasami i retinoidami skóra przetłuszcza się o wiele, wiele mniej!

      Usuń
  18. Nie znam tego typu kosmetyków ale mysle że chyba ich wypróbuje:)


    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam ale chętnie sobie taki sprawię :)

    ---------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie stosowałam hydrolatu, ale po Twoim opisie mam ochotę to zmienić :) Ostatnio trochę eksperymentuję. Zaczęłam używać serum na noc z wit E firmy Liqpharm. Moja cera je polubiła, dlatego chętnie sięgnę znowu po coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sera to dla mnie czarna magia, ja używam wyłącznie serum z witaminą C i to też z rzadka ;P

      Hydrolaty polecam ze szczerego serca!

      Usuń
  21. Nigdy nie stosowałam - może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie miałam przyjemności testowania hydrolatu, ale chętnie bym spróbowała. :)

    http://stylistfashioon.pl/?p=185

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam ale Twój post brzmi zachęcająco. Spróbuję:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam, nie próbowałam ale ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiedziałam o istnieniu czegoś takiego, ale zdecydowanie zachęciłaś mnie do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szczerze mówiąc to pierwszy raz mam z czymś takim styczność..:)
    Ja to jednak jestem laik kosmetyczny:D

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego, hydrolaty nie są bardzo popularne i nie goszczą na półkach drogeryjnych, także można nie mieć o ich istnieniu bladego pojęcia :D

      Ja to ogólnie jestem zdania, że jak ktoś nie ma kłopotów z cerą, to żyje w błogiej nieświadomości kosmetycznej - i w sumie bardzo tego takim osobom zazdroszczę ;P

      Usuń
  27. W mojej łazience hydrolaty goszczą już od jakiegoś czasu. Mój ulubiony to różany.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystko ma swoje plusy i minusy i czasami faktycznie trzeba przekalkulować wszystko i zobaczyć, co będzie lepsze dla nas. Ja z hydrolatami nie miałam jeszcze do czynienia, ale pewnie wkrótce się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w wypadku kosmetyków takich jak hydrolaty jedyna rzecz warta kalkulacji to cena.
      Jeśli ktoś używa taniego toniku, który mu absolutnie wystarcza a pieniędzy nie ma za wiele (albo ma, ale kosmetyki nie są u niego rzeczą pierwszej potrzeby) to akurat te moje hydrolaty zbytnio mu się nie opłacają.
      Ale innych firm są już o wiele bardziej opłacalne :)

      To kosmetyk, który nie może zaszkodzić, także myślę, że warto wypróbować :)

      Usuń
  29. interesujący post :) muszę go polecić koleżance :) akurat zmaga się z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja nie znam, ale chętnie wypróbuję, bo jestem teraz na kupnie kosmetyków do twarzy :) ostatnio moja skóra lubi płatać mi figle

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak szczerze mówiąc właśnie zdałam sobie sprawę, że ja nie używam toników! Robię natomiast częste peelingi twarzy i używam krem z naturalnych składników codziennie. Może czas przetestować taki tonik? Hmmm

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja używam płyn micelarny do oczyszczenia, a następnie tonik normalizujący i na to krem, nie mam cery jakoś bardzo problematycznej, pomijając fakt, że jest tłusta i od czasu do czasu jakiś kosmita się trafi.
    O hydrolatach słyszałam od kosmetyczki, ale myślałam, że chce mi coś wcisnąć, więc nawet się w to nie zagłębiałam. Mam swoje ulubione kosmetyki i znam potrzeby swojej cery, ale dobrze wiedzieć więcej o czymś takim. Będę mogła polecać swoim klientkom, które niekiedy mają na prawdę ciężki stan skóry..

    Mam duże zaległości, ale kochana wieki by mi zajęło czytać poprzednie posty, a jeszcze tyle dziewczyn zostało do odwiedzenia :)
    Ja już wracam i będę śledzić na bieżąco!
    Buziaki !! :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja o hydrolatach zaczełam czytać dopiero rok temu przez przypadek podczas współpracy z marką. Obecnie mam hydrolat lipowy. A buteleczka rzeczywiście estetyczna, dzięki czemu zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo lubię hydrolaty i często u mnie goszcza (lubię różany lub z gorzkiej pomarańczy). Powiem Ci, że ten na pewno przetestuję, ponieważ ma tak piękną buteleczkę, że dla takiego estety jak ja to jest jednak ważne :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.