poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Kosmetyczne recenzje Mar: Foreo Luna™ Play - przydatna sprawa czy zbędny gadżet?

Do zakupu szczoteczki do mycia twarzy innej niż manualna przymierzałam się długo i nie bez przygód.


To nie tak, że te manualne mi nie wystarczały - wystarczały.

Rok temu sprawiłam sobie dwie: jedną silikonową, taką z przyssawką, za którą zapłaciłam całe pięć pięćdziesiąt i drugą  - wielkości pęsety.

Z włosia i zakończoną łyżeczką Unny.
I niewiele droższą.


Sądzę, że gdyby nie fakt, że borykałam się w tamtym czasie z problemem zaskórników otwartych (nie żeby to był wówczas mój największy problem - wiosna ubiegłego roku generalnie była dla mnie momentem początku walki z najsilniejszym w moim życiu wysypem trądziku) i rozpaczliwie poszukiwałam złotego środka na pozbycie się ich z mojego nosa, brody, czoła i okolic policzków, to nigdy w życiu po żadną ze szczoteczek bym nie sięgnęła.

Nie miałabym chyba takiej potrzeby.

Okazało się, że szczoteczka to świetna sprawa, zwłaszcza kiedy podkład którego używamy na co dzień należy do gatunku tych mocno kryjących i czasami ciężko domyć go z wszelkich zagłębień i zakamarków twarzy!

Problem zaskórników udało mi się okiełznać dość szybko - w dużej mierze pomogły mi się uporać z nim kwasy: zarówno te nakładane w formie wysokoprocentowych peelingów medycznych, jak i te w maściach, kremach i tonikach (jeśli mam być szczera, to jest to jedyny pożytek z tej całej mojej ubiegłorocznej zabawy w kwasy, której generalnie rzecz biorąc mocno żałuję - jestem pewna, że gdybym nie wierzyła ślepo w moc Skinorenu i Glyco A, którymi katowałam moją gębę do późnej jesieni z wiarą, że nagle jakimś cudem specyfiki te zadziałają i już tamtej wiosny wybrałabym się do dermatolog, która zajmuje się mną od listopada, to uniknęłabym kilkunastu przynajmniej blizn, jakie dzisiaj szpecą moją twarz... ale o tym opowiem Wam innym razem ;>).

Jednak z używania szczoteczek nie zrezygnowałam - doceniałam ich pomoc w zmywaniu makijażu, wykonywaniu peelingu czy wmasowywaniu w skórę maseczek.

Szczoteczki Foreo Luna migały mi w necie co i rusz - początkowo jednak w ogóle nie byłam nimi zainteresowana. Ich cena wydawała mi się kosmiczna, poza tym średnio wierzyłam w to, że ich działanie w jakikolwiek sposób może pomóc mi w pielęgnacji mojej skóry.

Bardzo długo też nie byłam odpowiednią kandydatką do używania takich cudeniek - mniej więcej do początków grudnia niemal 3/4 mojej twarzy usiane było dużymi, ropnymi pryszczami. Nie miałabym więc na czym testować działania takiego urządzenia - bałabym się traktować skóry w takim stanie jakąkolwiek szczotką. Nawet moje manualne poszły wówczas w odstawkę.

Wszystko zmieniło się w grudniu. To wtedy leczenie mojej twarzy Epiduo zaczęło przynosić pierwsze efekty, a stany zapalne powoli odchodziły w zapomnienie.

Podczas którejś z wizyt kontrolnych moja Pani Dermatolog doradziła mi używanie szczoteczki sonicznej - nie tyle pod kątem lepszego oczyszczania twarzy, a w kwestii pomocy przy pozbywaniu się suchych, łuszczących się skórek.

Pomyślałam sobie - czemu nie. Luna na pewno nie jest jedyna, idą Święta, upoluje się w promocji jakąś podróbę - tak dla testów....

Tamtą grudniową porą udało mi się znaleźć w sieci szczoteczkę GOTIE Fineness Pro - całkiem do Luny podobną, też wyposażoną w tryby pracy, ładowalną i generalnie w paru miejscach sieci chwaloną (jako niczym od Luny się nieróżniąca). Kosztowała jedną szóstą tego, co Luna - najtańsza była w Komputroniku. Zapłaciłam, zamówiłam i czekałam na przesyłkę. Doszła dzień przed Wigilią. Niestety - nie dane było mi cieszyć się jej użytkowaniem, jako że urządzenia nie dało się włączyć (ładowało się, ale już uruchomić za chińskiego boga się nie chciało).

Pomimo tego, że zaraz po Świętach zgłosiłam sprawę do producenta, to na odebranie ode mnie ewidentnie uszkodzonej myjki czekałam... dwa miesiące [sic!].

Gdzieś w połowie lutego dopiero doczekałam się wymiany mojej myjki na inny egzemplarz - niestety: ten również nie działał. To znaczy działał - dzień. Odpuściłam sobie przygodę z myjkami sonicznymi zaraz po tym, jak udało mi się odzyskać moje pieniądze. Wściekła byłam niesamowicie, miałam nawet ochotę opisać całą tę historię na blogu, ale doszłam do wniosku, że jest to pozbawione sensu. Trudno. Najwyraźniej nie jest mi taka zabawka pisana - tak wówczas myślałam.

Zapewne po traumatycznych przeżyciach z urządzeniem GOTIE nigdy więcej do pomysłu sprawienia sobie bajeranckiej myjki sonicznej bym nie wróciła, gdyby nie fakt, że w marcu trafiłam w sieci na informację, że w drogeriach Douglas trwa promocja na najmniejsze urządzenie z linii Foreo Luna™ - Lunę Play.

99 złotych za ustrojstwo wielkości francuskiego makaronika i tak wydawało mi się kupą pieniędzy (zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że Foreo Luna™ Play jest nieładowalna - tak, używasz urządzenia określoną ilość razy po czym je utylizujesz, bo generujący wibracje "silniczek" zwyczajnie się wyczerpuje), ale i tak kupą mniejszą, od złotych ośmiuset.

Za hajs z premii baluj, kto bogatemu zabroni i tak dalej - pomyślałam, że co tam. Luna to Luna - wydam stówę, ale przynajmniej będzie działać. Jak nie spróbuję to nie przekonam się, czy rzeczywiście jest się czym zachwycać.

No i kupiłam!

Moja Foreo Luna™ Play jest już ze mną miesiąc. Przez ten czas nieco zdążyłam zapoznać się z jej możliwościami i przekonać, że owszem - w tym szaleństwie rzeczywiście jest pewna metoda.

Nie żebym została powalona na kolana i żeby moja skóra zaznała rytuału pielęgnacji tak luksusowej, bym gotowa była stwierdzić, że bez myjki była ona niepełna, ale dostrzegam parę plusów tej całej zabawy w wibracje.

Co sądzę o urządzeniu, gdzie upatruję pozytywów oczyszczania twarzy przy użyciu myjki sonicznej, a co mnie rozczarowało?

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji!

Foreo Luna™ Play recenzja blog
Technika i metoda - jak działa urządzenie i w czym to działanie pomaga? (i czy w ogóle):

Generalnie nigdzie nie znajdziecie przystępnego i wyłożonego jak krowie na rowie wyjaśnienia całej tej odkrywczej technologii pulsacji T-Sonic, którą tak chwali się marka Foreo. Idzie to jednak pokumać, nawet jeśli z fizyki jest się taką nogą jak ja.

Wszystkie szczoteczki z linii Luna™ mają wbudowane coś na wzór generatora drgań (pulsacji). No dobra, nie tylko one - każdy z dostępnych na rynku "generyków" produktu Foreo będzie działał podobnie. Pulsacje te przenoszone są na silikonowe wypustki, które wibrując zamieniają mieszaninę wody i preparatu oczyszczającego w coś na wzór chmury bąbelków. Chmura ta ma o wiele lepiej od piany wytwarzanej przy myciu twarzy przy użyciu dłoni i/lub szczoteczki manualnej wnikać w pory skóry i - co za tym idzie - o wiele dokładniej je oczyszczać.

Teoretycznie drgania generowane przez szczoteczki soniczne mają też właściwości antybakteryjne - tak jak ma to miejsce w szczoteczkach sonicznych przeznaczonych do mycia zębów. W praktyce żeby osiągnąć to działanie urządzenie powinno pracować z częstotliwością przynajmniej 250Hz. W informacjach podawanych przez producenta Foreo Luna™ znajdujemy jednak informację, że Luna™ Play działa generując 8 000 pulsacji na minutę - co daje nam jedynie 133Hz.

Kto spodziewa się zatem po Foreo Luna™ Play jakichś niebotycznych właściwości odkażających niech szybko uzmysłowi sobie nierealność tego założenia ;>

Unikalne połączenie pulsacji T-Sonic™ i silikonowych wypustek według producenta gwarantować ma delikatne działanie peelingujące i o wiele efektywniejsze usuwanie sebum, brudu, makijażu i wszelkich zanieczyszczeń z porów skóry - Foreo zapewnia nas, że z pomocą myjki usuniemy ich z twarzy aż do 99,5%.

Dzięki temu nasza skóra ma stać się widocznie gładsza, lepiej oczyszczona i przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne.

Nie mam aż tak wiele wolnego czasu, żeby po każdym użyciu myjki stać przed lustrem i z lupą przyglądać się porom mojej skóry, ale dwie rzeczy Foreo Lunie™ Play przyznać muszę - po jej użyciu skóra mojej twarzy naprawdę jest zaskakująco gładka i miękka!

Myjka bardzo dobrze radzi sobie z domywaniem z twarzy resztek makijażu - najlepiej spośród wszystkich myjek jakie miałam radzi sobie z myciem okolic nosa i żuchwy. Tam też (i na brodzie) najmocniej odczuwa się działanie pulsacji - czujemy je aż na zębach :)

Pulsacje te są bardzo przyjemne - myjka fajnie i bardzo delikatnie masuje skórę, możemy się trochę zrelaksować w czasie mycia buzi. Zawsze to jakiś plus, bo generalnie zmywanie makijażu do najprzyjemniejszych czynności pielęgnacyjnych nie należy (a przynajmniej ja strasznie robić tego nie lubię).

Odkąd używam myjki moje pory w tych miejscach, w których są rozszerzone (nos, broda i policzki - te ich okolice tuż przy nosie) zanieczyszczają się znacznie wolniej. Ale nie jestem w stanie stwierdzić, czy to zasługa myjki, czy Atredermu, którego ostatnio używam zamiennie z Epiduo.

Foreo Luna™ Play sposób użycia

Jak używać Luny™ Play?

Używanie myjki jest dziecinnie proste. Całą instrukcję wrzucam Wam na zdjęciu powyżej.

Wyjmujemy myjkę z opakowania, naciskamy włącznik znajdujący się z tyłu urządzenia, chwilę go przytrzymujemy i już - działa!

Zanim to zrobimy możemy nałożyć na myjkę zwyczajowo przez nas stosowany żel, piankę lub mydło: cokolwiek czym oczyszczamy twarz. Możemy też tylko zwilżyć myjkę, a preparat oczyszczający spienić ręcznie na buzi. Myjka i tak będzie nam go spieniać po swojemu.
Następnie przez czas około jednej minuty masujemy twarz urządzeniem (dzieląc tę jedną minutę na masowanie każdej partii twarzy przez mniej więcej 15 sekund), a kiedy uznamy, że już nam wystarczy tych ceregieli po prostu wyłączamy urządzenie przyciskając ponownie ten sam przycisk, który wciskaliśmy na początku. Myjkę płuczemy pod bieżącą wodą i pozostawiamy do wyschnięcia.

Ot i cała filozofia.

Ważne, żeby nie używać myjki z produktami zawierającymi glinkę, krzem, silikony i cząsteczki peelingujące - dlaczego konkretnie? Nie wiem, bo producent nijak nam tego nie wyjaśnia.

Podobno może to w jakiś sposób uszkodzić wypustki, ale nie wydaje mi się, żeby było to w jakikolwiek sposób możliwe. Mnie kilka razy zdarzyło się użyć mojej myjki do wmasowywania w skórę maseczki, której używam - w żaden sposób jej to nie zaszkodziło ;) (myjce oczywiście).

Muszę przyznać, że ten silikon z którego wykonana jest Foreo Luna™ Play jest rzeczywiście nieco inny od tego, z którego zrobiona jest moja manualna szczoteczka do mycia twarzy, a także płytka do mycia pędzli (bardzo fajny gadżet, polecam!), jaką znalazłam ostatnio w Rossmannie - usunięcie z niej resztek podkładu czy mydła jest właściwie bezproblemowe, samo opłukanie myjki pod bieżącą wodą w zupełności wystarcza do tego, żeby się ich pozbyć.

Myjki nie trzeba szorować, nic nie osadza się pomiędzy jej wypustkami. Nie ma potrzeby jej dezynfekować - a producent wręcz ostrzega nas przed próbami czyszczenia jej z użyciem produktów zawierających alkohol lub aceton (mogą one uszkodzić silikon, z którego jest zrobiona).

Design/praktyczność/przechowywanie:

Myjka jest malutka, co jeśli nie wczytamy się w opis jej wymiarów może nas nieco zaskoczyć, zwłaszcza jeśli nie kupujemy produktu w promocji (bez niej cena urządzenia wynosi około 170 złotych).

Wielkością przypomina wacik kosmetyczny albo francuski makaronik. Dzięki temu zmieści się nam do najmniejszej nawet kosmetyczki.

To duży plus, bo pełnowymiarowe urządzenie jest trochę większe i miejsca też nieco więcej zajmuje.

Foreo Luna™ Play wielkość
Do myjki dołączone jest plastikowe etui, które niestety dość szybko się wyrabia (mnie po miesiącu używania właściwie już się ono nie zamyka i wyjmując myjkę z koszyka w szafce w której ją przechowuję muszę zawsze uważać, żeby nie wywalić Luny na podłogę), ale bardzo ładnie wygląda i umożliwia nam zabranie naszej szczoteczki wszędzie tam gdzie mamy ochotę - bez lęku o to, że będziemy ją trzymać w niehigienicznych warunkach.

Myjka posiada dwa rodzaje wypustek - tymi drobniejszymi możemy masować delikatne partie naszej skóry (na przykład policzki), a grubszych używać do oczyszczania skóry w strefie T.

Dostępna jest w siedmiu wersjach kolorystycznych.

Foreo Luna™ Play etui

Plusy urządzenia:

  • Działanie w oparciu o technologię soniczną zamknięte w najmniejszym chyba dostępnym na rynku urządzeniu - bez wdawania się w dyskusje na temat tego, czy technologia soniczna to ściema czy nie: jeśli komuś zależy na używaniu tego typu myjki, a miał sposobność testować urządzenia większe i było mu z nich zwyczajnie trudno korzystać ze względu na ich romiary, to Luna™ Play będzie dla niego bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie wyślizguje się z dłoni i bardzo dobrze w niej leży. Bez trudu da się nią dotrzeć we wszystkie zakamarki twarzy, nie zajmuje dużo miejsca w łazience ani w kosmetyczce. Można ją zabrać ze sobą naprawdę wszędzie!
  • Ułatwienie wykonywania demakijażu twarzy - pomoże nam pozbyć się z niej trudnych do ręcznego usunięcia resztek produktów do makijażu szybko i przyjemnie, bez konieczności tarcia skóry, a co za tym idzie - bez ryzyka podrażnienia jej czy uszkodzenia (taką "ręczną" szczoteczką pewnie nie raz i nie dwa zdarzyło Wam się sprawę przedobrzyć :>).
  • Pomoc w usuwaniu suchych skórek - moja dermatologa miała rację! Wszelkie łuszczące się skórki (zmora każdego, kto złuszcza się kwasami lub retinoidami) Foreo Luna™ usuwa łatwo i bezboleśnie :)
  • Pozostawianie skóry widocznie bardziej miękką i gładką - ale oczywiście efekt ten jest tymczasowy, jeśli nie fundujemy skórze żadnej wygładzającej pielęgnacji na co dzień :)
  • Oczyszczanie twarzy bez podrażnień - nijak nie idzie zrobić sobie nią krzywdy, więc będzie dobra dla każdego rodzaju cery (oczywiście lepiej nie używać jej na cerze z ropnym trądzikiem).

Słabe jego strony:

  • Stosunek ceny do wydajności - urządzenie jest nieładowalne, według producenta wystarcza na sto użyć. To czy Waszym zdaniem 99 - 170 złotych jest ceną wysoką czy niską jeśli chodzi o urządzenie jednorazowe pozostawiam do Waszej indywidualnej oceny. Moim zdaniem to jednak nieco dużo i tak jak napisałam: gdyby nie fakt, że moja przygoda z "zamiennikami" myjek Foreo skończyła się tak jak się skończyła i nie miałam ochoty na powtórkę z rozrywki w razie gdybym znowu zdecydowała się na kupno jakiegoś produktu nieoryginalnego, to nigdy w życiu nie wpadłabym na pomysł sprawienia sobie takiego cuda. Zdecydowałam się na Foreo Luna™ Play tylko dlatego, że tutaj szansa kupienia urządzenia niesprawnego była zdecydowanie mniejsza. Chciałam wypróbować szczoteczkę soniczną, a model Play był po prostu najtańszym wariantem w ofercie firmy Foreo :)
  • Brak możliwości używania urządzenia jako przyrządu do nakładania masek/peelingów/kremów - przynajmniej w teorii, bo nie wydaje mi się, żeby przy dokładnym oczyszczaniu myjki takie działania mogły jej jakkolwiek zaszkodzić ;)

    Foreo Luna™ Play recenzja blog uroda

    Komu się przyda, a komu nie zrobi różnicy, czy używa myjki sonicznej czy szczoteczki do manualnego oczyszczania twarzy?

    Warto wypróbować szczoteczkę soniczną, jeśli jesteśmy posiadaczkami/posiadaczami skóry tłustej i skłonnej do zanieczyszczania się. Taka skóra, istotnie, wymaga wspomagania w oczyszczaniu i palce NA PEWNO nie sprostają w jej wypadku dokładnemu domyciu z porów jej skóry zanieczyszczeń.

    Ale jeśli nasza skóra jest normalna i nie sprawia nam żadnych problemów, rozszerzone pory i zaskórniki oglądałyśmy tylko przelotem w Internecie, a na co dzień nie wykonujemy makijażu (lub jeśli go wykonujemy, to nie robimy tego przy użyciu ciężkich, kryjących podkładów), to wydaje mi się, że spokojnie możemy zostać przy zmywaniu makijażu przy użyciu własnych dłoni i/lub wacików (w zależności od tego, w jaki sposób oczyszczamy twarz). Ewentualnie zaopatrzyć się w myjkę silikonową do ręcznego użytku.

    Naprawdę nie sądzę, żeby myjka soniczna wniosła w takim wypadku do życia skóry Waszej twarzy jakąkolwiek nową jakość ;)

    Mnie Foreo Luna™ Play bardzo podpasowała, nie spodziewałam się po niej żadnych cudów, a jedynie pomocy w wykonywaniu demakijażu i pozbywaniu się suchych skórek (których obecność często utrudnia mi w miarę estetyczne nałożenie podkładu).

    Mogę nawet powiedzieć, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ tego efektu wygładzonej i zmiękczonej skóry wcale się po niej nie spodziewałam.

    Jestem z niej naprawdę zadowolona, ale kiedy już mi się wyładuje, to nie zamierzam kupować jej ponownie - tę stówę wolę chyba dołożyć do kolejnego zabiegu mikronakłuwania.

    Foreo Luna™ Play czy warta swojej ceny
    ODWIEDŹCIE MNIE NA:



    Pozdrawiam Was świątecznie - Wasza Mar!

    P.S. Jeśli macie już jakieś doświadczenia z sonicznymi myjkami do twarzy, to podzielcie się nimi ze mną - chętnie przeczytam co Wy o nich sądzicie :)

    36 komentarzy:

    1. Zastanawiam się nad zakupem, ale cena trochę zniechęca :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jakby tak przeliczyć, to więcej wydaje się w skali miesiąca na jedzenie na mieście ;P
        Jeśli ktoś naprawdę nie ma pieniędzy, to kwota jest zaporowa, ale jeśli mamy je i rozwalamy na przeróżne bzdury, to nie ma co się zastanawiać - zwłaszcza gdy nasza skóra jest problemowa :)

        Bo gdy buzia gładka i nic jej nie dolega, to moim zdaniem szkoda pieniędzy.

        Usuń
    2. Ja zdecydował se na zakup sonicznej szczoteczki z aliexpres i po 6 miesiącach użytkowania nie zamienię ją na nic innego. Działa wspaniale moja skóra nigdy tak dobrze nie wyglądała. Używam codziennie rano i wieczorem a ładowała ją tylko raz. A najleprze jest to że kosztowała około 35 zł ;-)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Gdyby moja podróba Luny działała, to też cieszyłabym się tym, że zapłaciłam mniej a mam coś, co działa na takiej samej zasadzie :D
        Ale jak napisałam w poście - moja podróba Luny niestety nie działała.

        Po takich przejściach wolałam już nie ryzykować i kupić coś, co wiedziałam, że przynajmniej nie przyjdzie do mnie uszkodzone ;P

        Usuń
    3. Różowy? Różowy u Ciebie na blogu chyba widzę po raz pierwszy !:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Właściwie to czcionka jest bardziej fioletowa niż różowa ;P
        A urządzenie w takim a nie innym kolorze, bo kiedy zamawiałam je w sklepie online a stronie Douglasa, to inne warianty kolorystyczne były już wyprzedane - nie miałam więc wyboru ;P

        Usuń
    4. Chętnie przetestowałabym tą szczoteczkę :) Super recenzja!

      MERI WILD BLOG

      OdpowiedzUsuń
    5. Ja nie potrzebuję na szczęście takiego cuda, ale widziałam reklamy tej Luny i nie sądziłam, że takie gówienko jest tak drogie! 8 stów za tą klasyczną wersję? oooooo....

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No można próbować przyoszczędzić, tylko z tej oszczędności można też trafić tak jak ja - kupić wersję tańszą, a taką która nie będzie działać :D

        Ale ja mam pecha ;P Dziewczyny używają wersji nieoryginalnych i wszystko im śmiga :D

        Tobie chyba jednak takie cuda nie są potrzebne ;)

        Usuń
    6. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się właśnie nad szczoteczką do twarzy... Muszę jeszcze dokładniej ogarnąć temat. pozdrawiam. Jestem tutaj.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeśli chcesz spróbować, to polecam zacząć od tej najtańszej wersji albo też zaczaić się na jakiś tani odpowiednik :)
        Widziałam takie soniczne myjki w Hebe - są rozmiarów dużej Luny, też są ładowalne, mają kilka trybów pracy i dwie wersje kolorystyczne.
        A kosztują 200 złotych, nie 800 :>

        Usuń
    7. Ja już mam kilka produktów foreo i jak dla mnie to zdecydowanie niezbędny gadżet - uwielbiam!

      OdpowiedzUsuń
    8. Fajne to cudeńko, i bardzo dobrze, że malutkie, bo mniej miejsca zajmuje. Dla mojej cery z pewnością przydatna sprawa, więc może się skuszę, szkoda tylko, że jest jednorazowe.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ale to Ci wystarczy naprawdę na długo!
        Ja używam tego cuda raz na jakiś czas, jak mam makijaż jakiś cięższy albo jestem akurat w fazie wylinki po moich lekach :)

        Usuń
    9. Szczoteczka wydaje się być ciekawym gadżetem, jednak zawsze z dystansem podchodzę do tego typu rzeczy :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Cudów nie gwarantuje, także dystans jest - jak najbardziej - wskazany ;)

        Usuń
    10. no zaciekawiłaś mnie tym wpisem :)

      OdpowiedzUsuń
    11. nie miałam ale jakoś chyba się nie skuszę...

      OdpowiedzUsuń
    12. to takie cacuszko, wygląda urocz a jak do tego działa i to całkiem nieźle to czemu nie? ;)

      OdpowiedzUsuń
    13. O koniecznie muszę sobie taką sprawić :)

      -------------------------
      http://fashionelja.pl

      OdpowiedzUsuń
    14. Ja to sobie kupiłam przyrząd do domowej mikro dermabrazji. Nieco droższy ale nie ma ograniczeń jeżeli chodzi o wydajność :) Wystarcza jednego razu w tygodniu by pozbyć się martwego naskórka. Na co dzień - oczyszczanie olejkami i płynami micelarnymi. Fakt faktem: z moją skórą można robić w sumie wszystko- efekt się nie zmienia :D
      I choć uważam, że sprawa jest prosta i powiązane są wszystkie problemy z hormonami, to i tak mi przepisują maści, które mi niszczą cerę...

      OdpowiedzUsuń
    15. Ciekawy produkt, ale w moim przypadku byłby to zbędny gadżet. Jeśli produkt jest z sylikonu, to sylikony mmogłyby go uszkodzić. Świetna recenzja. Pozdrawiam :)

      OdpowiedzUsuń
    16. Kochana najlepszego już po Świętach:*

      buziaki:*
      WWW.KARYN.PL

      OdpowiedzUsuń
    17. Chodzi za mną już od jakiegoś czasu kupno tej myjki. Mam "chìńską" szczoteczkę do mycia twarzy. ( moja działa już rok:P) ale strasznie zdziera mi naskórek... (za bardzo). I potem mam aż ranki :/

      OdpowiedzUsuń
    18. Chodzi za mną już od jakiegoś czasu kupno tej myjki. Mam "chìńską" szczoteczkę do mycia twarzy. ( moja działa już rok:P) ale strasznie zdziera mi naskórek... (za bardzo). I potem mam aż ranki :/

      OdpowiedzUsuń
    19. Nie mam żadnego doświadczenia z takimi myjkami i jakoś tak... i tak pewnie leżałaby w kacie :D

      OdpowiedzUsuń
    20. Świetna recenzja:) Szczoteczka wydaje się być bardzo ciekawa, pozdrawiam:)
      http://www.ladymademoiselle.pl/

      OdpowiedzUsuń
    21. Szczerze mówiąc nie słyszałam wcześniej o takich myjkach, ale trzeba przyznać, że fajny gadżet: )

      OdpowiedzUsuń
    22. Ale miałaś przeboje... współczuję. Osobiście na razie myjki nie potrzebuję; -)

      OdpowiedzUsuń
    23. Nie miałam, ale wiele słyszałam ...

      OdpowiedzUsuń
    24. Z początku byłam przerażona ilością tekstu we wpisie, ale super się czyta! :) Bardzo przydatny post :)

      OdpowiedzUsuń
    25. Fajna ta myjka i ten cudny kolor.

      OdpowiedzUsuń

    Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
    Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
    Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
    Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

    Pozdrawiam, Mar.

    P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.