niedziela, 25 czerwca 2017

Sukienka maksi - must have na lato (albo o tym, jak Mar zakochała się w Giżycku)

Po krótkiej przerwie - powracam.


Sporo się u mnie działo, sporo dziać się jeszcze będzie.


Im bliżej do ślubu, tym więcej rzeczy mnie wkurza, ale - paradoksalnie - na jeszcze więcej mam wywalone.


Średni ze mnie materiał na blogerkę - jakoś ciągle nie widzę powodu, żeby opisywać wszystkie te bzdury, którymi muszę się zajmować i o jakich przyszło mi teraz myśleć.


Całe jednak szczęście, że w nawale obowiązków udało mi się wyrwać na kilka dni hen, daleko od Łodzi - na Mazury.


Dzięki temu przynoszę Wam dziś jedne z ładniejszych zdjęć, jakie kiedykolwiek dane nam było popełnić :)


blogerka w kapeluszu | sukienka maksi | dżinsowa kurtka z haftami | jak nosić sukienkę maksi? | czy warto pojechać na Mazury? | urlop na Mazurach | sesja fashion Giżycko | Giżycko | styl boho | styl grunge | blog o modzie | blog modowy | blogerka z Łodzi

Na Mazurach byłam do tego roku raptem dwa razy w życiu. I to tak dawno temu, że Diabeł był wówczas małym dzieckiem. Wspominałam je jako dziurę zabitą dechami: las, grzyby, komary, kleszcze i jakaś woda, która nie wyglądała mi wtedy wcale ciekawiej od stawów w łódzkich parkach.

stylizacja boho z sukienką maksi

No cóż - choć z biegiem lat podszkoliłam się nieco z geografii Polski i dowiedziałam, że Pojezierze Mazurskie wraz z wchodzącymi w jego skład jednostkami fizycznogeograficznymi to region bardzo zróżnicowany, to jednak jakoś niezbyt spieszno było mi do tego, by o tym jego zróżnicowaniu przekonać się w praktyce.

blogerka w kapeluszu

Na szczęście - jak to u mnie - los zdecydował, że wreszcie tam dotarłam. I z miejsca w Mazurach się zakochałam!

dżinsowa kurtka z haftami stylizacja

Pewnie zapytacie o to, jakim to cudem dałam się złamać i zamiast wykorzystać długi, czerwcowy weekend na to, by odwiedzić mój ukochany Bałtyk (spokojnie, jedziemy nad morze w podróż poślubną ;P) dałam się powieźć do Giżycka.

A, to jest dopiero ciekawa historia!

sesja fashion w porcie w Giżycku

Ten kto zagląda na mojego bloga regularnie wie, że wraz z początkiem roku zmieniałam pracę.

No cóż, zmiana nie udała mi się aż tak dobrze, jak udać się miała (pewne problemy przed którymi spodziewałam się uciec dosięgły mnie i tu - taka chyba uroda polskich biznesów: prędzej czy później zawsze okazuje się, że za którymś rogiem kryje się wąsaty Janusz), ale jednymi z największych plusów tej zmiany (oprócz - oczywiście - większej sumy pieniędzy na koncie) są fantastyczne dziewczyny, jakie dane było mi w niej poznać.

stylizacja boho z sukienką maksi i kapeluszem

Tak się złożyło, że jedna z nich - przekochana Natalia - pochodzi właśnie z Giżycka. Wielokrotnie tłumaczyła mi to, jakim cudem zamieniła Mazury na brudną, śmierdzącą i generalnie niezbyt miłą dla oka Łódź (lubię Łódź, ale nie ma co się oszukiwać - jest pięknością z gatunku piękności wyłącznie dla koneserów) - ja nadal tych tłumaczeń nie rozumiem. Stało się to się stało - jest gdzie jest, ale dzięki temu mogła nas zaprosić w swoje rodzinne strony.

No to pojechaliśmy - Ja, Lechu, Natalka i Ania (o Ani kiedyś Wam więcej opowiem - nikt nie ma takich pięknych, rudych włosów jak ona! i to naturalnych, własnych, niefarbowanych!). Czworo wspaniałych.

Spędziliśmy tam jeden z piękniejszych weekendów, jakie tylko mogły nam się zamarzyć.

Czy Mazury mają jakąś przewagę nad polskim morzem?

Oczywiście!

  • Jeśli męczy Was tłok, jaki panuje nad Bałtykiem od mniej więcej końca maja do początków września, a Wasz wymarzony urlop nie równa się latu w tropikach, to Mazury będą dla Was prawdziwym wytchnieniem - większość turystów zajmuje się tam tak zwaną turystyką aktywną: żeglowaniem, łowieniem ryb lub wędrówkami po lesie. Plażing? Na dzikich plażach, takich częstokroć bez zasięgu. Nie ma zasięgu = nie ma instagrama. A po co plażować, skoro nie można się tym nikomu pochwalić ;)? Tłumów na plażach tam raczej nie uświadczycie, a i plaż nie ma tam tak znowu wiele. To też plus dla tych, którzy posiedzieć nad wodą, owszem, lubią, ale opalanie się nie jest dla nich żadną koniecznością ;)
  • Ceny! Znaleźć nocleg za 20 zł za dobę to rzecz nad polskim morzem niemożliwa (chyba, że interesuje nas standard schronisk młodzieżowych z lat '80). Na Mazurach bez problemu znajdziemy w ten cenie pokój w mieszkaniu odstępowanym turystom przez jakiegoś lokalsa. Jeśli nie musimy mieszkać w apartamencie ze SPA i jaccuzi, to taki standard w zupełności wystarczy nam do szcześcia.
  • Ten podpunkt łączy się niejako z punktem pierwszym - kiedy pogoda nie dopisuje, to na Mazurach bez większego problemu zorganizujemy sobie czas wolny. Gdy nad morzem słońce nie praży, a nasza kwatera nie znajduje się w pobliżu jakiegoś większego miasta, to zaczyna być niewesoło...
  • Odległość - drogi wiodące do niektórych mazurskich miejscowości nie są co prawda za dobre, ale dojazd na Mazury z centrum Polski zajmuje zdecydowanie mniej czasu, niż na zachodnie wybrzeże. A i na autostradzie do Gdańska można postać w korku kilka godzin, jeśli nie ma się szczęścia ;)

No widzicie? Same plusy! I po co pchać się nad morze? No dobra - z miłości do Bałtyku jeszcze nie udało mi się wyleczyć ;P Wszystko przede mną...

falowane długie włosy i kapelusz styl boho
Zatem - zakochałam się w Giżycku!

Urzekły mnie jego plenery, zachwycił tamtejszy spokój.

Spodobały mi się wszystkie te łódki i jachty - pomimo mojego panicznego lęku przed pływaniem i innymi takimi nabrałam ochoty do tego, by spróbować przepłynąć się takim ustrojstwem.

I nawet poczyniłam ku przełamywaniu tego mojego lęku pierwsze kroki - dałam się zaciągnąć na rejs rowerkiem wodnym po Niegocinie ;P

Oczywiście - w kapoku.

Było super!

Aż żal było wracać do Łodzi...

Niestety - nie miałam innego wyjścia :(

blogerka w kapeluszu
Urlop to urlop - wielokrotnie pisałam Wam o tym, że wakacje nie są czasem, w którym jakoś wyjątkowo dbam o to, co na siebie zakładam.

Ma mi być wygodnie i niezbyt gorąco.

To moje priorytety na lato.

Choć nigdy nie byłam miłośniczką sukienek, to tegoroczne lato stoi u mnie - zdecydowanie - pod ich właśnie znakiem!

Dlatego też w tym roku wszędzie gdzie tylko mogę zabieram ze sobą nic innego, jak właśnie sukienki.

Chodzę w nich do pracy i na weekendowe spacery.

Nie ma wygodniejszego ciucha od sukienki!

Oczywiście - mam co do sukienek pewne oczekiwania ;)

Muszą odpowiednio dużo zakrywać ;P

Dlatego też najchętniej wybieram te o długości maksi.

uśmiechnięty portret w kapeluszu

Moją czarną maksi pokazywałam Wam na blogu dawno, dawno temu. Potem zapomniałam o niej na dobre. Wyciągnęłam ją z szafy przy okazji poszukiwania ciuchów, z którymi mogłabym zestawić moją dżinsową kurtkę z haftami  - tę, która gościła na blogu kilka wpisów temu, a którą na powrót prezentuję Wam i dziś.

stylizacja boho z sukienką maxi

Wiem, że to nie będzie świadczyć o mnie najlepiej, ale serio: nie zalewam! Kiedy kupowałam tę kurtkę, to nie miałam pojęcia, że będzie się nadawać do noszenia z jakąkolwiek kiecką.

Jak to życie jednak potrafi czasem człowieka zaskoczyć ;)

molo Giżycko sesja

Kapelusz - H&M
Choker - DIY (znaczy się - stary troczek od maminej spódnicy)
Sukienka maksi - H&M
Dżinsowa katana z haftami - H&M
Listonoszka - House
Sandały - H&M

w kapeluszu na molo w Giżycku

Na koniec posta - niespodzianka!

stylizacja boho warkocze

Czasami pytacie mnie o to, dlaczego ciągle pokazuję się na blogu w rozpuszczonych włosach i jednej i tej samej non stop fryzurze.

Zawsze odpowiadam tak samo - że to jest jedyna fryzura, w której nie straszę.

Zdania - póki co - nie zmieniłam. Ale korzystając z tego, że byłam na tych Mazurach z kimś, kto na sztuce fryzjerskiej zna się nieco bardziej ode mnie, pozwoliłam sobie zażyczyć utrefienia mi warkoczy.

sukienka maxi w stylu boho

O tym, dlaczego słowo "warkocz" wywołuje u mnie reakcję bliską alergicznej pisałam na blogu dwa lata temu, jednak pomimo tych traumatycznych przeżyć z dzieciństwa od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na to, by zaserwować sobie takie coś na łbie.

kapelusz i warkocze blog

Niech Wam więc będzie - macie Mar w warkoczach!

choker kapelusz warkocze styl grunge

ODWIEDŹCIE MNIE NA:


molo w Giżycku

Pozdrawiam Was niedzielnie - buziaki!

niedziela, 11 czerwca 2017

Dżinsowe szorty z wysokim stanem i... skarpetki!

Każdego roku to samo - wraz z nadejściem ciepłych dni zmuszona jestem choć trochę się rozebrać.


Nie lubię tego, bo konieczność większego lub mniejszego roznegliżowania się od zawsze wywołuje we mnie poczucie dyskomfortu.


To już się nigdy chyba nie zmieni - nie lubię epatować ciałem w przestrzeni publicznej.


Ale rozbieram się, bo żadna to przyjemność pocić się i gotować w zakrywających ciało ciuchach, gdy na zewnątrz upał.


Lato (i ciepłe dni wiosny, o ile takie się trafią) to okres, w którym - niejako z musu - sięgam po spódnice, sukienki i... szorty.


W tym roku po raz pierwszy w życiu dżinsowe :)


dżinsowe szorty Stradivarius | skarpetki do ciężkich butów | styl boho na lato | styl grunge | stylizacja boho z dżinsowymi szortami | blogerka w kapeluszu | stylizacja z kapeluszem | blogerka z Łodzi | blog modowy | blog szafiarski | blog boho

Generalnie nie znoszę odsłaniać ciała przede wszystkim dlatego, że jak tylko już jakimś cudem uda mi się przemóc i jednak zdecyduję się wystawić na światło słoneczne i (ludzkie oko) którąś z moich kończyn, to z miejsca zaczyna się lawina pytań: "A dlaczego Ty się nie opalasz?", "A co Ty taka blada?" - o, one są wówczas na porządku dziennym.

Kiedy - zgodnie z prawdą - wyjaśniałam, że nie jestem w stanie za bardzo się opalić, bo w moim wypadku jest to gra niezbyt warta świeczki (opalam się z trudnością, zawsze na czerwono, a po kilku dniach i tak cała ta opalenizna schodzi ze mnie wraz ze skórą), to uśmiechano się do mnie z politowaniem i proponowano wczasy w Tunezji. Albo dużo soku z marchewki.

Szczęście w nieszczęściu, że w ubiegłym roku przytrafiła mi się cała ta trądzikowa historia - dziś (także całkowicie zgodnie z prawdą) odpowiadam, że nie wolno mi odstawić na lato leków, a stosując je nie mogę przebywać na słońcu. Jeśli już - to tylko z filtrem 50+.

Uśmiech politowania zamienił się w uśmiech współczucia - mam spokój.

stylizacja-boho-z-szortami-blog-modowy

Zatem - przemogłam się, przygotowałam na sezon letni: pochowałam waciaki, kupiłam dżinsowe szorty.

dżinsowe-szorty-stylizacja
A, ileż to było z kupnem ich problemów!

Ile krew w żyłach mrożących historii!

dżinsowe-szorty-z-wysokim-stanem
W czasie jednego z pierwszych podejść do kupna mojej idealnej szortów pary przywdziałam na tyłek szorty o jeden rozmiar za małe i chyba tylko cud albo moja własna głupota (wiadomo - głupi ma zawsze szczęście) uratowały mnie przed koniecznością rozcinania ich na mnie przez Panie z obsługi sklepu.

No, zdarza się. Pogoda letnia, tyłek zimowy. Rok temu wpadłabym przez to w depresję, w tym roku mam wymówkę - nie mogę chudnąć, bo suknia ślubna nie będzie leżeć jak powinna :>

szorty-wysoki-stan-blog-o-modzie

Początkowo chciałam sobie sprawić model z dżinsu w odcieniu idealnie takim, jak dżins na mojej katanie z haftami.

Okazało się, że to nie taka prosta sprawa - odpuściłam.

Ale odcień i tak jest zbliżony, mogłam wybrać gorzej ;)

szorty w stylizacji boho
Jestem z tych szortów zadowolona, bo mają wysoki stan - takie chciałam, w takich wyglądam najzgrabniej i takie też są dla mnie najwygodniejsze.

Nic mi nie wychodzi na wierzch, nic nie utrudnia schylania i nic się nie zsuwa.

szorty z dżinsu w stylu boho

Ja w ogóle najbardziej lubię spodnie z wysokim stanem.

Chyba dlatego, że wysoki stan najskuteczniej pozwala na ukrycie tego, że jadało się zimą nieco więcej, niż powinno ;)

blogerka w kapeluszu

Szorty to szorty - nie ma co dorabiać do nich jakiejś niestworzonej ideologii.

stylizacja boho z szortami

Jeden z najwygodniejszych ciuchów na lato.

Zakładasz je na tyłek, na górę wdziewasz jakąś koszulkę i voila - idziesz w miasto albo na plażę.

styl boho blogerka dżinsowe szorty

Ale od czasu do czasu można spróbować ograć je jakoś mniej pospolicie - i wtedy efekty takiego próbowania nadają się do zamieszczenia na blogu ;)

Tak też w ubiegły weekend próbowałam i ja, stąd i te zdjęcia ;)

skarpetki-wystające-z-butów

Ten zestaw nie podobałby mi się tak bardzo, gdyby nie skarpetki.

skarpetki-do-ciężkich-butów-jak-nosić

Wystające z cholewek ciężkich butów skarpetki to detal, który oczarował mnie jakiś już czas temu, ale bardzo długo nie udawało mi się nigdzie znaleźć takich skarpetek. Wiadomo, że nie mogły być to po prostu za duże skarpety podwędzone Leszkowi - to miało być coś ładnego, delikatnego, koniecznie białego i z jakimś zdobieniem na brzegu. Po długich poszukiwaniach znalazłam takie w Gabrielli.

Jak tak sobie o tym myślę, to chyba dziś zbiorę się w sobie i ruszę ten mój leniwy, blady tyłek do którejś z łódzkich galerii handlowych i zrobię tych skarpetek zapas - tak, żeby nie być skazaną na jedną wyłącznie parę, która pewnie wkrótce zszarzeje.

Gabriella jako jedyna spośród sieciówek pończoszniczych i rajstopowych posiada takie skarpetki w regularnej ofercie, więc jeśli ktoś takich szuka a nie pozamawiał sobie z Chin, to zalecam wybranie się doń na zakupy.

Są wytrzymałe, dobrze się piorą i nie drą po jednym założeniu ;)

styl boho na lato blogerka

Kapelusz - H&M
Choker - H&M
Kurtka z frędzlami - ONLY (Zalando)
Koszula - H&M
Dżinsowe szorty z wysokim stanem - Stradivarius
Listonoszka - House
Skarpetki - Gabriella
Buty - Stradivarius

stylizacja z kapeluszem

ODWIEDŹCIE MNIE NA:


styl grunge blog modowy

Miłej niedzieli!

Pozdrawiam - Wasza Mar!

styl-grunge-jak-nosić-latem

P.S. Czasami łapię się na tym, że nie piszę tu już tak wiele jak kiedyś - i wtedy jest mi z tego powodu bardzo przykro. I mam do siebie dużo żalu. Ale weekend jest jedynym momentem w tygodniu, kiedy mam nieco więcej czasu niż przez tygodnia pozostałe dni, a i tak czas ten rozłazi mi się przez palce jak prusaki po kuchni. Coraz częściej złoszczę się na to, że zamiast poświęcić go na rzeczy, na które poświęcić go powinnam, to "marnuję" go na przygotowywanie postów, robienie zdjęć i całe to obtykanie się z blogiem.

O - na przykład teraz, kiedy piszę dla Was te słowa, jest grubo po północy, oczy mi się kleją a łeb kiwa ze zmęczenia i choć rozsądek podpowiada, że od dobrych dwóch godzin powinnam smacznie spać, to ja uparcie siedzę i piszę... I mam ochotę rzucić laptopem o ścianę.

Smuci mnie to, bo blogowanie stało się nierozerwalną częścią mojego życia i gdybym je porzuciła, to czułabym niewyobrażalną pustkę, ale coś złego zadziało się z moim stosunkiem do niego.

A może z blogosferą? Odwiedzanie blogów nie sprawia mi już tej samej radości, jaką sprawiało jeszcze rok, dwa lata temu. Może dlatego, że coraz mniej w niej autentycznego stylu jednej czy drugiej osoby, a coraz więcej sprzedawania siebie pod jakąś mniej lub bardziej trafnie dobraną publikę? I udawania?

Ja też czasem udaję - że z łatwością przychodzi mi dopasowanie się do dzisiejszego wzorca szafiarki. Ech...

niedziela, 4 czerwca 2017

Ramoneska, mom jeans i Pink Floyd w Częstochowie

Jeszcze kilka lat temu (żeby nie powiedzieć, że raptem kilkanaście miesięcy wstecz) koszulki z nazwami, logo lub motywami z okładek płyt zespołów rockowych zarezerwowane były wyłącznie na festiwale i koncerty, a pokazywać się w nich w przestrzeni publicznej innej od koncertowej "wypadało" niemal tylko młodzieży.


Moda na styl rockowy/grunge bardzo zmieniła postrzeganie takiego sposobu noszenia się.


Rock wszedł na salony - ciężkie buty, przetarcia, chokery, pieszczochy, sfatygowany dżins i muzyczne motywy noszą dziś wszyscy, a rockowy outfit skompletujemy w każdej bez wyjątku sieciówce.


Gdzie te czasy, kiedy na koszulkę z ukochanym zespołem zbierało się pieniądze przez kilka miesięcy ;)?


W sumie dobrze, że dawno za nami.


koszulka z zespołem | t-hirt Pink Floyd H&M | stylizacja grunge | stylizacja z ramoneską | jak nosić koszulkę z logo zespołu? | styl grunge | blogerka w kapeluszu | mom jeans z dziurami | blog modowy | blog szafiarski | blogerka z Łodzi

To zabawne, że dzień pisania tego posta zbiegł się z dniem moich dwudziestych dziewiątych już urodzin.

Obchodziłam je w piątek.

stylizacja-grunge-koszulka-z-zespołem

Urodziny jak to urodziny - moment refleksji nad tym, co się do tej pory udało zdziałać i nad tym, czego ciągle się nie zdziałało. Im jestem starsza, tym mniej mnie ten dzień frustruje. Może dlatego, że jakiś czas temu zrozumiałam, iż wszelkie pretensje o to, że czegoś co kiedyś tam sobie wymarzyłam osiągnąć mi się nie udało mogę mieć do nikogo więcej, jak tylko do siebie. A jak obwiniać trzeba siebie, to już człowiek taki chętny do żalenia się nie jest ;) Dlatego wcale się nie żalę. Staram się uczyć na błędach. I jestem pogodzona z tym, że jestem tu gdzie jestem. I kim jestem. Dobrze mi z sobą, serio. Po wielu latach nauczyłam się bowiem tego, że wcale nie muszę udawać kogoś, kim nie mam ochoty być.

rockowa-stylizacja-z-ramoneską

Dawno temu też tak uważałam - wtedy kiedy byłam nastolatką.

Wtedy gdy tak jak na zdjęciach z tego posta wyglądałam na co dzień (no dobra - nie nosiłam kapelusza ;P).

Gdy odkrywałam moc pięknej muzyki, która została ze mną do dzisiaj, gdy jeździłam na koncerty i festiwale, gdy cieszyłam się prostymi rzeczami i ani mi w głowie było, by udawać poważniejszą niż jestem w rzeczywistości tylko po to, by komuś tam zaimponować.

Wtedy byłam naprawdę fajna...

styl-rockowy-do-kogo-pasuje-blog

A potem przyszły studia i różnie to wyglądało. Człowiek zaczął wierzyć, że przybieranie póz może być opłacalne i próbował grać role, do których nie pasował. Dziś wiem, że na tym "graniu" zmarnowałam kilka lat fajnego życia, tych najfajniejszych, tych które powinny być beztroskie, tych w których powinnam się wyszumieć i wybawić, a które spędziłam na bezsensownym siedzeniu nie nad tymi książkami, nad którymi powinnam :)

To co robię dziś robiłabym i wówczas, gdybym pozwalała sobie na więcej luzu i była mniej poważna. Uwierzcie, nie chcielibyście znać mnie w czasach, kiedy studiowałam polonistykę - ja siebie tamtej też nie chcę pamiętać.

Powiem Wam tylko tyle, że takiego buraka jak ja wtedy, to ze świecą po całej Polsce szukać... Dobrze, że buraki nie są wielosezonowe ;)

koszulka-Pink-Floyd

Koszulki z zespołami których słuchałam nosiłam w czasach, kiedy byłam sympatyczną, nastoletnią Mar ;)

Oczywiście - wówczas był to sposób na obwieszczenie światu tego czego słucham i na identyfikację z innymi słuchaczami tej czy innej kapeli.

Tak się w tamtych latach nawiązywało znajomości - podchodziło się na ulicy do kogoś, kto nosił koszulkę z Twoim ulubionym zespołem i zagadywało o album, który najbardziej lubi.

Ile miłości się tak poznawało, ile romansów nawiązało! ;)

To były fajne czasy ;)

Czy noszenie się w taki sposób przystoi dorosłej babie?

A dlaczego nie?

Grunt to ubierać się tak, żeby nie czuć się w danym stroju jak w przebraniu :)

stylizacja-z-rockowym-plecakiem

Wiadomo, że jeśli nasza praca wymaga od nas eleganckiego stroju, to nie przyjdziemy tak ubranymi do biura. Ale po pracy, w czasie wolnym? Kto nam zabroni? I co właściwie kogo obchodzi to, jak wyglądamy?

Właśnie to było fajne w czasach, kiedy było się zbuntowaną nastolatką - człowiek miał odwagę nosić się tak, jak mu się podobało, bez oglądania się na to, co ktoś na to powie ;)

Czasami za młodu popełnia się wiele głupot, ale w wielu ówczesnych szaleństwach zdecydowanie kryła się jakaś sensowna metoda ;)

koszulka-Pink-Floyd-Dark-Side-of-the-Moon
Dlaczego akurat Pink Floyd i "The Dark Side of the Moon"?

Ta płyta - pomimo upływu lat - pozostaje ciągle jedną z moich ulubionych.

Pamiętam, że pierwszy raz usłyszałam ją jako naprawdę mały dzieciak - takiej muzyki słuchał i ciągle słucha mój Ojciec.

Dźwięki pierwszych dwóch minut "Time" to dla mnie prawdziwe mistrzostwo i mało które z później zasłyszanych utworów muzycznych zrobiły na mnie takie wrażenie jak ten wstęp ;)

Chociaż nie jest to moja ulubiona płyta Floydów - ulubionymi zawsze będą dla mnie "The Division Bell" (z równie ciekawą okładką i przepięknym "High Hopes") i "The Wall" (na tekstach z którego uczyłam się przed maturą angielskiego i dzięki którym w ogóle chyba tę maturę jakimś cudem zdałam, bo mam talent do języków obcych prawie tak wielki jak do matematyki - czyli żaden), to jednak z pełną stanowczością mogę przyznać, że jest ona jedną z tych, które ukształtowały moją dzisiejszą wrażliwość estetyczną.

Więc... koszulkę z tym charakterystycznym pryzmatem noszę z dumą ;)

A ile ja się za nią nauganiałam!

koszulka-Pink-Floyd-moda-damska

Najpierw wypatrzyłam taką w Bershce, w okolicach marca.

Tamta bershkowa była wspaniała - z przeładnej bawełny, z chokerem, bardzo fajnie leżała. Ale znalazłam ją jakiś tydzień przed wypłatą, nie uważałam wówczas kupna kolejnego ciucha za mój priorytet. Pomyślałam sobie: kto dzisiaj słucha Floydów? Kto może mi ją wykupić? Srogo się myliłam - po tygodniu nie było po niej śladu nie tylko w żadnej z łódzkich Bershek, ale i na stronie sklepu...

Nic to! Okazało się, że koszulkę z tą okładką znajdę i w Stradivariusie - jak tylko wyczaiłam ją na stronie, to z miejsca poleciałam do najbliższego mi salonu. Niestety - ten model jest tak wielki, że mogłabym się w nim utopić.

Ostatecznie moją wymarzoną koszulkę z pryzmatem floydowskim znalazłam w H&M'ie :) H&M jednak nigdy mnie nie zawodzi ;)

styl-rockowy-2017-blog

Z czym nosić taką rockową koszulkę?

Najlepiej z rzeczami dopasowanymi do niej stylowo - ja stawiam na podarte dżinsy, choker, ramoneskę, plecak i creepersy.

stylizacja-z-lenonkami

A, no i mam jeszcze pasek - z klamrą identyczną, jak ta przy plecaku ;)

Ten motyw jest tej wiosny bardzo popularny: spotkamy go na wielu różnych klamrach.

Za punkt honoru postawiłam sobie jeszcze dokupienie chokera z taką klamrą (widziałam takie!) - trzymajcie kciuki, żeby mi się udało ;)

pasek-z-ozdobną-klamrą-House
Swoją drogą - ta koszulka wzbudza niesamowicie pozytywne emocje!

Obcy ludzie w wieku moich rodziców zaczepiają mnie na ulicy i robią sobie ze mną zdjęcia ;P

Taką sytuację miałam tydzień temu, kiedy ledwie zdołałam wyściubić nos z mojej klatki schodowej. Jeszcze nie zdążyłam się przywitać ze światem, jak zgarnęła mnie z chodnika jakaś sympatyczna Pani rozmawiająca przez telefon z mężem i postanowiła zrobić sobie ze mną selfie - tylko po to, żeby obwieścić mu, że "Patrz, Wojtek - Pink Floyd nie słuchają tylko takie dziady jak my!" ;P

Wiecie, jak mi się fajnie zrobiło? ;) Wzruszyłam się ;P

stylizacje-z-ramoneską-blogi

Kapelusz - H&M
Lenonki - Zaful
Choker - Lokaah
Bransoletka - Lokaah
Ramoneska - Choies
Koszulka Pink Floyd - H&M
Plecak - Forever 21
Mom jeans z dziurami - H&M
Pasek - House
Creepersy - H&M

stylizacja-lenonki

Zdjęcia z dzisiejszego posta są autorstwa Pauli z bloga Moda I Takie Tam.

Obrobił je Lechu, ale autorką kadrów jest nie kto inny, jak Paula sama w sobie :)

Powstały przy okazji mojego ubiegłotygodniowego pobytu w Częstochowie :)

Wreszcie - po niemal pół roku przerwy - udało mi się tam wybrać!

styl-grunge-mom-jeans

Bardzo lubię powracać do miejsc, w których dobrze się czuję i spędzać czas z osobami, z którymi czas ten miło mi upływa :)

Szkoda tylko, że najbliższe tygodnie będę miała tak wypełnione obowiązkami i całym ślubnym zamieszaniem, że raczej marne szanse na to, że taki wypad uda mi się powtórzyć.

stylizacja-z-ramoneską-i-kapeluszem

Paula - dziękuję za zdjęcia!

Wyszły tak miejskie, jak chciałam;)

I za ramoneskę ;)

ramoneska-jak-nosić

ODWIEDŹCIE MNIE NA:


blogerka-w-kapeluszu-Częstochowa

Miłego dnia dla Was!

Uciekając zostawiam Was z jednym z najładniejszych nagrań z płyty, której okładkę mam na koszulce :)


Chociaż jest w gruncie rzeczy smutne i może nie na letnią porę, to szkoda go nie znać ;)

Buziaki - Wasza Mar!